Franciszek: kobieta jest harmonią i poezją

(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)
KAI/ ed

"Bez kobiet, nie ma w świecie harmonii" - powiedział papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty.

Swoją homilię skoncentrował Ojciec Święty na postaci kobiety w nawiązaniu do opisu zawartego w pierwszym czytaniu z Księgi Rodzaju (Rdz 2, 18-25)opisującego stworzenie kobiety i małżeństwo pierwszych rodziców.

Zanim ją zobaczył, wymarzył ją 

Franciszek kontynuując swoją refleksję na temat stworzenia przypomniał, że Bóg utworzył wszelkie rodzaje zwierząt, ale mężczyzna nadal odczuwał samotność. Wówczas Pan wyjął jedno z jego żeber i uczynił kobietę, którą mężczyzna uznał na ciało ze swego ciała. "Ale zanim ją zobaczył, wymarzył ją" - podkreślił papież, dodając, że aby zrozumieć kobietę, najpierw ją trzeba wymarzyć.

Ojciec Święty skrytykował postrzeganie kobiety jedynie w sposób funkcjonalny, zaznaczając, że niesie ona w sobie wielkie bogactwo: wnosi harmonię w dzieło stworzenia. "Są sobie równi, żadne nie przewyższa drugiego" - podkreślił Franciszek. Dodał, że kobieta uczy nas nie tylko harmonii, ale także czułości, miłowania, sprawia, że świat jest piękny.

Odważna kobieta z Ewangelii

Następnie papież wskazał na zjednoczenie małżeńskie, które wymaga cierpliwości i rozwijania miłości każdego dnia. Przypomniał małżonków obchodzących 60 rocznicę ślubu, których zapytał o to, kto miał więcej cierpliwości. Zgodnie odpowiedzieli, że są zakochani w sobie. "To oznacza jedno ciało" - podkreślił Ojciec Święty.

Franciszek zaznaczył, że wyzyskiwanie osoby jest szkodą wyrządzoną rodzajowi ludzkiemu, ale wyzyskiwanie kobiety jest czymś więcej: zniszczeniem harmonii, jaką Bóg pragnął obdarzyć świat. Nawiązując do ukazanej w dzisiejszej Ewangelii (Mk 7,24-30) postaci Syrofenicjanki, poganki proszącej Jezusa, żeby z jej córki wyrzucił złego ducha, papież podkreślił odwagę tej kobiety.

"Ale kobieta to więcej: kobieta jest harmonią, jest poezją, jest pięknem. Bez niej świat nie byłby tak piękny, nie byłby harmonijny.

