Aborcja jest złem, ale muszę skrytykować "Nieplanowane"

Aborcja jest złem, ale muszę skrytykować "Nieplanowane"
(fot. depositphotos.com)

Piszę ten tekst z perspektywy osoby, która jest przeciwniczką aborcji. Jednocześnie jestem przekonana, że jeśli chcemy jakiś film nazywać „prawdziwą historią”, to nie wolno nam mijać się z prawdą – co twórcy „Nieplanowanego” niestety uczynili.

Napisanie tekstu, który wobec jakiegoś zjawiska, problemu czy nawet osoby jest jednoznacznie potępiający, nie jest zbyt trudnym zadaniem. Nie jest także skomplikowaną sprawą napisanie ociekającej zachwytem laudacji – często wystarczy dobrać odpowiednio wzniosłe przymiotniki. Prawdziwym wyzwaniem jest natomiast odniesienie się do czegoś, czego główną ideę się popiera, ale jednoczenie nie jest się (mówiąc eufemistycznie) urzeczonym doborem środków, których przedstawiciele danej idei używają, aby promować swoje stanowisko. Końcówka wyświetlania w kinach głośnego filmu „Nieplanowane” w pewnym sensie wymusza na mnie krytyczne odniesienie się do jego treści, a także do pozostałej działalności ruchów pro life. Z których nadrzędnym przesłaniem, jako katoliczka, absolutnie nie polemizuję.

Śledztwo rzuca inne światło

Trudno jest w polskim internecie znaleźć wyważoną, porządnie uzasadnioną opinię o „Nieplanowanym”. Zazwyczaj linia dzieląca zachwyt (nad „mocą” i „autentycznością” filmu) od obśmiewania i hejtu (z racji czepiania się „zwykłego zabiegu”) przebiega dokładnie tam, gdzie linia podziału na zwolenników pro life i pro choice. Warto jednak wskazać, że pewne aspekty krytyki tego filmu są w pełni uzasadnione – chociażby z perspektywy dziedziny wiedzy, jaką jest współczesne położnictwo.

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że jakakolwiek krytyka historii Abby Johnson uruchomi lawinę posądzeń o lewactwo i temu podobne, ale jednak pozwolę sobie pewną rzecz wyjaśnić: piszę ten tekst z perspektywy osoby, która nigdy nie uzna aborcji za zwykły zabieg i która w żadnym razie nie jest zwolenniczką jej wykonywania. Jednocześnie jestem przekonana, że jeśli chcemy jakiś film (czy inny tekst kultury) nazywać „prawdziwą historią”, to nie wolno nam mijać się z prawdą – co twórcy „Nieplanowanego” niestety uczynili. Scena aborcji, która jest przedstawiona w filmie, jest wysoce nieprawdopodobna – dziecko na tym etapie rozwoju nie jest w stanie „uciekać” przed narzędziami lekarza ani też odczuwać bólu przed 24. tygodniem ciąży, gdyż nie ma wówczas jeszcze w pełni ukształtowanych połączeń nerwowych w mózgu. Niektórzy specjaliści sugerują, że już płód liczący 16 tygodni może w jakimś stopniu nabyć umiejętność odczuwania bólu – ale nie jest możliwe, aby 13-tygodniowe dziecko uciekało przed kaniulą świadomie, jak sugeruje omawiany obraz. Nie jest też prawdą to, co autorzy produkcji próbują przekazać na temat niebezpieczeństwa, z jakim wiąże się przerwanie ciąży – wbrew pozorom, aborcja wykonana przez lekarza ginekologa w higienicznych warunkach niezwykle rzadko wiąże się z powikłaniami.

Poza aspektami medycznymi, sama historia Abby, przedstawiona w filmie, zdaje się nie do końca prawdziwa. Według dziennikarskiego śledztwa przeprowadzonego przez „Texas Observer” Abby nie była raczej (przynajmniej nie w stu procentach) nawróconą grzesznicą, lecz pracownicą Planned Parenthood, której dawała się we znaki frustracja oraz reprymenda przełożonej za wymienianie niestosownych maili służbowych na temat innych pracownic PP. I wtedy, jak podaje „Texas Observer”, naszej bohaterce przedstawiono propozycję intratnej współpracy z Coalition of Life.

