Bródka: Najtrudniejsza jest rozłąka z rodziną

Bródka: Najtrudniejsza jest rozłąka z rodziną
(fot. PAP/Grzegorz Momot)
Radosław Gielo / PAP / slo

Brak hali lodowej, o której wybudowanie apelują panczeniści, sprawia, że większość roku spędzają poza domem. Nie inaczej jest z mistrzem olimpijskim Zbigniewem Bródką, dla którego najtrudniejsza jest rozłąka z rodziną.

"Chciałbym móc trenować w Polsce, aby nie zostawiać swej rodziny. Chciałbym zobaczyć, jak rosną moje córki. Bo na razie oglądam je częściej przez skype’a, niż na żywo" - powiedział Bródka na konferencji prasowej po odebraniu złotego medalu w Parku Olimpijskim w Soczi. Wręczał mu go prezydent Międzynarodowej Federacji Łyżwiarskiej Włoch Ottavio Cinquanta.

"Mnóstwo dni spędzam poza domem. Często wracam tylko po to, aby przepakować walizki i jadę na kolejne zgrupowanie. Albo kiedy już jestem w Domaniewicach, to idę na służbę. Dla najbliższych czasu mam niewiele, wręcz praktycznie go nie ma" - dodał sportowiec, który jest zawodowym strażakiem i pracuje w jednostce w Łowiczu.

29-letni Bródka w sobotę zwyciężył na dystansie 1500 m. O zaledwie trzy tysięczne sekundy wyprzedził Koena Verweija. Holendrzy do tej pory nie przegrywali w Soczi. Verweij miał skwaszoną minę nie tylko po ogłoszeniu wyników w Adler Arenie, ale także podczas ceremonii nagradzania medalistów.

DEON.PL POLECA

"Verweij nienawidzi przegrywać, ale tak w ogóle to ciężki charakter. Nie popieram takiego zachowania, bo trzeba umieć przegrać, by później zwyciężyć. Niektórzy Holendrzy potrafią normalnie pogratulować, ale zdarzają się takie typy jak on. Powinno mu się zrobić przynajmniej głupio" - ocenił Bródka.

Strażak-panczenista po raz kolejny dziękował swym przełożonym i kolegom z pracy. Twierdzi, że gdyby nie oni, nie mógłby połączyć zajęć zawodowych z przygotowaniami i startami w łyżwiarstwie szybkim.

"Miałem możliwość zamian służb, a nawet dopasowane były grafiki pracy do moich wyjazdów. Gdyby nie to, nie mógłbym tak skutecznie przygotować się do igrzysk" - stwierdził.

Bródka, podobnie jak inni łyżwiarze i szefowie związku, apeluje o wybudowanie hali lodowej w Polsce. Ich zdaniem, tylko dzięki takiej inwestycji ta dyscyplina będzie się rozwijała. Inaczej czeka ją upadek.

"Nieważne gdzie - w Zakopanem czy Warszawie, to sprawa drugorzędna. Najważniejsze, żeby w końcu powstał taki obiekt. Mówimy o tym do znudzenia, ale ona jest niezbędna. Brązowy medal olimpijski zdobyty przez drużynę kobiet w Vancouver nic nie dał, moje zwycięstwo w Pucharze Świata też nie. Więc zaatakowałem jeszcze mocniej i sięgnąłem po złoto olimpijskie" - zakończył Bródka, który wcześniej trenował short track.

W Soczi nie powiodło mu się na 1000 m, dlatego zmienił płozy z nowych na stare i… efekty są wiadome. Może być jeszcze lepiej, bowiem w piątek rozpoczyna się drużynówka. Bródka, Konrad Niedźwiedzki i Jan Szymański nie ukrywają, że marzą o podium.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Bródka: Najtrudniejsza jest rozłąka z rodziną
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.