Papież nie jest heretykiem i nie zmienia doktryny

Papież nie jest heretykiem i nie zmienia doktryny
Fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl

W kwestii wypowiedzi papieża Franciszka z filmu „Francesco” w ciągu ostatniej doby pojawiło się wiele komentarzy. Jedni publicyści i internauci zachowywali powściągliwość i czekali na rozwój wydarzeń, a inni wyrazili zaniepokojenie z powodu rzekomej zmiany doktryny Kościoła. Jeszcze inni posunęli się do stwierdzenia, że Papież wpadł w herezję i powinien stracić pełniony urząd.

Tymczasem sprawa jest prosta i nie stanowi żadnego zagrożenia dla katolickiego nauczania.
W związku z postawioną kwestią zapraszam do refleksji – trzeba zrozumieć słowa Franciszka w całym kontekście jego nauczania i głównych linii pontyfikatu, a przede wszystkim Ewangelii.
Najpierw znane już fakty. Produkcja Jewgienija Afiniejewskiego jest próbą ukazania podejścia Franciszka wobec istotnych trudności i zagrożeń współczesnego świata. Pokazuje to wyraźnie trailer filmu, odnoszący się do problemów społecznych, moralnych, ekologicznych i światopoglądowych. Franciszek nie boi się tych obszarów, gdyż cały czas przypomina, że nie wolno pominąć peryferii współczesnego świata. Kontrowersyjna wypowiedź Papieża to słowa, brzmiące mniej więcej: „Osoby homoseksualne mają prawo do bycia w rodzinie, są dziećmi Boga, mają prawo do rodziny. Nikogo nie można wyrzucić z rodziny, ani uniemożliwiać życia z tego powodu [ich orientacji - PS]. To, co musimy zrobić to prawo do wspólnego pożycia. Te osoby są uprawnione do objęcia ich ochroną prawną”. I oto mamy burzę w szklance wody. W wypowiedzi Franciszka nie ma nic zdrożnego i złego.
Po pierwsze osoby homoseksualne są kochane przez Boga, są dziećmi Bożymi (przez chrzest). Jako ludzie mają prawo do życia w rodzinie – do relacji, miłości, przyjęcia, integracji. Niestety, zdarzają się sytuacje, w których osoby o orientacji homoseksualnej (czy innej, np. transseksualnej) są wykluczane z rodziny ze względu na swoją tożsamość. Tymczasem mają prawo do bycia w społeczeństwie, szacunku, przyjęcia, pracy, mieszkania. Przecież jak każdy człowiek posiadają uczucia i emocje, wrażliwość, pragnienia. Niezgodne z Ewangelią byłoby odrzucanie tych osób, jakaś forma napiętnowania. To jest proste i oczywiste.
Problemem dla niektórych są słowa o zagwarantowaniu prawnym wspólnego pożycia. Franciszek nie mówi o związkach partnerskich (co w literaturze hiszpańskojęzycznej oddaje się przez zwroty „unión civil” czy „unión registrada”), ale o szeroko rozumianym wspólnym życiu – Franciszek użył zwrotu „convivencia civil”. Obejmuje to mieszkanie, spędzanie czasu, odbieranie poczty, informacja o stanie zdrowia innej osoby itd. Przecież tu nie ma mowy o grzesznym współżyciu seksualnym. Rzeczywistość jest szersza niż seks. W owym „wspólnym pożyciu” chodzi o normalne funkcjonowanie w społeczeństwie.
Tyle słów. Teraz ważniejsze – kontekst. Papież, jak wiemy z publikacji medialnych, wypowiada się w kontekście pewnej pary gejów wychowujących dzieci i mających pytanie (wątpliwość) o przyprowadzanie wychowywanych dzieci do parafii. A dlaczego nie? Jeśli padłaby odpowiedź „nie”, oznaczałoby to wykluczanie kogoś z Kościoła. Czy homoseksualiści (i transseksualiści i inni), jeśli są ochrzczeni, nie należą do wspólnoty Kościoła? Tak, należą. I ani duszpasterze ani wierni nie mogą ich wykluczać. Bo orientacja seksualna nie jest jakimś kryterium warunkującym przynależność do wspólnoty. Czy osoby homoseksualne mają prawo do uczestnictwa w liturgii, modlitwie, sakramentach? Tak, bo są chrześcijanami, katolikami. To jest nauczanie Kościoła katolickiego.
Niestety, problemem, najpierw mentalnym, a potem wyrażanym w słowach, jest tendencja do wykluczania, oburzania się. Zgadza się, osoby, które żyją w grzechu w sposób stały, z uporem, nie mogą przystępować do sakramentów (choć słusznie Franciszek w „Amoris laetitia” zwraca uwagę, że niekiedy możliwa jest dla par heteroseksualnych pomoc sakramentalna w przypadku sytuacji bez wyjścia, po duszpasterskim rozeznaniu), ale to dotyczy każdego człowieka.
