Projekt Ocalenie - czyli jakie błędy popełniają Bodasiński i Dokowicz?

Projekt Ocalenie - czyli jakie błędy popełniają Bodasiński i Dokowicz?
fot. youtube.com / Jacek Kowalczuk
6 miesięcy temu

Ku mojemu zatrwożeniu wielu ludzi wierzących rozsyła informacje o akcjach wspomnianych Panów, szerzy się strach, niepewność. Wiele zagubionych tym ludzi zwróciło się z pytaniami o podejście do wspomnianych publikacji. Czy więc za tym stoi Duch Święty?

Mimo wskazań Franciszka z medytacji na Placu św. Piotra w dniu 27 marca 2020 oraz dokumentu Komisji Nauki Wiary KEP z dnia 31 marca 2020 roku kwitną chore koncepcje i straszenie ludzi. Proszę więc wybaczyć, że przedstawiam poniższą analizę w takie dni, ale to właśnie teraz wszystko się rozgrywa.

Wśród aktywnych „nauczycieli wiary” znaleźli się panowie Lech Dokowicz i Maciej Bodasiński, którzy nie poprzestali na pełnej błędów teologicznych odezwie do Polaków ws. pokuty, ale stworzyli większy projekt pt. „Ocalenie”. Na otwartej przez nich stronie wyrazili swoją wizję tego, co się dzieje oraz usiłują kształtować wiernych. Jak można się domyślić, jest to ich wizja historii interpretacji Słowa Bożego. Ku mojemu zatrwożeniu wielu ludzi wierzących rozsyła informacje o akcjach wspomnianych Panów, szerzy się strach, niepewność. Wiele zagubionych tym ludzi zwróciło się z pytaniami o podejście do wspomnianych publikacji. Czy więc za tym stoi Duch Święty? Konieczne jest wobec tego szczegółowe przejrzenie treści publikowanych na stronie ocalenie.info.

Główny motyw projektu Ocalenie

Podstawowa kategoria, która opisuje projekt ich działań to budowanie duchowej Arki, którą jest wejście w Serce Jezusa i Serce Maryi – „Uczcie się jak stworzyć domową Arkę – Wieczernik”. Oczywiście sam kult tych Serc jest zakorzeniony w Kościele, ale niebezpieczne jest używanie odniesień do biblijnej historii Noego. Budowanie arki prowadzi w myśleniu ludzi do lęku, a nie do nawrócenia. Zdecydowanie właściwszy jest język Ewangelii – wezwanie do nawrócenia, ale w perspektywie dobroci i miłosierdzia Boga. Ludzie dziś stawiają pytania, wyrażają swoje obawy i tylko słowo zwracające na Jezusa i Jego wielką miłość do każdego z nas może doprowadzić do przewartościowania życia oraz przyjęcie Jezusa jako Pana. Dlatego czas epidemii jest okazją do pozytywnej ewangelizacji, budzenia nadziei. To jedyna droga do zmiany świata, zwłaszcza tego najbliżej nas. Dokowicz i Bodasiński idą inną drogą.

Autorzy wspomnianej strony napisali swoje wprowadzenie tak, jakby mieli monopol na prawdę. Oto ogłaszają, że „w Święto Bożego Miłosierdzia chwytamy "ostatnią deskę ratunku”, aby od razu rozpocząć 33 DNI przygotowań do oddania w niewolę Miłości. Wreszcie 23 MAJA 2020 dokonujemy aktu całkowitego oddania się Panu Jezusowi przez Maryję. Wchodzimy do Arki”. Jaka ostatnia deska ratunku? Ratunek mamy w Jezusie Chrystusie, który wciąż jest na nas otwarty i nie ma ograniczeń czasowych. Przyznam, że ze zdumieniem czytałem o powiązaniu Niedzieli Miłosierdzia Bożego z zaproponowaną późniejszą praktyką duchową jako przygotowanie do wejścia do „Arki”. Dobrze, że Autorzy znają Księgę Rodzaju, ale jest jeszcze Ewangelia i cały Nowy Testament. Mentalność zagrożenia nie mieści się w kategorii Święta Miłosierdzia oraz katolickiego kultu. Czyż nie zmienia to obowiązującej formuły II Niedzieli Wielkanocnej?

Fałszywa interpretacja wydarzeń

Panowie Dokowicz i Bodasiński opisują historię powstania omawianego projektu. Niewątpliwie ważne jest ich osobiste nawrócenie (jak wielu ludzi), co doprowadziło do podejmowania różnych działań mogących służyć ewangelizacji, jak świadectwa czy filmy. Nie można odebrać znaczenia przygotowanych przez lata produkcji, choć w niektórych już dało się zauważyć mentalność, która ujawnia się dzisiaj z wielką siłą. Oprócz tego podjęli różne działania gromadzące wielu wiernych: Wielka Pokuta, Różaniec do granic czy Polska pod Krzyżem. Panowie napisali, że doświadczyli sprzeciwu. Nie jest to niczym szczególnym, gdyż w ewangelizacji zawsze jest zderzanie się z jakimś trudem. Obawiam się jednak, czytając dostępne wypowiedzi Panów zawartych w różnych miejscach, że koncentrują się na zbytnio na tym sprzeciwie, a nie na jego ewentualnej przyczynie. Ponieważ nie mówią o jaki sprzeciw chodzi trudno się odnieść konkretnie. Jednak właśnie takie rzucenie hasła o trudnościach może wzbudzać w czytelnikach poczucie, że wszystko, co Autorzy robią i mówią jest dobre, bo sprzeciwia się temu diabeł. To stara praktyka manipulacji.

Panowie zaprzestali jednak podejmowanie swoich działań, bo rozeznali, że nadchodzi czas Golgoty. Wszystko jest oparte o wewnętrzne przeświadczenie i odczucie. Kolejne takie wyznanie jest w zdaniu: „Zajmowaliśmy się potem jeszcze wsparciem dystrybucji filmu „Nieplanowane”, ponieważ jest naszym głębokim przeświadczeniem – że masowy grzech tzw. aborcji jest jednym z głównych powodów gniewu Bożego”. Nie chodzi mi tu o kwestię aborcji (bo wiadomo, że jest to dramat), ale o argumentację – głębokie przeświadczenie. Zdaniem Panów Bóg wstrzymywał ich działania; „nie było światła co mamy czynić dalej. Wszystko zmieniło się 23 stycznia tego roku”. Wtedy bowiem pojawiały się coraz to nowe wieści o epidemii w Chinach, a następnie pandemii. Oczywiście Autorzy odczytują to w kategorii gniewu Bożego i kary za grzechy.

Jako uzasadnienie podają słowa anonimowego dla nas księdza sprzed 1,5 roku, „który ma ducha prorockiego, a ten między innymi, powiedział nam, że niedługo nastąpią zdarzenia, które wstrząsną całym światem oraz, że nadchodzi chwila, że na całym świecie nie będzie dostępu do Eucharystii”. Jednocześnie na potwierdzenie podają fakt zmieniania się cząstki Najświętszego Sakramentu w Sokółce. Według nich Bóg przez utratę intensywności koloru świętej cząstki daje znak do nawrócenia, którego, ich zdaniem, nie podejmują pasterze i lud. To jest powodem, że Bóg „chowa się przed nami, nie pozwalając stać się przedmiotem, wykorzystywanym do złych celów”.

Panowie analizują również fakt zamykania kościołów i utrudnienia dostępu do Eucharystii. Już 9 marca opublikowali nagranie, w którym mówią, iż epidemia „ma bezpośredni związek z grzechami, którymi ludzkość (my wszyscy) obraziła Pana Boga”. Dlatego trudno dziwić się, że potem wszystko pasuje: puste kościoły, samotny papież na Placu św. Piotra, łączenie się online z celebracją liturgii. Jednocześnie widać braki w edukacji religijnej Autorów, bo opisując tę sytuację ograniczeń w dostępie do Eucharystii napisali, że w 3 niedzielę wielkiego postu wielu katolików „nie słuchało niedzielnej Mszy Świętej w kościołach tyko w domach przez szklaną szybkę, biorąc w niej udział duchowy”. Po pierwsze nigdy nie należy słuchać mszy w kościele, tylko w niej uczestniczyć (czyżby Panowie nie znali nauczania Kościoła? Wystarczy zajrzeć do tzw. małego katechizmu). Po drugie, to uczestnictwo, a raczej duchowe uczestnictwo, przez ekran jest wielkim błogosławieństwem, gdyż można być razem nie narażając siebie i innych.

Błędna egzegeza Ewangelii

Panowie dokonują też analizy fragmentu Ewangelii o spotkaniu Jezusa i Samarytanki odczytywanej w niedzielę, 15 marca. Niezaprzeczalny jest fakt, że Bóg chce mieć czcicieli w Duchu i Prawdzie, ale podany sposób odniesienia i interpretacji jest wykrzywiony. Otóż Autorzy stwierdzają, że odpowiednikiem wspomnianej przez Jezusa Jerozolimy i góry są nasze kościoły. W jakimś sensie to prawda, ale wnioskowanie jest niebezpieczne. Nie można zapomnieć o podstawowym znaczeniu przesłania Jezusa – w centrum kultu nie stoi Świątynia w Jeruzalem czy inne miejsce kultu Starego Testamentu, ale On sam jako jedyny Zbawiciel. Dlatego dla chrześcijan On jest najważniejszy, nawet jeśli nie ma budynków. Nic nowego. Tu jednak pojawia się narracja, że wypełnia się Słowo – kolejne ograniczenia liczby wiernych w kościołach, zamknięcie Grobu Pańskiego czy ograniczenia w dostępie na Jasną Górę. Ciekawe powiązanie.

