Boski Prysznic, czyli mobilna łazienka dla osób bezdomnych. Cel inicjatywy jest jednak dużo ważniejszy

Boski Prysznic, czyli mobilna łazienka dla osób bezdomnych. Cel inicjatywy jest jednak dużo ważniejszy
Fot. Boski Prysznic / Facebook

Piotr Połoński jest pomysłodawcą i twórcą inicjatywy Boski Prysznic, mobilnej łazienki, z której na terenie Gdańska skorzystać mogą osoby bezdomne, ubogie. Boski Prysznic to jednak coś więcej niż tylko pielęgnacja ciała. „Przede wszystkim staramy się ewangelizować - chodzi nam głównie o wsparcie duchowe. Pragniemy pomóc ludziom w ich bezdomności odnaleźć Chrystusa” – wyjaśnia Piotr Połoński.

Tomasz Kopański: Jaka jest historia Boskiego Prysznica? Skąd wziął się pomysł na taki rodzaj pomocy bezdomnym?

Piotr Połoński: - Nie była to kwestia pomysłu, co może bardziej natchnienia podczas modlitwy. Zajmuję się osobami bezdomnymi w ośrodku i na ulicy. Widać było, że ludzie ci nie mieli możliwości skorzystania z usług pielęgnacyjnych, nawet ze zwykłej kąpieli. Zainteresowałem się tym tematem. Zgłosiłem się do urzędu miasta, do MOPR-u [Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie – przyp. red.] z pytaniem, gdzie osoby bezdomne mogą skorzystać z kąpieli. Odpowiedzi były dość enigmatyczne.

Jeden adres został wskazany - był to ośrodek dla osób bezdomnych. W tym miejscu bezdomni mogli skorzystać z łazienek przeznaczonych dla osób, które tam zamieszkiwały. Były to kabiny jednoosobowe. Specyfika tych kabin uniemożliwiała jednak kąpiel osób z asystentem. Często bywa tak, że ci ludzie nie są na tyle sprawni, żeby mogli sobie sami poradzić.

DEON.PL POLECA


Kolejną barierą, która uniemożliwiała osobom bezdomnym wykąpanie się, był wymóg trzeźwości - całkowite zero na alkomacie. Spotykamy tymczasem na ulicy osoby, które od wielu lat w ogóle nie trzeźwieją, więc nie miały szansy, żeby kiedykolwiek się wykąpać.

Z jakiego rodzaju bezdomnością zmagają się ludzie, którzy do was przychodzą? Są to głównie alkoholicy, czy może ludzie, którym z jakiegoś powodu rozsypało się życie?

- To są różne osoby z naprawdę odmiennymi historiami. Jest całe spektrum ludzkich tragedii, trudno mówić o jednym źródle. Są to osoby, które mieszkają na ulicy, klatkach schodowych, zamieszkują kątem u znajomych. Są też ludzie, którzy mają mieszkanie, ale kompletnie sobie nie radzą w funkcjonowaniu w tym miejscu.

Czy poza kąpielą oferujecie bezdomnym, ubogim także inne wsparcie?

- Przede wszystkim staramy się ewangelizować - chodzi nam głównie o wsparcie duchowe. Pragniemy pomóc ludziom w ich bezdomności odnaleźć Chrystusa. Mamy głębokie przekonanie i taka jest nasza misja, żeby prowadzić tych ludzi do zbawienia. Obojętnie czy znajdują się w bezdomności, czy są w innej trudnej sytuacji. Nie chcemy na siłę tych osób zmieniać, przekonywać do zmiany sposobu życia, ale staramy się pomóc im odnaleźć Jezusa. Jeżeli oni pójdą tą drogą, to sami zaobserwują zmiany, które w ich życiu się dzieją.

Jak ta ewangelizacja wygląda w praktyce?

- Tak, jak uczy nas Kościół. To jest spotkanie w Duchu Świętym nas – ewangelizatorów z osobami ewangelizowanymi. My się ewangelizujemy nawzajem. Bezdomni ewangelizują nas a my ich. Dajemy się wzajemnie prowadzić, nie mamy stałych wprowadzonych zasad ewangelizacyjnych. Staramy się słuchać ludzi i być otwarci na działanie Ducha Świętego. Często osoby, które do nas przychodzą, same się otwierają i nawiązują rozmowę.

Zawsze podczas naszych działań jest z nami jeden kapłan, a czasem jest ich nawet dwóch lub trzech. Są także siostry zakonne. Na rozpoczęcie i zakończenie pomocy towarzyszy nam modlitwa, a w trakcie puszczane są pieśni ewangelizacyjne. Czuć Ducha Świętego, ludzie sami się Jego działaniu poddają.

Osoby, które do nas przychodzą, często były w przeszłości w Kościele. Odeszły jednak od niego, ale mają pragnienie, aby do Kościoła powrócić. Pomagamy tym ludziom przygotować rachunek sumienia i wspomóc ich w przystąpieniu do spowiedzi. Jeżeli ci ludzie mają punt zaczepienia w Chrystusie, to później całe ich życie zacznie się zmieniać. To naszym zdaniem jest kluczowe.