Nie zrozumiemy Franciszka bez odniesienia do jego dokumentu programowego „Evangelii gaudium”. W numerze 24, jednym z ważniejszych w moim przekonaniu, znajdują się słowa: „Kościół «wyruszający w drogę» stanowi wspólnotę misyjną uczniów, którzy przejmują inicjatywę, włączają się, towarzyszą, przynoszą owoc i świętują”. W oryginale włoskim znajdują się słowa – „La Chiesa in uscita”, czyli dosłownie „Kościół w wyjściu”. To kluczowe zadanie dla istnienia Kościoła – trzeba wyjść w stronę świata, wyjść tam, gdzie są ludzie, niezależnie od ich poglądów, sposobu życia. Jeśli chcemy ludziom powiedzieć Dobrą Nowinę to musimy przejmować inicjatywę – zapraszać, wychodzić do ludzi, a nie czekać tylko aż sami przyjdą, bo nie przyjdą. Wychodzić, włączyć się w życie świata (będąc cały czas sobą) i towarzyszyć. Oznacza to szacunek, wsłuchanie się w głos, przyjęcie uczuć, zrozumienie drugiego. Tylko wtedy możliwe jest spotkanie i włączenie we wspólnotę.
Kluczem do zrozumienia słów Franciszka jest fakt jego duszpasterskiego ukierunkowania. Papież nie zajmuje się przede wszystkim doktryną (tu jest wierny dziedzictwu Kościoła), ale jest dobrym pasterzem i na ten aspekt pastoralny zwraca uwagę. Dlatego w świecie coraz bardziej zsekularyzowanym kieruje Kościół na odważne tory nowej ewangelizacji, ku wychodzeniu na peryferia i w stronę odnowionego duszpasterstwa.
Jemu chodzi o wypełnienie nakazu misyjnego – by każdy człowiek usłyszał Słowo, spotkał Jezusa i powierzył Mu swoje życie. I w tym tkwi istota – jeśli wychodzi się od doktryny i moralności to na dzień dobry pozamykane są różne drzwi. Przecież ŚWIAT NIE LUBI BYĆ OCENIANY. Więc jeśli głos Kościoła cały czas kojarzy się z osądem, z wykazywaniem grzechu, to ewangelizacja będzie nieskuteczna. Żeby jednak była skuteczna, to wciąż musimy przypominać sobie, że to spotkanie z miłością Boga przemienia serce człowieka.
Potrzebny jest tu odpowiedni język i zdrowe serce. Profesor Massimo Borghesi z Perugii, autor książki o biografii intelektualnej Jorge Mario Bergoglio, trafnie stwierdził, że prawdziwa skrucha rodzi się z uścisku miłosiernego Ojca, a nie z oceny. Dlatego Franciszek, idąc tropem Jana Pawła II i Benedykta XVI, wciąż mówi o miłosierdziu. To nie jest jakaś płytka dobrotliwość. To po prostu wciąż aktualny gest Ojca.
Idąc dalej – świat jest jaki jest. Faktem są związki osób homoseksualnych, w wielu krajach są to związki cywilne czy małżeństwa jednopłciowe, często z prawem do adopcji dzieci. To dzieje się niezależnie od Kościoła i jego głosu. Zostaje nam to przyjąć. Dlatego Franciszek w „Evangelii gaudium” stwierdza, że „Rzeczywistość jest ważniejsza niż idee”. Trzeba wyjść od tego co jest, od konkretu, aby dochodzić do tego, co nadaje istotny sens życiu. Przyjmując świat jaki jest i kochając ten świat, i tylko pod tym warunkiem, możemy nieść Ewangelię, czyli Jezusa i zbawienie, które On daje. I to zawsze jest pozytywne.
Doświadczenie Boga, radość Ewangelii pociąga człowieka, intryguje i inspiruje. Miłość Boża jest bezwarunkowa – On kocha geja nie pod warunkiem zachowywania czystości czy zerwania relacji z drugim mężczyzną, bo Bóg kocha człowieka niezależnie od jego postawy. Głoszenie orędzia Ewangelii, jeśli więc dotrze do otwartego serca i umysłu, będzie skutkować odnowionym życiem. To droga Ewangelii.
Dlatego zapraszamy osoby żyjące w związkach homoseksualnych do życia razem z nami w Kościele. W tym kontekście jeszcze raz postuluję, co wciąż powtarzam: WIĘCEJ JEZUSA, JEZUSA, JEZUSA.