To prawda, że Bóg chce szczerego kultu. Panowie więc napisali: „Tak wtedy jak dzisiaj, ludzie dzielą się na tych, którzy wykonują praktyki religijne ("czczą to, czego nie znają"), i tych, którzy świadomi swoich grzechów w postawie pokory i uniżenia, stają przed żywym Bogiem”. Nic szczególnego – cała nowa ewangelizacja prowadzi do obudzenia duchowego ludzi, by Bóg był dla nich ważny, a drogą do tego jest osobista relacja, więź, przyjaźń. Jednak Panowie interpretują, że „prawie wszyscy, w różnym stopniu ulegliśmy duchowi tego świata, który zmienił wrażliwość naszych sumień (wrażliwość na zrozumienie tego czym jest grzech) i zbrukał czystość serc (a przez to ograniczył zdolność rozeznawania)”. Oczywiście, ulegamy grzechowi, słabościom, wpadamy w rutynę w życiu duchowym, ale trudno wszystko sprowadzić do tego, że podejmujemy praktyki religijne bez duchowej głębi. Zgadzam się, że dużej części ochrzczonych brakuje doświadczenia żywego Boga, ale wielu ludzi prowadzi szczere życie wewnętrzne. Jednak Autorzy podają, że ludzie nie rozumieją określenia „w Duchu i w Prawdzie” oraz wielu spośród tych, którzy doświadczenie Pana mają, „dziś zapomnieli o tych porywach serca tak dalece, że nie mają siły, aby do tej Relacji powrócić (nawrócić się)”. Pojawia się więc kaznodziejska narracja, że w tym kontekście jesteśmy ludem o twardym karku, odrzucającym prośby i napomnienia. Dziwne, bo akurat w Polsce bardzo rozwija się dzieło ewangelizacji: coraz liczniejsze inicjatywy, wspólnoty; Polska jest przykładem rozwoju szeroko rozumianej nowej ewangelizacji. Rekolekcje i misje ewangelizacyjne, kursy, seminaria gromadzą coraz to nowych ludzi. Oczywiście, część ludzi zrywa z praktykami religijnymi, bo sens życia odnajdują gdzie indziej. Ale to właśnie w czasie epidemii potrzebują naszego świadectwa, zaufania Jezusowi i słowa budzącego nadzieję. Tymczasem według Panów nie ostoją się ci, którzy wypełniają tylko rytuały i nie oddają Bogu czci „w Duchu i w Prawdzie”. Nie umiałbym tak powiedzieć. Choć wszystkich zachęcam do osobistej relacji z Bogiem, to jednak nie ośmieliłbym się stwierdzić, że nie ocaleją ci, którzy pozostaną w sferze zewnętrznego kultu. Bóg rozsądzi, nie my.

Błędy teologiczne i pastoralne

Dokowicz i Bodasiński są jednocześnie recenzentami działania Kościoła. Napisali, że „Pasterze coraz rzadziej tłumaczyli wiernym jakie spustoszenia czyni grzech w ich duszach, trudno byłoby szukać inspirowanych przez nich działań pokutnych. Zamiast tego słyszymy coraz więcej słów pocieszenia, nieustannego dodawania otuchy, miłosierdzie rozdawane w imię Boże, bez względu na cenę. Skutek jest taki, że buduje się wiernym fałszywy obraz Boga, a tym samym fałszywy obraz świata. Mówi się o miłości, ale pomija się to, w jaki sposób człowiek ma podejmować wysiłki, by odpowiadać na tę miłość”. Dziwne, bo w ewangelizacji właśnie tłumaczy się czym jest grzech i jakie ma konsekwencje. Autorzy zarzucają, że mówienie o dobroci i miłosierdziu Boga zniekształca obraz Boga, człowieka i świata. Moje doświadczenie jest inne. Właśnie ewangeliczne mówienie o Bogu prowadzi ludzi do nawrócenia. Mam duże doświadczenie w prowadzeniu w parafiach rekolekcji i misji czy różnych kursów ewangelizacyjnych. Panowie więc mijają się z prawdą. A co do naszych wysiłków w odpowiedzi na Bożą miłość to stwierdzam, że Panowie nie rozumieją Nowego Testamentu. Miłość Boża jest bezwarunkowa, przyjmujemy ją w wolności i dajemy się prowadzić łasce Bożej. Zachęcam do lektury dwóch adhortacji papieża Franciszka „Christus vivit” oraz „Gaudete et exsultate”. Byłoby więcej pożytku z tego niż z czytania o kolejnych objawieniach prywatnych czy słuchania kaznodziejów mijających się w niektórych punktach z nauczaniem katolickim (cóż się dziwić, skoro dla Autorów autorytetem jest ks. Glas, który w swoich wypowiedziach i publikacjach popełnia błędy doktrynalne).

Autorzy jawią się również jako specjaliści od spowiedzi. Napisali: „Nadawane w konfesjonałach pokuty – śmieszne w porównaniu do przewinień, tak, że ciężar grzechu stopniowo przestawał ciążyć. Ilu ludzi, nie ostrzeżonych mocną mową, przyjmowało w śmiertelnych grzechach Ciało Pańskie przez ostatnie lata?”. Jestem misjonarzem miłosierdzia i nie daję ciężkich pokut, bo zwracam uwagę skruszonych ludzi na wielką miłość Jezusa. I to ich podnosi. Panowie chyba za dużo czytali o starych praktykach pokutnych. Czyż nie jest pokutą cierpienie, które niesie człowiek przez lata doświadczając konsekwencji grzechu, a potem lęku przed spowiedzią? Panowie, zostawcie nas, kapłanów, w sposobie sprawowania sakramentu pokuty i pojednania.

Skandalem jest też sugerowanie „Ilu kapłanów i biskupów sprawowało tajemnice Eucharystyczne niegodnie, z ciężko obciążonym sumieniem?”. Skąd ta pycha, by sugerować takie rzeczy? To Pan Bóg zna serca ludzi i tylko On może osądzać. Stawianie jednak takiego pytania przez Autorów dzieli Kościół, a więc jest działaniem demonicznym, zwłaszcza kiedy czyta się konkluzję: „Pan Bóg na pewno nie chce mieć Kościoła pełnego Faryzeuszów i Judaszów, dlatego nadchodzi Oczyszczenie" oraz "Duchy Faraona, Faryzeuszów i Judasza znajdują swoich dzisiejszych naśladowców”. Ja odpowiedziałbym: Pan Bóg nie chce nieposłusznych i zniekształcających Objawienie ludzi.

Panowie stawiają kolejne pytania: „Co jeśli dzisiaj większość ludzi rodzi się dla piekła, a nie dla nieba?? Co jeśli ta przerażająca myśl jest prawdziwa?”. Po to ewangelizujemy, żeby ludzie przyjmowali Jezusa, a nie trwali w królestwie ciemności. Jednak dla Autorów chyba pewnikiem jest, że wielu ludzi „trafia do piekła” (tak też ogłosił ks. Bliźniak w jednym ze swoich nagrań). Kościół nigdy tego nie stwierdził, bo nie wiemy co dzieje się w człowieku podczas śmierci. Czy możemy mieć nadzieję na zbawienie każdego człowieka? Nie my rozsądzamy. Oczywiście Ewangelia mówi o możliwości potępienia i dlatego głosimy wezwanie do nawrócenia, ale to tylko Bóg zna ludzkie serce, motywy działania, głębię istnienia. Nie można straszyć piekłem.

Autorzy poddają także ocenie różne działania Kościoła dziś: ”Gdy przychodzi wielki strach, nie pomoże nam bicie dzwonów, świeczki w oknach i wołanie o zatrzymanie nieszczęścia - nie pomoże, jeżeli nie będzie poprzedzone nawróceniem i pokutą! To nieszczęście nadchodzi właśnie z powodu grzechów i zatwardziałości serc: ...Jeżeli się nie nawrócicie to zginiecie jak oni.... Dla wielu trudne do zrozumienia jest Miłosierdzie, które realizuje się przez Sprawiedliwość”. Oryginalna interpretacja, która nie doprowadzi ludzi do nawrócenia. Dla Panów modlitwa bez najgłębszego osobistego nawrócenia będzie nieskuteczna. Skąd to wiemy? To wchodzenie w rolę Boga. Poza tym doświadczenie pokazuje niejednokrotnie coś innego. Przestańmy oceniać głębię nawrócenia, nie jesteśmy od tego. A idąc już biblijnym tropem, to czyż nie znajdzie się na ziemi pięćdziesięciu sprawiedliwych? Jest ich znacznie więcej. Czytając wypowiedzi Panów mam wrażenie, że mówią o innym Bogu niż ten, którego znam. Człowiek czytając ich teksty nie odkryje dobroci Ojca tylko zagniewanego Boga, który chce doprowadzić do zniszczenia świata.

Mają rację Autorzy pisząc, że życie nie będzie takie samo. Jednak w sobie właściwy sposób dokonują rozwinięcia tego zdania: „Zostaną nam krok po kroku odebrane najważniejsze podpórki: bezpieczeństwo oparte na świecie materialnym, fałszywe wyobrażenie niezniszczalności zdrowia, przekonanie, które żywiło wielu ludzi, że jeszcze mają bardzo daleko do śmierci. Pan Bóg nas kocha i doświadcza, bo się oddaliliśmy, aby zapisani w Księdze Życia, zaczęli go czcić w Duchu i Prawdzie”. Tak, życie będzie inne. Tak, trzeba wiele kwestii na nowo przemyśleć, ale wizja Boga, którą Panowie reprezentują kłóci mi się kolejny raz z sercem Ewangelii, którą jest przypowieść o ojcu i dwóch synach (o synu marnotrawnym).

