Lektura obowiązkowa. Dziennik więzienny kardynała Pella

Lektura obowiązkowa. Dziennik więzienny kardynała Pella
Kardynał George Pell (fot. EWTN/Youtube)
1 miesiąc temu

Dziennik więzienny kardynała Pella, wydany właśnie w Polsce jest jedną z najważniejszych książek tego roku. Nie dlatego, że napisał ją jeden z ważniejszych hierarchów w światowym kościele, ale dlatego, że napisał ją chrześcijanin, który przeszedł przez piekło po to, by prawda zwyciężyła.

Kardynał George Pell był przez lata twarzą oczyszczenia Kościoła w Australii. Aż do 2017 roku, kiedy sam został oskarżony o molestowanie seksualne chłopców z chóru katedralnego.

Proces obserwowała nie tylko cała Australia, ale cały świat. Proces, który okazał się medialną farsą i kpiną ze sprawiedliwości, co ostatecznie potwierdził australijski Sąd Najwyższy, jednomyślnie oddalając w ostatniej instancji wszelkie zarzuty wobec kardynała.

Do tego momentu, uniewinnienia 7 kwietnia 2020 roku, purpurat przesiedział 404 dni w więzieniu.

Od pierwszego dnia w areszcie pisał „Dziennik więzienny”. Książka ta właśnie doczekała się polskiego wydania. Jej lektura pozwala doświadczyć istoty chrześcijaństwa. Doświadczyć go w człowieku, który niesłusznie skazany nie żywił do nikogo urazy ani nienawiści, który modlił się za sędziów, policjantów i wszystkich, którzy jego – niewinnego człowieka – wsadzili do więzienia.

„Ten dziennik więzienny nigdy nie powinien był powstać” - napisał we wstępie do pierwszej części dziennika przyjaciel kardynała Pella i biograf Jana Pawła II, George Weigel. „Fakt, że jednak został napisany, jest dowodem na to, jak wielka jest Boża łaska, która pośród nikczemności, zła i niesprawiedliwości potrafi wzbudzić w człowieku wnikliwość obserwacji, wspaniałomyślność i dobroć. Fakt, że został napisany tak pięknie, świadczy o chrześcijańskim charakterze, który owa łaska uformowała w jego autorze, kardynale George’u Pellu”.

404 długie dni kardynała Pella w więzieniu

Ktokolwiek myśli, że kardynał wsadzony do więzienia może liczyć na jakiekolwiek ulgowe traktowanie - myli się. Pell ponad rok nie mógł odprawiać mszy świętej, jego prośby o nowe książki, jak choćby brewiarz, były często ignorowane lub opóźniane.

„To upokorzenie, kiedy prosisz o coś, co nigdy nie zostanie wykonane szybko, czy na przykład rewizje osobiste, to było trudne. Trzeba jednak powiedzieć, że moje warunki w więzieniu były bardzo humanitarne. Była to humanitarna kara, ale na pewno nie był to pobyt w hotelu” - powiedział mi w wywiadzie dla „Między Ziemią a Niebem”.

Przez pierwsze tygodnie kardynał nie miał w celi krzesła, mógł siedzieć jedynie na bardzo niskim łóżku albo… na sedesie.

„W mojej celi nie ma ani jednego krzesła, a łóżko i sedes są bardzo niskie, przez co bolały mnie ścięgna, zwłaszcza w lewej nodze, więc poprosiłem o wyższe krzesło. Naczelnik powiedział, że nie chce być posądzony o to, że daje mi wygodniejsze krzesło, na co odpowiedziałem, że przecież chodzi tylko o wyższe! Dostałem trzy plastikowe krzesła nałożone jedno na drugie, co całkiem wystarczyło” - pisze kardynał w „Dzienniku więziennym”.

Cierpienie fizyczne było jednak tylko częścią więziennego doświadczenia, poruszające w "Dzienniku..." są szczególnie części o cierpieniu duchowym:

„Kiko Arguello (założyciel Drogi Neokatechumenalnej – red.) mówi, że chrześcijan odróżnia od sekularystów jedna podstawowa kwestia: odmienne podejście do cierpienia. Sekularyści chcą ukryć cierpienie albo położyć mu kres. Stąd taki entuzjazm wobec aborcji i eutanazji. My, chrześcijanie, wierzymy, że cierpienie znoszone z wiarą ma moc zbawczą; że przez cierpienie i śmierć Chrystusa zostaliśmy zbawieni i że nawet najgorsi mogą zbawienia dostąpić. Jednocześnie żadna inna grupa nie podejmuje tylu działań, by nieść ulgę w cierpieniu, co chrześcijanie”.

Każdy dzień cierpienia kardynał kończy modlitwą - to jedne z najbardziej poruszających fragmentów „Dziennika więziennego”: „Nie jestem pewien dlaczego każdy rozdział kończyłem modlitwą, ale na początku pomyślałem, że powinienem to zrobić i tak już zostało. Okazało się, że zyskało to uznanie wielu ludzi” - powiedział mi w wywiadzie dla TVP.

Już pierwszego dnia modli się za tych, którzy doświadczyli cierpienia od kapłanów:

„Boże, nasz Ojcze, daj mi siłę przejść przez to wszystko i pozwól zjednoczyć moje cierpienia ze zbawczą męką Twojego Syna Jezusa, aby szerzyło się Twoje Królestwo, a także w intencji uzdrowienia wszystkich ofiar plagi pedofilii”.

Swoje cierpienie ofiaruje za Kościół: „by trwał w wierze i pomyślności, a zwłaszcza za biskupów - o mądrość i odwagę dla nich, jako że to oni muszą wyprowadzić nas z ciemności ku światłu Chrystusa”.

