Pierwsze spotkanie Rady Pokoju. Na miejscu przedstawiciel prezydenta Nawrockiego
Na pierwszy spotkaniu Rady Pokoju Polska jest reprezentowana przez ministra w Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego, szefa Biura Polityki Międzynarodowej Marcina Przydacza, który udał się do Waszyngtonu w charakterze obserwatora. Polski rząd nie wysłał swojego przedstawiciela.
– Nigdy dotychczas nie było innej takiej instytucji – podkreślił prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, dodając, że Rada Pokoju należy do najważniejszych inicjatyw, w które był zaangażowany w swojej karierze.
Dodał, że „zakończył już wiele wojen”, ale do pełnego rozwiązania pozostaje jeszcze kwestia Strefy Gazy, oryginalnej przyczyny powstania Rady. Podziękował także światowym przywódcom, którzy przyłączyli się do organizacji i wyraził nadzieję, że dołączą do nich kolejni.
– Widziałem wiele innych instytucji, ale one tak naprawdę nie mają znaczenia w porównaniu do tej. Tutaj zebraliśmy wszystkich najważniejszych przywódców – powiedział.
Na czwartek zaplanowano dyskusję nad planem odbudowy Strefy Gazy oraz ujawnienie przez Donalda Trumpa szczegółów dotyczących programu pomocowego dla tego terytorium o wartości 5 mld dolarów.
Obecność zapowiedziało sześć głów państw, w tym prezydent Argentyny Javier Milei, pięciu szefów rządów (włączając w to premiera Węgier, Viktora Orbana) oraz trzech przedstawicieli ministerstw spraw zagranicznych (m.in. z Izraela).
Oprócz Trumpa ze strony amerykańskiej mają przemawiać: sekretarz stanu Marco Rubio, doradca i zięć prezydenta Jared Kushner, ambasador USA przy ONZ Mike Waltz, specjalny wysłannik Trumpa Steve Witkoff.
Jak podała stacja CNN, powołując się na źródła, czwartkowe spotkanie będzie wyglądać analogicznie do posiedzeń gabinetu Trumpa. Każdy z obecnych liderów kraju członkowskiego nowej instytucji ma przemawiać przez około dwie minuty.
Część krajów potwierdziła obecność w charakterze obserwatorów. Włochy będzie reprezentował wicepremier i minister spraw zagranicznych Antonio Tajani, a Czechy i Słowację - szefowie dyplomacji, odpowiednio - Petr Macinka i Juraj Blanar.
Minister w kancelarii prezydenta Karola Nawrockiego Marcin Przydacz, który także udaje się do Waszyngtonu w charakterze obserwatora, podkreślił, że weźmie udział w posiedzeniu Rady Pokoju w Waszyngtonie z uwagi na dobro relacji polsko-amerykańskich i transatlantyckich.
W składzie Rady Pokoju brak jest tradycyjnych sojuszników Stanów Zjednoczonych, m.in. Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Udziału odmówiły także m.in. - oprócz Polski - Hiszpania, Austria, Islandia, Norwegia i Szwecja, a także Watykan oraz Australia i Nowa Zelandia.
Światowi przywódcy w Waszyngtonie. Zabrakło m.in. Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii
W przypadku Kanady zaproszenie zostało wycofane przez Trumpa po krytycznych uwagach premiera Marka Carneya, wygłoszonych podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.
Chiny, Indie, Brazylia i Rosja potwierdziły otrzymanie zaproszeń, jednak dotąd nie podjęły decyzji o przystąpieniu.
Interia/dm