Błędne propozycje pobożnościowe

Panowie Dokowicz i Bodasiński dają też wierzącym konkretne wskazówki. Po pierwsze wszyscy powinni szukać kapłanów, by się wyspowiadać. Ale czyż Panowie nie rozumieją obecnych zagrożeń? Czyż nie słyszą, o co proszą biskupi? O szczery żal. Ale Panowie tego nie rozumieją. Poza tym za dużo mówią o spowiedzi generalnej. Niestety, wielu ludzi pojmuje to jako konieczność, by naprawdę być oczyszczonym. To niestety interpretacja domorosłych teologów i duchowo bardzo szkodliwa. Nie można bowiem niejako obligatoryjnie motywować do spowiedzi z całego życia. Jednocześnie Autorzy zachęcają: „Znajdźcie kapłana, wierzącego, który będzie wam towarzyszył prawdziwą posługą sakramentalną przez czas ciemności”. Nie widzą, że ograniczenia dotyczą wszystkich i należy teraz bardziej odkrywać prawdziwe pozasakramentalne spotkanie z żywym Jezusem. Zwrot "znajdźcie kapłana, wierzącego" sugeruje podział wśród księży na wierzących czy niewierzących. Jeśli w tych dniach ktoś dzwoni więc w sprawie spowiedzi i podczas rozmowy ustalamy, że lepiej przyjść po epidemii to jestem niewierzącym księdzem? Czy to, że uczę ludzi żalu doskonałego, o którym mówi Katechizm Kościoła Katolickiego i o którym przypomina papież Franciszek, jest wyrazem tego, że należę do grona złych księży, mających problem z wiarą? To pytanie retoryczne i zadawane z lekkim uśmiechem.

Wykrzywiona jest również kwestia Maryi. Kilka cytatów: „Ona jest nasza ucieczką i schronieniem, Ona poprowadzi nas w tej walce i wskaże co jest Wolą Syna; Kapłani nie bójcie się! Matka Boża Was szczególnie mocno pragnie prowadzić, da wam wszystko co potrzebujecie. Nawet wasze pięć chlebów i dwie ryby rozmnoży. Tylko nie działajcie wbrew powołaniu, sumieniu i Prawdzie; Kolejnym krokiem, byłoby wezwanie Katolików do oddania się powszechnie w Niewolę Maryi według św. Ludwika G. de. M. (sami ks. Biskupi na czele). Potrzebna jest armia dzieci Maryi do walki duchowej na czasy ostateczne”. Oczywiście, Maryja jest ważna i ogromna jest Jej rola w życiu Kościoła, ale niestety Panowie wpisują się w mariologię maksymalistyczną, która nie jest właściwa. Warto zaznaczyć, że dobre jest oddanie się Jezusowi przez Maryję, ale nie wszyscy muszą przyjmować wskazania św. Ludwika (nota bene, w niektórych punktach trzeba poprawić teologicznie Traktat o prawdziwym nabożeństwie, gdyż napisany jest w mentalności czasów św. Ludwika, kiedy mariologia była za mało biblijna; to w niczym jednak nie umniejsza całości dzieła). Panowie, według nauki chrześcijańskiej podstawowy jest wybór Jezusa jako Zbawiciela i Pana! Formy kultu maryjnego są natomiast fakultatywne, czyli może on mieć różne kształty. Zachęcam tu do przeczytania adhortacji apostolskiej „Marialis cultus” Pawła VI.

Autorzy sugerują też program działania dla biskupów polskich: „Ks. Biskupi mogliby wezwać do powszechnego nawrócenia przez głęboką indywidualną spowiedź, pokutę i umartwienie ciał. Następnie przeprowadzić Narodową Pokutę (za pomocą najmocniejszych narzędzi, którymi dysponuje Kościół: Msze pokutne, Procesje pokutne, Adoracje pokutne, śpiewanie Suplikacji, dzień postu i pokuty-każde z tych działań można przeprowadzić z zachowaniem zasad bezpieczeństwa”. Pytam: czy Kościół tego nie czyni? Czy nie ma suplikacji? Czy nie ma modlitw pokutnych? Czy nie ma adoracji? Ale do czego Autorzy namawiają? Do wyjścia na ulice? Chyba powinni poczytać świadectwa historyczne o reakcjach Kościoła na epidemie w XVIII wieku. Panowie, polecam lekturę tekstów nieżyjącego już wybitnego krakowskiego historyka ks. profesora Jana Kracika! Zamiast namawiania do społecznego nieposłuszeństwa wobec ograniczeń w gromadzeniu się, odkrylibyście fakt, że w czasie zaraz i epidemii reakcje biskupów zawsze były zrównoważone i broniące zdrowie publiczne, prowadząc nieraz do zakazywania uczestnictwa w modlitwie w kościołach.

Dodatkowo, niestety, panowie Dokowicz i Bodasiński wpisują się w zgubną logikę ks. Piotra Natanka i jego zwolenników. Autorzy dają radę biskupom: „Następnie wszyscy ks. Biskupi wraz z pełnymi władzami Państwowymi (rząd, z Prezydentem i Premierem) przeprowadzają Intronizację, która czyni Chrystusa prawdziwym Królem w pełni analogicznie do tego, jak Król Jan Kazimierz, uczynił Maryję Królową Polski, (zgodnie z pełnym żądaniem Pana Jezusa, wyrażonym wobec Rozalii Celakówny)”. To niebezpieczne powiązanie polityki i religii. A co byłoby, gdyby później inne władze ogłosiły detronizację Chrystusa?! Dlatego ośmielam się powiedzieć głośno, że takie pomysły ogłaszania przez polityków Chrystusa Królem Polski mają demoniczne źródło, gdyż mogą doprowadzić ostatecznie do jakiejś profanacji. Poza tym nie są skuteczne. Nie tędy droga. Jezusa trzeba wybrać osobiście jako Pana i Króla swojego życia. Ja wybieram, ty wybierasz i dzięki naszemu świadectwu następni chcą żyć z Jezusem. To jest logika Ewangelii. W tym punkcie Dokowicz i Bodasiński odeszli w swoich teoriach od Słowa Bożego.

Dlatego jeszcze raz apeluję: Kościół z jeszcze większą siłą musi ewangelizować, ale czynić to pozytywnie, atrakcyjnie i w sposób zrozumiały dla współczesnego człowieka. To, co promują Panowie nie jest ewangelizacją.

Autorzy też dają konkretne wskazówki dla ludzi: „Zacznijcie odrzucać rzeczy tego świata, zachowajcie tylko to, co jest wam potrzebne. Na pierwszy ogień powinno pójść wszystko, co oddala od Boga. Gry, platformy cyfrowe, muzyka. Skoncentrujcie wszystkie swoje siły na modlitwie i budowie życia rodzinnego”. Drodzy Panowie, gry same w sobie, internet, muzyka nie są złe! Tak, trzeba budować zdrowe i silne rodziny, trzeba przeciwstawiać się różnym formom zniewolenia, ale dajcie spokój z narracją, którą stosujecie. To nienormalne.

Opis całego projektu Autorzy kończą odezwą: „Projekt OCALENIE, powstaje jako pomoc dla wszystkich, którzy chcą jak najlepiej przejść przez nadchodzący czas. Mamy nadzieję, że OCALENIE przyczyni się do ratowania dusz w wymiarze wiecznym oraz zdrowia i życia w wymiarze doczesnym”. Obawiam się, że ów projekt nie doprowadzi do zamierzonego skutki, gdyż, wbrew temu, co jest napisane, nie wiedzie to do żywej relacji z Bogiem. Ja wybieram więc Słowo Boże oraz nauczanie Papieża i biskupów, a nie chore idee Panów Dokowicza i Bodasińskiego, coraz bardziej odciągające ludzi od radości Ewangelii (Evangelii gaudium).