Przyjaciel zranionych w więzieniu

Gdy tylko kard. Pell pojawia się w mediach, zaraz podnoszą się głosy - to ten, co miał proces za molestowanie? Natychmiast cytowane są absurdalne, wyrwane z kontekstu elementy procesowe. Warto, by medialni „oskarżyciele”, którzy wiedzą lepiej od Sądu Najwyższego Australii, poznali nieco lepiej historię kardynała - kluczowej postaci dla oczyszczenia Kościoła w Australii. Wprowadzone przez niego procedury stały się ważną wskazówką postępowania dla instytucji państwowych, a w Kościele w Australii dziś nie ma niemal wcale nowych przypadków wykorzystywania seksualnego.

Pell zajął się tematem w Australii już w latach 90. Nie mając żadnych uniwersalnych wskazówek, przecierając w tej kwestii szlaki Kościołowi, stworzył jedną z najlepszych światowych sieci ochrony dzieci i młodzieży.

W swoim Dzienniku pisze:

„Musimy z radością zgodzić się, że Bóg cały czas jest z nami oraz że wszystkim nam potrzeba przemiany serca, skruchy i nawrócenia, gdyż Kościół niewątpliwie zawiódł i zranił wiele osób. Trzeba więcej pokory, a mniej klerykalizmu; natomiast autorytaryzm, z którego wynika brak poszanowania dla ludzi i procedur, odmowa udzielania wyjaśnień, a także nieobliczalność są absolutnie nie do przyjęcia”

Kardynał Pell rozumie mechanizmy, które hamują procesy oczyszczenia, rozumie, że w wygodnym świecie kościelnego dobrobytu przez długie lata nie było miejsca na mówienie o bólu i wstydzie:

„Ludzie tacy jak ja, którzy prowadzili życie chronione, nigdy nie byli uwikłani w wojnę, ataki terrorystyczne itp., możemy być skłonni do niedoceniania zła w społeczeństwie i szkód wyrządzonych wielu ludziom, ofiarom”.

Prawo do obrony

Gdy w 2017 r. pojawiły się oskarżenia, kardynał Pell z własnej woli opuścił Watykan, gdzie chronił go immunitet i wyjechał do swojej rodzinnej Australii, by poddać się procesowi.

W wywiadzie dla „Między Ziemią a Niebem” powiedział mi: „Bardzo ważne dla Kościoła jest, aby zawsze należycie przeprowadzać proces. Musimy pracować nad utrzymaniem domniemania niewinności i zapewnić należyty proces. Jest to także ważne w Watykanie. Każdy ma prawo do należytego procesu”.

„Dziennik więzienny” jest nie tylko świadectwem trudu niesłusznie osadzonego w więzieniu człowieka, który wie o swojej niewinności, ale świadectwem trudu wszystkich osadzonych, z którymi kardynał, w miarę więziennych możliwości, nawiązuje relację.

„Boże, nasz Ojcze, modlę się za (…) wszystkich osadzonych w tutejszym więzieniu. Niektórzy z nich są potwornie nieszczęśliwi, niektórzy - bez wiary ani nadziei. Modlę się również za cały personel więzienia; oby uprzejmość i przyzwoitość, jaką okazywali mnie, stała się normą zachowania, oby nie skłaniali się ku przemocy, złości i nienawiści wobec najgorszych nawet więźniów”.

Rozmowa z kardynałem Georgem Pellem, szarmanckim dżentelmenem z oksfordzkim wykształceniem, utwierdziła mnie w przekonaniu, że właśnie takich autorytetów potrzebujemy w Kościele. Ludzi, którzy wiedzą, co to znaczy działać ewangelicznie, jednocześnie broniąc tradycji apostolskiej.

W drugiej części "Dziennika...", jeszcze nie wydanej po polsku, kardynał pisze, że marzy mu się powiedzieć wykład dla kardynałów wchodzących na kolejne konklawe - sam nie może już po 80. wziąć w nim udziału:

„Chciałbym powiedzieć przyszłemu papieżowi, że jednym z najważniejszych wyzwań jest utrzymanie czystości tradycji apostolskiej. Jesteśmy sługami i obrońcami nauk Chrystusa i apostołów. Nie jesteśmy panami tradycji apostolskiej. Nie jesteśmy upoważnieni do wycinania jej fragmentów lub umniejszania jej wagi. Nie możemy mieć polskiej i australijskiej wersji 10 przykazań (…). Pogańskie społeczeństwo przyszłości będzie dużo trudniejsze i mniej litościwe niż nasze społeczeństwo. Jednak jeśli dobrzy chrześcijanie i ludzie dobrej woli połączą siły, możemy ograniczyć ewentualne złe zmiany i je kontrolować”.

dziennikarka telewizyjna, prowadząca i autorka programu Między Ziemią a Niebem TVP1, o życiu Kościoła pisze m.in. dla wydawanego w Watykanie amerykańskiego serwisu Crux. Doktor nauk o mediach, wykładowca akademicki na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Podczas ŚDM 2016 w Krakowie była szefową Biura Mediów Zagranicznych. Prywatnie żona Bartka, mama Jaśka i Helenki. Na Twitterze @Guzik_Paulina

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
kard. George Pell
69,90 zł

Niewinny!

Ten ostateczny werdykt został wydany po czterech latach udręki – publicznych oskarżeń, śledztwa, procesu i medialnego linczu – oraz ponad roku więzienia za przestępstwo, którego kard. George Pell nie popełnił!

Sąd Najwyższy Australii ostatecznie...

Skomentuj artykuł

Lektura obowiązkowa. Dziennik więzienny kardynała Pella
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.