Weź, co potrzebujesz i puść wolno

Weź, co potrzebujesz i puść wolno
Fot. Kuznetsova Yulia/depositphotos.com
2 miesiące temu

Nauczono mnie tego by stawiać w relacjach jakąś niewidzialną granicę. Mimo zaufania, wypełnienia jakiś braków – nie przywiązuję się nadmiernie do samego człowieka. Niech idzie w świat, a jeśli chodzi o mnie – mogę dać tylko i aż swoją modlitwę i pamięć przepełnioną wdzięcznością.

Kilka dni temu zobaczyłam w internecie wpis księdza Radka Rakowskiego i pomyślałam: jak fajnie, że on o tym mówi głośno. I jak mądrze!

Czar prysł, gdy zaczęłam przeglądać komentarze do tego wpisu na Facebooku.

Ksiądz Rakowski mówi o swoim doświadczeniu bycia ojcem dla młodych wiernych. Urzekły mnie jego słowa, że nigdy nie chciał nikogo zniewolić, przywiązać, ale dać, co potrzeba i puścić wolno.

Mnie to przesłanie pozytywnie dotyka, powoduje uśmiech, budzi wdzięczność za ludzi, których sama spotkałam na swojej drodze. Ilość negatywnych komentarzy i kompletnego niezrozumienia powaliła mnie doszczętnie…

Nie wiem jak można zarzucać komuś, kogo się nie zna, że gwałci, wykorzystuje, żeruje na naiwności. Nie wiem też jak wiele ran i bólu trzeba w sobie nosić, by w każdym księdzu widzieć pedofila. Nie rozumiem jak wiele trzeba przejść, by się na zwykły z pozoru wpis w mediach społecznościowych nie uśmiechnąć. Rodzi to we mnie jakiś rodzaj współczucia… Wiem, że wielu z nas nosi w sobie masę ran zadanych przez księży.

Wiem jednak też coś innego. To, co daje swoim wiernym ksiądz Rakowski, jest bardzo trudną sztuką.

Z perspektywy osoby, która od kilkunastu lat jest blisko Kościoła, widzę wiele różnych postaw wiernych. Sama jakiś czas temu, odpowiadając na pytanie na Instagramie, napisałam, że mój obecny spowiednik zmienia miejsce zamieszkania.

Po tej informacji dostałam kilkanaście wiadomości w stylu „a daleko? Może będziesz do niego dojeżdżać?”. I choć to dla mnie z jednej strony logiczne i zrozumiałe pytanie, to z drugiej zajrzałam gdzieś głębiej w swoje pragnienia i oczekiwania. Wiem, że nie mam w planach jeździć po Polsce za nikim, nawet jeśli przeprowadzi się gdzieś niedaleko. Wiem, że pewne relacje się kończą albo zmieniają i nie ma sensu trwać w nich na siłę, zamykając się na to, co mam obok.

Było mi bardzo przykro, gdy ten kapłan powiedział, że wyjeżdża. To jeden z trzech bardzo bliskich mi księży, który wyrusza w najbliższym czasie w świat. Darząc ich jakimś szczególnym rodzajem zaufania, doświadczając przy nich mocnego poczucia bezpieczeństwa, chciałabym to zatrzymać. Chciałabym by nic się nie zmieniało. Wiem jednak, że ta droga prowadzi donikąd.

Czuję się w tych relacjach wolna. Dali mi to, o czym mówi ks. Rakowski. Pozwolili rozwinąć skrzydła, dali przestrzeń do wzrostu i puścili w świat. Być może czeka mnie droga pełna wybojów i bez wsparcia. Być może Pan Jezus da mi kogoś innego. Tego nie wiem, jestem jednak otwarta na zmianę.

Po niektórych relacjach pozwalam sobie przeżyć swego rodzaju żałobę, za tym, co w jakiś sposób „tracę”. Myślę, że dopóki nie zamyka mnie to na Boga i drugiego człowieka, warto w tę żałobę świadomie wejść i ją przeżyć.

Dziś patrzę na to inaczej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Wtedy bardzo mocno przywiązywałam się do ludzi, a każde takie rozstanie potwornie bolało i goiło się długo. Dziś taki czas to dla mnie dar. Otwieram się na nowe.

Nauczono mnie tego by stawiać w relacjach jakąś niewidzialną granicę. Mimo zaufania, wypełnienia jakiś braków – nie przywiązuję się nadmiernie do samego człowieka. Niech idzie w świat, a jeśli chodzi o mnie – mogę dać tylko i aż swoją modlitwę i pamięć przepełnioną wdzięcznością.

Letni transfer księży w parafiach trwa, wielu z nich zmieni parafię. Nie wiem czego doświadczają i co czują przy takich zmianach… Wiem jednak, że uwieszanie się na drugim nikomu życia nie ułatwi – ani księżom, ani wiernym.

Weź, co potrzebujesz i puść wolno. Z modlitwą, wsparciem, dobrym słowem. Puść – dla swojego dobra.

Copywriter, z wykształcenia pedagog i doradca rodzinny. Z wyboru żona, matka dwóch synów. Nie potrafi żyć bez kawy i dobrej książki. Prowadzi bloga niezawodnanadzieja.blog.deon.pl

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Jacek Siepsiak SJ
24,43 zł
34,90 zł

Jeszcze się uda! Ten tytuł to cały ojciec Jacek. Patrzący z uwagą na to, co się dzieje wokół niego, zauważający zagrożenia, wzywający do refleksji, wołający o umiar, rozsądek i chrześcijańską miłość do bliźniego. A jednocześnie...

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Weź, co potrzebujesz i puść wolno
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.