Ave Maria; Salve Bernardzie! – św. opat z Clairvaux

Ave Maria; Salve Bernardzie! – św. opat z Clairvaux
Madonna z Dzieciątkiem i św. Bernard - After Master of the Legend of the Magdalen, P.D., via W. Commons
3 miesiące temu

„Doktor miodopłynny”. Piękne określenie…, ale u niektórych, zwłaszcza kobiet, działalność naszego dzisiejszego patrona wywoływała lęk. To co i jak mówił o Bogu sprawiało, że wzbudzał w sercach chęć pójścia za Chrystusem u tak wielu, że matki ukrywały synów…, a te niewiasty, które szukały mężów, obawiały się, że zabraknie dla nich kandydatów, tych najszlachetniejszych oczywiście. A jaki mamy dowód na skuteczność jego talentu oratorskiego? Otóż, kiedy Bernard wstępował do cystersów istniał tylko jeden macierzysty klasztor. Kiedy umierał, w Europie istniało już 350 cysterskich fundacji, a on sam założył aż 68 nowych opactw.

Ale wróćmy do początku historii życia, człowieka, który choć nie był twórcą cystersów to jednak w dziejach zgromadzenia określany jest jako jeden z jego współzałożycieli.

Bernard urodził się w 1090 roku, w rycerskim rodzie niedaleko Dijon. Wedle marzeń ojca syn miał zrobić karierę na dworze księcia Burgundii, mógł być uczonym lub rycerzem, ale jak się okazało, z tych planów nic nie wyszło. Zadziało się wręcz odwrotnie, to syn poprowadził ojca – można powiedzieć – „swoją” drogą. Kiedy Bernard miał 22 lata wstąpił do klasztoru w Citeaux i pociągnął za sobą swoich braci, wuja oraz ok. 30 przyjaciół. Z czasem również ojca.  Wiódł surowe życie, a pokuty jakie sobie zadawał prawie doprowadziły go do śmierci. Kiedy jego stan się poprawił został wysłany, aby założyć nowe opactwo. Ze względu na ukształtowanie terenu Bernard nazwał wybrany obszar – Jasną Doliną – Clara Vallis czyli z czasem Clairvaux. Kiedy otrzymał święcenia kapłańskie i został opatem miał 25 lat i przez kolejne 38 był związany z miejscem, które sprawiło, że znamy go właśnie jako Bernarda z Clairvaux.

Chrystus obejmujący św. Bernarda - Francisco Ribalta, Public domain, via Wikimedia CommonsChrystus obejmujący św. Bernarda - Francisco Ribalta, Public domain, via Wikimedia CommonsDla sobie współczesnych był „wyrocznią Europy”. Mnich, który musiał szukać czasu na modlitwę w nocy, aby jego natura kontemplatyka mogła „się pożywić”, pozostawił nam wiele śladów działalności, które świadczą o jego wielkości i szczególnej roli w dziejach Kościoła.  I są to nie tylko wspomniane już dziesiątki cysterskich opactw czy fundacji. Aby w pełni ukazać dzieło Bernarda wspomnieć należy o jego zaangażowaniu w problemy ówczesnej chrześcijańskiej Europy – zwłaszcza troski o odnowę Kościoła. Ponadto godzeniu sporów między władzą świecką i duchowną, aktywności na soborach, w trakcie których rozgrywały się konflikty o władzę nad stolicą Piotrową czy współtworzeniu reguły zakonu Templariuszy i pracy na rzecz jej zatwierdzenia, próbie łagodzenia walk na Półwyspie Apenińskim, wystąpieniach przeciw herezjom, a także propagowaniu idei krucjat, bo to on na prośbę papieża Eugeniusza III, będącego wcześniej uczniem Bernarda, ogłosił II wyprawę krzyżową.

To co i jak mówił o Bogu sprawiało, że wzbudzał w sercach chęć pójścia za Chrystusem u tak wielu, że matki ukrywały synów…, a te niewiasty, które szukały mężów, obawiały się, że zabraknie dla nich kandydatów, tych najszlachetniejszych oczywiście.

Bernard z Clairvaux to teolog – myśliciel, który pozostawił nam wiele różnorodnych pism. Są wśród nich zarówno rozprawy teologiczne i utwory ascetyczne, polemiczne oraz wiele kazań i listów. A to, co charakterystyczne dla jego życia duchowego, to szczególne nabożeństwo do Męki Pańskiej oraz miłość do Matki Bożej.

Bernard zmarł 20 sierpnia 1153. W 1174 został kanonizowany, a od 1830 roku określny jest mianem Doktora Kościoła. Patronuje cystersom. Jest opiekunem pszczelarzy. Zwracamy się do niego podczas klęsk żywiołowych, sztormów oraz w godzinie śmierci.

W ikonografii możemy zobaczyć go w stroju cysterskim, a towarzyszą mu: księga, krzyż opacki, krucyfiks; narzędzia Męki Pańskiej, pióro pisarskie, różaniec, trzy infuły u stóp, rój pszczeli, ul i oczywiście Matka Boża z dzieciątkiem, której wizerunki często pozdrawiał mówiąc: „Ave Maria” i kiedyś podobno w odpowiedzi usłyszał: „Salve, Bernardzie”.

Historyczka, bibliotekarka i nauczycielka. Absolwentka jezuickiego DA XAVERIANUM w Opolu.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Ignacy Rogusz OCist
5,33 zł
7,61 zł

Seria Wielcy Ludzie Kościoła przedstawia czytelnikowi panoramę postaci współtworzących Kościół na przestrzeni wieków. Nie zapominając o uczuciach, emocjach, radościach i smutkach czy wreszcie potknięciach swoich bohaterów, kolejne książki odkrywają bieg życia, twórczość i najważniejsze osiągnięcia...

Skomentuj artykuł

Ave Maria; Salve Bernardzie! – św. opat z Clairvaux
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.