Trzeba też pamiętać o kategorii stopniowalności prawd wiary i kondycji życia ludzi. To dotyczy każdej sytuacji. Jeśli mamy świat, w którym wielu ludzi żyje w przygodnych związkach, cywilnych związkach czy powtórnych małżeństwach, to jest to rzeczywistość, której nie przeskoczymy. Ich życie takie jest. Wobec tego potrzeba czasu, towarzyszenia, zrozumienia, przyjmowania, nawet jeśli dane osoby nie spełniają wszystkich norm moralnych. Dlatego w „Evangelii gaudium” Franciszek napisał, że „Czas jest ważniejszy niż przestrzeń”. Trzeba być cierpliwym, wiedząc, że Ewangelia będzie coraz bardziej pociągała.
Jak to podsumować?
Franciszek jest realistą. On chce, by Kościół był otwarty na każdego. Tymczasem, niejednokrotnie ma miejsce wykluczenie takich czy innych ludzi. To jest karygodne. Sprzeciw wobec takiego odrzucania i wielowymiarowa troska o osób LGBT nie oznacza akceptacji grzechu i niemoralności. Jeśli jednak na wstępie osoby homoseksualne słyszą „Twoje życie jest grzeszne” to zamykają się, nie chcą słuchać Ewangelii, Słowo Boże nie może dotrzeć do nich. I tu jest nasza odpowiedzialność, duchownych i świeckich. Pytam więc: Czy nasz sposób głoszenia Ewangelii pociąga? Nie możemy bowiem powiedzieć: "Trudno, ich sprawa". Tak nie powie uczeń i przyjaciel Jezusa.
Idą dalej, wielu katolików postawiło znak równości między „Ewangelią” a „doktryną czy moralnością, czyli nauką Kościoła”, ale to nie jest tożsame. Najpierw Dobra Nowina, najpierw spotkanie z Jezusem, a potem katecheza, doktryna, katolicka tożsamość.
Dlatego niech osoby żyjące w związkach homoseksualnych czują się zaproszone i chciane w Kościele, tak samo jak kobiety i mężczyźni żyjący w związkach nieformalnych czy będących w kolejnym związku małżeńskim. Otwarcie na nich, niewypominanie im wciąż grzechu, pomoc w życiu, także w wymiarze prawnym, NIE JEST ZMIANĄ DOKTRYNY KOŚCIOŁA. Jest to po prostu wyraz człowieczeństwa i naśladowanie gestu Jezusa. Przecież to spotkanie z dobrocią Boga i otwartością chrześcijan (Kościoła) będzie owocowało nową jakością życia. Wobec tego: nie wymuszajmy, a proponujmy, nie wypominajmy, a inspirujmy. Niech życie płynie. Im więcej ludzi będzie miało w rzece swojego życia Jezusa, tym lepiej, choć nie od razu będą „wzorowymi katolikami”.
Warto też pamiętać, że Franciszek dobrze rozumie Sobór Watykański II, w którym podjęto antynomię między prawdą a wolnością. Trzeba dołożyć jeszcze piękno (w szerokim tego słowa znaczeniu). Papież to wszystko łączy – prawda, wolność, dobro, piękno. Tylko wtedy jest to, o co chodzi w chrześcijaństwie – harmonia i ład. Tymczasem, tak uważam, „tradycjonaliści” koncentrują się na prawdzie bez wolności (i piękna), a „moderniści” na wolności bez prawdy. Jedno i drugie ekstremum jest błędne. I na to zwraca uwagę Franciszek.
Jeszcze jedno. Otwarcie na osoby homoseksualne, czego świadectwo daje Franciszek, trzeba wyraźnie odróżnić od szkodliwych politycznych i społecznych ruchów o podłożu ideologicznym (np. parady równości czy profanacji symboli religijnych).
Franciszek mówi o ludziach w konkretnych sytuacjach życiowych, a nie o ideologiach, które uprzedmiotawiają osoby LGBT. Papież upodmiotawia każdego człowieka. Aktywiści LGBT+, moim zdaniem, uprzedmiotawiają homo czy transseksualne osoby.
Dlatego ma rację Franciszek w podejściu do osób homoseksualnych, także w poszukiwaniu różnych rozwiązań prawnych, i ma rację arcybiskup Marek Jędraszewski wskazując na niebezpieczeństwa zgubnej ideologii. Obu chodzi o życie, o człowieka, a ostatecznie o relację człowieka z Bogiem.
Dlatego zmieńmy nasz język, bądźmy bardziej otwarci.
I trzymajmy się papieża Franciszka, którego głos jest proroczy dla świata XXI wieku.
Ja idę z Jezusem, z Ojcem Świętym i Kościołem. Bogu dziękuję za duszpasterską i ludzką odwagę Franciszka, który jest dobrym pasterzem.