Pseudonauka działa na krótko

No dobrze, chyba nadszedł czas na to, aby zadać najważniejsze pytanie: czy to, że historia Abby zdaje się naciągana, aborcja jest w zdecydowanej większości przypadków bezpieczna dla kobiety, a płód przed 24. tygodniem ciąży nie odczuwa bólu, oznacza, że aborcja jest w porządku, a cała idea pro life jest do niczego? Oczywiście, że nie. Katolicka bioetyka dostarcza nam wielu moralnych i teologicznych argumentów, które przekonują mnie (i chyba zdecydowaną większość wierzących), że aborcja jest złem.

Film „Nieplanowane” oraz kilka innych akcji ruchów pro life pokazuje nam jednak, że „obrońcy życia” mają poważne problemy z argumentacją. Katolicka bioetyka albo wydaje się działaczom pro life niewystarczająca, albo jest im nie dość znana – skąd bierze się potrzeba straszenia konsekwencjami aborcji oraz – na co nigdy się nie godzę – uciekaniem się do pseudonauki. Poza tym, że kłamstwo – nawet w dobrej wierze – nie zastąpi prawdy, to niestety ruch pro life, naginając fakty, zwyczajnie traci wiarygodność. Osoby posiadające wiedzę medyczną podchodzą więc do „Nieplanowanego” – delikatnie mówiąc – z dystansem, podobnie jak do głośnej swego czasu akcji billboardowej sugerującej, że aborcja prowadzi do raka mózgu, jajników czy piersi. Nierzetelność (w tym manipulacja danymi statystycznymi) to jeden z głównych powodów, dla których ruchy pro life bywają traktowane niezbyt poważnie.

Drugim błędem, który w moim odczuciu nagminnie popełniają obrońcy życia, jest koncentracja na problemie aborcji – często w kontekście prawnym. Tymczasem dla mnie bycie „za życiem” to zabieganie o odpowiednią opiekę nad kobietą podczas ciąży, porodu i połogu, szybki dostęp do specjalistów (w tym psychiatrów i psychoterapeutów dzieci i młodzieży!), nieograbianie przez państwo ludzi z niepełnosprawnością z należnych im środków, a także godną opiekę i tanie leki dla seniorów. Ochrona życia, która kończy się w momencie porodu, to ułuda, często stanowiąca próbę uspokojenia własnego sumienia. Chciałabym też, aby przedstawiciele co bardziej radykalnych ruchów antyaborcyjnych choć połowę swoich zasobów poświęcili nie na produkcję krwawych plakatów, ale na pomoc tym osobom, które w tym życiu mają nieustannie pod górkę – w tym na przykład kobietom spodziewającym się dziecka, które przez dłuższy czas będzie wymagało specjalistycznej opieki.

Nikt nie jest skazany na mrok

Ale zarówno film „Nieplanowane”, jak i kilka innych inicjatyw prolajfowych ma wiele naprawdę mocnych stron.

Po pierwsze: film ten pokazuje, że człowiek (z pomocą Boga i w efekcie własnej decyzji) może zmienić swoje życie o sto osiemdziesiąt stopni. Nawet jeśli ktoś jest (czy był) zagorzałym zwolennikiem aborcji, nawet jeśli w ten właśnie sposób zarabiał na życie albo przerwał własną ciąże (czy namówił do tego partnerkę), to absolutnie nie jest powiedziane, że do końca życia się nie zmieni. Oczywiście przemiana Abby Johnson jest w filmie ukazana w sposób nieco zbyt dramatyczny, a samej postaci brakuje psychologicznej głębi – ale przecież twórcy tego filmu nie mieli (chyba) ambicji otrzymania Złotej Palmy.

