Mówią w imieniu Boga? Jezuita o działalności Klaudii Domańskiej i Krzysztofa Dzieńkowskiego

Klaudia Domańska i Krzysztof Dzieńkowski. Fot. Wprost / YouTube

"Przy całej życzliwości dla obydwojga i zostawiając na boku zażenowanie niektórymi publicznymi wyznaniami, od strony teologicznej w ich działalności obecny jest fideizm, odrzucanie zdrowego rozsądku, demonizowanie rzeczywistości, przypisywanie sobie nieomylności w interpretacji duchowych doświadczeń, roszczenie sobie pretensji do bycia pośrednikami między Bogiem a poszczególnymi osobami poprzez ogłaszanie im, co Bóg chce powiedzieć, a także manipulacyjne wyrywanie z kontekstu cytatów z Pisma Świętego i duchowości ignacjańskiej" - uważa Dominik Dubiel SJ. Jezuita na swoim Facebooku odniósł się do kontrowersji wokół działalności Klaudii Domańskiej i Krzysztofa Dzieńkowskiego.

  • Dominik Dubiel SJ zarzuca Klaudii Domańskiej i Krzysztofowi Dzieńkowskiemu fideizm, odrzucanie rozsądku, demonizowanie rzeczywistości, manipulacyjne interpretowanie duchowych doświadczeń i cytatów z Pisma Świętego oraz przypisywanie sobie roli nieomylnych pośredników między Bogiem a ludźmi.
  • Jezuita przestrzega przed nadużywaniem sformułowań typu "Duch Święty mi powiedział", uznając to za niebezpieczne uproszczenie subtelnych procesów rozeznania duchowego, a czasem nawet manipulację.
  • Dubiel krytykuje opowieści o rzekomej wszechobecności demonów jako szkodliwe uproszczenia, które ośmieszają realną walkę duchową i ignorują złożoność zła w świecie.
  • Choć ostrzega przed manipulacją i duchowym guruizmem, autor wpisu wzywa do cierpliwości i unikania hejtu wobec Domańskiej i Dzieńkowskiego.

Publikujemy całość wpisu Dominika Dubiela SJ:

Pisałem już wielokrotnie nie wprost, ale słysząc od kolejnych osób, ile zamętu, chaosu i niepokoju wprowadza działalność Klaudii i Krzyśka, pomyślałem, że warto nazwać tu pewne sprawy po imieniu.

Przy całej życzliwości dla obydwojga i zostawiając na boku zażenowanie niektórymi publicznymi wyznaniami, od strony teologicznej w ich działalności obecny jest fideizm, odrzucanie zdrowego rozsądku, demonizowanie rzeczywistości, przypisywanie sobie nieomylności w interpretacji duchowych doświadczeń, roszczenie sobie pretensji do bycia pośrednikami między Bogiem a poszczególnymi osobami poprzez ogłaszanie im, co Bóg chce powiedzieć, a także manipulacyjne wyrywanie z kontekstu cytatów z Pisma Świętego i duchowości ignacjańskiej.

Świat stworzony przez Boga jest dobry i pełen Bożej obecności. Boga możemy doświadczać na różnych drogach, czasami nawet nie nazywając tego wprost. On mówi do nas na różne sposoby, ale zawsze to jest zapośredniczone i podlega naszej interpretacji. Nawet u mistyków nie jest to słyszenie głosów w głowie. Mówienie: "Duch Święty kazał mi coś zrobić" uważam w najlepszym razie za błąd poznawczy, w gorszym - za manipulację. W każdym razie ośmiesza to subtelny temat kontaktu z Bogiem, rozeznawania duchowego i doświadczeń charyzmatycznych.

W świecie jest obecne zło. Mamy niesprawiedliwe struktury społeczne, osobiste lęki i zranienia, złe schematy, w końcu choroby i zaburzenia. To wszystko może prowadzić do popełniania zła i nie wyklucza diabelskiego działania. Jednak opowiadanie o wszechobecnych demonach religijności, wróżbiarstwa, sieroctwa itp. ośmiesza koncepcję realnego przeciwstawiania się złu w świecie i w naszym własnym życiu.

DEON.PL POLECA


Osobiście zawsze zachęcam do uważności na poruszenia duchowe, modlitwy, korzystania z towarzyszenia duchowego i do mądrej pracy nad sobą. Jeśli jednak gdziekolwiek pojawia się choćby posmak manipulacji i stawiania się w roli duchowego guru, który jest ponad wszelkimi zasadami, zawsze polecam dystans, niezależnie od tego, czy będzie to biskup, ksiądz, lider, czy influencer.