Drodzy, nie jesteśmy większością i nie nadajemy światu głównych kierunków dla dyskusji. Możemy jednak naszym życiem Ewangelią i prawdziwym człowieczeństwem wejść na nowo na współczesny areopag, zająć miejsce na ławce poglądów, filozofii, idei, by powiedzieć wszystkim, że jest nadzieja, bo Pan żyje. Oby wtedy wszyscy, niezależnie od dzisiaj wyznawanych poglądów, widząc naszą autentyczną wiarę i czytelność postawy powiedzieli: „Chcemy iść z wami, albowiem zrozumieliśmy, że z wami jest Bóg” (Za 8,23c).
Tekst pierwotnie został opublikowany na profilu na Facebooku ks. Przemysława Sawy

doktor teologii, pracownik Instytutu Nauk Teologicznych UŚ, dyrektor Szkoły Ewangelizacji Cyryl i Metody, misjonarz miłosierdzia

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Papież Franciszek, Dominique Wolton
23,94 zł
39,90 zł

„Niczego się nie boję…”
Papież Franciszek podsumowuje pięć lat swojego pontyfikatu

Zwolennicy nazywają go prorokiem, zagorzali krytycy – heretykiem. Od momentu objęcia urzędu wprowadza rewolucyjne zmiany w Kurii Rzymskiej. Zadziwia świat, rezygnując z mieszkania...

Skomentuj artykuł

Papież nie jest heretykiem i nie zmienia doktryny
Komentarze (43)
JS
~Jarosław Szymański
25 października 2020, 22:56
Nie podzielam optymizmu autora. Nie uważam, że pap. F. kontynuuje dzieło pap. JPII i pap. BXVI. Za dużo faktów o tym przeczy. Zachęcam do lektury świeżutkiego wywiadu z ks. prof. Andrzejem Kobylińskim - "Franciszek to rewolucjonista! Zmienia Kościół w sposób nieodwracalny".
Cyrus Perski
Cyrus Perski
24 października 2020, 08:49
Bardzo się widzę staracie, wysilacie umysły, wylewacie potoki słów. A wszystko po to by przykryć oczywiste fakty. Oby Wam Pan Bóg kiedyś tego nie przypomniał.
AS
~Antoni Szwed
23 października 2020, 22:08
"Faktem są związki osób homoseksualnych, w wielu krajach są to związki cywilne czy małżeństwa jednopłciowe, często z prawem do adopcji dzieci. To dzieje się niezależnie od Kościoła i jego głosu. Zostaje nam to przyjąć. Dlatego Franciszek w „Evangelii gaudium” stwierdza, że „Rzeczywistość jest ważniejsza niż idee”." No i to jest dobra charakterystyka obecnego zarządzania Kościołem. Franciszek wyprowadza nas z Kościoła założonego przez Jezusa Chrystusa. Buduje własny kościół, dla którego religię i etykę dyktuje właśnie laicki świat. "Nowy humanizm" jest tego znakomitym przykładem. Warto przestudiować wywiad z Vincenzo Zanim ogłoszony w zimie tego roku w Life SitesNews. Abp Zani chyba jednak powiedział za dużo w tym wywiadzie...
MS
~Marcin Stradowski
24 października 2020, 10:41
Panie Antoni, czy mozna prosić o link do tego wywiadu? Pozdrawiam.
AS
~Antoni Szwed
24 października 2020, 12:54
Proszę bardzo: https://www.lifesitenews.com/news/archbishop-organizing-vatican-education-pact-touts-popes-new-humanism
WG
Wojciech Gurzyński
23 października 2020, 21:25
"Po pierwsze osoby homoseksualne są kochane przez Boga, są dziećmi Bożymi (przez chrzest)." Czy osoby homoseksualne nie ochrzczone nie są dziećmi Bożymi? Jeżeli nie , to czyimi są dziećmi? Czy ktoś zna odpowiedź na to pytanie?
KW
~Kobieta Wierząca
26 października 2020, 14:52
O ile dobrze pamiętam to w jednej z konferencji Kapłana (i nie napiszę, którego bo nie mam pewności) każdy jest stworzeniem Bożym ale tylko Ci, którzy przyjmują chrzest są Dziećmi Bożymi...
IW
~Ireneusz Warciak
23 października 2020, 20:33
Przewielebny Księże Doktorze, „Obu chodzi o życie, o człowieka”?! Nie! Tu chodzi o zrzucenie z siebie odpowiedzialności za PRAWIDŁOWE włączenie osób obecnie homoseksualnych do życia w PRAWIDŁOWYCH relacjach rodzinnych, szkolnych i zawodowych oraz związanych z innymi wspólnotami życia, w tym religijnymi. Ojciec Święty jest tu oczywiście o lata świetlne bardziej uczciwy, ale mimo to woli odesłać tych ludzi do jakichś związków cywilnych, jednocześnie zamykając przed nimi stan kapłański. Ciągle obowiązuje haniebna reguła Ratzingera-Amato, ciągle grasuje Józef Augustyn SJ i inni „pisarze”, ciągle szczują media „katolickie”. Prawidłowa integracja społeczna jest zadaniem pasterzy. Także Księdza Doktora. Trzeba czynów nie słów. Natychmiast.