W „Nieplanowanym” zarysowuje się także wątek tego, czego potrzebuje osoba, która potencjalnie chciałaby zmienić stronę pro choice na pro life – nieokładania biczem moralności i wypominania dawnych przewin, ale przebaczenia i przyjęcia między ludzi, który z serca wierzą w naszą przemianę. Sądzę zresztą, że na takie przyjęcie zasługuje każdy skruszony grzesznik. Cały film posiada również inne, ważne przesłanie: jeśli chcesz czynić dobrze, a coś wydaje się naturalne w tym celu (tak jak filmowa Abby myślała o aborcji), najpierw to zrozum, zbadaj, poznaj. Znowu – być może fakt, że dyrektorka kliniki nigdy nie widziała obrazu ultrasonograficznego, jest mało realny, ale mechanizm dawania wiary temu, co „oczywiste” – jest wiarygodny w stu procentach. Na przestrzeni epok wielu ludzi dawało się uwodzić różnym ideologiom – do czasu, aż zobaczyli, do czego mogą one prowadzić. Przesłanie całego ruchu pro life, polegające na zaproszeniu do refleksji nad wartością ludzkiego życia i krytycznego spojrzenie na to, co zdaje się normalne, bo występuje powszechnie (kilka dekad temu w Polsce aborcję wiele osób traktowało jak awaryjną antykoncepcję), jest jak najbardziej słuszne.

Obyśmy tylko umieli do tej idei przekonywać w mądry sposób.

Psycholog i copywriter. Wierząca i praktykująca. Prowadzi bloga katolwica.blog.deon.pl

