Cham, syn Noego

Cham, syn Noego
Wojciech Żmudziński SJ
6 lat temu

Wszedł ostatnio na ekrany film Darrena Aronofsky’ego "Noe: Wybrany przez Boga". Sebastian Smoleński w swojej recenzji na stronie internetowej stopklatka.pl nazywa tę kosztowną i pełną efektów specjalnych produkcję - kosmiczną fantazją o ostatniej sprawiedliwej rodzinie na ziemi.

Czy można jednak nazwać sprawiedliwą rodzinę, w której syn śpi z żoną swojego ojca? Takie ma bowiem znaczenie biblijny werset mówiący nam, że Cham ujrzał nagość swojego ojca (por. Rdz 9,22). Szkoda, że reżyser tego nie wiedział. Dodałoby to pikanterii całej fabule.

Synowie Noego, Sem, Cham i Jafet, uratowani z potopu, pracowali wraz z ojcem jako rolnicy. Pod nieobecność ojca, który opił się winem z własnej winnicy i spał w namiocie, Cham zbliżył się do jego żony. Niekoniecznie swojej matki. Nie dość, że dopuścił się tak haniebnego czynu, to jeszcze chwalił się tym, poniżając swojego ojca Noego. Sformułowanie "odkryć nagość swojego ojca" funkcjonowało jako idiom określający współżycie seksualne z żoną ojca (por. Kpł 18,8; Pwt 23,1).

Dopiero taka interpretacja uzasadnia przekleństwo rzucone na Kanaana, zrodzonego ze związku Chama i żony jego ojca Noego. Być może żona Noego była także matką Chama. W takim wypadku chodziłoby tu o ewidentne kazirodztwo.

"A gdy Noe obudził się po upiciu się winem i dowiedział się, co mu uczynił jego najmłodszy syn, rzekł: Niech będzie przeklęty Kanaan, niech będzie najniższym sługą braci swoich" (Rdz 9,24-25).

Niestety, wielu artystów, którzy uwiecznili na obrazach i w filmach ten haniebny czyn, przedstawia scenę śpiącego Noego, któremu koc zsunął się z nagiego ciała. Ot i cała historia. I gdzie tu epokowy problem? Również w filmie "Noe: Wybrany przez Boga" widzimy tytułowego bohatera nagiego i pijanego. Trudno sobie wyobrazić, aby obok tak istotnych opowieści dotyczących stworzenia świata, upadku pierwszych rodziców, grzechu Kaina czy potopu, redaktorzy mitów biblijnych umieścili opowiastką o synu, który zobaczył nagiego ojca. Nie o to w tej opowieści chodzi. Cham, jak to cham, wlazł do łóżka żony swojego taty.

Dodatkowym argumentem, który przemawia za tym, że Kanaan był dzieckiem zrodzonym z żony Noego lub nawet dzieckiem z kazirodczego związku, jest rozpoczynający opowieść o synach Noego werset 18. Wymienia on imiona Sema, Chama i Jafeta, dodając, że najmłodszy syn o imieniu Cham był ojcem Kanaana. Zupełnie natomiast pomija, jako mało istotne, imiona pozostałych jego trzech synów jak również kilkunastu synów jego starszych braci: Jafeta i Sema (por. Rdz 10,2.6.22). Kannan został zapamiętany właśnie dlatego, że począł się z haniebnego czynu Chama. Szkoda, że wielcy twórcy nie starają się zrozumieć źródłowego tekstu zanim go zekranizują.

Więcej na temat innych, podobnych fragmentów Pisma Świętego w książce: "Seks-skandale w Biblii".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Cham, syn Noego
Komentarze (43)
MR
~Michał Rosada
12 grudnia 2020, 22:52
Jeżeli stwierdzenie "odkrył nagość swojego ojca" funkcjonowałby tutaj jako idiom do współżycia z żoną swojego ojca, to stwierdzenie "przykryli nagość swego ojca" musiałoby oznaczać przerwanie tego procederu, co zupełnie nie pasuje, biorąc pod uwagę że uczynili to przy pomocy płaszcza i to już po tym, jak Cham ich o tym poinformował (czyli już było po wszystkim). Tak przynajmniej, jak sądzę, podpowiedział mi Duch Święty. Pełnego sensu tego fragmentu jednak nadal nie zrozumiałem.
