Z czym porównamy królestwo Boże?

(fot. young_einsteinl/flickr.com)
Richard C. Antall

Pytanie Jezusa jest pytaniem retorycznym, nie w znaczeniu oczekiwania konkretnej odpowiedzi, lecz ponieważ samo wskazuje, że Jezus ma zamiar na nie odpowiedzieć. Otóż zaraz mamy otrzymać przypowieść, którą będziemy musieli przemyśleć. Pytanie to ma nas przygotować na poważne przyjęcie tego, co Jezus zamierza nam powiedzieć. Pyta, aby zwrócić uwagę na odpowiedź - taką metodę stosują też niektórzy wykładowcy.

Nauczyciele w czasach Chrystusa nie mieli do dyspozycji listy lektur, do których mogliby się odwołać. Nauczali w przypowieściach, które uczniowie zapamiętywali. To, co widzimy w tym zdaniu Ewangelii Marka, to wstęp do wykładu. Tematem, jaki uczniowie mają dziś przestudiować, jest królestwo Boże. Jezus chce przekazać słuchaczom swą doktrynę o zaangażowaniu Boga w historię człowieka.

Nauka o królestwie Bożym to jeden z głównych tematów nauczania Jezusa. Greckie słowo basileia - królestwo -pojawia się w Nowym Testamencie 162 razy. Jak większość ważnych pojęć, tak i to było błędnie rozumiane. Słowo to przełożone na większość języków europejskich ma trzy odmienne znaczenia. Po pierwsze oznacza "królestwo" jako państwo o określonym ustroju i terytorium, a po drugie wiąże się z "królowaniem" lub generalnie "sprawowaniem władzy" - te ostatnie znaczenia odnoszą się przede wszystkim do osoby, która posiada autorytet (królowanie Chrystusa) lub która sprawuje rządy (Chrystus dał nam swoje prawo).

Także w czasie, gdy Jezus działał w Galilei, ludzie błędnie rozumieli Jego nauczanie o królestwie. W Ewangelii św. Jana mamy wzmiankę o tym, że Jezus ukrył się przed ludźmi po dokonaniu pierwszego cudu rozmnożenia chleba i ryb, gdyż "poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem" (J 6, 15). Można spróbować sobie wyobrazić królestwo galilejskie, o którym ludzie ci myśleli: z zielonych pagórków otaczających spokojne jezioro wojska ruszyłyby na podbój świata, jak Aleksander Macedoński albo legiony rzymskie...

DEON.PL POLECA

Wydaje mi się, że najlepszym miejscem, aby pomedytować nad tym, byłby kościół błogosławieństw w Galilei. Wychodząc z ośmiobocznej bryły tej świątyni, odnosi się wrażenie, że człowiek może bez mała wzbić się jak orzeł i poszybować nad "maleńkim" Morzem Galilejskim. Uczucie to pozwala posmakować, czym jest duchowe królowanie Jezusa. Taka "imperialna" wyobraźnia potęguje się, gdy człowiek wpatruje się w granat wody otoczony na brzegach wianuszkiem zieleni. Królestwo ogłoszone w Galilei istotnie podbiło na długi czas olbrzymie obszary naszego globu, ale nie było to królestwo "z tego świata".

Oczywiście, nie jest łatwo to zrozumieć. Nawet po Jego śmierci i zmartwychwstaniu uczniowie pytali Jezusa: "Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?" (Dz 1, 6). To być może powinno nam uświadomić, że nie należy się dziwić, iż wyrok, jaki na Niego wydano, opierał się na zarzucie, że chciał obwołać się królem w miejsce cezara. To oskarżenie zmusiło Piłata do zadania Mu pytania: "Czy ty jesteś Królem żydowskim" (Mt 27,11) oraz umieszczenia nad Nim napisu "INRI" - łacińskich inicjałów słów, które oznaczają: "Jezus z Nazaretu, Król żydowski" - co do dziś piszemy na krzyżykach, których używamy.