W zakresie wejścia na drogę nawrócenia mieszczą się kąpiele, fryzjer, usługi podologiczne. Następuje zmiana odzieży. Wszystko, co ludzie bezdomni mają na sobie, zostaje przeznaczone do utylizacji. Oferujemy bezdomnym także pomoc przedmedyczną i na miejscu wykonujemy dla nich zdjęcia do dowodów osobistych.

Staramy się pracować w systemie różnych innych grup, wspólnot i organizacji pomocowych, obecnych w przestrzeni publicznej. Robimy swoje i przekazujemy bezdomnym namiary do innych placówek, które mogą pomóc im w procesie wychodzenia z bezdomności.

Osoby potrzebujące wsparcia chętnie zwracają się do was o pomoc, czy trzeba ich w jakiś sposób zachęcić?

- Ci ludzie w różny sposób do nas trafiają. Mamy wydrukowane ulotki, które wręczamy osobom bezdomnym i rozmawiamy z nimi. Są też osoby, które same przyprowadzają do nas nawet po kilku bezdomnych. Niektórzy przychodzą do nas sami, zaczynają się przyzwyczajać do miejsc i pór, w czasie których posługujemy.

W konkretnych godzinach widać, jak grupki osób bezdomnych idą przez miasto w kierunku miejsca, gdzie udzielamy pomocy. U nas można także zjeść, przygotowywany jest grill, kawa, herbata. Przygotowywane są plecaki startowe. Kiedy osoba jest wykąpana, otrzymuje taki plecak, a w nim znajduje się bielizna, posiłek, słodycze i inne podstawowe rzeczy, które są potrzebne bezdomnym. To jakiś sposób pomaga tym ludziom funkcjonować.

Jak na Boski Prysznic reagują mieszkańcy Gdańska? Widać z ich strony jakieś wsparcie?

- Na pewno widać wsparcie w pozytywnym odbiorze tej inicjatywy. Mieszkańcy są bardzo pozytywnie do tego nastawieni. To dopiero jest początek, więc trudno mówić o jakichś innych rodzajach wsparcia. Zdarza się, że przynoszą odzież, kosmetyki. Robimy też zbiórki, w które włączają się mieszkańcy czy lokalni parafianie. To bardzo dobrze, bo takie działania integrują środowisko.

Czy po osobach, które skorzystały z waszej pomocy widać, że czują się odmienione?

- W większości przypadków ta odmiana dzieje się już w momencie samej kąpieli. Ludzie opowiadają nam różne mocne świadectwa. Zaznaczają, że mieli bardzo dużą potrzebę skorzystania z pomocy, że nikt wcześniej się nimi nie zajął. Później różnie toczą się historie tych ludzi. Niektórzy do nas wracają, niektórych już nie widzimy, być może trafiają do ośrodka. Proponujemy bezdomnym, aby na następny dzień udali się do ośrodka, gdzie otrzymają nocleg i bardziej profesjonalną pomoc. Dlatego też wykonujemy naszą posługę w środku tygodnia.

Czy osoby, którym pomogliście, starają się wam w jakiś sposób odwdzięczyć?

- Tak, oczywiście. Robią to na tyle, na ile potrafią. Starają się pomagać przy rozkładaniu i składaniu elementów posługi. Robią proste rzeczy, ale są bardzo chętni do pomocy. Sami pytają, czy mogą pomóc. Chcą nas w niektórych rzeczach wyręczać. Jest to zauważalne.

We wpisach na Facebooku Boskiego Prysznica ubodzy, bezdomni nazywani są „naszymi braćmi i siostrami”. Oznacza to, że nie patrzycie na nich jak na osoby z marginesu społecznego.

- Nie tyle staramy się patrzeć na te osoby w ten sposób, co jest to dla nas zupełnie naturalne. Nie jesteśmy żadną organizacją pożytku publicznego, jesteśmy wspólnotą religijną. Nie mamy żadnego finansowania z zewnątrz. Wszystko co robimy, dzieje się dzięki wsparciu przychylnym nam osób i prywatnych środków. To jest czysta Ewangelia, nasze wypełnianie Słowa Bożego i tak do tego podchodzimy. To są nasi bracia, to są nasze siostry. Ich kochamy i widzimy, jak odwzajemniają tę miłość.

 

Inicjatywę Boski Prysznic można wesprzeć poprzez portal Patronite, klikając w ten link.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Barbara Smal

Wędrowiec zaprasza nas do wędrówki po mieście. Mieście, które zna doskonale. Tu się urodził i tu wychował. Tu przeżył również rodzinną traumę i wyruszył na ulice. Nie jest jednak typowym bezdomnym. Mówi o sobie "filozof",...

Skomentuj artykuł

Boski Prysznic, czyli mobilna łazienka dla osób bezdomnych. Cel inicjatywy jest jednak dużo ważniejszy
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.