L
Laik
16 lipca 2014, 15:32
Moje pytanie jest totalnie laickie. Skoro chodziło tylko o nagość, to czemu Noe przeklął Kanaana? To aż tak wielka zniewaga, że Cham zobaczył nagiego ojca? Chyba, że Noe obudził się na kacu i zwyczajnie rzucał pijackie teksty... Taki przynajmniej wydźwięk mając ytaty na wikipedii http://pl.wikipedia.org/wiki/Cham
PP
pastor Paweł Bartosik (Gdańsk)
4 kwietnia 2014, 14:33
Chrześcijanie po obejrzeniu filmowej historii o Noe zgodnie stwierdzają: "To nie było tak!". Problem w tym, że niektórzy z nich po przeczytaniu biblijnej historii o Noe mówią... to samo. Jeśli jednak pisarz biblijny miał prawo do przedstawienia własnej opowieści, to dlaczego odbierać prawo do tego samego reżyserowi filmu Darrenowi Aronofsky'emu - w dodatku konfrontując jego fikcyjną opowieść z inną fikcyjną opowieścią?
J
Ja
6 lipca 2014, 22:34
A dlaczego twierdzisz, że historia Noego (biblijna) jest fikcją?
D
ddd
7 sierpnia 2014, 00:06
A dlaczego nie? Kościół od zarania dziejów miał zapędy do fałszowania, tuszowania, podkręcania i kłamania. Zapiski w Biblii nie są niepodważalne. I wie to każdy myślący człowiek.
M
Maria
3 kwietnia 2014, 15:26
Każde interpretowanie Biblii przez człowieka, który się nie modli daje takie żałosne efekty. Módlmy się o otwarcie serc na Ducha Świętego dla wszystkich siegających po Biblię. Maria
A
AM
3 kwietnia 2014, 15:58
Mario, może wystarczy jesli pomodlisz się za siebie. Nie wiesz, kto się modli  i jakie efekty  przynosi indywidualne czytanie Biblii.
L
leszek
3 kwietnia 2014, 18:07
Droga Mario, Trzeba otworzyć nie tylko serce, ale i rozum. A Ty masz nie tylko rozum, ale i serce zamknięte. Jak można zarzucać autorowi, że się nie modli tylko dlatego, że zintepretował fragment Biblii w sposób, który Ci się nie podoba. Zalecam lekturę innych fragmentów Biblii, gdzie jest czarno na białym napisane bez wymaganie żadnych intepretacji, że Bóg się brzydzi tymi, co fałszywie oskarżają. 
V
Vega
3 kwietnia 2014, 23:36
Jesli znalazłaś punkt zaczepny w mojej wypowiedzi, a z tego wynika, że tak, to szkoda że nie widzisz, że ja nie napisałam niczego w tym stylu. Napisałam, że nie widzę celu skupiania się na szczególe z którym kto będzie chciał, to i tak sobie poradzi w trakcie oglądania filmu, a lda innych według mnie jest to bezużyteczne. I tyle. Nie oznacza to też, że jest to powszechna i ogólnoludzka prawda a tylko moja opinia. A jeśli neguję to całkiem coś innego i mogłam to napisać w innym miejscu inaczej i nie upuszczać jadu, bo to nie koniecznie było najlepsze, a najlepiej mogłam odpuścić, bo świat mi się i tak nie zawalił. I nie mam pojęcia jak można się wtrącać. I nie rozumiem też jakim cudem poznałaś każdą interpretację Biblii, tak, aby móc stwierdzić kto się przy tym modlił, że tak cynicznie napiszę. Chore.
V
Vega
2 kwietnia 2014, 10:25
Tak czytam tekst i czytam komentarze i chcaiłabym zapytać Autora, jaki jest cel napisania tego tekstu i do kogo jest on adresowany? Ale przynajmniej w jednym Autor się poprawił. Już nie przepisuje z cudzych blogów recezji filmowych i nie nasyła głupkowatych katechetek, które by szykanowały niewinnych ludzi "w obronie księdza". Zobaczymy jak długo. I teraz to nawet bibliografię podał... Zawsze to jakiś postęp. Gdybym była wizytatorem katechetycznym, spaliłabym się ze wstydu za taki tekst.
