Zakonnice za barem? Czemu nie!

Zakonnice za barem? Czemu nie!
(fot. Facebook.com/PrtScreen)
5 lat temu

Jeden z wrocławskich pubów zdecydował się wyróżniać na tle innych barmankami przebranymi za zakonnice. A co, gdyby za barem stanęły prawdziwe siostry zakonne?

Pewnie słusznie pojawiają się głosy oburzenia na promocyjny pomysł wrocławskiego pubu, w którym klienci będą obsługiwanie przez dziewczyny przebrane za zakonnice. Trudno to nazwać nawet przebraniem, bo nie chodzi o ubranie się barmanek w strój zakonny, ale kiczowatą karykaturę zakonnego welonu. Menadżerka pubu nie ukrywa, że wywołanie kontrowersji jest zamierzone. Jak widać, media zareagowały, więc pierwszy sukces już jest. Kolejnym będą klienci, którzy - jak myślę - licznie się tam będą pojawiać, bynajmniej ze względu na doznania estetyczne czy smakowe, ale po prostu dla funu.

Jak uczy historia z innymi zjawiskami obrażającymi uczucia religijne, ich medialna krytyka przynosi odwrotny od zamierzanego skutek. Dlatego nie chcę wytaczać dział przeciw wrocławskiemu pubowi, ale zaproponować jakiemuś żeńskiemu zakonowi (sic!), żeby sam otworzył taką restaurację czy pub.

Nie chodzi o kreowanie nowego charyzmatu, ale sposób na zarabianie na dzieła zgodne z misją danej wspólnoty. Właściwie każde zgromadzenie prowadzi jakąś działalność gospodarczą, która finansuje zadania ewangelizacyjne czy charytatywne. Księża i siostry prowadzą hotele i pensjonaty,  zakonne kucharki wydają swoje książki z przepisami i prowadzą programy kulinarne. Dlaczego nie miałyby poprowadzić swoich restauracji? Ale nie w domu rekolekcyjnym tylko w centrum dużego miasta!

Znam przynajmniej kilka zakonnych kuchni i choć żaden ze mnie krytyk kulinarny, to jestem przekonany, że Robert Makłowicz czy Magda Gessler mogliby się tam dużo nauczyć (możliwe, że nawet się w takich miejscach uczyli). Przypuszczam też, że ta ostatnia przez długi czas nie musiałby w takiej siostrzanej restauracji przeprowadzać żadnej rewolucji. O czystość w zakonnej kuchni bym się nie obawiał, o uczciwość wobec klientów też nie a ceny by tam nikogo raczej nie przeraziły. Strategia marketingowa? Czysta prawda - dobre jedzenie, sprawdzone przepisy i autentyczny habit, a nie jakieś przebieranki i tanie chwyty.

Podzieliłem się tym pomysłem ze znajomą. Mówię jej, że chętnie poszedłbym do takiej knajpki, którą prowadzą zakonnice, gdzie można dobrze zjeść, gdzie częstują klasztornym piwem czy siostrzaną nalewką i świadomie zostawił kasę na ich działalność pozarestauracyjną.

Znajomej się spodobało, ale szybko dodała: "ciężko mi sobie wyobrazić, że ktoś się tam upija, więc może zmarginalizuj tę nalewkę". Nie, właśnie nie. Też sobie nie wyobrażam, żeby ktoś tam się upijał, ale dlaczego nie ma wypić wina do obiadu, a po nim, na dobre trawienie, nalewki? Albo w ogóle posiedzieć w przyjaznym miejscu i pogadać ze znajomymi przy piwie?

Na marginesie - pamiętam jeden z wypadów w Tatry. Wśród znajomych była siostra zakonna. Po górskiej wyprawie usiedliśmy gdzieś na Krupówkach przy pizzy i piwie. Siostra zamówiła colę, bo "zakonnicy nie wypada" piwa. A miała wielką ochotę, więc od czasu do czasu przekładała słomkę ze szklanki z colą do kufla z piwem, ale tak, żeby "nikt nie widział". No i po co tak? Zakonnica też człowiek - napić się może. W kraju, w którym alkohol jest nie lada problemem, wychowujmy ludzi do korzystania z niego. Przecież mogą to też robić siostry zakonne.