AM
~Adela Mrok
24 października 2020, 08:16
pan Bóg pokarał grzeszników homoseksualizmem, a ksiądz ma brać za to odpowiedzialność? to nieludzkie
BR
~Biały Rycerz
23 października 2020, 20:00
Byłem w jednej Katedrze, gdzie biskupem jest człowiek z opcji "toruńskiej", dodatkowo znany z zamiatania spraw pedofiliskich pod dywant. Prefekt Sądu Biskupiego, który sprawował Mszę i głosił kazanie powiedział: "trzeba bardziej słuchać Chrystusa, niż biskupów i papieża". O Komunii na rękę powiedział, że to "świętokradztwa" i "wygłupy" mające miejsce w Kościołach. Oczywiście brak jest troski o zdrowie uczestników nabożeństw, bo nie ma osobnego szafarza, udzielającego Komunii Św. na rękę. Związek z toruńską rozgłośnią jest nader widoczny. Oczywiście małżeństwo Kurskiego trzeba było unieważnić, a pochylać się nad tragedią rodzin pozbawionych ojca lub matki nie wolno, bo "narusza to świętość małżeństwa". Wymiotować mi się chce na tą ich obłudę. Dziękuję Bogu, że są jeszcze ofiarni księża tacy jak ks. Sawa.
JL
Jerzy Liwski
23 października 2020, 18:54
"Dlatego zapraszamy osoby żyjące w związkach homoseksualnych do życia razem z nami w Kościele." Kiedyś Kościół wzywał do nawrócenia, odwrócenia się od grzechu. Dziś Kościół do grzeszników mówi: "zapraszamy, chodźcie z nami"... Dziwny ten Kościół. A pamięta ksiądz, kto mówił: "Idź i nie grzesz więcej"
PW
Piotr W
25 października 2020, 16:00
To dlatego, że Kościół wie, że za nim Jezus powiedział "Idź, a od tej chwili już nie grzesz!" to powiedział "I Ja ciebie nie potępiam", a właśnie tym jest zaproszenie do Kościoła. Robienie tego w odwrotnej kolejności jest wypaczeniem nauczania Jezusa. Do osób spoza Kościoła w pierwszej kolejności idzie się z Dobrą Nowiną, a nie słowami potępienia. Na potwierdzenie słowa św. Pawła: "Wiele mamy o Nim mówić, a trudne to jest do wyjaśnienia, ponieważ ociężali jesteście w słuchaniu. Gdy bowiem ze względu na czas powinniście być nauczycielami, sami potrzebujecie kogoś, kto by was pouczył o pierwszych prawdach słów Bożych, i mleka wam potrzeba, a nie stałego pokarmu. Każdy, który pije [tylko] mleko, nieświadom jest nauki sprawiedliwości, ponieważ jest niemowlęciem. Przeciwnie, stały pokarm jest właściwy dla dorosłych, którzy przez ćwiczenie mają władze umysłu udoskonalone do rozróżniania dobra i zła". Hbr 5 11-14
PW
Piotr W
25 października 2020, 16:02
A jakby Pan tak wykluczał grzeszników z Kościoła, to sam siebie by Pan zostawił czy też wykluczył?
AS
~Antoni Szwed
23 października 2020, 15:32
"Więc jeśli głos Kościoła cały czas kojarzy się z osądem, z wykazywaniem grzechu, to ewangelizacja będzie nieskuteczna." NIE!! Nie można utwierdzać laickiego świata w jego grzechach. To jest FAŁSZYWA Ewangelizacja, bo ona fałszuje nauczanie Jezusa Chrystusa. On nie przyszedł na świat po to, by obalić Prawo (w tym Dekalog), lecz by je WYPEŁNIĆ! Od swoich naśladowców też tego wymaga. Nigdy nie pozwalał grzeszyć. Jeżeli dziś niektórzy duchowni na szczytach hierarchii kościelnej nie chcą tego widzieć, przypochlebiając się światu, by świat udobruchać, wkupić się w jego łaski, to fałszują Chrystusa. To nie jest głoszenie miłości. Papież Benedykt XVI nadał swej ostatniej encyklice "caritas in veritate", a nie "caritas in falsitate". Nie można głosić miłości, nie głosząc prawdy o Bogu i człowieku.