Należy pamiętać, że Jezus poniósł śmierć za ideę królestwa, nawet jeśli ci, którzy wydali na Niego wyrok, źle zrozumieli, co miał na myśli, gdy o tym mówił. Cień śmierci, który wisi nad tym wszystkim, sprawia, że pytanie zadane przez Jezusa i teraz przez nas rozważane jest o wiele bardziej interesujące, a nawet brzmi ironicznie. Uważa się, że Jezus zgodził się na cierpienie, aby wyjaśnić, na czym polega Jego idea królestwa, lecz Jego wrogowie zupełnie nie zrozumieli tego przesłania. Jakiejkolwiek przypowieści lub porównania by nie użył, i tak byłby wyśmiany przy śmierci jako ten, który "ponoć był królem". Czyż to, co spotkało Go ze strony tłumów, nie jest jednym z najboleśniejszych symboli męki?

Dla nas ważne jest pytanie, jakiego porównania lub jakiej przypowieści sami użylibyśmy, aby oddać ideę królestwa Bożego? Jeśli, jak się wydaje, jest to jeden z głównych tematów nauczania Jezusa, to każdy chrześcijanin powinien mieć jakieś pojęcie, o czym jest tu mowa. Jeśli królestwo dla Jezusa miało charakter jakiegoś "wydarzenia", które zaistniało w historii świata, to jakie są tego konsekwencje dla mnie i dla ciebie?

Istnieje pewna definicja królestwa Jezusa, która może się okazać pożyteczna dla każdego. Ulrich Luz, niemiecki biblista napisał: "Absolutnie nowym elementem w nauczaniu Jezusa odnoszącym się do królestwa Bożego - odmiennym od samego faktu przynależności Jezusa do królestwa, rozumianej jako wypełnianie powierzonej Mu misji - jest rozumienie pojęcia basileia jako powszechnej i nieskończonej miłości Boga, którą zapałał do niekochanego przez wszystkich i marginalizowanego Izraela".

Królestwo Boże to miłość. Jest to szczególny rodzaj miłości, ponieważ w swym wyrazie ma ona zarówno charakter uniwersalny, jak i nieskończony. To odróżnia ją od miłości, jakiej zwykle doświadczamy, a która dąży do skoncentrowania się na jednej osobie. Poza tym, nasza uwaga zwykle nie skupia się na tych osobach, które są najbardziej spychane na margines. Nawet patrząc na dzieci bawiące się na boisku szkolnym, widzimy, że niektóre z nich są bardziej "atrakcyjne", inne mniej. Te pierwsze ładniej wyglądają, są bardziej sprawne - fizycznie i umysłowo - albo pochodzą z bogatszych rodzin. To, na co wskazuje Jezus, zupełnie nie wpisuje się w schematy mody narzucającej się nam we współczesnym świecie. Miłość królestwa Bożego nie opiera się na kategoriach, których uczy nas ten świat. Jest ona czymś radykalnie odmiennym.

To, czego dowiadujemy się o królestwie z nauczania Jezusa, powinno znaleźć swe odbicie w moim życiu. Nie ma przecież takiego dnia, w którym nie modliłbym się: "przyjdź królestwo Twoje". Są jednak takie dni, gdy wypowiadam te słowa, nie angażując całego siebie w to, co mówię. Dzieje się tak mimo tego, że tutaj, w Salwadorze, trudno jest zapomnieć o królestwie Bożym. Tak wiele tu biedy i niesprawiedliwości, że człowiek wciąż zastanawia się, co złego dzieje się z tym światem.

Niedawno "królestwo" to zaczęło dobijać się do moich drzwi, a miało postać pijaka, który prosił o jałmużnę (wcześniej usiłował go przepędzić jeden z moich współpracowników). "Królestwo" zapukało znowu, gdy trzy kobiety przyszły porozmawiać o swych zburzonych domach. Potem udałem się na jeden z frontów tegoż królestwa, czyli do mojego znajomego, u którego stwierdzono nawrót choroby nowotworowej. Następny mój kontakt z królestwem to spotkanie z grupą zajmującą się odbudową kaplicy i swych domów (odbywało się to dokładnie w tej kolejności), zniszczonych po dwóch trzęsieniach ziemi, jakie nawiedziły ich w przeciągu jednego miesiąca. Później dane mi było dojrzeć to królestwo w parze staruszków, którzy chcieli się pobrać, zanim mężczyzna umrze. Z kolei ujrzałem królestwo w pewnych dzieciach, które nie uczestniczyły w zajęciach przygotowujących do przyjęcia pierwszej komunii, bo nie stać ich było na pokrycie związanych z tym wydatków. Wprowadziłem jedną duszę do królestwa podczas mszy, na której ochrzciłem pięcioletnią dziewczynkę. Królestwo - w swojej nadziei i obietnicy - obecne było w grupie młodzieży, która miała próbę przed drogą krzyżową, na której poszczególne stacje mieli tworzyć żywi ludzie. Moje zmęczenie było zmęczeniem na rzecz królestwa, a jednocześnie przyniosło mi zadowolenie, że tego dnia mogłem dokonać czegoś dobrego. Królestwo to jednocześnie misterium Kościoła, które przenika każdą chwilę mojego życia, czasami stając się dla mnie błogosławieństwem, czasami zaś wprost przeciwnie.

