Ubierał trzech papieży. Jego styl docenił Vogue
Filippo Sorcinelli od ćwierćwiecza kształtuje wizerunek najważniejszych hierarchów Kościoła katolickiego. Jego praca sprawiła, że papież Leon XIV znalazł się na liście najlepiej ubranych ludzi świata według magazynu Vogue. Za kulisami watykańskiego przepychu kryje się jednak historia człowieka, który musiał zmierzyć się z publicznym coming outem i głębokim kryzysem egzystencjalnym.
Obecny papież, Leon XIV, zrewidował nieco prosty i skromny styl swojego poprzednika, Franciszka. Mimo tej zmiany, nowy następca Piotra zdecydował się zachować tego samego krawca, kontynuując tradycję szat liturgicznych o idealnym kroju. Magazyn Vogue America w grudniu 2025 roku docenił papieża za jego wyrazisty wizerunek. Filippo Sorcinelli stał się tym samym ogniwem łączącym trzy pontyfikaty: Benedykta XVI, Franciszka i Leona XIV.
Kryzys wieku średniego i nowa nadzieja
Wybór Leona XIV pomógł Sorcinelliemu wyjść z ciężkiego momentu w życiu. W 2025 roku projektant obchodził 50. urodziny i mierzył się z pytaniami o sens swojej dalszej pracy. Filippo Sorcinelli mówi, że był to dla niego czas głębokiego kryzysu egzystencjalnego. Zastanawiał się wtedy, czy porzucić świat szat liturgicznych na rzecz muzyki organowej i perfum, które tworzy od 2013 roku.
Wybór nowego papieża podziałał na niego jak „groma z jasnego nieba”. Watykan po raz kolejny zaprosił go, by zajął się przygotowaniami szat dla Ojca Świętego. Sorcinelli odebrał to jako swoiste wezwanie do szeregu i odpowiedź na wątpliwości. Wcześniej musiał jednak poradzić sobie z innym, bolesnym doświadczeniem, które – jak się okazało – odcisnęło trwały ślad na jego ciele.
Prawda ukryta pod tatuażem
Piętnaście lat temu konkurent projektanta ujawnił jego orientację homoseksualną, chcąc zaszkodzić mu w kręgach kościelnych. Sorcinelli zdecydował się wtedy na publiczne wyznanie prawdy, choć ceni swoją prywatność. Na pamiątkę tego dramatycznego momentu wytatuował na ramieniu obraz pękniętego lustra. Dziś twierdzi, że to lustro na powrót stało się całością.
Projektant podkreśla, że mimo trudności, których doświadczył, Kościół jest miejscem otwartym i pełnym zrozumienia. Filippo Sorcinelli mówi, że ataki i niechęć płynęły głównie ze środowisk świeckich i osób zazdrosnych o jego pozycję. Jego zdaniem wiara jest głównym motorem jego życia i pozwala mu trwać w tej specyficznej branży od 25 lat. Przekonuje, że zachował godność, a jego siłą stała się przejrzystość i normalność.
Od dziecka w zakrystii do światowej sławy
Fascynacja sacrum zaczęła się, gdy mały Filippo towarzyszył matce w kościele w Mondolfo. Zachwycały go szaty liturgiczne wyjmowane ze starych szaf w zakrystii i intensywny zapach kadzidła. To właśnie te wspomnienia zainspirowały go do stworzenia pierwszych perfum o nazwie Lavs, co po łacinie oznacza „pochwałę”. Zanim jednak zajął się tkaninami, studiował grę na organach w Pesaro i Rzymie.
Swoją pierwszą profesjonalną szatę uszył w 2001 roku dla przyjaciela seminarzysty. Pomagały mu w tym ciotka i siostra w rodzinnym zakładzie krawieckim. Jakiś czas później, ksiądz Luca, ten sam przyjaciel sprzed lat, wysłał mu zdjęcie listu, który Sorcinelli dołączył wtedy do prezentu. To wspomnienie stało się początkiem jego atelier, które dziś zatrudnia kilkadziesiąt osób.
Ornaty na mszę nad brzegiem morza
Obecnie firma Sorcinelliego, LAVS, ma swoją siedzibę w Santarcangelo di Romagna i zatrudnia 40 pracowników. Projektant posiada salony w Rzymie i Asyżu, a każdy projekt konsultuje z watykańskim Urzędem Celebracji Liturgicznych. Właśnie ukończył prace nad szatami, które papież Leon XIV założy w sierpniu 2026 roku podczas uroczystości w Asyżu i Rimini.
Każda szata jest precyzyjnie dopasowana do miejsca, w którym będzie noszona. Ornat przygotowany na mszę nad brzegiem morza posiada motywy przypominające okna okrętowe. Ma to tworzyć idealną więź z wodą jako źródłem życia. Sorcinelli tłumaczy, że paramenty liturgiczne mają ogromną moc komunikowania treści i przekazywania przesłania.
Piękno, które ma moc zbawczą
Projektant z dużym szacunkiem wspomina papieża Benedykta XVI, nazywając go człowiekiem głębokiej kultury. Filippo Sorcinelli mówi, że papież Ratzinger doskonale rozumiał rolę piękna w liturgii. Przypomina też głośną wystawę „Heavenly Bodies” w Nowym Jorku z 2018 roku, która pokazała, jak bardzo katolicka wyobraźnia inspiruje świat mody. Według niego moda i sacrum używają tego samego języka: zakrywają, aby ujawniać i budzić podziw.
Dla Sorcinelliego praca w Watykanie to także kontakt z historią i unikalnym pięknem artystycznym. Wspomina emocje towarzyszące wejściu do Pokoju Łez w Kaplicy Sykstyńskiej czy wizyty w papieskiej zakrystii. Twierdzi, że nie da się uprawiać tego zawodu bez osobistego doświadczenia wiary. Jego życie to ciągły dialog między sztuką, rzemiosłem a duchowością.
Corriere della Sera/łs


Skomentuj artykuł