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Aborcja jest złem, ale muszę skrytykować "Nieplanowane"
Komentarze (38)
AK
~Anna Klasa
15 grudnia 2019, 14:43
Ależ Pani jest ignorantką, twierdząc ze dziecko nie odczuwa bólu! Prosze sięgnąć do książek: medycznych, psychologicznych, a dowie sie Pani ze nie tylko odczuwa wtedy ból, ale jest także w stanie przeżyć przedwczesny porod. Długo przed 24. Dziecko w łonie mamy odczuwa świat wszystkimi zmysłami. Reaguje na dźwięk, światło, dotyk - już w siódmym tygodniu podrażnienie skóry w okolicach warg powoduje reakcję całego ciała, calym soba odczuwa tez napięcie emocjonalne matki, które wyraża się przyspieszeniem pracy jego serca. Takie są fakty, proszę wiec nie wprowadzać czytelników w błąd!
WD
Wujek Dobra Rada
14 grudnia 2019, 21:46
Teza: "jeśli chcemy jakiś film (czy inny tekst kultury) nazywać „prawdziwą historią”, to nie wolno nam mijać się z prawdą – co twórcy „Nieplanowanego” niestety uczynili." Odpowiedź: w takim razie nie istnieje film (czy inny tekst kultury), który możemy nazwać "prawdziwą historią", bo twórcy zawsze dodają swoją wizję artystyczną itp.
ML
~Magdalena Lena
14 grudnia 2019, 19:54
Może aborcja "dobrze" przeprowadzona nie wyrządza fizycznej szkody, ale na pewno psychiczną!!! Też jestem psychologiem i spotkałam kilka kobiet, które dokonały aborcji. Może grupa nie była statystycznie reprezentatywna, ale na ich przykładzie jestem przekonana, że syndrom postaborcyjny istnieje, mimo, że nie ma go oficjalnie w klasyfikacjach ICD-10, czy DSM-V (wątpię, aby kiedykolwiek zaistniał, z wiadomych przyczyn). Kobiety po prostu na różny sposób go przeżywają, a jednym ze sposobów jest mechanizm autopercepcji: skoro dokonałam aborcji, to znaczy, że było to dla dobra (swojego, dziecka, czy kogokolwiek), a w konsekwencji- zachęcanie innych kobiet do tego samego, aby upewnić się, że takich jak ja jest więcej, a skoro tyle osób dokonało aborcji, to, zgodnie ze społecznym dowodem słuszności, znaczy, że jest ona dobrym rozwiązaniem. I tak koło się zamyka. To są te kobiety, które w blasku fleszy tryskają szczęściem -pytanie czym tryskają, gdy są same ze swoim sumieniem.....
MC
~m c
14 grudnia 2019, 12:48
Film jest dość wiernie oddanym świadectwem Abby Johnson. Tak swoją historię przedstawia w wywiadach, na spotkaniach i w książce. Film jest może bardziej dramatyczny w swoim przekazie. Jednak nie możemy go oceniać z naszej polskiej perspektywy. W Stanach trwa wojna, tak, celowo używam tego słowa. Wojna o prawo do życia dla wszystkich dziewczynek, które niestety nie są chłopcami, dla wszystkich dzieci-wpadek, dla dzieci-nie w porę, dla dzieci samotnych matek, dla dzieci, których matki są jeszcze dziećmi. Aborcja jest powszechna, dostępna w prywatnych klinikach, które często zapewniają jedynie niezbędne minimum opieki. Nie można porównywać naszych szpitali do takich instytucji jak Planned Parenthood. To jest inny świat. Amerykański Pro life patrzy na zagładę całych pokoleń i musi działać. Każda łza, każde ściśnięte gardło, każde zgorszone spojrzenie, a nawet westchnienie są na wagę złota. Dlaczego podważać autorytet osoby, która niesie przykazanie "nie zabijaj" na cały świat?
SD
~Senior Dr n.med.
14 grudnia 2019, 12:35
Czy ten artykuł jest prowokacja czy objawem dyletanctwa? 24 tygodniowe dzieciątko nie tylko wszystko czuje,ale po urodzeniu w takim wieku ma szansę na życie!!!!!Poza tym pisanie o tym, że a aborcja czyli mordowanie nienarodzonych dzieci jest bezpiecznym zabiegiem jest totalna bzdurą. Im starsze dzieciątko tym wyższe ryzyko powikłań. Niektóre z tych powikłań jak krwotok, zapalenie otrzewnej spowodowane przedziurawieniem macicy,jelit i innych narządów jamy brzusznej, posocznica mogą być powikłaniami śmiertelnymi. Inne to m.in. niepłodność, problemy z donoszeniem ciąży, zespół poaborcyjny to dramat pozostający na całe życie.