Moja świadomość spraw królestwa niebieskiego, z jaką przeżyłem ten dzień, wzięła się z faktu, że zanim rozpocząłem swoją duszpasterską odyseję, pracowałem nad tym rozdziałem mojej książki. Dzięki temu myśl o wszystkich tych sprawach nie opuszczała mnie przez cały dzień. Pytanie Jezusa skłoniło mnie do zastanawiania się, do czego ja bym przyrównał królestwo Boże. Może i ty przeżyjesz coś podobnego.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Z czym porównamy królestwo Boże?
Komentarze (30)
Z
ziobro
19 listopada 2014, 06:00
No wlasnie , co to jest to tzw. "krolestwo boze " 
TR
tadziu r.
9 grudnia 2012, 04:09
krolestwo boze ? czyli katolickie brednie
A
antyklecha
9 grudnia 2012, 04:03
z czy porownamy krolestwo boze ? - z jakimis smiesznymi idiotycznymi bajkami ?
S
sonic
9 grudnia 2012, 00:19
tyle gadania i nic , co to jest to cale "krolestwo boze" ? jakies wymyslone katolickie bajeczki ? czy ktos moze opisac to tzw. krolestwo boze ?
X
Xdm
25 sierpnia 2012, 12:34
Czym tak naprawdę jest Królestwo Boże, tu napisałem: <a href="http://gg.pl/dysk/sC24jbNnjxtlsS24jbNmM2M/Biblia%20-%20Kr%C3%B3lestwo%20Bo%C5%BCe.pdf">http://gg.pl/dysk/sC24jbNnjxtlsS24jbNmM2M/Biblia%20-%20Kr%C3%B3lestwo%20Bo%C5%BCe.pdf</a>
E
ewelina
20 sierpnia 2012, 18:19
Ludzie wciąż "zadziwiają ?"
T
tutejszy
18 sierpnia 2012, 13:27
To wciąż gada. Niesamowite 8) Biedny schizolek wielu nazwisk przez 5 dni czekał z odpisywaniem. Pewnie siostra oddziałowa przyłapała przy komputerze i zapięła kaftanik na dłużej?   [...] dal bym ci w nagrode Schizolek chciał być miły. Ale nie "przyjął bym". Schizolek ma odmienną orientację. Chyba jest bardzo zdesperowany, że proponuje swoje usługi obcym. moze [...] urojony [...] darmowy sex z tirowka[...] Biedak, uważa, że był grzeczny i chciałby mieć trochę frajdy z życia. Jakby wycisnąć ten jego chaotyczny bełkocik, to aż żal się robi. Chciałby być tirówką.
F
frodo
17 sierpnia 2012, 02:52
tutejszy ,w potoku twoich bredni trafil sie diamencik "kojacy glos ojca dyrektora " czegos takiego nie wymyslila by szymborska, dal bym ci za to nagrode prenumerate tygodnika "fakty i mity" i ksiazke dawkinsa "bog urojony" jesli tego nie chcesz to moze pare cd disco polo, kupony do biedronki i darmowy sex z tirowka - bez gumki
B
borat
17 sierpnia 2012, 02:45
tutejszy napisz cos jeszcze , pochwal sie troche wiecej swoim ludowo wiejskim intelektem smialo mozesz pisac dla frondy czy jakiejs katolickiej gazetki
B
borat
17 sierpnia 2012, 02:41
tutejszy , z jadu jaki sie saczy z twoich wypowiedzi wyglada ze mozesz byc wiejskim proboszczem niewktore wiejskie klechy sa takie bezczelne otoczeni stadkiem mocherowych adoratorek pewni siebie dumni pajace
T
tutejszy
12 sierpnia 2012, 14:40
Ej, tak od razu "nienawidzisz". Wyluzuj troszeczkę. Kochać, bardzo kocham, ale wiesz Agnes, ateista-borat chciał zażartować i wziąłem to na serio ;)
MAŁGORZATA PAWŁOWSKA
12 sierpnia 2012, 13:06
@tutejszy Znasz takie przykazanie: kochaj bliźniego jak siebie samego? Za co ty siebie tak nienawidzisz? Dawką nienawiści jaką tu zaprezentowałeś można by obdzielić kilku ateistów i boratów.
T
tutejszy
12 sierpnia 2012, 12:18