Względem Klaudii i Krzyśka zachęcam do łagodności i cierpliwości. Hejt i ironia na pewno nie pomogą im w spokojnym zobaczeniu, gdzie zabrnęli.

kompozytor, dyrygent, pianista. Absolwent jezuickiej Akademii Ignatianum oraz Akademii Muzycznej w Krakowie. Obecnie studiuje teologię na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim. Mieszka w Rzymie.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Mówią w imieniu Boga? Jezuita o działalności Klaudii Domańskiej i Krzysztofa Dzieńkowskiego
Komentarze (5)
NA
~Nikodem AS
5 sierpnia 2025, 09:36
Być może istotą problemu jest właśnie to: potrzeba autentycznej, żywej relacji z Bogiem. Potrzeba wspólnoty, która rozeznaje i dojrzewa razem. Potrzeba Kościoła jako ciała, a nie wyłącznie struktury. Kiedyś czytałem, że chrześcijanie, którzy odchodzą z Kościoła, robią to często z powodu tego, czego w nim nie odnaleźli – a nie tylko dlatego, że ktoś ich zwiódł. Ich błędy są realne, ale są też świadectwem duchowej tęsknoty. Nie traktuję Klaudii i Krzysztofa jako proroków ani autorytetów – ale dostrzegam, że ich historia może być dla nas zaproszeniem: żeby wsłuchać się w to, czego dziś szukają ludzie wiary. Chcą autentyzmu. Chcą życia, które nie kończy się rozczarowaniem po ślubie ani wypaleniem po latach w Kościele. Ludzie chcą czegoś, co da im pasję, radość, poczucie sensu. Może warto, zanim ocenimy, posłuchać, czego naprawdę brakuje. I spróbować to odnowić — w nas, we wspólnotach, w Kościele.
MK
~Mare K
5 sierpnia 2025, 17:31
Mam wrażenie, że Nikodemie niewiele rozumiesz.... oni nie znajdą szczęścia poza Bogiem, a Bóg nie siedzi w grzechu lecz świętości. Za chwilę się rozejdą jak większość zakochanych par i stworzą nowego boga i nowy kościół, który stanie się sektą i taki będzie finał
NA
~Nikodem AS
5 sierpnia 2025, 09:36
Uważam, że publiczne krytykowanie Klaudii i Krzysztofa – niezależnie od tego, jakie decyzje podjęli i jak bardzo mogą one boleć wspólnotę – raczej przyniesie więcej szkody niż pożytku. Szczerze odradzałbym pisanie artykułów czy komentarzy, które miałyby ich napiętnować. Rozumiem, że sytuacja, jaka się wydarzyła, nie jest chwalebna ani dla nich, ani dla środowiska jezuitów, ani dla Kościoła. Jednak może warto spojrzeć na nią głębiej – jako na sygnał, że w Kościele istnieje pewna niezaspokojona potrzeba. Kościół teoretycznie ma wszystko, czego człowiek potrzebuje – sakramenty, wspólnotę, naukę, drogę duchową. Ale nie wszystkie jego „członki” rozwijają się w tym samym tempie, nie każda parafia czy wspólnota daje ludziom doświadczenie żywego Boga. Dla wielu wiernych wiara nie staje się przestrzenią życia, lecz instytucjonalnym obowiązkiem.
NA
~Nikodem AS
5 sierpnia 2025, 09:24
Publiczne krytykowanie Klaudii i Krzysztofa może przynieść więcej szkody niż pożytku. Choć ich decyzje są bolesne, warto spojrzeć głębiej – być może pokazują one niezaspokojone potrzeby duchowe w Kościele. Ludzie szukają autentycznej relacji z Bogiem, wspólnoty, która naprawdę żyje Ewangelią, a nie tylko struktur i zasad. Kościół ma skarb wiary, ale nie wszędzie jest on przekazywany w sposób żywy i przemieniający. Historia Klaudii i Krzysztofa nie musi być dla nas zgorszeniem, ale zaproszeniem: by na nowo ożywiać w Kościele to, co najważniejsze – pasję wiary, wspólnotę i autentyczność.
AE
Anna Elżbieta
4 sierpnia 2025, 20:00
Dziękuję za bardzo potrzebny rzeczowy i spokojny komentarz, choć sprawa nie jest spokojna...