Jeśli ta moja podpowiedź zainspiruje któryś zakon do otworzenia takiej restauracji, to obiecuję być tam częstym klientem, sprowadzać znajomych i zostawiać napiwki. No ale liczę też na stały rabat.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Zakonnice za barem? Czemu nie!
Komentarze (32)
R
Rychu
31 lipca 2014, 02:29
Koło mnie jest parafia jakiś chyba urszulanek i niktóre młodsze to sa takie że chętnie bym je puknął. Także myślę że i burdelik tez by mogły otworzyć z powodzeniem. Z resztą tyle siostrzyczek w jednym miejscu bez - na pewno sobie nawzajem robię dobrze wieczorami.... :-P
DZ
dobrze zapłacą ?
30 lipca 2014, 12:40
"Demon jest wszędzie, ale szuka stanowisk kierowniczych w polityce, sporcie, ekonomii, a nawet w Kościele». ks.Gabriel Amorth Gdzie ni ma dobrego gazdy tam głupieje kazdy!
Z
zakonnica
27 lipca 2014, 21:24
Zakonnice które plewają trunki!! POMYŁKA!!!
K
Karo
28 lipca 2014, 19:09
W takim razie Jezus zamieniający wodę w wino to też jakaś pomyłka :)
27 lipca 2014, 11:48
Zakonna restauracja z zakonnym jadłem i napitkami - czemu nie.  W upalny dzień, taki ja dzisiaj, wielkim powodzeniem cieszyłyby się na pewno rewelacyjne zakonne piwa z róznych katolickich zakonów.
T
t
27 lipca 2014, 16:38
ok, tylko znajdz ty zakon gdzie te piwa sie wazy, doslownie kilka na calym swiecie, reszta to tylko marka zostala nie ma z kim, nie ma komu tam pracowac, wiekszosc zgromadzen to scisle kleryckie a te brackie tez juz zrobily sie w 90% kleryckimi wiec niewykonalne 
29 lipca 2014, 09:57
Znam piwa stricte zakonne, ale nie będe tutaj robił reklamy browarom. Chętni je sobie znajdą.  Są też takie miejsca w Polsce, gdzie warzy sie piwo wg recept zakonnych w małych rodzinnych browarach. 
Ż
życzliwie
27 lipca 2014, 11:46
Odnoszę czasem wrażenie, że niektórzy młodzi publicyści katoliccy tak bardzo chcą być oryginalni w swoich przemyśleniach, że staje się to dla nich celem samym w sobie. Do tego stopnia, że tracą zdrowy rozsądek. Ja rozumiem - rzeczywistość jest zniuansowana, a polski katolicyzm często operuje stereotypami. Umiejętność szukania innej strony zjawisk, które zbyt pochopnie oceniane są jako czarne lub białe, jest cenną cechą. Ale szukanie oryginalności na siłę prowadzi do takich absurdów, jak ten artykuł. Panie redaktorze, proszę uważać, żeby nie wpaść w grzech pychy i braku samokrytycyzmu. To może złamać Panu karierę, na której wszak Panu zależy.
J
ja
27 lipca 2014, 13:38
w punkt!
T
tomi
26 lipca 2014, 18:05
Prosze o wiecej wyrozumialosci dla autora artykulu, moze pomysl nietrafiony, ale bez takiego jechania po nim. A zreszta siostry coniektore prowadza takie podobne "restauracje" i w dzien w dzien przychodza tam klienci z sloikami na zupe i nosza ja roznym ludziom, w tym takim, ktorzy przyjsc po zupe nie moga. Wiec o co biega? Ale co intersow zgromadzen zakonnych to bym byl bardzo ostrozny. Samemu kiedys mialem okazje w takim pracowac i niestety sporo zlego sie dzialo i krzywdy ludzkiej, żalu, slusznych roszczen wyniklo. Wiec jak wchodzic w interesy to wiedziec z kim , kogo oddelegowac do rzadzenia oraz brac odpowiedzialnosc za ludzi z ktorymi sie wspolpracuje i zatrudnia.
BZ
brat zakonny
27 lipca 2014, 11:21
Dobra, brat zakonny przeprasza Pana autora za jechanie po Panu. Ale proszę, żeby Pan nie pisał już więcej. Przynajmniej takich głupot.   
S
szok
26 lipca 2014, 16:06
Nie wierzę. Ten artykuł to tak na serio?  Naprawdę Deonowa redakcja podziela ten sposób myślenia czy to tylko prowokacja?
BZ
brat zakonny
27 lipca 2014, 11:23
prowokacja, sprawdzają czujność wiernych :)
A
Arv
26 lipca 2014, 15:39
Mokre sny pana redaktora o zakonnicach podających piwo i nalewki. 
X
xymen
26 lipca 2014, 13:39