Wojciech Żmudziński SJ
Wojciech Żmudziński SJ
2 kwietnia 2014, 16:21
... a kiedy przepisywał i kogo na kogo nasyłał? Czymś jest Pani ewidentnie zraniona. Czy to źle, że wizytator nauki religii zachęca do lepszego rozumienia Biblii?
V
Vega
2 kwietnia 2014, 17:23
Raczej nie należało oczekiwać, że ktoś się przyzna do czegoś, do czego nie chce. Tak więc powinnam się wcześniej tego spodziewać. Powinien mieć ksiądz na swoim blogu moją korespondencję w tej sprawie sprzed około roku. Potem cofał ksiądz datę publikacji a w końcu skasował wpis. O "nasyłaniu" prosze porozmawiać ze swoimi "Przjaciółmi", zwłaszcza z okolic Wrocławia. Bez obaw, zamordują mnie dla kłamstwa oddając za księdza skórę. Za diagnozę dziękuję, ale już wczesniej byłam w jej posiadaniu a tak się składa, że jej postawienie sprawy nie załatwia. Niemniej jednak "mam ludzi", ktorzy mnie wspierają. I jak widać po komentarzach, to raczej rozumienie się komplikuje zamiast rozjaśniać. A wtedy to chyba źle.
V
Vega
2 kwietnia 2014, 17:36
A zranienie w tym przypadku ma to do siebie, że nie jest winą, a raczej skutkiem systematycznego aplikowania jadu i zła pod moim adresem. Więc na wszelki wypadek nie przyjmuję tego, jako argumentu przemawiającego za nieslusznością mojej wypowiedzi.
D
drummm
7 sierpnia 2014, 00:11
Lepszego rozumienia czy rozumienia w określony i narzucony sposób? Kościół nie jest żadnym autorytetem w kwestii interpretowania Biblii. WIęc zabawnie brzmi zwrot "zachęca do lpeszego rozumienia Biblii" bo ten zwrot zakłada, że inni tej Biblii nie rozumieją a na rozumienie ktoś ma wyłączność. Co za bdura.
CP
Cytując prof. Brzegowego
31 marca 2014, 18:21
Powołajmy się na prof. Tadeusza Brzegowego:  "Noe upił się winem i obnażył w swoim namiocie. To stwierdzenie zdaje się odnosić do sfery władzy, a nie seksu. Szata dla Hebrajczyków była wyrazem godności, miała ścisły związek z osobowością." Tadeusz Brzegowy "Piecioksiąg Mojżesza", seria Academica, wydanie IV, strona 348
K
Kris
2 kwietnia 2014, 00:25
"Noe był rolnikiem i on to pierwszy zasadził winnicę. Gdy potem napił się wina, odurzył się [nim] i leżał nagi w swym namiocie. Cham, ojciec Kanaana, ujrzawszy nagość swego ojca, powiedział o tym dwu swym braciom, którzy byli poza namiotem. Wtedy Sem i Jafet wzięli płaszcz i trzymając go na ramionach weszli tyłem do namiotu i przykryli nagość swego ojca; twarzy zaś swych nie odwracali, aby nie widzieć nagości swego ojca." Rdz 9, 20-23 Ja tu odczytuję z tego fragmentu, że Cham zachował się niegodnie w stosunku do swojego ojca, gdyż zawołał swoich braci. Nie pasuje mi tu wogóle seks, nie w tym kontekście. Nie podzielam wogóle tezy wyznawanej przez Wojciecha Żmudzińskiego SJ, gdzyż wydaje mi się ona karkołomna. 
K
Kris
2 kwietnia 2014, 00:38
źródło: [url]http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=9[/url]
N
Nland
2 kwietnia 2014, 08:41
Niektórzy próbują zobaczyć aluzje seksualne wszędzie. Np. spotkałem się z "wyjaśnieniem tajemnicy" fresków w kaplicy sykstyńskiej właśnie w kluczu aluzji seksualnych. O tej kaplicy napisano grube tomy i zbadano niemalże każdy jej milimetr, dokumenty ... i jakoś nikt nie wpadł na takie tłumaczenie. Ale jak widać, jak ktoś chce, to może. Z psychoanalitycznym podejściem w ręku da się zrobić.
