Pierwsza rocznica trzęsienia ziemi w L'Aquili
Trzystu ośmioma uderzeniami dzwonu kościoła w L'Aquili w środkowych Włoszech uczczono w nocy z poniedziałku na wtorek pamięć ofiar trzęsienia ziemi w tym mieście sprzed roku. Tyle ludzi wtedy zginęło. W rocznicowych uroczystościach wzięło udział 25 tys. osób.
Podczas uroczystości rocznicowych na placu w zburzonym centrum miasta w Abruzji ludzie trzymali świece, znicze i lampki. Odczytano nazwiska 308 zabitych.
Wbrew wcześniejszym zapowiedziom do L'Aquili nie przybył premier Włoch Silvio Berlusconi. Gdy odczytywano jego przesłanie do ludności, w którym mowa była o wielkich osiągnięciach rządu w odbudowie miasta, rozległy się protesty i gwizdy. Mieszkańcy zarzucają rządowi, że nie dotrzymał obietnicy przekazania mieszkań wszystkim bezdomnym. Coraz większą ich irytację wywołuje także to, że w centrum nadal leży gruz ze zburzonych budynków, którzy zdesperowani ludzie sprzątają gołymi rękoma.
Uroczystości zakończyła rano msza w miejscowej bazylice, której fragment legł przed rokiem w gruzach.
Na całkowitą odbudowę L'Aquili potrzeba jeszcze 7-8 lat nieprzerwanych prac - szacuje Szef Obrony Cywilnej Guido Bertolaso. W tych dniach właśnie ta instytucja znalazła się w centrum ożywionych dyskusji, gdy włoska prasa ujawniła, że jednym z elementów prowadzonego od zeszłego roku śledztwa w sprawie zawalenia się domów w mieście jest sprawa zlekceważenia alarmu, jaką według wymiaru sprawiedliwości powinna być seria poprzedzających kataklizm ponad 400 lekkich wstrząsów w ciągu czterech miesięcy.


Skomentuj artykuł