Autor ma bujną wyobraźnię i biorą się z niej jakieś ryzykowne fantazje z zakonnicami. Zakonnica podająca alkohol to nie jest ani dobry pomysł ani dobra fantazja. Nie po to Kościół deklaruje sierpień miesiącem trzeźwości, by potem "wychowywać do korzystania" z alkoholu. Bez alkoholu można żyć. Należy wychowywać w braku alkoholu. Zresztą akurat z tym w Polsce jest nieźle. Co do zdania "kraju, w którym alkohol jest nie lada problemem, wychowujmy ludzi do korzystania z niego", to wspomnę tyle, że w Polsce średnia konsumpcja alkoholu jest niższa niż średnia konsumpcja w całej Unii (patrz Google), a polski model picia wcale nie sprzyja alkoholizmowi. Polak zwykle pije piwo, w ilościach niewystarczających do upicia się. Mocne alkohole pije się rzadko, zwykle gdy jest okazja, ale wtedy pijemy naprawdę dużo. Stąd przeciętnie odporniejsza głowa, niż w innych narodach. Sam byłem świadkiem, gdy w jednej z podgórskich miejscowości zorganizowano huczne przyjęcie dla gości z kilku krajów Unii z okazji wspólnego projektu. Na przyjęcie przyszło również dwóch wielkich Norwegów, którzy głośno twierdzili, że "Polacy nie umieją pić, u nas to dopiero się pije". Piliśmy łącką śliwowicę, po paru kolejkach odnieśliśmy Norwegów do ich pokojów i imprezowaliśmy dalej ;-) Ciężkie chłopy były, ale na ich usprawiedliwienie przemawia fakt, że południowcy poprzestali na jednym kieliszku i w ogóle nie chcieli niczego udowadniać :-) Dużo później dowiedziałem się, że w Norwegii alkohol jest bardzo drogi i trudno dostępny, a to nie sprzyja rozsądnemu podejściu do picia.
W
ww
26 lipca 2014, 10:30
W sumie... panie przy drodze, nie te, co sprzedają jagody, też mogłyby być w welonach zakonnych. Właściwie czemu nie. Kreatywności nie ma co hamować.
JW
jaja większe od torby
26 lipca 2014, 11:55
skoro księża w przerażającej większości wyglądają jak barmani w koszulach to czemu nie, prostytutki i złodzieje wejdą do nieba przed nimi ;)
MR
Maciej Roszkowski
26 lipca 2014, 14:16
I większe od głowy
1
1788
25 lipca 2014, 21:41
Napiwek przy rabacie. Pańska szczodrość przejdzie do legendy!
ZS
zaprojektuję siostrom dekolt
25 lipca 2014, 22:05
Rabatu będzie 20 zł, napiwku 10 i jestem Przemysław "Szczodry" I Radzyński :) dołożył do pieca w 40 stopniowy upał
BZ
brat zakonny
25 lipca 2014, 21:18
Po pierwsze koledze w dupie się przewraca i nie ma o czym pisać. Po drugie jak chcesz RABAT to jedź do Maroka. Po trzecie koledze w dupie się przewraca. Rozumiem, upały nawiedziły kraj nad Wisłą. Jeszcze otagował artykuł słowiem: EWANGELIZACJA. Dno do potęgi entej. Jak Ci zapłacili za takie pisanie to bądź facet i oddaj pieniądze, jak robisz to charytatywnie to zmień pracę na posługę wśród potrzebujących, więcej pożytku będzie. Nie tylko dla potrzebujących ale i dla Ciebie. A jeszcze zapytam czy u bierzmowania był ? Bo dar mądrości i rozumu gdzieś się zapodział.
A
ando
25 lipca 2014, 19:50
gorąco oj gorąco słoneczko grzeje....to czy ktoś pije piwo czy nie to już jego sprawa dopóki nie zakółca tym życia innym i alkohol go nie niszczy, takie dwa warunki, poza tym nie mylmy knajpy i baru z powołaniem...zakonnym
A
anonim
25 lipca 2014, 19:30
Autor artykułu objawia jakąś schizofrenię. Bo najpierw stwierdza: - "Pewnie słusznie pojawiają się głosy oburzenia na promocyjny pomysł wrocławskiego pubu[...]" - "Jak uczy historia z innymi zjawiskami obrażającymi uczucia religijne [...] a więc jednoznacznie uznaje coś takiego za niewłaściwe, a potem proponuje aby prawdziwe zakony zaczęły prowadzić taką działalność. To może od razu niech zakony poprowadzą sexshopy...
K
Karo
28 lipca 2014, 19:38
Hej no ale nie porównujmy sexshopu do restauracji. PRzecież restauracje są dla wszystkich i nie ma w nich nic złego.
A
AW
25 lipca 2014, 18:17
Sezon ogórkowy w pełni.
M
max
25 lipca 2014, 18:06
Marek już jest coś takiego :D  https://www.youtube.com/watch?v=eTnrN2HAKys&list=UUzuvRWjh7k1SZm1RvqvIx4w
S
serkan
25 lipca 2014, 18:01
znana jest historia jednego z młodych zakonników, który chciał otworzyć pub w domu zakonnym i sam serwować drinki. przełożeni kazali mu szukać powołania gdzie indziej. dlatego raczej nie radzę słuchać rad autora tekstu...
A
ajman
25 lipca 2014, 17:43
To jak liczysz na rabat to po co napiwki - zdecyduj się. Ale pomysł z taką knajpą jest dobry!
M
mada
25 lipca 2014, 17:06
Benedyktyni w Tyńcu prawadzą restaurację: http://domgosci.benedyktyni.com/restauracja/
Paweł Tatrocki
Paweł Tatrocki
26 lipca 2014, 11:32
Ale chyba pracują tam osoby świeckie a nie bracia zakonni?
MR
Maciej Roszkowski
26 lipca 2014, 14:14
To świetny sklep i kawiarnia. Pracują tam osoby świeckie
M
Marek
25 lipca 2014, 16:53
Czego to ludzie nie wymyślą? Proponuję sprzedaż piwa przez małpy ucharakteryzowane na ludzi. To by było coś. Ech...

Skomentuj artykuł

Zakonnice za barem? Czemu nie!
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.