V
Vega
2 kwietnia 2014, 10:15
Śmieszy mnie jak to na Deonie głupio-mądrzy popisują się własną ignorancją i uważają, że mogą "błyszczeć" ale przecież żyjemy w epoce wszechstronnego blichtru, a chwalenie się ignorancją jest w modzie a w kościeled to nawe dostaje sią za to awans. Widzę, że komentujący w tejże postawie nasladuje autora. A zawsze przecież mozna zamilknąć.... Odnośnie "grubych tomów" i zbadania każdego milimetra", co dało ci przekonanie, że nikt "nie wpadł na takie tłumaczenie" - otóż jak najbardziej - wpadł -  a insynuacje są zawarte nawet w samej treści przez Michelangelo i dotycza konkretnych osób, rozpoznawalnych w epoce współczesnej artyście. Wystarczy. Wiedza kosztuje a miejsce - nie jest odpowiednie, żeby się nią dzielić.
K
Kris
2 kwietnia 2014, 10:15
Wojciech Żmujdziński napisał: "Trudno sobie wyobrazić, aby obok tak istotnych opowieści dotyczących stworzenia świata, upadku pierwszych rodziców, grzechu Kaina czy potopu, redaktorzy mitów biblijnych umieścili opowiastką o synu, który zobaczył nagiego ojca. Nie o to w tej opowieści chodzi." Również skłaniam się do myśli, że nie chodzi o samo zobaczenie nagiego ojca. Moim zdaniem natomiast chodzi o brak troski o godność Noego, kiedy to Cham nie omieszkał poinformować swoich braci o nagim, leżącym, upojonym winem ojcu , zamiast go okryć. Czy była to błahostka? Według mnie nie. Czyn Chama to całkowity brak poszanowania godności drugiej osoby.
H
Hastatus
31 marca 2014, 07:52
W hebrajskim słowa i wyrażenia mają wiele znaczeń, bardzo często znacznie więcej, niż w Polskim. Do tego dochodzi fakt, że słowa są zapisywane bez użycia pewnych zgłosek. To zwiększaj jeszcze ilość możliwych interpretacji. Naczelną zasadą w takim razie jest wybór tej lub tych interpretacji, które są zgodne z kontekstem. W przypadku tłumaczeń biblijnych dochodzą do tego jeszcze wymagania zgodności z interpretacją Ojców Kościoła i kościelną tradycją. Dużo by o tym pisać. Z przytoczonego poniżej kontekst wynika wyraźnie, że nie chodziło tutaj o stosunek seksualny, a o zobaczenie nagości właśnie. Więc nie jest to raczej dopuszczalna interpretacja. W takim razie powstaje pytanie, poco o. Żmudziński taką interpretację na siłę robi? Ja rozumiem, że reklamuje książkę, ale jaki jest w sumie jej cel? Mamy przecież różne pisemka, które dopatrują się podtekstów seksualnych u wszystkich i wszędzie.
jazmig jazmig
jazmig jazmig
30 marca 2014, 12:08
18.8 Nie będziesz odsłaniać nagości swojej macochy, bo to jest nagość twojego ojca. 23.1 Nikt nie poślubi żony swego ojca i nie odkryje brzegu płaszcza ojca swego. Z obydwu cytatów wcale nie wynika, że doszło do współżycia Chama z którąś z jego macoch. Pierwszy fragment mówi, że nagość żony jest jakby własnością jej męża, co w zasadzie obowiązuje również dzisiaj, bo tylko mąż ma prawo oglądać swoją żonę bez ubrania (pomijam lekarzy itp.). W drugim przypadku wyraźie mowa jest o ślubie z żoną ojca, więc chodziłoby zapewne o zakaz poślubiania wdowy po ojcu. Rdz. 9. 20 Noe był rolnikiem i on to pierwszy zasadził winnicę. 21 Gdy potem napił się wina, odurzył się [nim] i leżał nagi w swym namiocie. 22 Cham, ojciec Kanaana, ujrzawszy nagość swego ojca, powiedział o tym dwu swym braciom, którzy byli poza namiotem. 23 Wtedy Sem i Jafet wzięli płaszcz i trzymając go na ramionach weszli tyłem do namiotu i przykryli nagość swego ojca; twarzy zaś swych nie odwracali, aby nie widzieć nagości swego ojca. Z tego fragmentu wcale nie wynika, że chodziło o nagość żony Noego. Reasumując: niektórzy teolodzy i bibliści interpretują teksty biblijne dość swobodnie, zazwyczaj po to, żeby udowodnić jakiś pogląd sprzeczny z treścią Biblii. Spotkałem się z interpretacją, wg której Izraelici wcale nie przechodzili przez Morze Czerwone, lecz przez coś w rodzaju bagna zarośniętego trzciną i stąd miał powstać mit o pokonaniu Morza Czerwonego. Ja uważam, że jeżeli można udowodnić, iż jakiś fragment Biblii jest fałszywy, to cała Biblia staje się księgą, w której zawartość nie ma sensu wierzyć. Dlatego proponuję tym różnym interpretatorom, aby uczciwie przyznali, że Biblia to zbiór baśni, mitów i przypowieści, które należy traktować podobnie, jak mity greckie. Niech oni przestaną udawać kapłanów katolickich i niech przyznają, że wg nich Boga nie ma.