Czas na wnioski

  1. W publikacjach Autorów jest bardzo mało odniesienia do Ewangelii i Nowego Testamentu, natomiast bardzo wiele cytatów ze Starego Przymierza. Dlatego przypominam im oraz wszystkim ich zwolennikom, że zgodnie z katolicką egzegezą, Stary Testament należy czytać przez pryzmat Nowego. I jakiekolwiek odniesienia doświadczenia Żydów do współczesności muszą być przepuszczone przez doświadczenie Paschy Jezusa Chrystusa.
  2. Autorzy, nie tylko oni, za dużo koncentrują się na objawieniach prywatnych. Zwłaszcza w obecnym czasie jest to niebezpieczne, gdyż ludzie mają trudność w rozróżnieniu pomiędzy prawdą a fałszem.
  3. Autorzy realizują swoją wizję Ewangelii i Kościoła. Niestety daje się zauważyć pobożność opartą na lęku. To naprawdę nie prowadzi do zbawienia, nawrócenia ludzi i przemiany świata.
  4. Ostatnie publikacje Dokowicza i Bodasińskiego ośmieszają Kościół. Jako chrześcijanie i katolicy mamy głosić Dobrą Nowinę, ukazywać prawdziwe oblicze Boga. Zamiast straszyć ludzi i wprowadzać ich w chorą religijność, lepiej byłoby motywować, by wierni i świadomi wiary, mający doświadczenie żywego Pana, odważnie, w rodzinach, miejscach pracy czy wobec znajomych i sąsiadów wskazywali na miłość Boga, ewangelizowali i dawali świadectwo życia z Jezusem. Dziś ludzie mają bardziej otwarte serce. Kiedyś podczas głoszenia o powtórnym przyjściu Jezusa pojawiła mi taka myśl, co robiłbym, kiedy na moich oczach zaczęłaby się paruzja. I odpowiedź była prosta: nie stałbym ze złożonymi rękami, tylko razem z innym jeszcze bardziej ewangelizowałbym, aby wszyscy umieli rozpoznać przychodzącego Jezusa.
  5. Chciałem jako teolog i duszpasterz przestrzec wszystkich katolików przed drogą wskazywaną przez panów Dokowicza i Bodasińskiego. To nie jest droga Kościoła, Ewangelii, Jezusa. To droga strachu oraz ich własnych interpretacji historii. Niestety, to, co wypisują teraz kładzie cień na ich poprzednie inicjatywy.
  6. I jeszcze raz chciałem głośno powiedzieć: Nie są zagrożeniem świeccy, którzy we wspólnotach czy jakiś rekolekcjach głoszą konferencje, ale formują się w zdrowych wspólnotach, bo ich służba jest zgodna z nauczaniem Kościoła i kontrolowana przez Kościół (w mojej wspólnocie, Szkole Ewangelizacji Cyryl i Metody, głosić mogą tylko osoby, które są sprawdzone, spełniają wiele kryteriów i odznaczają się zdrową pobożnością oraz nie brakuje im odpowiedniej znajomości podstawowych prawd wiary; na każdą posługę poza wspólnotą muszą mieć każdorazowo moją pasterską zgodę). Właściwa formacja prowadzi do właściwej posługi.
  7. ZAGROŻENIEM są samozwańczy prorocy i nauczający we własnym imieniu, heroldowie strachu, zniszczenia, prywatnych objawień, nawet tych niezatwierdzonych przez Kościół. Czytając kolejne wpisy stwierdzam, że zwiedzonych ludzi jest wielu i to naprawdę generuje wewnętrzną schizmę. Epidemia w sposób szczególny wszystko odsłania.
  8. Dlatego apeluję do wszystkich katolików, aby nie wchodzili w rozumowanie i religijność proponowaną przez wspomnianych Autorów ani innych, podobnych, którzy znajdują się na teologicznych obrzeżach Kościoła.
  9. Pamiętajmy też o wskazówce św. Ignacego Loyoli: „Anioł zły ma tę właściwość, że się przemienia w anioła światłości [por. 2 Kor 11,14] i że idzie najpierw zgodnie z duszą wierną, a potem stawia na swoim; a mianowicie podsuwa jej myśli pobożne i święte, dostrojone do takiej duszy sprawiedliwej, a potem powoli stara się ją doprowadzić do swoich celów, wciągając duszę w ukryte swe podstępy i przewrotne zamiary” (Reguły rozeznawania duchów II, reguła 4). Wybierajmy też posłuszeństwo Kościołowi, bo wtedy nie zbłądzimy (zob. Reguły o trzymaniu z Kościołem).
  10. Jeszcze jedno: Dlaczego Lech Dokowicz i Maciej Bodasiński nie poddali swoich propozycji pod ocenę biskupów? Skoro są publicznie znanymi publicystami, z pewnością zostaliby wysłuchani przez odpowiednią komisję KEP. Gdzie tu rozeznanie? Ja nic nie robię bez wiedzy mojego biskupa, o istotnych projektach informuję go i wciąż o coś pytam, prosząc o zdanie i ewentualne błogosławieństwo. Tak też uczę ludzi z mojej wspólnoty. To myślenie kościelne.

***

A teraz najważniejsze: weźmy do ręki Biblię, ucałujmy ją, wyznajmy naszą miłość do Jezusa Słowa i prośmy, by uwolnił świat od epidemii, deklarując pragnienie ewangelizacji z wielką mocą Ducha Świętego. Bo czyż Bóg, Ojciec nasz, chce zniszczenia ludzi? Nie, On ma zupełnie inne pragnienie: pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy (1 Tm 2,4).

Bądźmy więc przyjaciółmi Jezusa i siewcami nadziei. Jezus jest z nami.

I dopowiedzenie do księży: Bracia, nie wchodźcie w taką narrację jak wypowiedzi panów Dokowicza i Bodasińskiego. I nie przesyłajcie ludziom informacji o ich koncepcjach. Głośmy Jezusa i Jego Ewangelię oraz bądźmy posłuszni Papieżowi i biskupom.

Artykuł ukazał się również na Facebooku ks. Sawy.

doktor teologii, pracownik Instytutu Nauk Teologicznych UŚ, dyrektor Szkoły Ewangelizacji Cyryl i Metody, misjonarz miłosierdzia

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
kard. Carlo Maria Martini SJ
15,71 zł
26,17 zł

Kluczem do uporządkowania jest poczucie wewnętrznej wolności

Chaos, pośpiech i zabieganie to rzeczy, które współcześnie najbardziej nam doskwierają. Przeżywany stres sprawia, że nasze życie traci smak. Mamy poczucie, że doświadczamy świata w sposób powierzchowny. Chcielibyśmy,...