A ja lubię myśleć - to coś osobistego - że Bóg stworzył kobietę, abyśmy wszyscy mieli matkę" - zakończył swoją homilię Ojciec Święty.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Franciszek: kobieta jest harmonią i poezją
Komentarze (6)
9 lutego 2017, 16:26
Jak to jest, że kolejni naukowcy przyjmują odważne tezy, że nasz wszechświat nie istnieje a do tego nie ma żadnego początku? Tezy, że wszystko co nas otacza tak naprawdę nam się doskonale ale tylko wydaje? Jest na to jedna odpowiedź. Ten wszechświat istnieje tylko w umyśle Boga Ojca. Czy Bóg może stworzyć kamień tak ciężki, że nie będzie mógł go unieść? Oczywiście, wystarczy, że stworzy go w nieistnieniu. Jeśli Bóg Ojciec jest światłością to skąd wział ciemność? Ciemność to pustka po światłości, Bóg jest cały czas punktem początkowym a przestrzeń to iluzja. Spin powoduje, że świałość polaryzuje się na światłość i miejsce po światłości czyli ciemność. Ta ciemność to Ewa. Jest poza Ojcem i nie otrzymała tak jak Adam Ducha Ojca. Ewa nie otrzymała od Boga żadnej informacji o tym kim jest. Ewa jest jak kokainowa jazzowa improwiza pośród uporządkowanej rzeczywistości Ojca. Ewa to całość tego na nazywamy wszechświatem. To ona wypowiada się przez JHWH. Mamy przecież dwoje rodziców, matka daje ciało a Ojciec ducha. Bez Ojca matka nigdy nie pozna na czym polega miłość. Bóg Ojciec wypowiada się w tym czym nie jest, przez tego kim nie jest abyśmy w nieistnienia mogli ujrzeć go w istnieniu. Ujrzeć Światłość i Prawdę, której przecież tutaj nie ma.
9 lutego 2017, 16:55
W jaki sposób może się człowiekowi wydawać, że pracuje, odżywia się, śpi, odczuwa ból, radość , smutek , złość itd. Może tobie się wydaje, a skoro tak to dlaczego?
9 lutego 2017, 17:32
A w jaki sposób może wydawać Ci się, że latasz we śnie? W jaki sposób możesz przeżywać strach lub miłość we śnie? A co by sie stało gdyby się z takiego snu nigdy nie obudzić. Sen to rzeczywistość sekwencyjna, bez żadnych odniesień do punktu początkowego i końcowego bez refleksji nad historią doznań. Możnaby śnić wieczność nie wiedząc, że to sen. A jednak budzimy się...w kolejnym śnie. Tym razem śnie liniowym gdzie mamy wgląd w uporządkowaną historię doznań, która stanowi nic wiecej jak własną tożsamość. A gdyby tak obudzić się z tego snu liniowego o wyraźnie zaznaczonych granicach czyli narodzinach i śmierci? Jedyne co posiadasz własnego to historię doznań, Twój Duch,który ożywia to ciało i jego osoba należą do Ojca. Tak to Ojciec patrzy Twoimi oczami na Twoją historię doznań i uważa się za Ciebie. To sie nazywa miłość, oddać się komuś tak, żeby utracić na rzecz tego kogoś własną tożsamość. Tak kocha tylko Ojciec. Nie ma Trójcy Świętej, jest jedna osoba Ojca. Nasza świadomość to dyfuzja kwantowa świadomości Stwórcy, która żywia nasze ciała. Przecież Jezus to wiedział. Ojciec w Jezusie wypowiada własne imię, w rzeczywistości Syna Człowieczego ukazuje siebie. Dlatego Jezus mówi patrząc na samego siebie w odwieczności, że Ja i Ty jedno jesteśmy. Ale ten Jezus Syn we śnie ma autonomię wobec Jezusa Ojca. Bez autonomii nie byłoby doznania czasu. Jezus Chrystus to zwierciadlane odbicie Ojca, które ma autonomię wynikającą z tego, że jest poza samym Bogiem. Jest w Ewie, w Nieistnieniu.
9 lutego 2017, 17:39
Odróżniam sen od rzeczywistości, sny bywają absurdalne albo w ogóle nic mi się nie śni, natomiast rzeczywistość taka nie jest, jest uporządkowana, nie wyrastają mi liście z ucha itp.
9 lutego 2017, 20:20
Oczywiście, że odróżniasz jedynie po tym kiedy się obudzisz. A kiedy byś się nie obudziła? Utkwiła byś we śnie, który byłby nieskończonym ciągiem krótkich sekwencji zdarzeń. W takim śnie nie mogłabyś dokonać refleksji nad tym kim jesteś bo nie miałabyś żadnego początku. Żadnego punktu odniesienia. I dlatego być osobą to korzystać z dwóch linii czasu, nie tylko czasu zewnętrznego, który wpada do Ciebie i urywa się nie pozwalając na dostęp do zdarzeń w magazynie czasu. Druga linia czasu płynie wewnątrz Ciebie i transportuje zdarzenia z przeszłości ku Tobie. Dzięki czemu nie ślizgasz się w czasie jakbyś zjeżdzała po linie ale możesz transcendować się wobec przyszłości i przeszłości tworząc egzystencjalny czas teraźniejszy. Więc zastanów się, że doznanie bycia sobą przynosi jedynie uporządkowany wgląd w historię doznań. Kiedy śnisz czesto nie wiesz kim jesteś bo nie masz wglądu w siebie.  Jedynym narzędziem do stwierdzenia, że dana rzeczywistość jest nierealna jest transcendencja wobec danej rzeczywistości. I oczywiście śmierć jest formą takiej transcendencji. Kiedy umrzesz tutaj na ziemi, obudzisz się i zobaczysz, że przyśnił Ci się dłuuugi na całe Twoje ziemskie życie sen. Długi liniowy sen. I oczywiście jest w tym momencie miejsce na nasz ukochany ciąg dalszy :-)
9 lutego 2017, 22:46
Najważniejsze to starać się dobrze żyć tu i teraz, wtedy i dobre rzeczy będą się śniły. I to wystarczy. A teraz idę spać bo rano pobudka i do pracy.