L
leszek
30 marca 2014, 12:46
Człowieku. Przyjmij do wiadomości, że Biblia to nie jest jedna księga pisana na jedno kopyto, ale zbiór ksiąg reprezentujących różne gatunki literackie, pisanych przez róznych autorów, w różnym czasie, dla odmiennego kręgu odbiorców. Dokładnie to objaśnia przyjęte na na Soborze "Konstytucja o Objawieniu". [url]http://www.zaufaj.com/sobor-vaticanum-ii-/346.html[/url] -------- Celem odszukania intencji hagiografów należy między innymi uwzględnić również "rodzaje literackie". Całkiem inaczej bowiem ujmuje się i wyraża prawdę o tekstach historycznych rozmaitego typu, czy prorockich, czy w poetyckich, czy innego rodzaju literackiego. Musi więc komentator szukać sensu, jaki hagiograf w określonych okolicznościach, w warunkach swego czasu i swej kultury zamierzał wyrazić i rzeczywiście wyraził za pomocą rodzajów literackich, których w owym czasie używano. By zdobyć właściwe zrozumienie tego, co święty autor chciał na piśmie wyrazić, trzeba zwrócić należytą uwagę tak na owe zwyczaje, naturalne sposoby myślenia, mówienia i opowiadania, przyjęte w czasach hagiografa, jak i na sposoby, które zwykło się było stosować w owej epoce przy wzajemnym obcowaniu ludzi z sobą. ----------- Zdecydowanie zalecam zapoznać się z tym, co Kościół głosi, a nie fantazjować czy oceniać innych ludzi na podstawie prywatnych interpretacji i wyobraźeń.
O
osza
30 marca 2014, 09:48
Po obudzeniu Noe rzekł: <Niech będzie przeklęty Kanaan!...." Czy to nie znaczy ,że już był?
L
Luk4ward
30 marca 2014, 07:51
Najnowszy przekład Pisma św. Pawła z 2005 cytuje: "Cham, ojciec Kanaana, zobaczył nagiego ojca i powiedział o tym dwóm swoim braciom h" (Rdz 9, 22) h - wina Chama polega na tym, że okazał pogardę swojemu ojcu i nie zatroszczył się o jego cześć
PK
Prawoskrętny katolik
29 marca 2014, 22:07
Ojciec wysila się na szczególną oryginalność i podejmuje kwestie niewiele wnoszącą w oddziaływanie filmu na współczesnego odbiorcę. A może większym pożytkiem dla czytelników byłaby refleksja na temat wykorzystania medium jakim jest FILM dla przywrócenia Biblii i Boga współczesnemu człowiekowi? Z wyrazami zadziwienia
L
leszek
29 marca 2014, 20:26
Zdecydowanie częściej spotyka się interpretację tego fragmentu tak jak wprost wynika z tekstu. Józef Flawiusz też tak to opisuje. To co podaje Ojciec to jakieś daleko idące spekulacje. Zwłaszcza, że wyraźnie jest napisane, że to Noe sam się obnażył, a nie że Cham "odkrył nagość swojego ojca".' 