MG
~Michał G.
14 grudnia 2019, 10:08
Doceniam to, że Autorka nie boi się poruszać słabych stron filmów nawet z najpiękniejszym przesłaniem. Natomiast warto byłoby odnotować, że kwestia nieodczuwania bólu przez dziecko w łonie matki przed 24 tygodniem wcale nie jest tak oczywista. Po drugie, z tego co się orientuję, Texas Observer (jakkolwiek nie lubię generalizacji) ma profil bardziej lewicowy. Więc to tak jakby w Polsce w analogicznej sprawie "śledztwo" przeprowadziła Wyborcza - warto przeczytać, ale zaufanie do obiektywności mieć raczej trudno w takiej tematyce. Nie zmienia to faktu, że mądra krytyka jest zawsze w cenie, bo chodzi o to, żeby przesłanie było jeszcze lepsze. Pozdrawiam.
ML
~Mimi LY
14 grudnia 2019, 08:44
Kobieto, co za brednie wypisujesz. Jesteś przeciw a nawet za. Wypowiadasz się jako kto? Ekspert? Byłaś przy aborcji, widziałaś? To jest właśnie książkowa przewrotność...
TM
~Tomasz Mastalerz
14 grudnia 2019, 08:10
To ,że małe dziecko nie jest tak sprawne i rozwinięte intelektualnie jak starsze nie jest super odkryciem. Dlatego zarzuty nieprawdy w stosunku do twórców filmu są żałosne.
SM
Sylwester Mrozik
13 grudnia 2019, 22:11
Czy ten artykuł jest o filmie czy o aborcji ? Choć temat filmu jest ważny, autorka stara się znaleźć słabe strony filmu, co wywołuje nieporozumienie. Czytałem kiedyś zwierzenia Zygmunta Kałużyńskiego, który skrytykował film ,,Akcja pod Arsenałem" i został oskarżony o kolaborację z Niemcami. To ten sam typ niezrozumienia.
EK
~Ewa K.
13 grudnia 2019, 18:28
Droga Pani, praktykująca katoliczka, jak Pani samą siebie nazywa, nie pisałaby takiego artykułu. W nim, pod płaszczykiem prawdy, ukryte jest w bardzo zakamuflowany sposób, przyzwolenie na aborcję w imię, że ten maleńki człowiek nic nie czuje. A skąd Pani to niby wie? A jeśli nie czuje, to znaczy, że można Go zabić? Nie mogę czytać takich pseudonaukowych, przemądrowatych wywodów. Jaką Prawdę chce Pani odkryć? Że wolno zabijać, bo coś w tym filmie się nie zgadza? Aborcja jest zawsze zabójstwem. I proszę nie poszukiwać okoliczności łagodzących. Proszę je zostawić sumieniu kobiet, które to zrobiły.Pozdrawiam.
BD
~biała dama dama
14 grudnia 2019, 00:08
Gdzie Pani tu widzi przyzwolenie na aborcję? Ja widzę szczere i mądre słowa. To nieważne czy embrion czuje, czy nie, jego usunięcie z ciała zdrowej kobiety, gdy ciąża przebiega prawidłowo, normalnie jest po prostu naganne moralnie...
KC
~Kamil Cogito
14 grudnia 2019, 12:53
1. Gdzie w powyższym artykule jest zaprzeczenie zła aborcji, czy tego, że jest to akt zabójstwa? 2. Gdzie są pseudonaukowe wywody w ocenie merytorycznej filmu? 3. Gdzie jest poszukiwanie "okoliczności łagodzących"? 4. Czy Pani oraz inni komentatorzy przeczytaliście dokładnie, ze zrozumieniem, o czym mowa w artykule? 5. Do kogo i w jakim celu jest skierowany film, jeśli, a na to wychodzi, że jest skierowany TYLKO pod publiczność pro life, a zawiera mnóstwo słabych punktów, które nie dość, ze nie przekonują aborcjonistów, to jeszcze dają im ideologicznego paliwa przez błędy w formie i treści obrazu??? 6. Czy nie jesteśmy zobowiązani do przekonywania nieprzekonanych, że warto walczy o KAŻDE życie? Czyż nie mamy rozumu i woli, żeby robić, DOBRZE, a więc i skutecznie, a nie tylko ku samozadowoleniu i możliwości wytykania błądzących? Dlaczego więc tyle tutaj takich (w tym Pani) komentarzy???
TK
~Ten, który przeżył
13 grudnia 2019, 15:50
