Jest miód na nasze serca

Jest miód na nasze serca
(fot. Israel_photo_gallery / Foter / CC BY-ND)

Ból nigdy nie jest racjonalny. Ale wrogość to wybór. Wobec tego, co wydarzyło się ostatnio pomiędzy Polską a Izraelem, ja chcę pilnować swojego serca. Nie chcę się przywiązywać do opinii z prawej, lewej czy środkowej strony - chcę wiedzieć, co Bóg o tym wszystkim myśli, i tylko tego się trzymać.

Pigułki gorzkie i słodkie

Jest parę faktów o nas, o Polsce i o Izraelu. Dotyczą one obszarów wybraństwa, bliskości, wyniosłości i pociechy.

Wybraństwo

Oba nasze narody czują się wybrane przez Boga. Chociaż deklaracja II Soboru Watykańskiego o tytule Nostra aetate oficjalnie odwołała "teologię zastąpienia", która głosiła dotąd, że Żydzi nie są już narodem wybranym, a Kościół zajął ich miejsce, w sercach wielu katolików, również polskich, wciąż zachował się jakiś rodzaj wyższości i pogardy względem tego narodu. Dokument ten potępia również i podkreśla bezpodstawność określania Żydów mianem "bogobójców" - tych, którzy zabili Jezusa (przez co Bóg rzekomo miał się ich wyrzec) - który to argument często usprawiedliwiał złe traktowanie czy wręcz prześladowanie członków narodu żydowskiego. Mimo to wciąż w potocznym wymiarze, w żartach albo w sytuacjach, kiedy to "dogmatycznie" babcia tłumaczy coś wnuczkowi, teologia zastąpienia oraz oskarżenie o bogobójstwo mają się niepokojąco dobrze. To dowód na to, że Kościół w wymiarze świadomości oraz postaw swoich członków nie dotarł jeszcze do praktyki tego, co teoretycznie zostało postanowione na soborze już pół wieku temu.

Jeśli chodzi o Żydów - ci nigdy nie zwątpili w swoje wybraństwo. Można nawet powiedzieć, że tak się w nim okopali, że w dużej mierze doprowadziło to do powstania nieprzebytego muru obcości pomiędzy nimi a tzw. resztą świata. Wniosek jest dość prosty, zwłaszcza kiedy się przeczyta rozdziały 9-11 z Listu do Rzymian: Bóg nie odrzucił Izraela, a wszyscy wierzący poganie (czyli wyznawcy Jezusa jako mesjasza pochodzący z narodów innych niż żydowski) zostają wszczepieni w korzeń, który już jest - Izrael (Rz 11,11-24). Święty Paweł przestrzega tu nie-Żydów przed arogancją wobec Izraela: "jeżeli się wynosisz, pamiętaj, że nie ty podtrzymujesz korzeń, ale korzeń ciebie" (Rz 11,18).

Wychodzi na to, że żadna ze stron nie zdołała wygrać z pokusą arogancji, rywalizacji i poczucia wyższości. Tu ma siedlisko każde dalsze wzajemne zło i niesprawiedliwość. Gdy tymczasem sprawa wygląda następująco: Bóg tak ukochał wszystkie narody, że postanowił jeden z nich - Izrael - oddzielić i uświęcić, aby stał się on niejako "sakramentem" dla pozostałych. To Żydzi są adresatami przymierzy, do nich należą prorocy, Pisma, obietnice i sam Jezus według ciała (Rz 9,4-5). Dziejowa katastrofa polega jednak na tym, że wierzący z narodów nieżydowskich zamiast być wdzięczni za Izrael, dzięki któremu w ogóle mają dostęp do Boga (Ef 2,12), zaczęli stopniowo go "wygryzać".

Żydzi natomiast w środowiskach wyznawców Jezusa najpierw znaleźli się w mniejszości, a później zaniknęli całkowicie. Na mocy zgromadzenia rabinów w Jawne pod koniec pierwszego wieku po narodzinach Jezusa Żydzi wierzący w to, że jest On Mesjaszem Izraela, zostali przez oficjalny organ judaizmu uznani za heretyków. Z drugiej strony nieżydowscy współbracia w wierze zaczęli wywyższać się ponad nich. Mesjańscy Żydzi pierwszych wieków zostali w pewien sposób wzięci "we dwa ognie" i ich cząstka w Kościele zanikła… aż do dzisiejszych czasów, kiedy to Bóg ponownie objawia im, kim jest Jezus. Mówi się, że dzisiaj około 3% wszystkich Żydów na świecie to Żydzi mesjańscy, wyznawcy Jezusa. Codziennie te liczby gwałtownie rosną.

Bliskość

Nic nie boli bardziej niż bycie zranionym przez kogoś bliskiego. Miłość i relacja łączą się z gotowością do bycia zranionym. Nie da się mieć serca na dłoni, nie ryzykując jednocześnie, że ktoś może je kiedyś upuścić. Żydzi i Polacy naprawdę są połączeni, przez 1000 lat, przez wspólną ziemię, przez polskie sztetle, przez towarzyszenie i bycie, przez płot i przeznaczenie. To właśnie milion przeżytych razem historii, dobrych i złych, heroicznych czy bestialskich, tworzy dzisiaj relacje żydowsko- i izraelsko-polskie. Trudno, aby przy takim materiale życia i historii nie brakowało kłótni i zranień.