DK
Dariusz Kot
29 marca 2014, 17:50
Ojcze Wojciechu, skoro "Pismo Święte jest zrozumiałe jedynie w szerokim kontekście" i skor Ojciec jest zwolennikiem myślenia konsekwentnego ("jeśli już") - to bądźmy z tą konsekwencją konsekwentni i zapytajmy: Jak nazywała się "Ziemia Obiecana", zanim została obiecana Izraelowi? I co z tego może wynikać dla historyczności całej tej anegdoty i historyczności postaci "Kanaana"? I dla datowania tej konkretnej tradycji? Aga już ten temat podjęła, zresztą procedura kreacji mityczneych wydarzeń dla uzasadnienia bieżącej polityki to w ogóle wynalazek judaizmu po reformie Jozjasza. Cała warstwa moralna to tutaj tylko "hak" na tubylców, jak rzekome krzywdy mniejszości niemieckiej czy rosyjskiej dla Hitlera i Putina.
Wojciech Żmudziński SJ
Wojciech Żmudziński SJ
29 marca 2014, 19:45
Postać Kanaana jest częścią mitu etiologicznego nawiązującego do eponimu Kanaan. Rozmawiając o wydarzeniach z czasów Noego poruszamy się po świecie mitycznym, a nie po historii z kroniki faktów. Wątek odkrycia nagości Noego rozumiany był przez słuchaczy mitycznej opowieści tak, jak wspomniałem w moim tekście. To potwierdzają inne, przywołane przeze mnie fragmenty z Kpł i Pwt. Nie mówię o faktach lecz o rozumieniu mitycznej opowieści.
A
Agata
29 marca 2014, 21:11
A czy w oryginalnym tekscie faktycznie występuje taki idiom czy to tylko nadgorliwość tłumacza tysiąclatki?
DK
Dariusz Kot
30 marca 2014, 17:55
W takim razie sformułowanie "Kannan został zapamiętany właśnie dlatego, że począł się z haniebnego czynu Chama" - nie jest najzręczniejsze, bo ma się wrażenie, że mowa o historycznych wydarzeniach i postaciach. Zresztą w całym tekście brak mi sygnałów, że mowa o mitach, a nie o historii. W pewnych miejscu mówi Ojciec o "mitach", ale odróżnia od nich "opowiastkę" o Kanaanie. Ważniejsza sprawa. Nie o potępienie kazirodztwa tu chodziło. Kazirodztwo nie było tematem mitu, tylko elementem negatywnym, jaki starano się powiązać z podbitym narodem - aby ten podbój wyglądał bardziej "sprawiedliwie". Wracając do analogi z Putinem: walczy on nie z narodem Ukrainy, ale i ich faszystami i antysemitami - i tylko przy okazji zabiera im ziemię (Krym). Podobnie twórcy mitów, budujący wizję Izraela jako "ramienia Bożego" - walczyli z kazirodztwem Kanaanczyków i tylko przy okazji zabierali im ziemię...
DK
Dariusz Kot
30 marca 2014, 18:27
Mityzacja mogła być nawet dwustopniowa. Sam podbój także mógł być mityczny. Być może Izraelici wyłonili się jako odrębna nacja spośród ludów Kanaanu w bardziej pokojowy sposób, co sugerują nowsze badania archeologiczne. I dopiero wymyślili sobie zwycięską wojenną przeszłość, aby uzasadnić tą separację i swą późniejszą dominującą pozycję. Kazirodztwo byłoby wtedy mitem uzasadniającym moralnie inny mit... Przy okazji: nic w tym złego, jak na owe czasy. Tak ludzie uczyli się myślenia o przeszłości. Ale te historie są niewyobrażalnie stare, składają się nieraz z wielu warstw i wiele stracimy, wyjmując jedną tylko z nich - moralność seksualną, najbardziej na czasie - i nie dostrzegając innych motywów czy idei.
Wojciech Żmudziński SJ
Wojciech Żmudziński SJ
31 marca 2014, 13:21
Może rzeczywiście ma się takie wrażenie (że to historia). Moim błedem, którego na przyszłość będę starał się unikać w publicystyce biblijnej jest traktowanie przeze mnie za oczywiste czegoś, co dla czytelnika, który nie studiował tekstów biblijnych, może być zupełnie nie oczywiste. Chętnie z Panem podyskutuję w nieco wolniejszym czasie. To może być ciekawe. Teraz jestem między przeprowadzką do Warszawy, a rekolekcjami jakie głoszę w jednej z parafii. Pozdrawiam
L
leszek
31 marca 2014, 18:19
Kolego drogi. Specjalistą w takich narracjach był słynny w swoim czasie Zenon Kosidowski. W Biblii jest coś, bo autorzy biblijny coś źle zrozumieli z babilońskich mitów, Łukasz Ewangelista napisał jakąś historię żeby coś uzasadnić i ładnie brzmiało, Paweł Apostoł coś tam wymyślił, żeby dobrze wygłądało itp itd. To znaczy autorzy biblijni byli po prostu pisarzami, którzy coś tworzyli i pisali oraz specjalistami od PR, tak pisać, oby nową wiarę możliwie najlepiej przedstawić. Tylko, że niestety to jest strasznie naiwne, te wszystkie sprawy są dużo bardziej skomplikowane.