Deon się stacza w lewo? Ręce opadają... Jak będę chciał sobie poczytać teksty w oparciu o źródła "z kapelusza" to znam adresy (ale tu nie będę przez przyzwoitość ich przytaczał. Człowiek daje tylko dwie komórki, a uzurpuje sobie prawo do "wszechwiedzy" nominując się do tytułu "pana życia i śmierci". Pani tekst można skomentować jednym zdaniem: wojna o prawo do życia, to nie wojna na argumenty o "co, kiedy i dlaczego". W tej walce nie bierze się jeńców! Są tylko (niestety!) miliony ofiar... cichych, bezimiennych ofiar. Może niech Pani się zajmie bardziej tym kopiowaniem tekstów? Ale nie w stylu "napiszę wszystko co potrzeba, by poprawić widoczność portalu" Deon, co się z tobą dzieje?
KC
~Kamil Cogito
14 grudnia 2019, 13:05
Czy czytelnicy Deona przestali czytać całe artykuły? Czy krytyka słabych punktów ważnego społecznie filmu, a więc tego co może sprzyjać wrogom życia poczętego, wręcz może być użyte jako argumenty za pro choice, to "skręcenie lewo"??? To jesteś za życiem, czy za faryzeiską pochwałą pozornych działań dla samozadowolenia? Czyż jako wierzący, rozumni ludzie nie mamy prawa i obowiązku skutecznie nawracać? Czy film, o którym słyszę od lewicowych znajomych, że był niewiarygodny i utwierdzający ich przekonaniu, że proliferzy są niewiarygodni, to film za życiem, czy tylko działanie pozorne, dla celów operacyjnych? Pytam poważnie, jako przeciwnik aborcji, ale i faryzejskiej obłudy
RD
~Robertus Dianthus
14 grudnia 2019, 16:09
Jakby Deon skręcał w lewo, to by zawrócił ;)
~Karolina Świętochowska
15 grudnia 2019, 21:55
Mądra krytyka jest zawsze na miejscu. Artykuł byłby mądry gdyby autorka przywoływała dane źródłowe,naukowe, opinie lekarzy zarówno konserwatywnych jak i lewicowych, jak świadectwa samych matek. Autorka dlatego wydaje się być niewiarygodna.Takie podejście do sprawy bez szukania w różnych źródłach naukowych napewno nie jest darem od Ducha Św.Postawa co myślą moi koledzy lewicowi jest karygodna.Bowiem oni zawsze będą się odwoływać do mocno okrojonych badań.Im zależy na tym żebyśmy nie drążyli, nie szukali prawdy.Autorka miała szansę przywołać dla kontrastu opinie lekarzy konserwatywnych.Zmusiłaby czytelnika do myślenia.Myślę że przeciwnicy aborcji mają wiele argumentów naukowych.Film może nieidealny ale zrobił wiele dobrego . Napewno kwestionowanie odczuwania bólu przez płód, scena USG aborcji na filmie,czy bezpieczeństwa aborcji były bardzo nieprofesjonalnie przez autorkę skrytykowane.Sama jestem w trzeciej ciąży i widziałam do czego jest zdolne dziecko w 12 tygodniu ciąży
~Karolina Świętochowska
15 grudnia 2019, 22:27
A więc reasumując uważam artykuł-krytyka Pani redaktor jest poprostu słaba, niekompetentna, odnajduje w niej fragmenty przemyśleń z artykułu innej Pani, nie zaś dowody naukowe. Być może na inny portal ok.Ale nie tutaj.Tutaj nie wystarczy napisać nie zgadzam się bo tak podobno nauka głosi(gdzieś usłyszałam, ktoś mi przekazał, nie chce mi się szukać dowodów naukowych i przytaczać nazwiska lekarzy, wole iść na łatwiznę i powtórzyć to co napisała lewicowa koleżanka) Artykuł budzi niepokój, gdyż jest wiele dowodów naukowych podważających to co pisze pani redaktor.Poza tym oburza mnie stawianie w niezbyt dobrym świetle środowisk pro life.Nie jestem związana w żadnym z nich ale wiem że są takie które oprócz wsparcia psychologicznego( odwiedzenie od decyzji aborcji) potrafiły wynająć i opłacić mieszkanie kobiecie spodziewającej się dziecka nawet przez dwa lata gdyż kobieta bała iść się do domu samotnej matki.Może warto tutaj byłoby przerzucić energię redaktor i zrobić coś dobrego:-)
KA
~Kapitan Arianator
13 grudnia 2019, 15:31
Ciekawe rozwiązanie problemu aborcji: https://www.nytimes.com/2019/08/03/opinion/sunday/abortion-technology-debate.html
AM
~Anna Miczka
13 grudnia 2019, 11:27
Po Pani artykule (którego przeczytała moja szwagierka i mówi że on taki "kompetentny i mądry" postanowiłam zapytać swojego lekarza ginekologa tylko o jedną rzecz...scena 13 tygodnia i to czy dziecko się broni. Otóż pani doktor stwierdziła, że każdy głośny odgłos niepokoi dziecko. A ssak ma być "głośnym urządzeniem. I może producenci w jakiś sposób próbowali na pokazać obronę przed "zabiegiem", to dziecko i tak broni się na swój "sposób", właśnie przez hałas i ogromny niepokój mamy.