PW
Piotr W
25 października 2020, 16:08
Do osób spoza Kościoła najpierw idziesz z Dobrą Nowiną o darmowym zbawieniu, a dopiero kiedy w to uwierzą i przyjmą, uczysz ich rozróżniać dobro od zła. Inaczej jesteś nieskuteczny. Na potwierdzenie słowa św. Pawła: "Wiele mamy o Nim mówić, a trudne to jest do wyjaśnienia, ponieważ ociężali jesteście w słuchaniu. Gdy bowiem ze względu na czas powinniście być nauczycielami, sami potrzebujecie kogoś, kto by was pouczył o pierwszych prawdach słów Bożych, i mleka wam potrzeba, a nie stałego pokarmu. Każdy, który pije [tylko] mleko, nieświadom jest nauki sprawiedliwości, ponieważ jest niemowlęciem. Przeciwnie, stały pokarm jest właściwy dla dorosłych, którzy przez ćwiczenie mają władze umysłu udoskonalone do rozróżniania dobra i zła". Hbr 5 11-14
AS
~Antoni Szwed
25 października 2020, 19:09
Czy św. Paweł pozwalał komuś grzeszyć? Nawet jeśli kogoś na początku karmił mlekiem, to nie było to mleko zatrute.
PW
Piotr W
25 października 2020, 21:54
Z tego wprost wynika, że tak. Poznanie dobra i zła zalecał zostawiać na później, najpierw pozwalał człowiekowi zakochać się Jezusie, uwierzyć w miłość Jezusa do niego. Św. Paweł wiedział, że walka z grzechem o własnych siłach jest z góry skazana na porażkę, że tę walkę może wygrać jedynie Jezus, więc mówienie komuś, kto nie poznał jeszcze Jezusa o jego grzeszności, jest bez sensu, bo on jest ślepy jak niemowlę. Podobnie uczynił Jezus, gdy przyprowadzono do niego kobietę pochwyconą na cudzołóstwie, nie powiedział do niej wyłącznie: "idź i od tej chwili już nie grzesz!", wtedy ona odeszłaby ucieszona, że jej się udało wywinąć i tylko gdy strach przeminie, wróciłaby do swojego grzechu. A On co zrobił, pokazał, że jej nie potępia mimo jej grzechów, pokazał jej swoją miłość do niej. To miało moc, by ją przemienić, a nie słowa potępienia, nie słowa o jej grzeszności, mimo że prawdziwe.
PW
Piotr W
25 października 2020, 22:10
To nie jest mleko zatrute, to jest mądrość. Człowiek, który żyje w grzechu, jest jak ranna owca, taka, która w swojej wolności odeszła od stada, poszła na niebezpieczną skarpę i tam połamała sobie nogi. Mówienie do niej: nie leż tu, wstawaj, idź do wody, idź się paść na łące Pana tam jest życie - bez sensu, ona najpierw potrzebuje uzdrowienia, potrzebuje, aby ktoś ją tam zaniósł i otoczył opieką.
IW
~Ireneusz Warciak
26 października 2020, 15:48
Dziękuje Piotrze W. za słowa streszczające ewangeliczną naukę, Iz 40:11 i Mt 11:28-29, znaną m.in. z tej pięknej arii: https://www.youtube.com/watch?v=GJuUC1_cWdg . Zapewne dotyczy ona także innych występków, które w jakiejś mierze biorą się z ludzkich ułomności. Dobry Pasterz bierze na ramiona niewidomych, głuchych, sparaliżowanych, alkoholików, chorych na depresje… I przywraca ich społeczeństwu za pośrednictwem zdobyczy technicznych, organizacyjnych i ustawodawczych, ale nade wszystko przez prawidłowe relacje rodzinne. Cokolwiek uczyniliście tym braciom najmniejszym – mówi – mnieście uczynili…
TS
~Tomasz Szczecinski
23 października 2020, 14:41
Ks. Tomaszu jak ksiadz skomentuje słowa papieza o wspólnym pożyciu osób tej samej płci ? Prosze o wyjasnienie.
HS
~H S
24 października 2020, 21:06
To nie jest żadne "pożycie" to jest wynaturzenie i chore. Bóg patrzy na to z bólem i smutkiem, jako grzech ciężki. Osoby żyjące razem nie mogą korzystać z sakr. pokuty ani komunii św. W byciu z człowiekiem tej samej orientacji seksualnej ? czy w wypełnianiu tego co jest Jego wolą, a wolą jest Zbawienie człowieka. Żyjący razem w grzechu ciężkim nie mogą być zbawieni lekceważąc Boże przykazania. Żadna mowa nie usprawiedliwia ich czynów i zamieszkiwanie razem. Papież powinien ostro negować obrzydliwości tego świata, nakazywać nawrócenie i życie w samotności, wtedy będą w przyjaźni z Bogiem. To jest plaga zła i demoralizacji człowieka 21 wieku. Pan Bóg nic nie zmieni to człowiek musi się w swojej wolnej woli zmienić postępowanie.
B.
~Beniamin .
23 października 2020, 14:09
To co u Boga jest mozliwe...u czlowieka nie jest.
B.
~Beniamin .