Ateista-borat nie boi się wilka. Boi się "ludzia". ---- Nieodmiennie mnie zdumiewa, jak łatwo przychodzi takim prostackim umysłom obrażanie innych ludzi i jak trudno odebrać im to samo w stosunku do nich samych. Zdaje się chodzi mu o wiarę, tak? Przyjmijmy, że ateista-borat wierzy, że jego mama była wierna jego tacie. To dla niego bardzo istotne, może nie aż tak, jak dla nas wiara w Boga, ale to prawdopodobnie jedna z naistotniejszych wiar jego życia. Oczywiście o ile nie jest jednoznacznie przekonany o czymś przeciwnym, ale przecież wtedy można wskazać inne, istotne dla niego, przedmioty jego wiary. Ciekawe, czy ateista-borat zastanowił się, jak bardzo by go bolało, gdyby ktoś stwierdził publicznie - nie mając ku temu żadnych podstaw, poza własnym uznaniem - że mało prawdopodobne jest, by jego mama bywała wierna jego ojcu. Takie drobne zagadnienie w temacie osobistej wiary w cokolwiek. Ponieważ autorefleksja jest czymś, na co ludzie pokroju ateisty-borata nie są w stanie się zdobyć, bezpośrednia wymiana zdań z takim prostakiem nie ma oczywiście sensu :)
E
ewelina
12 sierpnia 2012, 12:02
Ateista - "studiuj" uważnie bajkę o czerwonym kapturku z powodu zagrożenia połknięcia przez wilka
T
tutejszy
12 sierpnia 2012, 10:36
cd.. w niedziele siedziec w kosciele Chciałbym do niego zadzwonić i powiedzieć mu, żeby się nie lękał, że na pewno go zaprowadzą, ale on przecież nie wie, że jest niedziela. Ani nie ma telefonu. Nic nie można zrobić. i modlic sie Wzrusza mnie jego religijność. do maryji Naprawdę wzrusza. ponoc dziewicy czy do jakiegos posagu Marzy o poślubieniu dziewicy z posagiem. Tego akurat nie da się zrobić. Prawo nie pozwala. czy obrazu Puste ściany budzą przygnębienie. Nie no, obrazek powinni mu jakiś dać. Jednak nie - jeszcze użyłby gwoździa przeciwko sobie lub innym.
T
tutejszy
12 sierpnia 2012, 10:36
cd.. sprobuj moze zostaniesz komikiem w radiu maryja Biedactwo. To naprawdę przykre. Zmuszany do słuchania w czterech białych ścianach wciąż tego samego radia. Pewnie mają tam nadzieję, że spokojny rytm słów ojca dyrektora ;) ukoi jego skołatane wnętrze. A on przecież nie szuka spokoju, szuka śmiechu - chciałby być komikiem, chciałby, żeby wszyscy byli komikami. W tym radiu. jesli katolicyzm robi To "jeśli robi" jest złowrogie. Pewnie dzisiaj czeka go kaftanik. z ludzi Ludzia też się obawia. Mama straszyła w dzieciństwie. Naprawdę przykre. takich idiotow Może jednak fakt, że zapamiętał i powtarza, ma znaczenie? jak ty, to ja Temu już nie można przypisać znaczenia. dziekuje za taka religie "Dziękuję". Nawet kultury go tam uczą. Postępy współczesnej medycyny są niesamowite. tak poza tym W przypadku zdrowego człowieka, można zapytać, "poza czym", ale przecież to nie ten przypadek. "jak ty, to ja", "tak poza tym" - wpada w nadranny chaos. to co ty tu "poza to co ty tu jak ty to ja tak tym". Naprawdę przykre. robisz ? tracisz czas tylko Zastanawia mnie, czy dla niego dostępne w ogóle jest pojęcie czasu. Chyba nie. Pewnie powtarza słowa pielęgniarki do lekarza. nie powinienes Żonatego lekarza. cd..
T
tutejszy
12 sierpnia 2012, 10:31