WG
W Gedymin
13 grudnia 2019, 09:11
Parę lat temu spotkałem się z plakatem promującym "Marsz dla życia" obrazem zdrowego, pięknego, uśmiechniętego niemowlaka. Dlaczego? Przecież te marsze są w obronie dzieci zagrożonych aborcją z przyczyn eugenicznych. Może potrzeba obok świadectwa wierności doktrynie katolickiej w ustawach, w karach więzienia, świadectwa miłości? Może obok przypominania "niech każdy weźmie swój krzyż", sobie przypomnieć "jeden drugiego brzemiona noście"?
EA
~Ewa Adam
13 grudnia 2019, 08:10
To nie jest chrześcijański, katolicki portal. Bardziej protestancki
KA
~Kapitan Arianator
14 grudnia 2019, 12:08
I co w tym złego, że odwołują się do protestantów? Powinniśmy się wiele uczyć od naszych zachodnich braci w wierze.
AL
~Albin Laskus
12 grudnia 2019, 23:40
A co jest celem napisania tego artykułu...? Rozmydlanie bo z pewnością nie szukanie prawdy i obrona życia.
AB
~Anna Batler
12 grudnia 2019, 22:50
A już tak całkiem na marginesie, zastanawia mnie (bo nie wiem) jaką drogą stwierdzamy, że 100% dzieci w trzecim trymestrze nie odczuwa bólu. Czy przeprowadzamy operacje na ciężarnej? Otwieramy ciało niemowlaka? Planujemy eksperyment w którym 10 000 kobiet zachodzi w ciąże w tym samym czasie, a potem uśmiercamy co miesiąc 1000 by sprawdzić różnice rozwojowe? Czy też jednak - z przyczyn etycznych - wiele danych jesteśmy zmuszeni zgadywać i domniemywać, sprawdzać wyrywkowo?
AB
~Anna Batler
12 grudnia 2019, 22:48
Wikipedia nie jest może doskonalym źródłem informacji, ale powtarza to co Pani: że dziecko w 3-cim miesiącu nie jest w stanie czuć bólu, uciekać itd. I ta sama wikipedia podaje dwa nazwiska lekarzy, którzy nie zgadzają się z takimi zarzutami: https://pl.wikipedia.org/wiki/Niemy_krzyk_(film_1984) Więc może jednak nie jest tak, że film całkowicie klamie?
JC
~Jan Chrzciciel
12 grudnia 2019, 22:05
Osłabia mnie już ten Deon. No normalnie czekałem, fala opadła i już przebierają nóżki jakby tu się przypodobać i skrytykować. Wstyd!
~Karolina Świętochowska
12 grudnia 2019, 21:19
Do Pani autorki. Czy Pani kiedyś była w ciąży? Moje drugie dziecko w 12 tygodniu ciąży było bardziej ruchliwe niż dziecko podczas opisywanej przez Panią aborcji z filmu. Dodam że nie musiało przed niczym uciekać.Przypomnę dziecko z filmu miało wtedy 13 tygodni. Ja to widziałam i mój lekarz. Dodam nie jest lekarzem, ale ja przynajmniej ukończyłam uczelnię medyczną. Niestety czytając Pani opinię miałam momentami wrażeni że oparła ją Pani na innym artykule lewicowej autorki a nie na źródłach naukowych. Momentami jakby to był tamten artykuł Film może nie jest idealny, ale zdecydowanie lepiej oceniam go od Pani. Przesłanie super, przynajmniej nie oskarża kobiet które zrobiły aborcji
RS
~Robert Szczuraszek
12 grudnia 2019, 19:24
Drogiej Pani Redaktor, twierdzącej z taką pewnością - w temacie odczuwania bólu, czy też uciekania przed kaniulą świadomie, przez dziecko w 13 tygodniu życia - polecam choćby wiedzę lekarza Barnarda Natansona, wieloletniego aborcjonisty, ukazaną choćby w filmie z 1984 r. "NIEMY KRZYK", będącym świadectwem zabiegu już w 12 tygodniu życia dziecka. Historia nie tylko zdaje się ale jest identyczna jak w "Nieplanowane". Tym razem jednak wypowiada się sam lekarz, posługując się dowodami zarejestrowanej aborcji. Proponuję też, dokonanie uczciwego sprostowania, w imię prawdy, na którą powołuje się Pani Redaktor, tak, aby nie wprowadzać w błąd i nie zasiewać zamętu. Pozdrawiam
PO
Paweł Obyrtacz
12 grudnia 2019, 17:54
Dziwię się, że redaktor Żyłka wpuszcza Panią tutaj.
AZ
~Anna Zadroga
12 grudnia 2019, 17:34
Od 25 tygodnia to już dziecko reaguje na głos mamy
GS
~Gosia Sobaś
