W tym roku odbędą się tam piłkarskie mistrzostwa świata. Koło stadionu znaleziono worki z ludzkimi szczątkami
W cieniu gigantycznej areny Akron w Guadalajarze w Meksyku, gdzie już niedługo kibice z całego świata będą wiwatować na cześć piłkarskich gwiazd, rozgrywa się dramat, o którym oficjalne delegacje wolą milczeć. W promieniu zaledwie 16 kilometrów od stadionu odnaleziono już ponad 500 worków z ludzkimi szczątkami. Podczas gdy świat odlicza dni do Mistrzostw Świata 2026, meksykańskie rodziny w milczeniu przeczesują nieużytki, szukając prawdy o swoich bliskich. To bolesne zderzenie komercyjnego entuzjazmu z brutalną rzeczywistością kraju, który krwawi na oczach wszystkich.
Makabryczne znaleziska pod bramami stadionu
Wszystko zaczęło się w lutym ubiegłego roku, gdy robotnicy budujący nowe osiedle natrafili na plastikowe worki ukryte w ziemi. Od tego czasu liczba makabrycznych odkryć stale rośnie. Na terenach prywatnych i opuszczonych wokół stadionu Akron odkryto co najmniej tuzin tajnych grobów. Tylko w czterech masowych mogiłach znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie areny, rodziny doliczyły się ponad pół tysiąca worków z ludzkimi szczątkami.
Guadalajara, jedno z trzech meksykańskich miast-gospodarzy nadchodzącego mundialu, stało się areną nie sportowej rywalizacji, lecz cichego dramatu rodzin zaginionych. Według oficjalnych statystyk, tylko od stycznia do listopada 2025 roku w stanie Jalisco zaginęły 2 483 osoby. To liczby, które przerażają, ale dla wielu stają się jedynie tłem dla nadchodzącej, wielkiej imprezy.
Samotna walka o godność i pamięć
Ciężar poszukiwań spadł nie na służby, lecz na bliskich ofiar. To zdeterminowane matki, siostry i bracia patrolują zarośla i dokumentują kolejne odkrycia. „Będziemy pilnować, by wykonali swoją pracę właściwie. Nie powinniśmy tego robić, ale szybko zrozumieliśmy, że jeśli nie będziemy patrzeć im na ręce, nic się nie zmieni” – wyjaśnia Aguilar, wolontariusz zaangażowany w pomoc rodzinom.
Dla osób takich jak Lilia Reyes, która szuka brata od ośmiu lat, czy María de la Paz Aguilar, szukająca syna od dwóch, codzienność to walka z obojętnością władz. „To my musimy prowadzić poszukiwania i śledztwa, by posunąć swoje sprawy do przodu” – mówią zgodnie kobiety, podkreślając brak wsparcia ze strony państwa. W ich narracji zaginieni przestają być tylko statystyką – stają się wspólnym bólem całej społeczności.
"Wybielanie" miasta przed wielkim świętem
Przygotowania do mundialu mają też swoje mroczne oblicze, które wolontariusze nazywają procesem „wybielania”. Inwestycje w infrastrukturę i poprawę wizerunku Guadalajary idą w parze z przesiedlaniem osób bezdomnych i próbą przypudrowania bolesnej rzeczywistości. „Jesteśmy świadkami upiększania miasta na mistrzostwa świata” – ubolewa jeden z działaczy społecznych, wskazując na kontrast między nowymi fasadami a masowymi grobami tuż za progiem stadionu.
Mimo tak drastycznych faktów, z ust oficjeli płyną zapewnienia o pełnym bezpieczeństwie. Prezydent FIFA Gianni Infantino, pytany o sytuację w Meksyku, oświadczył, że jest spokojny o organizację imprezy. „Wszystko jest w porządku, wszystko będzie fantastyczne” – zapewnił, ignorując fakt, że kraj zmaga się z falą przemocy wywołaną śmiercią potężnego przywódcy kartelu, Nemesia Oseguery Cervantesa, znanego jako „El Mencho”.
Sytuacja w Meksyku pozostaje napięta. W 20 z 32 stanów doszło do aktów przemocy: blokad dróg, podpaleń i starć z wojskiem. Dodatkowo policja wciąż poszukuje dużej grupy skazańców, którzy uciekli z więzienia w Puerto Vallarta. Choć władze wykluczają zagrożenie dla kibiców, trudno uciec od pytania o moralny koszt tej imprezy.
Źródło: rmf24.pl / tk


Skomentuj artykuł