To chyba schizofrenia, czasem pisze jako borat, czasem ateista. Jako ateista jest spokojniejszy. tutejszy, jaki ty smieszny facet jestes Nie ma co powtarzać o pierścieniach ;) z tym swoim idiotycznym On chyba się uczy nowych słów! tonem katolickiej wyzszosci Och. Do niedorozwoju umysłowego trzeba doliczyć jeszcze kompleks ;) "polidiota nie zrozumial""ktos tak glupi umie pisac" i tak dalej Może nie tyle uczy, co powtarza, bez zrozumienia :( W sumie smutne. coz mozna na cos takiego odpowiedziec, Z punktu widzenia każdego, poza punktem widzenia półidioty, pytanie jest zaskakujące. Przecież półidiota odpowiada cokolwiek, może nie od razu "odpowiada", bo to zakłada związek jego wypowiedzi z poprzedzającą wypowiedzią jakiegokolwiek innego człowieka, ale jakiś związek odnaleźć można, choćby w tym, że powtarza. Wracając, wygląda, że jego nieskładny bełkot sprawia mu trudność. Bardzo smutne :(( posmiac sie moze troche To jeszcze by było całkiem niezłe. Gdyby półidiota był w stanie zdobyć się na refleksję, pewnie by się pośmiał... Ale skoro ujmuje to w ten sposób: z politowaniem nad twoimi tekstami To znaczy, że kompleksy go męczą nieustannie. Ileż czasu przecież musiał poświęcić na wydarcie z głębi swojego jestestwa tych liter. Widzę go, jak siedzi ukradkiem przy komputerze, gdy siostra oddziałowa śpi głęboko, palec wskazujący nerwowo uderza klawisz klawiatury, a z gardła dobywa się nerwowy charkot. Nie ten klawisz. Znowu nie zdąży do kolacji. cd..
A
ateista
12 sierpnia 2012, 04:06
z czym porownamy krolestwo bosze ? z bajkami o czerwonym kapturku, obie historyjki sa tak samo realne
B
borat
12 sierpnia 2012, 03:53
tutejszy , jaki ty smieszny facet jestes z tym swoim idiotycznym tonem katolickiej wyzszosci "polidiota nie zrozumial" "ktos tak glupi umie pisac" i tak dalej coz mozna na cos takiego odpowiedziec, posmiac sie moze troche z politowaniem nad twoimi tekstami sprobuj moze zostaniesz komikiem w radiu maryja jesli katolicyzm robi z ludzi takich idiotow jak ty ,to ja dziekuje za taka religie tak poza tym to co ty tu robisz ? tracisz czas tylko nie powinienes w niedziele siedziec w kosciele i modlic sie do maryji ponoc dziewicy czy do jakiegos posagu czy obrazu
T
tutejszy
11 sierpnia 2012, 20:58
tutejszy, bredzisz chlopcze , Część druga. Półidiota nie zrozumiał, czego zresztą można było oczekiwać, stąd postawa obronna. "Bredzisz" oznacza oczywiście "nie rozumiem". wyprali To chyba oznacza, że ma już brudne skarpety i chciałby, żeby ktoś mu je zmienił. ci Zna zaimki. Naprawdę nieźle. mozg I czteroliterowe słowa. Ciekawe, że akurat ta część ciała przyszła mu do głowy. Zwykle każdy facet myśli o innych czteroliterowych słowach. No ale cóż, każdy myśli i mówi o tym, czego mu mało. w jakims pedalskim seminarium Gdy to usłyszy moja żona, będzie podwójnie zdumiona. Po pierwsze, że ktoś tak głupi umie pisać. Po drugie, że w ogóle zabiera głos. Do tego, że sypia z nią ksiądz-homoseksualista przecież się już przyzwyczaiła ;))) idz na pielgrzymke Wśród bełkotu półidioty trafi się czasem jakaś perełka. czy na randke ze swoim chlopakiem Wyparcie i projekcja ;) przestaniesz pisac nonsensy Szkoda czasu tłumaczyć, że sensy. I tak nie załapie :)
B
borat
11 sierpnia 2012, 14:59
tutejszy, bredzisz chlopcze , wyprali ci mozg w jakims pedalskim seminarium idz na pielgrzymke czy na randke ze swoim chlopakiem przestaniesz pisac nonsensy
A
ateista
11 sierpnia 2012, 14:48