Skomentuj artykuł

Projekt Ocalenie - czyli jakie błędy popełniają Bodasiński i Dokowicz?
Komentarze (74)
ML
~Marek Lang
13 października 2020, 03:08
CYTAT : "trzeba poprawić teologicznie Traktat o prawdziwym nabożeństwie, gdyż napisany jest w mentalności czasów św. Ludwika, kiedy mariologia była za mało biblijna...." - zapewne ks. Sawa chętnie to zrobi i możemy być pewni iż zrobi to " po nowemu " - bo pycha i egocentryzm wylewa się z księdza tekstu . Może czas aby ksiądz SAWA też się ukorzył i uderzył w pierś . Liczyłem na mądry analityczny artykuł a wyszedł szyderczy paszkwil . Księże Sawa trochą pokory .....
BK
~Beata Kaczyńska
2 września 2020, 00:41
diabeł szaleje że taka inicjatywa powstaje. Zdaniem księdza Sawy trzeba zniszczyć ludzi i ich dzieło bo tak trzeba rozumień ten artykuł. A może zainteresuje się ksiądz tym co ks Adam Boniecki wyczynia, dobrą akcję prowadzi?
LG
~Lidia Gos-Jasińska
1 lipca 2020, 01:54
Niestety, nie można powiedzieć, że ton, którym przemawia ks. Sawa (doktor teologii, pracownik Instytutu Nauk Teologicznych UŚ, dyrektor Szkoły Ewangelizacji Cyryl i Metody, MISJONARZ MIŁOSIERDZIA) jest językiem miłości. W moim odczuciu, za dużo jadu i nieukrywanej kpiny z bliźniego, nawet jeśli ten błądzi. Nie jest to wzór godny naśladowania. I właśnie! To jest odpowiedź dlaczego wierni są coraz bardziej pogubieni. Wierzę, że Duch Św. zwycięży i Dobry Pasterz wprowadzi swoje owce na właściwą drogę. Księża sami wprowadzają dużo zamętu nie mówiąc jednym głosem w Kościele, trochę - albo dużo - pokory również im potrzeba, nawet wielkim teologom, a może przede wszystkim im. Dlaczego Jezus wybrał w Betlejem prostych pasterzy? Bóg zwycięży - i Maryja, która jest dobrą Matką i prawdziwie kocha swoje dzieci. Kocham Kościół i bardzo boleję nad postawami niektórych księży. Polecam Bogu Jego kapłanów - zaiste modlitwa jest im bardzo potrzebna.
AJ
Ale Jak To
21 maja 2020, 23:39
"Szatan widząc, że chrześcijanie zbyt pragną Bogu służyć, aby się dali uwieść pokusom przeciw wierze i cnocie, podsuwa im różne metody pracy apostolskiej, i oto jedni drugich zwalczają, zamiast jego zwalczać wspólnymi siłami."
M@
~M @m
15 maja 2020, 00:18
Proszę sprawdzić skąd mogą brać inspiracje autorzy projektu Ocalenie: https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Tradycja,_Rodzina_i_W%C5%82asno%C5%9B%C4%87 W Polsce należy do tego zrzeszenia Instytut im Piotra Skargi oraz tworzona przez nich platforma internetowa PCH24 Wpiszcie w wyszukiwarce ten Instytut i zobaczcie na wyniki. Dlaczego powołują się na nich, przynajmniej podają link do nagrania o Czarnym łabędziu na stronie projektu Ocalenie. Czy autorzy tego nagrania o łabędziu poddają w wątpliwość działania obecnego papieża Franciszka? Czy to nie jest czasem kontrrewolucja? Jaki sens ma umieszczenie tego na stronie Ocalenie.info? Czy ktoś się pomylił?
Wojciech Kosek
Wojciech Kosek
3 maja 2020, 14:28
Dziś 3. maja. Mamy od Niepokalanej Maryi dar, który warto podarować ks. Przemysławowi: abp. Gądecki odczytał akt https://episkopat.pl/przewodniczacy-episkopatu-dokonal-zawierzenia-polski-chrystusowi-i-matce-bozej/ a w nim: wyznajemy „w prawdzie i pokorze, że niewdzięcznością naszą i grzechami zasłużyliśmy na Twoją karę..." Warto, aby księdzu to ktoś przekazał, by zechciał w duchu pokory i uniżenia wobec Boga przeprosić naszych braci za przypisywanie im niedouczenia teologicznego - przynajmniej w kwestii dostrzegania pandemii jako wydarzenia, które może być karą za nasze grzechy. Piszę "może być", bo istnieje też druga możliwość wyjaśnienia jej przyczyny: https://episkopat.pl/abp-gadecki-na-apelu-jasnogorskim-niech-nasz-kraj-stanie-sie-ojczyzna-ludzi-milujacych-siebie-nawzajem/ Taki akt przeproszenia, dokonany przez ks. Przemysława, przyniesie dobro nam wszystkim, stanie się wzorem, jak należy wchodzić w relacje. Ja przepraszam Księdza za wszelkie zbyt ostre formy komentarzy!
Wojciech Kosek
Wojciech Kosek
3 maja 2020, 14:17
Dziś 3. maja. Mamy od Niepokalanej Maryi dar, który warto podarować ks. Przemysławowi: abp. Gądecki odczytał akt https://episkopat.pl/przewodniczacy-episkopatu-dokonal-zawierzenia-polski-chrystusowi-i-matce-bozej/ a w nim: wyznajemy „w prawdzie i pokorze, że niewdzięcznością naszą i grzechami zasłużyliśmy na Twoją karę..." Warto, aby księdzu to ktoś przekazał, by zechciał w duchu pokory i uniżenia wobec Boga przeprosić naszych braci za przypisywanie im niedouczenia teologicznego - przynajmniej w kwestii dostrzegania pandemii jako wydarzenia, które może być karą za nasze grzechy. Piszę "może być", bo istnieje też druga możliwość wyjaśnienia jej przyczyny: https://episkopat.pl/abp-gadecki-na-apelu-jasnogorskim-niech-nasz-kraj-stanie-sie-ojczyzna-ludzi-milujacych-siebie-nawzajem/ Taki akt przeproszenia, dokonany przez ks. Przemysława, przyniesie dobro nam wszystkim, stanie się wzorem, jak należy wchodzić w relacje. Ja przepraszam Księdza za wszelkie zbyt ostre formy komentarzy!
TC
~Teresa Chrostowska
26 kwietnia 2020, 10:37
Szczęść Boże Z całym szacunkiem do komentarza i opinii na temat pana Dokowicza i pana Bodasińskiego.... Uważam że nie ma ksiądz racji krzywdzi i patrzy z błędnej i perspektywy na to co oni robią. Oni sami tego nie wymyślają i nie publikują bez konsultacji z największymi charyzmatykami w Polsce. Takimi jak z o.Augustynem Pelanowskim z ks. Piotrem Glasem z ks.Dominikiem Chmielewskim i nie sądzę żeby byli tak nierozsądni żeby sami coś mówc od siebie bez konsultacji. Każde słowo jest konsultowane. A tak przy okazji wielcy doktorowie tego świata mówili że właśnie Maryja jest Arką i mamy się w niej schronić. Oni to mówili już od zarania od początku kościoła i to nie jest wcale jakaś panika że chowamy się do Arki. Tak jak pan Jezus przyszedł przez Maryję tak teraz my do niego wrócimy przez Maryję i tutaj nie ma co dyskutować specjalnie na ten temat. Błogosławionej niedzieli . Doradca Rodzinny Teresa Chrostowska
Wojciech Kosek
Wojciech Kosek
3 maja 2020, 14:27
Wspaniale! Oby ksiądz Przemysław uwierzył Tobie, Tereso! Piszesz rozsądnie i spokojnie. Bardzo dziękuję!
Wojciech Kosek
Wojciech Kosek
25 kwietnia 2020, 16:53
Warto przeczytać - aby odtruć organizm po przeczytaniu tej pseudo-nauki księdza dokora Sawy - artykuł brata jezuity: https://opoka.org.pl/biblioteka/P/PR/dw_ostrzezenie2020.html?fbclid=IwAR1PvfSPlFMeUf8WpF2XSJOdYH7z41cO8CD0DmkF6M3sLrR_bVzNWY2Bm6I Wojciech Kosek, doktor teologii, biblista
IM
~iwona malecka
25 kwietnia 2020, 01:58
Zdjecie tez dobrano tak ,zeby wygladalo mrocznie: )) Nieładnie, nieładnie.
IM
~iwona malecka
25 kwietnia 2020, 01:29
Chcialam powiedziec,ze jak czytalam to to mialam dziwne wrazenie,ze ksiadz na szkode Dokowicza i Bodasinskiego dziala a nie dla dobra Kosciola. Nie bylam pewna jednak swojej refleksji ...ale tylko do czasu az aksidz napisal ,ze nie prowadza te rekolekcje do zywego kontktu z Bogiem. A mnie jednak prowadza. Zmieniaja mnie tak,ze Boga teraz widze i jest najwazniejszy. Nie widze nic niebezpiecznego w tych rekolekcjach. U ksiedza Glasa tez nic niebezpiecznego nie widze. Moze wlasnie po tej wypowiedzi mozna teraz mowic o przeszkodach.
Wojciech Kosek
Wojciech Kosek
24 kwietnia 2020, 19:42
Proszę o przyjrzenie się fragmentowi: "takie pomysły ogłaszania przez polityków Chrystusa Królem Polski mają demoniczne źródło, gdyż mogą doprowadzić ostatecznie do jakiejś profanacji". Tu jest błąd w rozumowaniu: Ksiądz twierdzi, że jeśli coś może być w przyszłości sprofanowane, to znaczy, że to coś ma demoniczne źródło?! Skąd Ksiądz wziął taką, demoniczną właśnie, zasadę? Czytamy w opracowaniu Episkopatu, które Ksiądz przywołuje: Dopuszczenie przez dobrego i wszechmocnego Boga zła fizycznego i moralnego jest tajemnicą, na którą światło rzuca Chrystus. Podkreśla też, iż – choć zło nie staje się dobrem – Bóg ze zła może wyprowadzić dobro: „Z największego zła moralnego, jakie kiedykolwiek mogło być popełnione, z odrzucenia i zabicia Syna Bożego, spowodowanego przez grzechy wszystkich ludzi, Bóg, w nadmiarze swej łaski, wyprowadził największe dobro: uwielbienie Chrystusa i nasze Odkupienie” (KKK 312). Zaznaczam, że nie polemizuję z oceną intronizacji. Ponadto: razi Księdza napastliwość
OR
~Olga Roguska
24 kwietnia 2020, 17:17
Chciałam tylko przypomnieć, że określenie " ostatnia deska ratunku" w odniesieniu do Koronki do Bożego Miłosierdzia nie zostało wymyślone przez Panów Bodasińskiego i Dokowicza jak to wynika z powyższego artykułu, lecz tak nazwał ją sam Pan Jezus mówiąc do Siostry Faustyny. " ...Kapłani będą podawać grzesznikom jako ostatnią deskę ratunku..."( Dzienniczek 687).
Wojciech Kosek
Wojciech Kosek
24 kwietnia 2020, 19:49
