Co kryją szafy krakowskiej kurii? Archiwista odkrywa sekrety krakowskiego Kościoła

Co kryją szafy krakowskiej kurii? Archiwista odkrywa sekrety krakowskiego Kościoła
Fot. Depositphotos
Tygodnik Powszechny/łs

Archiwum krakowskiej kurii to nie tylko zakurzone regały i chłodne magazyny, ale przede wszystkim pulsująca, często trudna opowieść o ludziach, ich wielkości oraz popełnionych błędach. Po okresie medialnych zawirowań i czasowym zamknięciu placówki, instytucja ta staje przed wyzwaniem pełnej transparentności, otwierając swoje zasoby dla badaczy pragnących zrozumieć historię polskiego Kościoła. Ks. dr Rafał Szczurowski, historyk i opiekun tych zbiorów, na łamach Tygodnika Powszechnego przekonuje, że dokumenty zgromadzone w archiwum pozwalają zobaczyć człowieka w czasie – z jego wzlotami i upadkami.

Wstęp do archiwum zaczyna się od czytelni, jednak to, co najcenniejsze, kryje się głębiej. Magazyny archiwum skrywają dokumenty spływające do kurii od wieków: akta wizytacji duszpasterskich, teczki personalne księży czy protokoły, które obrazują codzienne życie diecezji. Znaczna część zbiorów z okresu staropolskiego została już zdigitalizowana, jednak najnowsza historia wciąż czeka na swoją kolej.

To tutaj można natrafić na ślady postaci, które ukształtowały polską duchowość. Wśród milionów stron znajdują się tak osobiste pamiątki, jak prośba ks. Józefa Tischnera o przedłużenie pozwolenia na spowiadanie czy dokumenty z lat 60., w których parafie prosiły o zgodę na sprawowanie mszy wieczornych w czasach przed reformą liturgii. Każdy z tych papierów to element większej układanki o życiu Kościoła od końca XIX wieku po współczesność.

DEON.PL POLECA

 

 

Od Tischnera po grypę Wojtyły

Niezwykle emocjonującym wątkiem w pracy archiwum jest korespondencja Karola Wojtyły. Ks. Szczurowski wspomina o ujawnionych listach przyszłego papieża do jego przyjaciółki Anny Teresy Tymienieckiej, które przez szesnaście lat pozostawały w dyspozycji Biblioteki Narodowej. Choć dokumenty znajdujące się w krakowskim archiwum dotyczą głównie wymiany myśli filozoficznej wokół dzieła „Osoba i czyn”, nie brakuje w nich wątków czysto ludzkich, jak choćby wzmianki o tym, że Wojtyła „złapał grypę przed świętami wielkanocnymi”.

Dostęp do takich materiałów nie jest jednak nieograniczony. Archiwum kurialne, jako instytucja prywatna, kieruje się własnymi prawami, choć zasady udostępniania są zbliżone do tych w archiwach państwowych. Dokumenty publiczne są dostępne po pięćdziesięciu latach, sprawy personalne po osiemdziesięciu, a prywatna korespondencja dopiero dwadzieścia lat po śmierci ostatniego z korespondentów. W szczególnych przypadkach o wcześniejszy wgląd do akt można zwrócić się z prośbą bezpośrednio do ordynariusza miejsca.

Między procedurą a podejrzeniem

Ostatnie lata przyniosły jednak pytania o przejrzystość zarządzania tymi zasobami. Media, w tym „Gazeta Wyborcza”, donosiły o dwuletnim zamknięciu archiwum za czasów abp. Marka Jędraszewskiego oraz o rzekomym wynoszeniu dokumentów dotyczących kardynałów Sapiehy i Wojtyły pod pretekstem reorganizacji. Ks. Szczurowski, pytany o te doniesienia, zaznacza, że każdy dokument trafiający do archiwum jest indeksowany, co pozwala sprawdzić, czy materiały faktycznie zniknęły, czy zostały jedynie przeniesione.

Kontrowersje budził również fakt, że w okresie zamknięcia dostęp do archiwum miał mieć jedynie ówczesny kanclerz, ks. Grzegorz Kotala, a pracę straciło dwoje świeckich archiwistów. Choć ewidencja wejść w tamtym czasie nie była prowadzona, ks. Szczurowski deklaruje gotowość do wyjaśniania wszelkich braków wspólnie z pracownikami.

Trudna droga do prawdy

Najpoważniejszym wyzwaniem, przed którym staje dziś archiwum, jest rozliczenie z bolesną przeszłością dotyczącą nadużyć seksualnych w Kościele. Skorzysta z niego zapewne niezależna komisja – jeśli na powołanie takowej zdecyduje się w Krakowie kard. Ryś – której zadaniem będzie zbadanie dokumentów pod kątem wykorzystywania seksualnego dzieci i małoletnich przez duchownych. „Jeśli będzie to niezależny zespół, którego zadaniem jest ocena materiałów źródłowych i dotarcie do prawdy, to ma sens” – podkreśla ks. Szczurowski. Proces ten jest bolesny, ponieważ wymaga zmierzenia się z historią ludzi, których dziś postrzegamy przez pryzmat ich dokonań, zapominając czasem o ich słabościach.

DEON.PL POLECA


Praca archiwisty to nieustanne balansowanie między suchym faktem a żywym człowiekiem. Jak zauważa ks. Szczurowski, historia to „człowiek w czasie”, a z upływem lat nabieramy dystansu, który pozwala lepiej zrozumieć złożoność ludzkich losów. Archiwum nie powinno być miejscem ukrywania tajemnic, lecz przestrzenią, w której Kościół z odwagą przygląda się własnemu odbiciu w lustrze historii.

Dla współczesnego wiernego i badacza, otwartość archiwów to sygnał, że prawda, nawet ta najtrudniejsza, jest wartością nadrzędną. Tylko poprzez rzetelne zbadanie przeszłości, w tym także błędów i zaniedbań, Kościół może budować wiarygodną przyszłość. Historia o ludziach, pełna wzlotów i upadków, staje się wówczas nie tylko lekcją przeszłości, ale przede wszystkim świadectwem dążenia do prawdy, która – jak wierzymy – ostatecznie nas wyzwoli.

Tygodnik Powszechny/łs

 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Piotr Nesterowicz

Stary piecyk gazowy, stolik z ceratą w ciasnej kuchni, na balkonie wytarty taboret. Małe mieszkanie w małym bloku małego miasta. Choć mijają dekady, nic się nie zmienia. Niech nas jednak nie zwiedzie poczciwa kawa z...

Skomentuj artykuł

Co kryją szafy krakowskiej kurii? Archiwista odkrywa sekrety krakowskiego Kościoła
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.