krolestwo boze , to jeden z wymyslonych nonsensow religii , jeden z wielu
T
tutejszy
11 sierpnia 2012, 12:27
cd.. chrzescijanskiej ? To słowo powinno być wymawiane na klęczkach. Z tylu przyczyn, że nawet nie jestem ich w stanie wszystkich ogarnąć. Chrześcijańskiej. Słowo utworzone od "Chrystus". Chrześcijańskiej. Dającej nadzieję. Chrześcijańskiej. Setki tysięcy chrześcijan umierają co roku. Za to słowo. Chrześcijańskiej. Miłosiernej. Chrześcijańskiej. Cywilizowanej. Chrześcijańskiej. Chrześcijanin musi uniżyć sam siebie, by móc być chrześcijaninem. Chrześcijańskiej. Sprawiedliwej. Chrześcijańskiej. By móc przypisać sobie to słowo, w poszukiwaniu władzy, którą jak im się zdaje, oferowało, głupi ludzie wylewali morza krwi, uważając się za prawdziwszych chrześcijan. A przecież chrześcijanin to sługa. Głupi kmiotek nie zastanowi się nad słowem - po prostu plecie, co mu ślina na język przyniesie. Dyskusja z pustosłowiem półidioty jest pozbawiona sensu.
T
tutejszy
11 sierpnia 2012, 12:26
Jakie to jest śmieszne, gdy człowiek próbuje robić z siebie małpkę czy papugę i wypowiada słowa bez zastanowienia nad nimi :) Na przykład: krolestwo boze ? Powtarza słowa "Królestwo Boże". Nie próbuje zrozumieć, co kryje się pod tym terminem od 2000 lat. Zakłada, że jest mądrzejszy, niż ktokolwiek, kto zastanawiał się nad istotą tych dwóch słów. Pamiętam wesołka z mojej klasy, który na słowo "pierścień" na matematyce zareagował pustym śmiechem. Niestety, rok później już go z nami nie było. Głupota i pustosłowie nie przynoszą zysku. Ani stukrotnego, ani trzydziestokrotnego. to cos wymyslonego Wymyślonego. Pustogłowy wesołek zakłada, że ludzie wierzą w to, co wymyślą, ot - tak sobie. Wszyscy. Na przykład jest przekonany, że Tischner mógł tak wierzyć. Bo przecież jest mądrzejszy, niż, na przykład, ten Tischner. z mitologii Ciekawa sprawa z tą mitologią. Czytałem kiedyś książkę, w której autor podkreślał istotę znaczenia mitu. Nie jestem tak bystry, jak ten autor, ale od tego czasu staję na baczność przed pojęciem mitu, jako czegoś, co jest ułomnym i przekręconym wyrazem ludzkich oczekiwań wobec rzeczywistości, wynikających z istoty naszego ducha, wyrazem naszych oczekiwań w zakresie nieśmiertelności. Niesamowita dyskusja w niesamowitej książce, ale kmiotek przez mitologię rozumie tylko "bajki". Prosty chłopek zestawia mit o Prometeuszu z Kopciuszkiem. cd..
E
ewelina
4 sierpnia 2012, 14:08
Troll - jeśli cytuje się cudzą wypowiedż to należy użyć "..." (tzn.cudzysłów).
T
Troll
4 sierpnia 2012, 12:31
Królestwo Boże to rzeczywiste, realne doznawanie Obecności Boga Ojca w Lechu Wałęsie !. Nie jest inaczej !. To Bóg Polsce zesłał swego pomazańca aby Polacy wielbili i czczili go na zbawienie swoje.
E
ewelina
4 sierpnia 2012, 11:42
Królestwo Boże to rzeczywiste, realne doznawanie Obecności Boga Ojca w rzeczywistym życiu !. Nie jest inaczej !.
E
ewelina
4 sierpnia 2012, 11:41
Królestwo Boże to rzeczywiste, realne doznawanie Obecności Boga Ojca w rzeczywistym życiu !. Nie jest inaczej !.
B
borat
4 sierpnia 2012, 00:05
krolestwo boze ?  to cos wymyslonego z mitologii chrzescijanskiej ?
W
wicio
22 września 2010, 23:29
To tak jak w fizyce kwantowej. Na pewnym poziomie eksperyment musi być ingerencją w zjawisko :)