Koktajl Mołotowa rzucony w uczestników Marszu dla Życia w Lizbonie
Podczas sobotniego Marszu dla Życia w Lizbonie doszło do groźnego incydentu. W stronę uczestników demonstracji rzucono improwizowany ładunek zapalający typu koktajl Mołotowa. Na szczęście nie doszło do wybuchu, choć część osób została oblana łatwopalną cieczą. Policja zatrzymała 39-letniego mężczyznę.
Atak na zakończenie marszu
Do zdarzenia doszło 21 marca pod koniec Marszu dla Życia w centrum Lizbony. Jak wynika z relacji portugalskich mediów cytujących policję, podejrzany nie brał udziału w manifestacji, lecz zbliżył się do miejsca zgromadzenia i rzucił w stronę uczestników butelkę z benzyną i lontem. Ładunek nie zdetonował, ale wywołał alarm i chaos wśród obecnych.
Wśród uczestników były także dzieci
Według informacji przekazanych przez policję i media, w marszu brało udział około 500 osób, w tym dzieci i niemowlęta. Nikt nie odniósł obrażeń, jednak część uczestników została polana paliwem. Sprawę potraktowano bardzo poważnie, bo skutki mogły być znacznie tragiczniejsze.
Policja mówi o możliwym tle anarchistycznym
Portugalska policja poinformowała, że oprócz zatrzymanego na miejscu były też inne osoby, które oddaliły się po incydencie. Według komunikowanych ustaleń mogły one należeć do grupy o domniemanych związkach anarchistycznych; trzech jej członków zidentyfikowano później w innej części miasta. To ważne doprecyzowanie, bo część komentatorów opisuje sprawców szerzej jako skrajną lewicę, natomiast w oficjalnych przekazach pojawia się przede wszystkim wątek „grupy o konotacji anarchistycznej”.
Są pierwsze decyzje sądu i prokuratury
Po doprowadzeniu do organów ścigania mężczyzna został objęty środkami zapobiegawczymi: ma codziennie zgłaszać się władzom i nie może przebywać w pobliżu portugalskiego parlamentu, gdzie doszło do incydentu. Prokuratura przekazała też, że jest podejrzany o posiadanie broni zabronionej.
Atak spotkał się z ostrą reakcją
Incydent potępiły zarówno władze państwowe, jak i kościelne. Portugalski minister spraw wewnętrznych określił zdarzenie jako przejaw „gwałtownego ekstremizmu”, a patriarcha Lizbony podkreślił, że przemoc wobec pokojowej manifestacji jest „poważnie nie do przyjęcia”, zwłaszcza gdy naraża dzieci.


Skomentuj artykuł