Polacy chcą deportacji Ukraińców. Definitywny koniec solidarności?

Fot. Depositphotos
Rp.pl/PolsatNews/łs

Wyniki najnowszego sondażu IBRiS pokazują, że aż 67 proc. badanych popiera deportację niepracujących legalnie Ukraińców w wieku poborowym. Głos w tej sprawie zabierają nie tylko politycy, ale i znani katoliccy publicyści, ostrzegając przed moralnym upadkiem debaty publicznej. Sprawa dotyka najgłębszych wartości i dzieli społeczeństwo według poglądów politycznych oraz wykształcenia.

Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS przeprowadził badanie tuż po przedstawieniu przez PiS zarysu nowej polityki migracyjnej. Partia Jarosława Kaczyńskiego zapowiedziała w niej chęć deportacji mężczyzn z Ukrainy, którzy przebywają w Polsce, nie pracują legalnie i są w wieku od 25 do 60 lat. Pomysł ten budzi skrajne emocje: popiera go aż 89 proc. wyborców PiS i 71 proc. zwolenników Trzeciej Drogi. Co ciekawe, idea ta znajduje uznanie nawet u ponad połowy sympatyków Koalicji Obywatelskiej i Konfederacji. Jedynie wyborcy Nowej Lewicy w zdecydowanej większości, bo aż w 87 proc., sprzeciwiają się takiemu rozwiązaniu.

DEON.PL POLECA



Moralny dylemat i „śmierć prawicy”

Sondaż skomentował publicysta Tomasz Terlikowski, który nie szczędzi gorzkich słów pod adresem autorów pomysłu. „A czy wszyscy polscy mężczyźni, którzy nie mają legalnej pracy w innych krajach też powinni być deportowani?” – pyta retorycznie Tomasz Terlikowski. Jego zdaniem poziom „głupiego populizmu i arogancji” przekroczył w tym przypadku dopuszczalne granice. Publicysta ze smutkiem ocenia, że na jego oczach „umiera prawica w Polsce”.

Dylemat ma jednak głębsze podłoże etyczne, na co zwraca uwagę reakcja instytucji międzynarodowych. Radosław Sikorski apelował na forum europejskim o wstrzymanie świadczeń socjalnych dla Ukraińców w wieku poborowym, aby nie zachęcać ich do unikania służby wojskowej. Unia Europejska odrzuciła jednak ten postulat, powołując się właśnie na względy etyczne. Z kolei Władysław Kosiniak-Kamysz ocenia widok młodych Ukraińców w luksusowych samochodach jako „nieprzyzwoity i niedopuszczalny” w kontekście toczącej się wojny.

Kogo naprawdę chcemy odsyłać?

Wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk rzuca nowe światło na to, kim są osoby niepracujące, które mogłyby trafić pod lupę urzędników. Według niego w grupie osób niezatrudnionych często znajdują się ci, którzy opiekują się dziećmi z niepełnosprawnościami. Są tam również ranni żołnierze, którzy w Polsce przechodzą niezbędną rehabilitację po walkach na froncie. Maciej Duszczyk podkreśla, że deportacja trzech tysięcy osób to „żadna pomoc” dla ukraińskiej armii, która liczy 900 tysięcy zmobilizowanych.

Socjolog prof. Krzysztof Podemski z UAM zauważa, że polskie emocje buduje silny etos żołnierza walczącego za ojczyznę. Zaznacza jednak, że zapominamy o ważnych faktach: wielu Ukraińców przyjechało do nas jeszcze przed wybuchem pełnoskalowej wojny. „Jeśli ktoś miałby prawo decydować o ludzkim życiu, to bardziej mogłoby być to państwo ukraińskie, a nie sąsiedzkie” – mówi prof. Krzysztof Podemski. Marek Siwiec z Kancelarii Sejmu dodaje, że deportacja jest w polskim prawie traktowana jako kara, a tutaj chcemy ją stosować wobec ludzi, którzy nie popełnili przestępstwa.

Gospodarka bez rąk do pracy

Polityczne spory zderzają się z twardymi danymi ekonomicznymi, które dla wielu mogą być zaskoczeniem. „Gdyby wszyscy Ukraińcy zmówili się i nie poszli do pracy, w jeden dzień polska gospodarka by stanęła” – ostrzega wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk. Cudzoziemcy uzupełniają krytyczne niedobory na rynku pracy, pracując w piekarniach, dyskontach, na budowach czy prowadząc autobusy komunikacji miejskiej. Bez nich na transport publiczny czekalibyśmy dwa razy dłużej.

Statystyki ZUS potwierdzają tę ogromną skalę zaangażowania. Na koniec czerwca ubezpieczenie społeczne opłacało ponad 901 tysięcy Ukraińców. Stanowią oni 5,5 proc. wszystkich ubezpieczonych w Polsce, co oznacza, że co osiemnasty pracownik pochodzi z Ukrainy. Wśród nich składki płaci aż 473,6 tysiąca mężczyzn, głównie w wieku od 20 do 54 lat. MSWiA szacuje, że obecnie w naszym kraju przebywa łącznie około 1,8–1,9 miliona obywateli Ukrainy.

DEON.PL POLECA

 

 

Populizm czy realna potrzeba?

Poseł PSL Marek Sawicki nazywa cały spór „sztucznym problemem”, za którym gonią politycy. Twierdzi on, że skala zjawiska nielegalnego zatrudnienia jest marginesem, a koszty ścigania takich osób przewyższą potencjalne korzyści. „To bardzo nośny temat populistyczny” – uważa Marek Sawicki. Zwraca on uwagę na brak precyzyjnych danych i trudności, jakie miałaby policja czy wojsko przy próbie wyłapywania takich osób.

Eksperci ostrzegają również przed negatywnymi skutkami społecznymi takich zapowiedzi. Prof. Paweł Strzelecki z SGH wskazuje, że strach przed deportacją osłabi pozycję pracowników. Imigranci mogą stać się nadmiernie przywiązani do obecnych pracodawców z obawy, że zmiana pracy narazi ich na bezrobocie i wydalenie z kraju. To z kolei może prowadzić do nadużyć, gdyż kara spotykałaby pracowników, a niekoniecznie nieuczciwych przedsiębiorców.

Obecnie rząd deklaruje prowadzenie „twardej i spójnej polityki”, wspierając legalne zatrudnienie i egzekwując prawo. W 2025 roku liczba deportowanych cudzoziemców różnych narodowości wzrosła do prawie 10 tysięcy, podczas gdy dwa lata wcześniej było to około 3 tysiące osób. Maciej Duszczyk przewiduje jednak, że wielu Ukraińców zostanie w Polsce na stałe, ponieważ ich dzieci chodzą tu do szkół, a oni sami zapuścili już korzenie w naszym społeczeństwie. Pełna asymilacja nastąpi prawdopodobnie dopiero w trzecim pokoleniu.

Rp.pl/PolsatNews/łs

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Polacy chcą deportacji Ukraińców. Definitywny koniec solidarności?
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.