Bóg w piekle

Bóg w piekle
Dariusz Kowalczyk SJ
9 lat temu

Jedna z uczestniczek, "Agnes", rozmowy o kenozie Ducha Świętego, zaproponowała, by podjąć temat zstąpienia Jezusa do piekieł.

"Agnes" stwierdza: Chociaż jest to prawda wyznawana przez wierzących co najmniej raz w tygodniu (w niedzielnym Credo), to przypuszczam, że większość wyznaje ją czysto mechanicznie, bo nauczanie wielkotygodniowe, na poziomie duszpasterstwa parafialnego, jest o niej bardzo, bardzo ubogie. Nie wiem, czy jest to dogmat, czy prawda wywiedziona (z czego?). Czy ma ona związek (jaki?) ze zbawieniem tych, którzy zmarli przed narodzeniem i zbawczą ofiarą Jezusa Chrystusa?

Prawda o zstąpieniu do piekieł znajduje swoją biblijną podstawę przede wszystkim w Pierwszym Liście św. Piotra: "Chrystus bowiem również raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem. W nim poszedł ogłosić zbawienie nawet duchom zamkniętym w więzieniu, niegdyś nieposłusznym…" (3,18-20).

W Katechizmie możemy wyczytać, że pierwsze znaczenie zstąpienia do piekieł polega na potwierdzeniu, iż Jezus rzeczywiście umarł, doświadczył śmierci jak każdy człowiek, znalazł się w krainie umarłych. Znalazł się jednak tam - i to jest drugie znaczenie tej prawdy - jako Zbawiciel, zwycięzca śmierci, który ogłasza uwięzionym duchom zbawienie. Pamiętając o tym, że czas na ziemi nie jest czasem po tamtej stronie, można powiedzieć, że zstąpienie do piekieł oznacza ogłoszenie zbawienia wszystkim, którzy umarli przed Jezusem.

To tradycyjne rozumienie zstąpienia do piekieł zostało zreinterpretowane i - moim zdaniem - pogłębione przez jednego z najwybitniejszych teologów Kościoła, Hansa Ursa von Balthasara (zm. 1988). Szwajcarski teolog nie chce interpretować zstąpienia do piekieł jako triumfalnego pochodu Chrystusa. Wyciąga natomiast ostateczne konsekwencje z pawłowego stwierdzenia, że "Bóg uczynił dla nas grzechem Tego, który nie znał grzechu" (2 Kor 5,21). Zstąpienie do piekieł postrzega jako kontynuację i radykalizację kenozy Jezusa na krzyżu. Jak na ziemi Jezus był do końca solidarny z żyjącymi, tak w grobie jest solidarny z umarłymi. W zstąpieniu do piekieł Chrystus należy do "refaim", "niemocnych". Jezus nie tylko przyjmuje ogołocenie krzyżowej śmierci, ale wchodzi w "ubóstwo trupa".

Po co takie uniżenie? Po to, by dotrzeć z darem zbawienia również do tych, którzy pogrążają się w odmowie przyjęcia Bożego miłosierdzia. W swoim zstąpieniu do piekieł Jezus staje obok bezsilnych grzeszników. Nie przepowiada już aktywnie nowiny o zbawieniu, nie triumfuje - w potocznym znaczeniu tego słowa - nad "mocami piekielnymi", lecz niepokoi grzesznika swoją bezsilnością, swoim byciem grzechem dla naszego zbawienia. Oto niebywała wizja! Człowiek, który odwrócił się od Chrystusa przepowiadającego i nie chciał zatrzymać się przy Ukrzyżowanym, odnajduje w samym centrum swojego piekielnego osamotnienia bezsilną miłość Boga. Podobną wizją dzieli się z nami psalmista: "Gdzież się oddalę przed Twoim duchem? Gdzie ucieknę od Twego oblicza? Gdy wstąpię do nieba, tam jesteś; jesteś przy mnie, gdy się w Szeolu położę" (Ps 139,7-8). Być może tam, gdzie ludzka samolubna wolność stawia granicę Boskiej wszechmocy, jedynie pozbawiona wszelkiej mocy miłość Jezusa może dopełnić dzieła zbawienia. Być może taka właśnie miłość jest w stanie rozbić krąg rozpaczy grzesznika nie gwałcąc w niczym jego wolności.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Bóg w piekle
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.