Nietypowy podarunek dla Leona. Legendarny muzyk zaskoczył Ojca Świętego
Papież Leon XIV otrzymał podarunek od członka zespołu The Blues Brothers. Podczas wizyty w Rimini saksofonista Louis „Blue Lou” Marini wręczył mu okulary przeciwsłoneczne marki Ray-Ban. Ten sam model Robert Francis Prevost nosił jako kleryk w Chicago. Gest muzyka wywołał uśmiech Ojca Świętego, który w zamian przekazał gościom różańce.
Do spotkania doszło 22 sierpnia w czasie wizyty papieża w Rimini i San Marino, gdzie trwał 47. Mityng Przyjaźni Między Narodami. Papież Leon XIV przechodził korytarzem w drodze na wystawę o świętym Augustynie. Louis „Blue Lou” Marini czekał na papieża razem z żoną Carmen. W dłoni trzymał etui z okularami przeznaczonymi dla Ojca Świętego. Upominek nawiązuje do fotografii z czasów seminaryjnych papieża, na której młody Robert Prevost pozuje w czarnym garniturze, kapeluszu i okularach przeciwsłonecznych, odtwarzając styl bohaterów filmu.
As he visits the Italian city of Rimini, Pope Leo XIV spends a moment with Louis “Blue Lou” Marini, an American saxophonist and composer, best known as a member of The Blues Brothers band. pic.twitter.com/hk75vpQCXq
— Vatican News (@VaticanNews) August 22, 2026
„Papa Cool”
Saksofonista przyniósł papieżowi model okularów identyczny z tym, który widać na archiwalnym zdjęciu. „Żałuję tylko, że nie zdążyłem wygrawerować na nich wcześniej słów «Papa Cool»” – mówi Louis „Blue Lou” Marini w rozmowie z redakcją Vatican News. Papież przyjął podarunek z rozbawieniem i wręczył małżeństwu dwa różańce. Choć materiały źródłowe nie rozstrzygają, czy Ojciec Święty czekał na to spotkanie z równą ekscytacją co artysta, rozmowa – co widać na wideo – przebiegła w radosnej atmosferze.
Marini w oczekiwaniu na papieża opowiedział o pracy na planie filmu z 1980 roku oraz o swojej karierze muzycznej. Zwrócił uwagę, że pod komediową warstwą kryje się głębsza treść. „Film «The Blues Brothers» jest pod warstwą pościgów i gagów bardzo słodki” – mówi Louis „Blue Lou” Marini dla Vatican News. Muzyk przyznał, że niedawno obejrzał go ponownie z żoną po latach.
Ojciec jako najważniejszy nauczyciel
W wywiadzie dla Vatican News saksofonista wspominał także swoich bliskich. Za najważniejszego nauczyciela uważa ojca, który podarował mu klarnet w wieku dziesięciu lat, nauczył go grać i towarzyszył mu w rozwoju. Pytany o to, dokąd i z kim chciałby udać się na wykonanie jednego, ostatniego utworu, bez wahania wskazał na ojca. Wspomniał również o swojej żonie Carmen. „Ona jest najlepszą częścią mojego życia. Po tym, jak ją poznałem, wszystko stawało się coraz lepsze” – mówi Louis „Blue Lou” Marini w rozmowie z redakcją Vatican News.
Na koniec artysta wyjaśnił, że muzyka pomaga łączyć bolesne doświadczenia z radością. Według relacji redakcji Vatican News blues rodzi się ze smutku, ale ostatecznie przynosi radość, chociaż droga do tej równowagi wymaga czasu. Muzyka oraz wizerunek Blues Brothers od pokoleń niosą odbiorcom radość i humor.


Skomentuj artykuł