Brawo! Autor artykułu - to ustanowiony w diecezji bielsko-żywieckiej misjonarz miłosierdzia, a miłosierdzia u niego nie widać. Napastliwość wylewa się z tego artykułu. Dlatego dziękuję Tobie, Olgo, za wskazanie Autorowi elementarnego niedouczenia - jak go zaboli, to może się odwróci od kłucia swoich. Autor nie wie, że trzeba z szacunkiem pisać, oceniać, a nie niszczyć... Nowa ewangelizacja jest na jego ustach, ale nie w sercu i czynach. Szkoda, szkoda… Pomódl się za niego, proszę. Jeszcze raz dziękuję Tobie za natchnienie i odwagę.
MM
~Mariusz Magis
22 kwietnia 2020, 08:55
Ksiądz nierzadko łapie za słówka autorów Ocalenia. Powiem Księdzu, że słowo "dramat" nie oddaje zła aborcji. To TRAGEDIA. Poza tym, to nie Dokowicz i Bodasiński straszą piekłem robi to Ewangelia, na którą tak często Ksiądz się powołuje w odniesieniu do Ocalenia.
Wojciech Kosek
Wojciech Kosek
24 kwietnia 2020, 20:05
Zgadzam się! Tak, to jest doprawdy zło straszliwe, wołające o pomstę do Nieba - Kościół mówi przecież o grzechach wołających o pomstę do Nieba. Ci, którzy dokonują aborcji, są winni straszliwej zbrodni. ci którzy uchwalają prawa do zabijania dzieci – są winni straszliwej zbrodni. Ludzie zabijają ludzi w łonach matek, są winni zbrodni, pomsty Nieba - a hierarchia udziela im, winnym, Komunii świętej, udając przy tym, że nie wie, co czynią ci winni… Czy to nie jest współpraca z demonem?! Dodam, że ksiądz - autor artykułu - ma najwyraźniej silne poczucie wyższości, czego obnażeniem jest niszczenie na każdym kroku naszych braci w wierze, którzy ośmielili się zaproponować projekt Ocalenie, nie całkiem doskonały, ale czy doskonałe są wyczyny nawet kapłanów, którzy niejednokrotnie skompromitowali Kościół, gdy wyszło na jaw, że to np. homoseksualiści, czyniący zło wbrew nauce św. Pawła? Dziękuję za Twój komentarz!
22 kwietnia 2020, 06:24
Czy nasze słowa i czyny nie byly skutkiem (bezbożnego) gniewu? Lub takiejże rozpaczy? Lub arogancji, próżności, pychy? Czy jesteśmy pokorni, umiejący zakwestionować swój punkt widzenia (oto umieranie sobie)? Jezuici mówią tu o tzw. obojętności ignacjanskiej. Czy modlę się za adwersarzy, a nawet za tych, których uważam za wrogów? Czy nie uważam, że moja pasja /wuedza/doświadczenie /cokolwiek pozwala mi na występowanie jako autorytet, traktowanie innych "z buta", nierozróżnianie grzechu od grzesznika? Czy mam zaufanie do Boga Trójjedynego? Czy mam radość i pokój, i poczucie humoru, których nie może dać świat? Czy jestem gotowy na śmierć tu i teraz?
22 kwietnia 2020, 06:23
Dwie krótkie uwagi. Nieumiejętność JEDNOCZESNEGO przyjęcia takich pojęć, jak "miłosierdzie,"kara Bożą ","gniew Boży" wskazuje na potrzebę pogłębiania przez dyskutujących wiedzy teologicznej. Każdy sam oceni, na ile - i czy w ogóle - odnosi się to do niego. 2. Jest ciężkim grzechem przypisanie komuś ducha diabelskiego. Nie mamy wglądu w serca ludzkie ; oceniajmy czyny i słowa, nie ludzi. 3. Oceniajmy NAJPIERW siebie, najlepiej z pomocą przewodnika duchowego lub chociaż stałego spowiednika.
Wojciech Kosek
Wojciech Kosek
24 kwietnia 2020, 20:11
Zgadzam się z Tobą! Kara Boża nie jest z okrucieństwa, ale z miłosierdzia - gdy łagodniejsze sposoby nakłonienia człowieka nie spotkały się z jego pozytywną, pokorną postawą "Zawiniłem, wybacz, Ojcze!" Autor artykułu, misjonarz miłosierdzia w diecezji, jest jednostronnie miłosierny – aczkolwiek nie wobec autorów "Ocalenia" - ich siecze niemiłosiernie!
25 kwietnia 2020, 01:42
Cieszę się, że odrzuca Pan jednostronne ujęcia - bo zakładam, że przyjmuje Pan również nauczanie Kościoła o miłosierdziu Boga. Proszę jednak zwrócić uwagę, że mówienie o karze łączy się u niektórych komentatorów, nie tylko tutaj, ze strasznymi, bezbożnymi zarzutami wobec ks. Sawy. Nawet gdyby ks. Sawa był winny, to jest ukochanym stworzeniem Boga, stworzonym na Jego obraz i podobieństwo, Bóg nie chce śmierci grzesznika, lecz by się nawrócił i żył. Gdzie to pragnienie?
25 kwietnia 2020, 01:43
I gdzie rozróżnienie między grzechem a grzesznikiem?
Wojciech Kosek
Wojciech Kosek
3 maja 2020, 14:08
Jarosławie, masz rację! Przynajmniej w tym, że nie można do końca przeniknąć serca człowieka, w tym wypadku księdza Sawy, nie można zatem wyrokować, że to, co robi złego, wynika z serca złego - może być np. wynikiem błędu. Z drugiej strony tę samą zasadę stosuj do oceny tych, którzy jako komentatorzy wzbudzili Twój niepokój swoimi "strasznymi, bezbożnymi zarzutami wobec ks. Sawy". Może pisali w zbyt trudnych warunkach (np. mieli tylko chwilę czasu, może nie potrafią "wygładzić" swojej wypowiedzi, bo nie są lotnymi pisarzami). Dziś 3. maja mamy od Niepokalanej Maryi dar, który warto podarować księdzu Przemkowi: arcybiskup Gądecki odczytał akt https://episkopat.pl/przewodniczacy-episkopatu-dokonal-zawierzenia-polski-chrystusowi-i-matce-bozej/ a w nim słowa: wyznajemy „w prawdzie i pokorze, że niewdzięcznością naszą i grzechami zasłużyliśmy na Twoją karę..."
MK
~Marta Kłos
21 kwietnia 2020, 16:57
To piękne dzieło Ducha Świętego, a Ojciec kłamstwa stoi za tą krytyką. On tak działa, pod pozorem dobra.
MK
~Marta Kłos
21 kwietnia 2020, 16:52
To piękna akcja i dzieło Ducha świętego
SJ
~Slawomir Jaszewski
21 kwietnia 2020, 10:00
Do wszystkich, którzy krytykują księdza: po pierwsze nie publicznie, upomnieć można bezpośrednio potem poinformować przełożonego. Błąd merytoryczny w projekcie, jest sześć terminów(dat) w roku na jakie wypada zawierzenia się Panu Jezusowi przez ręce Maryi. Nie jest to ta data, która wypada w projekcie "Ocalenie". W artykule księdza widać dużą znajomość tematu i bardzo szerokie spojrzenie. Alleluja!
MK
~Marzena Ko
20 kwietnia 2020, 19:06
A Ewangelia Jezusa czym jest dla Księdza? Co Pan Hexus powiedział?,,Kto chce iść za mną niech weźmie swoj Krzyż i niech mnie nasladuje’’ Największym zagubieniem Kapłanów właśnie jest odrzucenie Boga Sprawiedliwego. A przecież Bóg ze Starego Testamentu to ten sam Bóg co z Nowego Testamentu. A Apokalipsa Św Jana czym jest dla księdza, bajką ? Jest tam wizja gniewu Bożego. I w związku z tym zastanawia mnie czy Ksiądz jest wierzący?
SJ
~Sławomir Jaszewski
21 kwietnia 2020, 09:22
Nie komentuj, zapytaj bezpośrednio. "Dla chcącego nic trudnego".
IM
~iwona malecka
25 kwietnia 2020, 01:40
sam nie komentuj
JZ
~Jacek Zygmunt
20 kwietnia 2020, 13:10
Od początku mojej edukacji religijnej w kontrze do różnych zagrożeń interpretacyjnych otrzymywałem poradę,aby analizować szerszy kontekst,a nie wybiórcze zdania. Dlaczego zatem z przesłania św. siostry Faustyny wyciągnęliśmy obraz Boga Miłosiernego, który niemal jak ostatni frajer obdarza nas swoim Miłosierdziem na każde nasze skinienie podczas gdy w dzienniczku są na przykład takie fragmenty: (dz 1146) Napisz: Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, otwieram wpierw na oścież drzwi miłosierdzia Mojego. Kto nie chce przejść przez drzwi miłosierdzia, ten musi przejść przez drzwi sprawiedliwości Mojej... SĘDZIA SPRAWIEDLIWY(Główne Prawdy Wiary).Wierzę, że Miłosierdzie jest naszym ocaleniem i drogą do przebłagania Pana za nasze przewinienia,ale nie zgadzam się z obrazem Boga frajera.Uważam że trzeba wykonać jakiś trud, okazać skruchę i w pokorze błagać o Miłosierdzie.W taki sposób również interpretuję ideę Ocalenia - Trud prowadzący do Miłosierdzia.Więc celem akcji nie jest lęk,a Nadzieja.
MB
~MAŁGORZATA BOŻYCZKO
20 kwietnia 2020, 09:54
Mam taką prośbę do księdza Przemysława aby zadał sobie pytanie ; przez całą swoją drogę kapłańską ile wygłosiłem kazań dotyczących piekła,pokuty,postu.
BK
~beata kowal
20 kwietnia 2020, 09:33
dlaczego ksiądz tak negatywnie ocenia. Nawrócenie należy zacząć od siebie, potem poprawiać innych. Tak postępowali faryzeusze.
SJ
~Sławomir Jaszewski
21 kwietnia 2020, 09:29
Należy mieć nadzieję, że ty zaczęłaś ale kto dał Ci zezwolenie na publiczną krytykę i pouczenie księdza.
Wojciech Kosek
Wojciech Kosek
24 kwietnia 2020, 20:13
Przepraszam, a gdzie jest zakaz publicznego krytykowania ksiedza?
MO
~Mariusz Ojciec
20 kwietnia 2020, 00:07
Drogi księże, posłuchaj rady starego i mądrego Gamaliela i nie strzelaj z armaty do konara. A jeśli powołujesz się na sw. Ignacego, to wiedz, że u podstaw leży "zasada pierwsza i postawowa", zwana Pressuponendum. Pozdrawiam i w tę kończącą się niedzielę Miłosierdzia wielu łask życzę. Mariusz
MM
~Maria Madziarz
19 kwietnia 2020, 20:53
