Wstrząs, który rozdarł Kościół? Metropolita Hiob: mogło dojść do zerwania komunii, ale nie było schizmy
Na konferencji w Rzymie kard. Kurt Koch, prefekt Dykasterii ds. Popierania Jedności Chrześcijan i abp Hiob, prawosławny metropolita Pizydii, rozważali tysiącletnie rozdarcie między Kościołem katolickim a prawosławnym oraz wspólną deklarację z 1965 roku, w której patriarcha Atenagoras I i papież św. Paweł VI obrali drogę ku jedności.
W powszechnej wyobraźni rok 1054 oznacza moment, w którym Kościoły katolicki i prawosławny ostatecznie popadły w schizmę.
Zgodnie z powszechnie znaną narracją, to właśnie w tym momencie Kościoły Wschodu i Zachodu, które od wieków stopniowo oddalały się, ogłosiły wobec siebie "anatemy", co zapoczątkowało rozłam trwający do dziś.
Dopiero niemal tysiąc lat później, w 1965 roku, przywódcy obu Kościołów - papież Paweł VI i patriarcha Konstantynopola Atenagoras I - wyrazili żal z powodu wydarzeń z 1054 roku, w deklaracji szeroko znanej jako "zniesienie anatem".
Brak anatem, brak schizmy?
To właśnie ta deklaracja była tematem konferencji "60. Rocznica Zniesienia Anatem: Uzdrowienie pamięci i jedność chrześcijańska". Wydarzenie odbyło się w Instytucie Studiów Ekumenicznych przy Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza z Akwinu w Rzymie.
W konferencji uczestniczyli kard. Kurt Koch, prefekt Dykasterii ds. Popierania Jedności Chrześcijan oraz arcybiskup Hiob Getcha, metropolita Pizydii - współprzewodniczący Międzynarodowej Komisji Mieszanej ds. Dialogu Teologicznego między Kościołem katolickim a prawosławnym.
Jednak - jak zauważył prowadzący wydarzenie o. Hyacinthe Destivelle w słowie wstępnym - nazwa konferencji była w pewnym sensie myląca, ponieważ "w rzeczywistości nie było anatem i nie było ich zniesienia".
Rozmawiając z Vatican News po wydarzeniu, metropolita Hiob był jeszcze bardziej stanowczy: w 1054 roku "mogło dojść do zerwania komunii" między Kościołami, ale "nie było schizmy".
Co więc wydarzyło się w 1054 roku?
W swoim przemówieniu kard. Koch wyjaśnił, że to, co legaci papiescy dostarczyli do Konstantynopola, nie było anatemą wymierzoną w cały Kościół grecki, lecz bullą ekskomuniki skierowaną przeciwko trzem konkretnym osobom, w tym patriarsze Michałowi I Cerulariuszowi. Gdy patriarcha i jego synod odpowiedzieli kilka miesięcy później, również ogłosili ekskomunikę ograniczoną do kilku osób - w tym przypadku legatów papieskich.
Co więcej - podkreślił kard. Koch - w momencie ogłoszenia tej bulli w Konstantynopolu, papież Leon IX, który ją wydał, był już martwy od kilku miesięcy, co oznacza, że dokument ten "nie miał wartości kanonicznej".
W związku z tym, jak stwierdził kardynał, istnieje "zasadnicza różnica" między wydarzeniami z 1054 roku, a tymi z 1965 roku - pierwsze dotyczyły niewielkiej grupy osób, drugie natomiast podkreślały więzi między dwoma Kościołami.
Chociaż wspólna deklaracja z 1965 roku nie przyniosła natychmiastowej jedności - dodał kardynał - to jednak zapoczątkowała "eklezjologię Kościołów siostrzanych", zgodnie z którą oba Kościoły uznają się za ważne i wyrażają wolę uczenia się od siebie nawzajem - co stanowi pierwszy niezbędny krok na drodze ekumenicznej, który - jak powiedział kard. Koch - w przyszłości doprowadzi do przywrócenia wspólnoty eucharystycznej.
Synodalność, prymat i Filioque
W swoim wystąpieniu metropolita Hiob z Pizydii, zwrócił uwagę na dorobek wielu historyków z Kościołów katolickiego i prawosławnego, którzy podważyli tradycyjną narrację o "schizmie" z 1054 roku.
Wśród nich znajduje się ks. Martin Jugie - francuski duchowny katolicki i uczony urodzony w 1878 roku - który, jak zaznaczył metropolita Hiob, twierdził, że wzajemne ekskomuniki z 1054 roku nie były początkiem schizmy między Kościołami, lecz raczej "pierwszą, nieudaną próbą jej zakończenia".
Metropolita zwrócił też uwagę na mocne słowa wspólnej deklaracji z 1965 roku, w której zarówno papież, jak i patriarcha ogłosili wolę "skazania tych ekskomunik na zapomnienie".
Następnie metropolita Hiob podkreślił postępy w rozwiązywaniu różnic teologicznych między Kościołami katolickim a prawosławnym - w szczególności w kwestii synodalności i prymatu. Zaznaczył również, że kolejni papieże rezygnują z recytowania klauzuli Filioque w Credo podczas spotkań ekumenicznych - co przez wieki było źródłem napięć między Kościołami. Decyzję papieża Franciszka o pominięciu tej frazy podczas ekumenicznych nieszporów w Rzymie we wrześniu ubiegłego roku określił jako znak "wielkiej nadziei".
Metropolita podkreślił, że na poziomie instytucjonalnym dokonano już tak dużego postępu, iż obecnym priorytetem powinno być zapewnienie jego szerszego przyjęcia. Jedność między Kościołami - jak zaznaczył - nastąpi dopiero wtedy, gdy będzie pożądana i wspierana nie tylko przez hierarchię, ale także przez duchowieństwo i wiernych świeckich.
Źródło: Joseph Tulloch / Vatican News / pk


Skomentuj artykuł