Stare, sypią się, ale jeżdżą... w Egipcie

Stare, sypią się, ale jeżdżą... w Egipcie
(fot. Bakar_88 / flickr.com / CC)
PAP / drr

Egipt jest dziś krajem, w którym auta polskiej produkcji można zobaczyć częściej niż w Polsce. Po miejscowych drogach wciąż jeżdżą tysiące samochodów produkowanych przez fabryki na Żeraniu, w Lublinie czy Nysie. Ich czas jednak powoli dobiega końca.

"Zahma" to słowo, które wyjątkowo często słychać na kairskiej ulicy. Oznacza korek - jedną z codziennych bolączek Egipcjan.

W jednej z zahm utknąłem z egipskim znajomym Mahmudem. W pewnym momencie uwagę zwraca znajoma sylwetka samochodu. Wszystko się zgadza, tylko dziwna rejestracja przypomina, że nie jesteśmy w Polsce.

- Znasz to auto? - pytam Mahmuda. - To Bolognese - odpowiada. - Polonez - poprawiam go. - Dobre ruskie auto - komentuje Mahmud.

DEON.PL POLECA

Nie ma chyba lepszego miejsca niż Kair, by prześledzić historię osiągnięć światowej motoryzacji minionego półwiecza. Pasjonaci starych aut mogą tu znaleźć wszystkie przykłady aut byłego obozu socjalistycznego: od radzieckich ład i moskwiczy, przez jugosłowiańskie zastavy, po liczne wytwory peerelowskiego przemysłu samochodowego.

Najczęściej ujrzeć można właśnie poloneza, polakierowanego zazwyczaj w czarno-białe barwy. Po tych kolorach rozpoznaje się lokalne taksówki. Ahmed Hamdi, który wprowadza mnie w świat egipskiej motoryzacji, tłumaczy: - To były jedne z najbardziej rozpoznawalnych taksówek w Kairze. Od pewnego czasu to się jednak zmienia. Rząd postanowił wymienić stare auta z byłego bloku socjalistycznego, na nowe, wyposażone w taksometry samochody marki hyundai.

Polonezy były nawet montowane w egipskiej fabryce Nasr (Zwycięstwo) w Kairze. Edward Pietrzak, dyrektor zakładów FSO w latach 1982-89 wyjaśnia, jak do tego doszło: - Umówiliśmy się z Egipcjanami, że uruchomimy u nich naszą montownię, gdzie z części przywożonych z Polski sami będą składali gotowe auta. Egipt wcześniej nawiązał współpracę z włoskim Fiatem, na którego licencjach produkowaliśmy i my - później ta współpraca przeszła na nas niemal automatycznie.

Między rokiem 1983 a 1992 z egipskiej montowni wyjechało ponad 17 tys. polonezów. Jeszcze wcześniej, bo już w latach 70., zaczęto składać tam na tych samych zasadach fiaty 125p. - To było korzystne dla obu stron - tłumaczy Pietrzak - my omijaliśmy cło, bo dostarczaliśmy tylko części, a oni zatrudniali swoich obywateli przy montażu.

Egipcjanie przyjęli własną nazwę dla egipskich polonezów. Dzięki temu do dziś można zobaczyć samochody o nazwach NasrPolonez 1500 i NasrPolonez MR’89.

- To mocne i szybkie pojazdy, które okres swojej świetności przeżywały w latach 90. W Egipcie cenione były głównie ze względu na swoją wytrzymałość - to cud, że przy tak licznych stłuczkach, jakie się tutaj zdarzają, samochody te wciąż nadawały się do użytku - mówi kairski kierowca Chalid Anani.

- W warunkach egipskich najważniejszą częścią poloneza i tak pozostaje klakson - śmieje się Hamdi.

Kupno tego samochodu to nadal spora inwestycja, szczególnie w tak biednym kraju, jakim jest Egipt. W lokalnych ogłoszeniach, znaleźć można oferty sprzedaży Polonezów - pierwszych roczników lat 80., które dziś, w zależności od stanu, kosztują od 8 do 12 tys. funtów egipskich (od 4 do 6 tys. zł). Młodsze roczniki są nieznacznie droższe. Pocieszeniem dla kierowców może być cena paliwa, za którego litr trzeba w Kairze zapłacić 1 funt, czyli około 50 groszy.

Egipcjanie, znani ze swojego niedbałego podejścia do pojazdów mechanicznych, polubili trwałe i wytrzymałe polonezy. Niestety coraz częściej auta o polskim rodowodzie stoją i rdzewieją w bocznych uliczkach porzucone przez właścicieli.

- To ten typ samochodu, który był eksploatowany do granic wytrzymałości. Teraz używają go głównie hydraulicy i stolarze, którzy przewożą w nim dosłownie wszystko - tłumaczy Anani.

Polonez nie był jedynym samochodem eksportowanym do Egiptu przez polskie zakłady samochodowe. Już w latach 60. rozpoczęto produkcję żuków i nys na rynek egipski, a w latach 70. fiatów 125p. Łącznie nad Nil dostarczono blisko 22 tys. egzemplarzy polskiego dużego fiata.

Zakup licencji od włoskiego producenta i eksport aut okazał się jednym z najbardziej dochodowych posunięć ówczesnej władzy - nabywcy płacili tak potrzebnymi Polsce dewizami. Włoski koncern nie przewidział, że Polska rozpocznie eksport tego samochodu na rynki zagraniczne.

Żuki i nysy wyrobiły sobie nad Nilem szczególnie dobrą markę. Żuki służyły tu za wozy strażackie i minibusy do wożenia ludzi, a nysy, pomalowane na biało z czerwonym półksiężycem na bokach, jako sanitarki.

Żuk doczekał się nawet swojej egipskiej nazwy "Zuk Ramzes", a Egipcjanie porównywali auta do piramid: "są stare, sypią się, ale są" - mówili.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Stare, sypią się, ale jeżdżą... w Egipcie
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.