rozumiem ,że Ksiądz poczuł lęk po przeczytaniu projektu ocalenie. Nie znalazłam tam niczego strasznego. Projekt ten opiera sie o to co daje Kościół, co uznał Koścół. Nie wymyślają niczego swojego. O Matce Bożej jako Arce na te czasy słyszałam od niejednego kapłana. A poświęcenie sie Jezusowi Chrystusowi przez Maryję wg ducha św Ludwika to praktyka znana od dawna i aprobowana przez Kościół. Skoro z taką inicjatywą nie wyszli kapłani, a szkoda, to poszło to oddolnie- i dobrze. Ludzie teraz potrzebują duchowego wsparcia. Myślę,ze wielkim problemem Kościoła jest brak jedności wśród duchowieństwa. To powoduje zamęt , poczucie zagubienia, a nawet lęk .
~Paweł Łyżwa
21 kwietnia 2020, 13:48
Arko przymierza módl się za nami
RG
~Rafal Gość
19 kwietnia 2020, 20:11
Bóg zapłać za pocieszenie ks Przemysławie. Szatan jest królem kłamstwa i leku a ostatnio namnożylo się fałszywych proroków powoływania się na niepotwierdzone i niesprawdzone objawienia itp strachów. Jeszcze raz Bóg zapłać za ukazanie kierunku i światła
Wojciech Kosek
Wojciech Kosek
3 maja 2020, 14:36
A jednak zaraza może być karą za zło! Zauważ, jaka jest sytuacja: zabijane są dzieci, od kilku lat wychodzą na jaw potworne grzechy hierarchii (np. wykorzystywania seksualnego), jak i grzechy ukrywania tego przez kurie, by chronić winnych! - co jest niegodziwe, niezgodne z prawem kanonicznym. Z kolei biskupi niemieccy udzielają Komunii św. a/. żyjącym w związkach cudzołożnych, b/. protestanckim współmałżonkom katolików, c/. chyba już i homoseksualistom, itp. Poza tym nasi i innych narodów biskupi za słabo domagają się ochrony życia od poczęcia, a także ochrony obrońców życia! Ta sytuacja zepsucia nie zasługuje na Boską łaskę - inaczej będziemy coraz bardziej zadufani w sobie, a teorię-teologię "ściągniemy w dół" do naszych złych czynów. Zatem obecna sytuacja moralna wskazuje, że pandemia może być karą Bożą - w formie ostrzeżenia, wezwania do pokuty, odwrócenia się od zła. A jeśli pomyliliśmy się w ocenie przyczyn pandemii? Nie szkodzi! Przemiana moralna będzie zasługą w oczach Boga!
GJ
~Grzegorz Jażdżewski
18 kwietnia 2020, 16:39
Szczęść Boże. Proszę ksiedza proszę bez emocji i uprzedzeń zapoznać się z inicjatywą. Dopiero potem pisać.
PW
Piotr W
18 kwietnia 2020, 20:39
Z artykułu wynika, że autor dość dobrze się zapoznał i szczegółowo wypunktował, co jest nie właściwe.
MK
~Marta Kłos
21 kwietnia 2020, 16:59
jak faryzeusze też mieli wiele punktów w prawie i co z tego
Wojciech Kosek
Wojciech Kosek
24 kwietnia 2020, 20:14
Brawo!
TS
~Taki Sobie
18 kwietnia 2020, 13:48
A wsadze kij w mrowisko. Kara za grzechy, ok. Nie przyjęliśmy uchodźców, czym skazujemy niektórych z nich na wegetacje, dziś w obliczu pandemii niejednego na śmierć (w obozach dla uchodźców nie ma służby zdrowia) . Nie przyjęliśmy w dom, nie daliśmy schronienia, nie daliśmy jeść, nie daliśmy nadziei. Tym najbiedniejszym, najmniejszym, uciekinierom przed wojną (sami nimi wielokrotnie byliśmy i byliśmy przyjmowani, Irakijczykom nie przeszkadzało, że jesteśmy chrześcijanami). Nie widzieliśmy brata, tylko widzimy wrogów chroniąc granic, nawet przy pomocy różańca (jeszcze pamiętam jak strasznie tesknilismy za tym "zgnilym" zachodem) . Kolejne pytanie czy to się Bogu podoba czy nie? Ciekawe co Bóg nam o tym powie na Sądzie Ostatecznym. Taka wybiorcza ta nasza ludzka sprawiedliwość, dobrze że miłosierdzie Boże jest bezgranicznie.
JM
Janek Mabs
18 kwietnia 2020, 11:10
Dziękuję księdzu za ten artykuł! Klarowny i teologicznie mądry.
Wojciech Kosek
Wojciech Kosek
24 kwietnia 2020, 20:40
Nie sądzę. Błędy logiczne. Zobacz mój komentarz. Pozdrawiam!
SB
Sylwia Bakalarska
17 kwietnia 2020, 22:18
Inspirowana artykułem weszłam na stronę projektu ocalenie i zaprawdę nie znalazłam tam nic złego, wręcz przeciwnie jest to inicjatywa głęboko duchowa, projekt prawdziwie duchowych rekolekcji. Proponuję każdemu, aby sam zobaczył i ocenił. Nie chodzi tam o strach, ale o nawrócenie które każdemu z nas jest potrzebne.
MB
~Markus Balonowski
17 kwietnia 2020, 20:57
Czy komentujący serio uważają że to co piszą na swojej stronie Panowi Dokowicz i Bodasiński? Kochani 1 wspomniani Panowie przedkładają praktyki pobożności ludowej ponad praktyki okresu liturgicznego. Nie ma tam mowy o oktawie Wielkanocnej, nie ma mowy o tym że przeżywamy okres wielkanocny, że jego kresem jest uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Nie, inicjatywy Panów nie uwzględniają kalendarza liturgicznego. Dalej Panowie przedkładają objawienia prywatne nad naukę Kościoła (nie bynajmniej nie tylko współczesną). Wspomniani Panowie przedkładają rozeznanie swoje i anonimowych, przypadkowych księży nad rozeznanie episkopatu i ...o zgrozo, papieża. Ci Panowie protestantyzują obecnie Kościół, stawiając się ponad Magisterium. 2 Nie znam absolutnie nikogo kogo życie zmieniłoby się pod wpływem "twardej mowy", znam na prawdę sporo osób których życie zmieniło się pod wpływem usłyszenia dobrej nowiny o Jezusie WYZWALAJĄCYM Z GRZECHU! Czy ktokolwiek ma odwrotne doświadczenie?
RP
~Radosław Pasich
17 kwietnia 2020, 20:51
bardzo dobry i rzetelny artykuł
AM
~ania marianski
17 kwietnia 2020, 20:19
a biskupi śpią
WR
~Wow Ras
17 kwietnia 2020, 18:14
Bardzo bardzo jestem wdzięczny za Księdza wyczerpującą wypowiedź !!!! Głos konieczny pojawił się. Bogu chwała!!!
17 kwietnia 2020, 17:10
Teraz jest jasne dla mnie. Dziękuję Autorowi, że mnie oświecił i wyłożył autentyczną naukę Kościoła. 1. Nie ma czegoś takiego jak kara za grzechy. 2. Bóg nigdy nikogo nie karze, a ST i wszystkie tam historie, to obrazy dla naiwnych, prymitywnych ludzi. 3. Wszystkie fragmenty NT (który podobno w ST jest ukryty - wg św. Augustyna) podobnie są tylko jakąś alegorią, obrazem, nie wiadomo po co, i trzeba je zneutralizować, sprowadzić do idei powszechnego Miłosierdzia. Nie będę cytował, jest ich mnóstwo! 4. Wszyscy wielcy święci, mający wizje piekła, kary, konsekwencji grzechów (św. Jan Bosko, dzieci z Fatimy, itp.) zostali okłamani przez .... lub przekazało im Niebo po to, by straszyć ludzi, testować ich, itp. 4. Hulaj dusza, piekła nie ma, nikt nie może być potępiony, bo nie pozwoli na to Boże Miłosierdzie 5. Śpiewanie Suplikacji jest jakąś niekonsekwencją. Przecież koronawirus to jęk matki ziemi, bo jest za dużo CO2, i zanieczyszczeń. Wszystko się uspokoi, jak matka ziemia powie dość.
TS
~Taki Sobie
18 kwietnia 2020, 09:20
Panie Henryku, szczerze mówiąc nie bardzo wiem o co chodzi, przecież Kościół nawołuje do nawrócenia od zawsze, każdego z nas. Zdarza mi się często być krytycznym wobec KK, pojedynczych wypowiedzi nawet wysokich hierarchów, mam żal, że nie podejmuje tematu jak się pojawia, nie widzi problemu dopóki nie musi, a jak już to widzi sprawę jednostronnie. Ale stwierdzenie, że KK do nawrócenia nie nawołuje jest po prostu nieprawdą. Ok, mogą mi się nie podobać poglądy i działania co poniektórych duchownych, mogę uważać że się mylą, albo mają mało chwalebne intencje, ale ich serca nie znam i nigdy nie powiem że są niewierzący, tak samo jak nigdy nie powiem tego o Panu, Bóg zna nasze serca, może mu to zostawmy, zacznijmy nawracanie od siebie a nie od ocen księży i wszystkich dookoła. Kościół nigdy nie był "idealny", niech Pan popatrzy na jego historię, no i co, nadal wierzymy i jesteśmy.
Wojciech Kosek
Wojciech Kosek
24 kwietnia 2020, 20:44
Wspaniale! Dziękuję Tobie, Henryku, i gratuluję formy literackiej, a także i odwagi sprzeciwu wobec niegodziwości tego kapłana! Zwiedziony własną wielkością.... Módlmy sie, aby otworzył oczy na to, co tak klarownie opisałeś!
SD
~Sylwia Dąbrowska
6 maja 2020, 23:50
A chyba zapomniało się jak brzmia glowne prawdy wiary.. Bóg jest Sędzia sprawuedliwym,ktory za dobro wynagradza,a za zło karze..
EK
~Ewa Kowalska
17 kwietnia 2020, 16:12
Co za gleboka analiza działalności dwóch panow, która rzeczywiście pokazuje podział w Kościele. Niestety ze strony duchowieństwa, jak można podważać słuszność o zgodność z nauką Kościoła wszystkie inicjatywy Bodasinskiwgo i Dokowicza. Miłosierdzie Boże owszem jest naszym ratunkiem na zbawienie, ale nie gwarantuje nam że trafimy do nieba, ponieważ istnieje jeszcze sprawiedliwość. I Ksiądz się myli, jezeli uwaza ze.nie powinno się straszyć piekłem wręcz przeciwnie, to obowiązek każdego kaznodziei. Powinniśmy wrócić do źródła A nie odnosić się do współczesnych form ewangelizacji, które nie mają przyszłości i oddalają od Boga. A dlaczego obecnie tylu ludzi potrzebuje egzorcystow? Smutne , że ksiądz jest misjonarzem A odpycha ludzi, aby zawierzyć się Maryi i Jezusowi.
WR
~Wow Ras
19 kwietnia 2020, 12:39
Proszę wypowiadać się za siebie, nie za ludzi; mnie ksiądz nie odpycha, mnie odpychają Panowie B. i D, próbując zastraszyć prywatnymi interpretacjami. Ponadto straszenie przekreśla wolność wyboru - o tym zapominają wszelkiej maści pseudo ewangelizatorzy opierający się li tylko na ST. Robienie czegoś ze strachu, to życie w zniewoleniu. O to chodzi pseudo-ewangelizatorom? O to chodzi Bogu, który dał człowiekowi wolność wyboru?