DK
Dariusz Kot
3 kwietnia 2014, 12:51
:)
A
aga
29 marca 2014, 15:28
Jak się analizuje ten fragment wyrwany z kontekstu to może i owszem, ale dwa kolejne wersety temu przeczą. Co przykryli kocem Sem i Jafet w takim razie po tym wydarzeniu?
Wojciech Żmudziński SJ
Wojciech Żmudziński SJ
29 marca 2014, 15:35
Jeśli już posługujemy się językiem idiomów i metafor, to "przykryli hańbę, jaka spotkała ich ojca".
Paweł Tatrocki
Paweł Tatrocki
29 marca 2014, 16:00
A jak można to zrobić skoro z kazirodztwa urodził się syn?
A
aga
29 marca 2014, 16:26
TYSIACLATKA: Noe był rolnikiem i on to pierwszy zasadził winnicę. Gdy potem napił się wina, odurzył się [nim] i leżał nagi w swym namiocie. Cham, ojciec Kanaana, ujrzawszy nagość swego ojca, powiedział o tym dwu swym braciom, którzy byli poza namiotem. Wtedy Sem i Jafet wzięli płaszcz i trzymając go na ramionach weszli tyłem do namiotu i przykryli nagość swego ojca; twarzy zaś swych nie odwracali, aby nie widzieć nagości swego ojca. EDYCJA ŚW PAWŁA: Noe był pierwszym rolnikiem i uprawiał winną latorośl. Pewnego razu napił się wina, upił się i położył nagi w swoim namiocie. Cham, ojciec Kanaana, zobaczył nagiego ojca i powiedział o tym dwóm jego braciom, którzy byli na zewnątrz. Wtedy Sem i jafet wzięli płaszcz, położyli go sobie na ramionach , weszli tyłem i przykryli nagiego ojca. Twarze mieli odwrócone, tak że nie widzieli nagiego ojca. O ile z tysiąclatki można sobie wysnuć może tę naciąganą hipotezę to nowe przekłady temu przeczą, także w przypisach. Tam jest to wytłumaczone jako uzasadnienie roszczeń Izraelitów do ziemi Kanaan, w połączeniu z potępieniem rozwiązłości Kananejczyków.
Wojciech Żmudziński SJ
Wojciech Żmudziński SJ
29 marca 2014, 16:28
Nie obowiązywała monogamia. Nie musiało to więc być kazirodztwo. Możliwe, że największe konsekwencje zmycia hańby poniosła kobieta.
Wojciech Żmudziński SJ
Wojciech Żmudziński SJ
29 marca 2014, 16:39
Pismo Święte jest zrozumiałe jedynie w szerokim kontekście, a nie we fragmentach oderwanych od całej Biblii. Proszę zobaczyć np. tutaj: "Ktokolwiek obcuje cieleśnie z żoną swojego ojca, czyli odsłania nagość ojca, będą ukarani śmiercią oboje, sami tę śmierć na siebie ściągnęli" (Kpł 20,11).
A
aga
29 marca 2014, 18:31
Tylko, ze w innych tłumaczeniach we fragmencie z Noem nie ma mowy o odsłanianiu nagości, ale jest wprost napisane że był goły. Dlatego prawdopodobnie to jest kwestia niedoskonałosci tłumaczenia i tego że ktoś wstawił w tłumaczenie idiom którego w oryginale nie ma.
Kamila
Kamila
29 marca 2014, 20:53
Też mi się wydaje, że to błąd w tłumaczeniu. Jaki miałby sens fragment: "wzięli płaszcz, położyli go sobie na ramionach, weszli tyłem i przykryli nagiego ojca"? Jakaś parabola potępienia dla Chama?

Skomentuj artykuł

Cham, syn Noego
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.