23 października 2020, 14:07
...a wiecie dlaczego nie nalezy upomiac -obrzydliwosci, ani tych co ich w zakamuflowany sposob bronia, bo powiedziano; oni doskonale wiedza co czynia i wiedza, ze koncem jest smierc. Nie zapominajmy tez, ze to co u Boga jest mozliwe - niemozliwe jest u czlowieka. Przykladem niech bedzie apostol Pawel...jezeli mnie wolno w tym temacie takie porownanie czynic. Blogoslawiony na wieki - zna moje serce.
TS
~Tomasz Szczecinski
23 października 2020, 12:22
Ks. Sawa! Wspólne pożycie jest zaproszeniem i to jawnym do grzechu! Nigdzie w slowach papieza nie ma nic ze takie zycie jest pelne grzechu! Wynika z tej wypowiedzi jedno - róbra co chceta! Kochajcie sie tez grzesznie! Bo o grzechu papiez ani słówkiem nie wspomniał!!
TS
~Tomasz Szczeciński
23 października 2020, 13:28
Proszę mnie nie utożsamiać z tym Tomaszem Szczecińskim, autorem powyższego komentarza. ks. Tomasz Szczeciński, kapłan diecezji opolskiej.
MS
~Marcin Stradowski
23 października 2020, 14:14
Słusznie. Za mówienie o grzechu mógłby Ksiądz mieć kłopoty w dzisiejszym Kościele.
J2
Jerzy 2
23 października 2020, 17:12
@Tomasz. Znowu to samo ? Daj pan spokój już z tym "proszę mnie nie utożsamiać". Czy ktoś inny nie może się tak samo nazywać ? Litości ! Jakby się ktoś podpisał Jan Kowalski to teraz wszyscy Janowie Kowalscy będą po kolei pisać żeby ich nie utożsamiać ? Tak się facet nazywa albo używa takiego pseudonimu. Nie jest pan znany na całą Polskę żeby tak się tym przejmować.
J2
Jerzy 2
23 października 2020, 17:14
@Tomasz (ale ten drugi) Poza tym może się pan odnieść ad rem do komentarza dodając przed nazwiskiem "ks." i będzie wiadomo że to inna osoba a pan nigdy nie odpowiada na temat tylko żeby "nie utożsamiać" Po co ?
MS
~Marcin Stradowski
23 października 2020, 22:21
Oczywiście mój komentarz do Księdza był ironiczny. Księże, proszę więcej dbać o prawdę, a mniej o karierę w Kościele. Jednak widząc Księdza panikę, nie wierzę, że Ksiądz moje słowa weźmie sobie do serca. Szczęść Boże!
AZ
~Augustyn z Hippony
25 października 2020, 08:23
@ks. Tomasz, któż by się ośmielił utożsamiać księdza z "tradycyjnymi" prawdami wiary, przecież jest oczywiste, że księża głoszą wyłącznie religię dobroludzizmu, kimże jesteście żeby powtórzyć za Jezusem grzesznikowi "idź I NIE GRZESZ WIĘCEJ", przecież miłość najważniejsza, a to że chodzi o egoizm i chory popęd - no cóż, pan Jezus tu się zapewne pomylił;)
B.
~Beniamin .
23 października 2020, 12:21
Oczywiscie nie nalezy sadzic zeby doly wiedzialy kogo wyznaje gora, to jak posrod masonow za ktorymi stoja...wtajemiczony pierwszego stopnia, ktory jest dobrej mysli nie ma zielonego pojecia komu sluzy 33 stopien wtajeminczenia.
Tomek Pe
Tomek Pe
23 października 2020, 12:13
Dziękuję bardzo za ten artykuł. Mam takie wewnętrzne przekonanie, że Ojciec Święty prowadzi nas przez ten trudny czas najlepiej jak tylko może. Cały Jego pontyfikat od małych gestów po ważne encykliki i działania mnie w tym utwierdza.
B.
~Beniamin .
23 października 2020, 12:11
Dwulicowcy to przy nich nic. Sa trzemalicowcami - staja po obu stronach konflikow, ktre sami wywojuja, aby nastepnie godzic obie strony by wyszli na swoje...gnani z wielu krajow lacznie z Italia ale wracali...maja tez w posiadaniu komunistyczne Chiny. jako tworcy komunizmu - rewolucja francuska i bolszewicka w Rosji, Adolf tez byl z ich poparciem, - ich dzielo; nastepnie stworzyliz IV Rzesza - UE...pytanie; czy wiesz kto to? Dla ulatwienia dodam, ze ten swiety rzymski, ktory zalozyl ta mafie byl najwiekszym mafioza w dziejach swiata i mial trzech synow - tez mafiozow.
B.
~Beniamin .
23 października 2020, 11:40
...jak grzyby po deszcze wyrosly - bardziej papiescy od papieza. Znam taki przypadeg; gdy bedac w niemczech widzialem Polakow bardziej niemieckich od niemca.