12 grudnia 2019, 15:18
Bardzo pokrętna i nonszalacka jest to recenzja. Czyli uważa Pani, że " dziennikarskie śledztwo" , o którym Pani przeczytała, było obiektywne jak recenzje feministek proaborcyjnych? Gratuluję wiary w obiektywne dziennikarstwo. No i te napuszone zdania o medykach : są różni, także i tacy, którym film się podoba
PW
Piotr Wójciak
12 grudnia 2019, 14:21
O lewactwo Panią nie posądzę. Ale o Głupotę to już tak.
IK
~Iwona Kula
15 grudnia 2019, 22:20
Skoro "Texas Observer""""" tak napisał o Abby, to musi tak być. .. Myślenie na poziomie ucznia, który bezkrytycznie wierzy, bo tak napisali w internecie.
AZ
Arbuz Zwyczajny
12 grudnia 2019, 12:05
Sprawę rzetelności badań naukowych usprawiedliwiających w jakiś sposób dopuszczalność aborcji już omówiliśmy, ale z wiarą że dziennikarze z Teksasu byli obiektywni jest podobnie. Naiwność pani Angeliki składam na karb młodego wieku, bo oskarżenie o stworzenie alternatywnej narracji w celu zaistnienia w mediach byłoby - ma nadzieję - zbyt daleko posunięte. Popieram natomiast serdecznie postulaty z dalszych części felietonu. "Chciałabym też, aby przedstawiciele co bardziej radykalnych ruchów antyaborcyjnych choć połowę swoich zasobów poświęcili nie na produkcję krwawych plakatów, ale na pomoc tym osobom". Nie połowę, całość. Ale cóż, łatwiej wyprodukować plakat niż realnie wyciągnąć dłoń do człowieka. Plakat, choć prawdziwy, jest formą agresji, a taki sposób dyskusji nie przystoi chrześcijanom.
KA
~Kapitan Arianator
13 grudnia 2019, 14:12
Przede wszystkim krwawe plakaty uderzają w tych, którzy są przeciwni aborcji. Oni też oglądają te okropne zdjęcia. Pamiętam jak katecheta puścił nam na religii Niemy Krzyk. Byłem oburzony, bo ja nigdy nie byłem za aborcją i nie wiedziałem dlaczego muszę oglądać te okropne sceny. To tak jakby przed przejazdami kolejowymi pokazywać ciała osób potraconych przez pociąg, by zniechęcić do przechodzenia "na dziko" przez tory. Idea słuszna, ale czemu ludzie legalnie przechodzący mają mieć potem zniszczoną psychikę
AZ
Arbuz Zwyczajny
12 grudnia 2019, 11:58
Wypowiadanie się w taki sposób przez osobę, która sama nie prowadzi badań nad odczuwaniem bólu przez płód jest nieodpowiedzialne i niebezpieczne. Badania te bowiem są przedmiotem silnej presji przemysłu aborcyjnego, a jest ogólną zasadą, że badania sponsorowane mają zazwyczaj wyniki zgodne z oczekiwaniami sponsora. Tak, tak, niezależność i etyka naukowców to mit. A co, jeżeli Abby Johnson rzeczywiście opisała to co naprawdę widziała? Co jeżeli relacja naocznego świadka przeczy tonom papieru zadrukowanego przez naukowców? Badania, na które autorka chciałaby się powołać, mówiące o bólu od 24 tygodnia są pośrednie, bo wnioskują z budowy kory mózgowej i są opatrzone słowem "prawdopodobnie". Więc czy jest Pani pewna, to w tej dziedzinie jest prawdziwą nauką, a co pseudonauką? Jestem pracownikiem naukowym od 23 lat, i proszę mi wierzyć - znajomość tego środowiska nakazuje mi mieć wielki dystans do tego, co pisze się na tematy zahaczające o szeroko rozumianą politykę.
FD
~Franciszek Dworek
12 grudnia 2019, 10:54
Filmy siekielskiego były extra, nieplanowane do bani czego można było się spodziewać?
DM
~Diana Morawska
12 grudnia 2019, 10:52
Poprostu ręce opadają. Może byłoby lepiej tak " super że wreszcie jest film o aborcji pokazujący dramat kobiet i dzieci nienarodzonych, pomimo błędów warsztatowych extra że ktoś wogole jeszcze interesuje się tematem i nie boi głośno o tym mówić a film dotarł do milionów ludzi na całym świecie" Zamiast krytykować innych warto spojrzeć na swoje życie czy cokolwiek robię w obronie życia czy tylko piszę cokolwiek aby inaczej niż" prawami"?

Skomentuj artykuł

Aborcja jest złem, ale muszę skrytykować "Nieplanowane"
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.