Wojciech Kosek
Wojciech Kosek
24 kwietnia 2020, 20:47
Odnośnie Twoich słów "próbując zastraszyć prywatnymi interpretacjami". Oskarżanie kogoś o przypisane mu przez siebie winy - to specjalność diabła - por. Rdz 3,1nn. Ty to czynisz. Szkoda.
IM
~iwona malecka
25 kwietnia 2020, 02:03
Wow Ras ale panowie B.i D. nie narzucaja sie nikomu. Nie wiem dlaczego czujesz sie zastraszana/zastraszany ich prywatnymi interpretacjami. Przypomina to juz szczujnie nie nich.
AS
~Antoni Szwed
17 kwietnia 2020, 15:58
Nie wolno sprowadzać Pana Boga do niewidomego i głuchego staruszka, który absolutnie nie orientuje się, co się w świecie dzieje. Panowie Dokowicz i Bodasiński mają rację. Dziś światu potrzeba przede wszystkim NAWRÓCENIA a nie pocieszenia. I to wcale nie chodzi o tych najbiedniejszych, bo oni na ogół nie są tak obciążeni grzechami jak ci najbogatsi i najmożniejsi na świecie. Proszę się zastanowić ile w ostatnim miesiącu dokonano na świecie ABORCJI a ilu zmarło na koronawirusa. Możemy być szczerze zmartwieni, że tyle tysięcy ludzi pozbawił życia wirus, ale powinniśmy być jeszcze bardziej zmartwieni, wręcz zrozpaczeni, że podczas pandemii wcale nie zrezygnowało z dokonywania milionów aborcji, wręcz przeciwnie: w Anglii i USA oferuje się nawet aborcje w domu. CZY TO NIE SĄ STRASZLIWE GRZECHY, które wołają o pomstę do nieba? Czy Bóg może nie reagować na taką straszliwe ludobójstwo? Czy świat nie powinien się z tego NAWRACAĆ? Może ksiądz odpowie sobie na to pytanie...
TS
~Taki Sobie
17 kwietnia 2020, 20:11
Cieszę się, że nawołuje Pan do nawrócenia tych wielkich tego świata, ale polityka taka jest, zawsze taka była, grubo przed przed Jezusem, namiętności te same władza i pieniądze tylko gadżety się zmieniają wokół. Każdy z nas potrzebuje nawrócenia, sam Pan napisał przekonać i się zgadzamy. Mam wątpliwości, co do tych zewnętrznych form podszytych lękiem, czyli złą emocją ( w odróżnieniu od strachu, bojaźni). Czy prawdziwe jest nawrócenie spowodowane lękiem przed Bogiem okrutnikiem, czym by to się różniło od nawrócenia na cokolwiek ze strachu, czy prawdziwe jest nawrócenie nie wynikające z lęku tylko dlatego, że tak chce, wierzę i ufam Mu. Osobiście mam coraz większą nieufność do tych licznych organizacji poza KK, Zastanawiają mnie te słowa o pokucie, kapłani zadają "śmieszną pokutę" "? Przyszłoby Panu do głowy komentować czyjąś pokutę? Oceniać cudze grzechy i postępowanie księdza podczas spowiedzi innego człowieka? To sakrament, a nie pogadanka.
AS
~Antoni Szwed
17 kwietnia 2020, 22:42
Proszę, zapomnijmy o tym, że pan Bóg jest jakimś okrutnikiem!! Co to za mowa w ogóle! Pan Bóg dał nam DEKALOG (10 Przykazań Bożych) i uczynił to z MIŁOŚCI do nas - proszę to sobie wreszcie uzmysłowić - a nie dlatego że jest okrutny. Dając te przykazania chroni nas przed naszą głupotą i złością, chroni nas przed tym, żebyśmy sobie głów nie porozbijali i przedwcześnie nie zeszli z tego, a ostatecznie, chroni nas przed tym, żebyśmy się nie dostali w łapy szatana, na wieczność. I TO MA BYĆ OKRUCIEŃSTWO??? Pan Bóg na pewno zareagujemy, jeśli świat nie będzie zwracał uwagi na Jego przykazania. Z miłości, tak z miłości, nie dopuści do tego, by wszyscy poszli do piekła. Teraz jest czas na nawrócenie, na pokutę, a nie na oszukiwanie się fałszywie pojętym miłosierdziem.
TS
~Taki Sobie
18 kwietnia 2020, 13:57
A kto Panu broni się nawracać? Potrzebuje Pan "specjalnych akcji" poza Kościołem , żeby się nawrócić, potrzebuje Pan ocen cudzych pokut, żeby samemu się nawrócić? Potrzebuję Pan stwierdzeń, że księża są niewierzący, żeby się nawrócić? Gdzie w artykule jest napisane, że nie mamy się nawracać? Nie nikt nie zabrania.
TS
~Taki Sobie
18 kwietnia 2020, 14:06
Ale, że Bóg dał nam siebie i dekalog i przykazanie miłości przed tym żebyśmy sami sobie i innym krzywdy nie robili no to pewnie, że tak. Pozdrawiam.
ZN
~Zasługujący na karę Penitent
18 kwietnia 2020, 15:11
Wystarczy, że 7 razy zanurzysz się w Jordanie. Czy to nie jest genialne w swej prostocie? Czy trzeba nam spowiedzi jedynie u "wierzącego" duchownego??? Kto to jest??? Moim zdaniem, można się modlić w ten sposób, co proponują, lecz istotne jest dlaczego chcesz to robić. Może warto byłoby dać jakiś komentarz ze strony KEP?
Wojciech Kosek
Wojciech Kosek
24 kwietnia 2020, 20:54
Zgadzam się z Tobą i dziękuję za komentarz. Kapłani zresztą w ostatnich latach bardzo anty-ewangelizowali swoimi grzechami i ich grzesznym ukrywaniem przez hierarchów, jakoś dziwnie bezsilnych wobec np. lobby homoseksualnego. Swoją niegodziwością nadają przewrotną interpretację naukom, które głoszą ustami, więc jak świat ma uwierzyć i iść za tak zinterpretowana nauką?! -Swoją droga: są kapłani dobrzy i źli, tak jak ludzie - więc po co ksiądz Sawa zaprzecza temu? Jakąś formą obrażania Boga jest ten artykuł...
KS
Konrad Schneider
17 kwietnia 2020, 12:47
Dzieki! Artykul Ksiedz bede mogl teraz dalej przesylac do znajomych, ktorzy sami sa w potrzasku religijnym i nie wiedza, komu wierzyc i gdzie szukac.
IM
~iwona malecka
25 kwietnia 2020, 01:56
Nie zapomnij dodac,ze mało kto sie zgodzil z tego ksiedza stanowiskiem. Niestety.
TS
~Taki Sobie
17 kwietnia 2020, 09:09
Zastanawia mnie mocno dlaczego akurat teraz Bóg chce nas tak strasznie karać? Nie wiem na ile obydwaj Panowi znają historie i warunki bytowania ludzi w tych czasach w których Bóg nas nie karał? Otóż, wszystkie te złe rzeczy, za które rzekomo karze nas Bóg nie są obecne w życiu ludzi od wczoraj, były i są od zawsze : pycha, gniew,...........itd. To prawda ratowanie świata zawsze powinno zaczynać siee od siebie, bo w mniemaniu tych wszystkich"Kasandr" Bóg nas karze za grzechy, ale nie ich samych tylko tych wszystkich "innych gorszych". Czy Bóg musi nas karać, sami się karzemy, siebie i innych. Bóg zniszczył ziemię, którą nam dał? Czy sami ją zniszczyliśmy? Bóg na nas wojny zsyła czy wywołują je ludzie? Gwałcone kobiety na Bałkanach Bóg tak ukarał, czy to pyszni, źli zwyrodnialcy bez sumienia. Gdyby to była kara Boża to co, Bóg tak chciał, a narzędziem Boga byli właśnie ci zwyrodnialcy? To straszny obraz Boga, tak jakby Chrystus nigdy się nie narodził.
MW
~Maciej Wylężek
17 kwietnia 2020, 18:58
Pan Bóg odpowie Ci na wszystkie pytania na sądzie ostatecznym.
TS
~Taki Sobie
17 kwietnia 2020, 21:45
Owszem, ale to mnie nie zwalnia od szukania odpowiedzi już dziś.
RL
~Remigiusz Lewski
18 kwietnia 2020, 12:16
W punkt, Taki Sobie. Ode mnie dodam, że niektórzy ludzie chcieliby Boga karzącego, bo to zdejmowałoby z nich część poczucia odpowiedzialnosci za ich życie i za to, co dzieje się złego wokół.
JZ
~Jacek Zygmunt
20 kwietnia 2020, 13:35
A jak skomentujesz taki obraz: Bóg chroni tych którzy wielbią jego Imię. W momencie kiedy zaczynają odwracać się od Pana on podnosi swoją chroniącą rękę i siły zła tego świata (które wskazałeś w swoim poście) mają dostęp to tych którzy odwrócili się od Boga. Jeżeli ufamy Bogu nic nam nie grozi, ale gdy odwracamy się od Niego On daje dopust złu abyśmy poznali jak dobrze było pod Jego skrzydłami i byśmy prędko nawrócili się na Jego ścieżki. Bo ziemski ból, krzywda, strata, żal itd jest niczym wobec cierpień piekła. Wiec dobrze jest doświadczać nas tutaj abyśmy osiągnęli Życie Wieczne czyli jedyny słuszny cel naszego życia. Stąd moja zgoda na radę autorów projektu namawiających do odrzucenia wszystkiego co nie zbliża nas do Boga - tym bardziej że jest to zgodne z Pismem (Mk 9,41-50)
TS
~Taki Sobie
20 kwietnia 2020, 22:36
Jest zasadnicza różnica pomiędzy dopustem Bożym ( lub konsekwencją grzechów) a karą. Nikt nie mówi, że Bóg nie jest sprawiedliwy, żeby dać Bogu "szansę" to po pierwsze trzeba uwierzyć w jego miłosierdzie (bez grzechu nie jesteśmy to dotyczy nas wszystkich) Natomiast sprawiedliwość, owszem ale Boża. Wyobraź sobie chłopca, którego ojciec całe dzieciństwo maltretuje, na jego oczach matkę traktuje jak...... Z tego chłopaka wyrasta psychopatyczny morderca, w naszych oczach zasługuje na najwyższą karę a w oczach Boga? To bardzo prosciutki przykład z reguły nasze życie jest o wiele bardziej skomplikowane. Dziwi mnie tylko, że wszyscy pragnący nawrócenia nie mogą się poprostu nawrócić tylko potrzebują do tego emocjonalnego eventu poza Kościołem na dodatek z mowami zawierającymi błędy teologiczne i oceną cudzych pokut. Porzucenie wszystkiego co nie prowadzi do Boga, czyli czego? Grzechu? No to chyba oczywiste, a KK twierdzi co innego, ze to takie odkrycie?

Skomentuj artykuł

Projekt Ocalenie - czyli jakie błędy popełniają Bodasiński i Dokowicz?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.