B.
~Beniamin .
23 października 2020, 11:34
Dlaczego winien calego zamiesznia - zaniemowili...a bronia go jezuici.
B.
~Beniamin .
23 października 2020, 11:03
...nich przykladem bedzie Lot jedyny sprawiedliwy w sodmomie i gmorze...gotow poswiecic nawet swe corki aby rotowac anilow, ktorzy Go nawiedzili w jego domu...nie wystepujacy przeciw ani nie pouczajacy...sodomistow i gomorystow. Nie ma tego czego juz nie bylo z ta tylko roznice zgodnie z przyzeczeniem Pana, ze potopu juz nie bedzie - natomiast oczekujemy na ponowne przyjscie w calej swej mocy i potedze-naszego Pana. Ktoz sie wowczas ostanie...
B.
~Beniamin .
23 października 2020, 10:46
Sztan i tczwarta czesc nieba (aniolow) co za nim poszla tez byla konacha i niesmiertelna.
ML
~M L
23 października 2020, 10:28
Czytalo sie naprawde pieknie, ale niestety koniec wszystko zepsul. Dla mnie jako geja, ktory po prawie 10 latach pragnie zformalizowac swoj zwiazek z mezczyzna, ktorego kocham (chodzi oczywiscie o ew. malzenstwo cywilne!), bo chce tez byc prawie zabezpieczony (juz teraz mielismy w czasie pandemii ogromne trudnosci, bo jestesmy z roznych krajow i formalnie jestesmy sobie obcy), byly slowa abp. Jedraszewskiego ogromnie bolesne. Mimochodem to wlasnie moj partner mnie doprowadzil do tego, ze zostalem jako dorosly ochrzciony, bo jestem z Czech, gdzie to nie jest zwyczajem i szczerze mowiac w ostatnim czasie jest bardzo trudno przekonac sie do pojscia do kosciola. Tym bardziej, ze mieszkamy na wsi na Podkarpaciu, gdzie niestety nie brakuje ksiezy, ktorzy poruszaja tematy polityczne i watki potepiajace takie osoby jak my. Co ciekawe, w Czechach nigdy takiego problemu nie mialem, w jakimkolwiek bym nie byl kosciole, to zawsze czlowiek odczuwal, ze jest w nim chciany.
ML
~M L
23 października 2020, 10:46
Co do parad rownosci, to czy ksiadz jakas widzial albo czy ocenia na podstawie roznych doniesien medialnych? Zapewniam, ze rzeczywistosc, jest zazwyczaj o wiele bardziej nudna, niz jak sie wydaje. Oprocz walki za podstawowe prawa sa one dla wielu osob LGBT wazne jako bezpieczna przestrzen, gdzie nie musza sie bac trzymac za reke lub pocalowac ukochana osobe (zapewniam z wlasnego doswiadczenia, ze w zwyklych okolicznosciach jest to ogromnie ciezkie do przelamania i towarzyszy temu spory strach). Poza tym, to czesto tylko czesc szerszego programu - np. w mojej rodzimej Pradze, to tylko zakonczenie tygodniowego festywalu, czescia ktorego jest takze wiele wydarzen kulturalnych, wystaw, czy msza (ekumeniczna, kosciol katolicki niestety do tego nie podchodzi pozytywnie, chociaz sa sympatyzujacy ksieza - 5 lat temu nawet abp. Duka zakazal, zeby w kosciele parafialnym ks. Tomasa Halika odbyla sie w ramach festywalu dyskusja z siostra zakonna na temat problemow osob LGBT w kosciele).
..
~.. ...
25 października 2020, 16:33
Człowieku zejdź na ziemię, czego szukasz?
GM
~Gość Mość
23 października 2020, 09:33
nie znam się , ale z tego co https://www.registrocivil.cl/PortalOI/acuerdoUnionCivil/acuerdoUnionCivil.html hiszpanie używają raczej vida común a nie convivenca civil. Es el contrato que pueden celebrar las parejas que hacen una vida común, a través del cual el Estado reconoce su nuevo estado civil y regula ante la ley diversos aspectos familiares, patrimoniales y de derechos de salud, laborales y previsionales de su relación. Los contrayentes que celebren la Unión Civil pasan a ser convivientes civiles.
MS
~Marcin Stradowski
23 października 2020, 08:42
Franciszek jest realista, ale nie jest ani prorokiem ani świadkiem. On wie, że świat nie lubi być oceniany, więc mówi to, co światu się podoba, ale w ten sposób już nie jest solą ziemi. Wstyd.
Tomek Pe
Tomek Pe
23 października 2020, 12:15
Na szczęście się mylisz. Pozdrawiam

Skomentuj artykuł

Papież nie jest heretykiem i nie zmienia doktryny
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.