Trudno też relacje naszych narodów porównać do relacji Izraela z innymi narodami - a idzie tu właśnie o bliskość, która przez swój ogromny rozmiar niebezpiecznie szybko potrafi przeobrazić się we wrogość. Jedno słowo za dużo, jedna reakcja za dużo, jedna emocja za dużo wystarczą do uruchomienia pętli nieracjonalnej wrogości i bólu. Jedno słowo mniej, jedna reakcja mniej, jedna emocja mniej - a potrafilibyśmy myśleć o sobie bez spazmów.

Ten konflikt to wypadkowa wielu indywidualnych decyzji, zarówno Polaków, jak i Izraelczyków. Tylko dlaczego tak wielu wybrało wrogość zamiast dialogu? Dlaczego znowu tak wielu dało się złapać w pułapkę podziału? Dlaczego znowu serce przegrało z dyskursem politycznym? Dlaczego nam nie wstyd oficjalnie iść drogą uprzedzeń, jakby w pewnych sprawach miało się prawo zawiesić miłość? Każdy nastrój społeczny i każda polityka zaczynają się w domu, w twoim pokoju. Jeszcze możesz dobrze wybrać.

Wyniosłość  

Nie jest tajemnicą, chociaż jest swego rodzaju zagadką, dlaczego w Izraelu można napotkać antypolskie tendencje; dlaczego zdarzają się programy edukacyjne, w których młode pokolenie jest uczone tego, że Polska to tylko żydowskie cmentarzysko, a Polacy to antysemici, którzy czyhają na Żydów; dlaczego większość izraelskich wycieczek holokaustowo-edukacyjnych przyjeżdża do Polski w obstawie żołnierzy izraelskich, a młodzieży mówi się, że to dlatego, że ich życie jest tu wciąż zagrożone.

Nie jest tajemnicą, chociaż jest swego rodzaju zagadką, dlaczego w Polsce są tacy, których śmieszy żart o tym, że Żyd mieszający palcem w popielniczce ogląda swój album rodzinny; dlaczego w koronnym zestawie haseł graficiarskich wciąż tak dobrze się ma "Żydzi do gazu"; dlaczego wiadomość o tym, że ktoś jest Żydem, od razu rodzi spekulacje, nieufność i rezerwę; dlaczego ten znikomy procent Żydów w partii komunistycznej (ich widoczność i wpływ nie były zależne od liczebności, ale od bycia kilku z nich na widocznych stanowiskach) w najlepsze funkcjonuje jako stereotyp "żydokomuny", jakiejś strasznie ogromnej i paranoicznie wszechobecnej.

Ustawa o karalności używania zwrotu "polskie obozy zagłady" to nieistniejące nożyce, które mimo wszystko się odezwały po uderzeniu w stół - wspólny stół, bo żyliśmy razem długi czas, zanim niemiecki agresor przekroczył nasz próg. Nawet jeśli izolowanie się Żydów oraz zawiść w obliczu ich przedsiębiorczości doprowadziła do historii takich jak Jedwabne, polskich obozów zagłady nie było. I tylko o to chodzi. O żadne wybielanie czy sterowanie historią. Modlę się, żeby każdy to zobaczył, każdy - i antysemici, i filosemici, i przekarmione antypolską propagandą izraelskie dzieci, i każdy, kto nie zajął żadnego z obozów, tylko po prostu jest mu przykro.

Ojciec i Pocieszyciel

Myślę, że pomiędzy Izraelem a Polską od zawsze chodziło i nadal chodzi o coś unikalnie ważnego. Dlatego, patrząc z perspektywy duchowej, Oskarżyciel czyni unikalne wysiłki, żeby nas poróżnić. Temat jest długi i głęboki, na sto takich felietonów. Wiem, że nie da się patrzeć ani na nasze relacje, ani na nasze konflikty jedynie przez pryzmat polityki i dyskursów. Bez wejrzenia duchowego, bez pytania Boga o Jego stosunek do tych spraw, do Izraela, do Żydów, do Polaków, możemy się tylko zapętlać.

Jak mówiła Matka Teresa z Kalkuty: w tym życiu nigdy nie będzie chodziło o coś między tobą a ludźmi, wszystko rozgrywa się tak naprawdę pomiędzy tobą a Bogiem. Wiesz o tym? Myślę, że musimy sobie uświadomić, że obecny konflikt nie rozgrywa się wyłącznie na płaszczyźnie polityki czy historii. Że antysemityzm czy antypolonizm to nie fruwające w kosmosie "izmy", ale grzechy, które mają jednego ojca - Złego. A my mamy innego Ojca. Który jest w Niebie - i obie strony konfliktu akurat do Niego zgodnie się przyznają. To On ma dla nas nie tylko chleb nasz powszedni, ale i miód na nasze poturbowane przez Oskarżyciela serca. Zamiast pianę z ust chować do słoika, chcę w tych dniach biec do Pocieszyciela. I patrzeć z nadzieją w przyszłość.

Maja Sowińska - absolwentka judaistyki i lider uwielbienia, pasjonatka architektury modernizmu i reportaży. Na co dzień wraz z mężem celebruje życie w Skierniewicach

absolwentka judaistyki i lider uwielbienia, pasjonatka architektury modernizmu i reportaży. Na co dzień wraz z mężem i córką celebruje życie w Skierniewicach. Prowadzą kanał na YouTube i stronę na Facebooku, za pośrednictwem których chcą dzielić się swoimi talentami, aby budować królestwo Boże na Ziemi

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Jest miód na nasze serca
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.