Socjolog o Leonie XIV: Nie boi się narażać na krytykę. To dowód na to, że jest wiarygodny
Socjolog zajmujący się problematyką migracji, prof. Maurizio Ambrosini z Uniwersytetu w Mediolanie, komentuje wizytę Leona XIV na Lampedusie. W czasach, gdy zjawisko migracji sprowadzane jest do straszenia inwazją, papież zwraca uwagę na dramaty ludzkie i zachęca do integracji oraz kompleksowej polityki wobec migrantów. Gdyby papież nie wywoływał dyskusji, oznaczałoby to, że nie mówi nic istotnego, co miałoby realny wpływ na współczesną sytuację - wskazuje profesor.
Podczas wizyty na Lampedusie 4 lipca 2026 roku Leon XIV powiedział znaczące słowa o tym, jaką rolę Europa może odegrać w prawidłowym podejściu do zjawiska migracji. "Ze względu na swoje położenie geograficzne i kształt instytucjonalny - mówił Leon XIV w homilii - Europa jest w stanie, by na tym obszarze zmierzyć się z kryzysem w sposób całościowy: włączając pierwszą pomoc w długofalowy plan strategiczny, zdolny przyjmować, chronić, promować i integrować migrantów, a zarazem działając na rzecz rozwoju, aby nikt nie był zmuszony do emigracji.
Wszystko to powinno odbywać się przy czujnej trosce o poszanowanie godności każdej osoby - dodał papież.
Papież zwraca uwagę na inny wymiar migracji
Prof. Maurizio Ambrosini, wykładowca socjologii migracji na Uniwersytecie Państwowym w Mediolanie, wraca w rozmowie z Vatican News do tego przesłania i wskazuje, że migracja jest tematem, który dzisiaj wywołuje wielkie emocje i dyskusje.
"Najczęściej dominują emocje negatywne: poczucie ‘inwazji’ oraz przedstawianie migracji jako zagrożenia dla bezpieczeństwa. Tymczasem wizyta papieża ukazała zupełnie inne spojrzenie na migracje" - podkreśla. "Zmusiła opinię publiczną do zastanowienia się nad wielkimi dramatami ludzi próbujących przeprawić się przez Morze Śródziemne, aby uciec przed wojną, niestabilnością i brakiem bezpieczeństwa w swoich krajach oraz znaleźć lepszą przyszłość dla siebie i swoich dzieci" - dodaje.
Papież stawia Europie pytania o wierność zasadom
Naukowiec zauważa paralelę między wizytą Leona XIV na Lampedusie oraz wizytą w tym samym miejscu papieża Franciszka 13 lat wcześniej. "Fakt, że Leon XIV chciał do tego nawiązać, uważam za bardzo wymowny znak ciągłości oraz ścisłej więzi - także duchowej i symbolicznej - między oboma pontyfikatami" - podkreśla.
I jak zauważa prof. Ambrosini, w pierwszym roku pontyfikatu miał wrażenie, że niektórzy spodziewali się, iż Leon XIV zdystansuje się od zdecydowanego zaangażowania papieża Franciszka na rzecz migrantów.
Według profesora Leon XIV jednak dał się poznać w tej materii jako spadkobierca i kontynuator dzieła Franciszka, co również było widać w jego gestach na Lampedusie: odwiedził cmentarz bezimiennych ofiar morza, udał się pod Bramę Europy, a także na nabrzeże, do którego przybijają łodzie migrantów oraz jednostki prowadzące akcje ratunkowe.
"Wszystko to mówi nam o pontyfikacie, który stawia Europie pytanie o wierność jej własnym wartościom założycielskim i o zdolność przyjęcia cierpiących ludzi poszukujących szansy na nowe, godne życie" - wskazuje prof. Ambrosini.
Migracja jako zjawisko wielowymiarowe
Wskazując na wezwanie papieża, naukowiec podkreśla, że polityka migracyjna powinna uwzględniać fakt, iż migracja jest zjawiskiem wielowymiarowym - obejmuje nie tylko uchodźców, którzy faktycznie stanowią mniejszą część zjawiska, ale także lekarzy, pielęgniarki, studentów, osoby przyjeżdżające w ramach łączenia rodzin, pracowników wspierających gospodarkę i życie rodzinne.
"Prawdziwa polityka migracyjna powinna więc umieć wypracować odpowiednie rozwiązania dla każdej z tych grup" - podkreśla.
Wskazuje, że papież zwrócił uwagę na zjawisko czerpania zysków z przerzucania migrantów i dodaje, że nie byłoby tego zjawiska, gdyby stworzono bezpieczne i legalne drogi wjazdu, dla osób poszukujących ochrony.
Papież nie boi się krytyki
Prof. Ambrosini podkreśla, że w kwestii migracji papież nie waha się zdystansować od niektórych działań politycznych własnego kraju, a nawet zająć wobec nich krytyczne stanowisko. "Oczywiście naraża go to na krytykę i wrogość, o czym dobrze wiemy. Sądzę jednak, że właśnie taka odwaga jest niezbędna, aby nadal mógł pełnić rolę moralnego autorytetu - rolę, której nasze czasy bardzo potrzebują" - mówi profesor z Mediolanu.
"Byłoby niepokojące, gdyby papież nie wywoływał dyskusji i spotykał się wyłącznie z powszechną aprobatą. Oznaczałoby to, że nie mówi nic istotnego ani niczego, co miałoby realny wpływ na współczesną sytuację polityczną i społeczną" - dodaje.
Według prof. Ambrosiniego fakt, że stanowisko Leona XIV spotyka się także ze sprzeciwem, jest dowodem, iż jego przesłanie jest wiarygodne i skłania różne środowiska - polityków, media, opinię publiczną i zwykłych ludzi - do konfrontacji z podstawowymi wartościami. Dla ludzi wierzących oznacza to przede wszystkim konfrontację z Ewangelią.
Źródło: Antonella Palermo, Wojciech Rogacin / Vatican News / red


Skomentuj artykuł