"Nadeszła godzina kobiety". Co Kościół naprawdę mówi o jej roli
Przez lata rola kobiet w Kościele była spychana na margines – jakby ich obecność miała pozostać tłem. Tymczasem w samym sercu XX wieku papieże zabrali głos z zaskakującą mocą: Paweł VI mówił o "godzinie kobiety", a Jan Paweł II o jej "geniuszu" i "nowym feminizmie". Co dokładnie mieli na myśli – i dlaczego te słowa wciąż czekają na realne wprowadzenie w życie?
(...) W dniu zakończenia obrad Soboru Watykańskiego II (8 grudnia 1965 roku) – czyli w niebagatelnym dniu, gdy domykało się jedno z najważniejszych chrześcijańskich wydarzeń ostatnich wieków, dzięki któremu Kościół katolicki otworzył się na dialog ze współczesnym światem – papież Paweł VI wygłosił orędzie skierowane do kobiet. Powiedział w nim między innymi, że "nadeszła godzina, w której powołanie kobiety osiąga pełnię, godzina, w której kobieta zdobywa w społeczeństwie wpływy, znaczenie, władzę, jakiej nigdy dotąd nie osiągnęła. Z tego powodu w tym właśnie momencie, kiedy ludzkość doznaje tak głębokich przemian, kobiety przeniknięte duchem Ewangelii mogą bardzo wiele uczynić, aby nie doszło do upadku ludzkości".
Skierował do nich także płomienną prośbę: "Wy, kobiety, zawsze wyposażone jesteście w dar strzeżenia ogniska domowego, miłości do korzeni, opieki nad dziećmi w kołyskach. Obcujecie z tajemnicą życia, które się poczyna. Pocieszacie, kiedy śmierć rozdziela. Naszej technice zagraża, że stanie się nieludzka. Jednajcie ludzi z życiem. A przede wszystkim czuwajcie, błagamy was, nad przyszłością naszego rodzaju. Powstrzymujcie rękę człowieka, gdyby w chwili szaleństwa usiłował burzyć ludzką cywilizację".
Wszystko wskazuje na to, że przywołane papieskie orędzie to jedne z pierwszych w historii Kościoła słów skierowanych bezpośrednio do kobiet – chrześcijanek i niewierzących. Ojcowie soborowi słusznie wyczuli, że sprawy Kościoła i świata znajdują się w niebezpieczeństwie, a rola kobiet jest tak niedowartościowana, że w końcu przyszedł czas, by docenić zasoby, jakimi Kościół dysponuje od zawsze – zasoby stanowiące połowę ogromnej rodziny ludzkiej. Zaprosili więc kobiety do współtworzenia wspólnoty wierzących i świata, szczególnie zaś do działań na rzecz pokoju. W XX wieku kobiety rzeczywiście zyskały władzę, której wcześniej nie miały; dzięki wykształceniu, podejmowaniu pracy zarobkowej skutkującej ich niezależnością finansową, dzięki uzyskaniu praw wyborczych i zwyczajowych, np. samostanowienia czy władzy nad swoim ciałem – ich wpływ na społeczeństwo jest niezaprzeczalny i znacznie większy niż dotychczas.
Aby dodać im odwagi, a także przekonać nieprzekonanych do otwarcia się na twórczy potencjał kobiet, papież Paweł VI w 1970 roku ogłosił Doktorami Kościoła (to tytuł wyróżniający osoby, które znacząco wpłynęły na rozumienie tajemnicy Boga i wniosły nowe bogactwo do skarbca doświadczeń chrześcijańskich) dwie święte: dominikankę Katarzynę ze Sieny i karmelitankę bosą Teresę z Ávili.
Geniusz kobiety
Kontynuatorem działań mających na celu zachęcanie kobiet, by realizowały w Kościele swój twórczy potencjał, był nie kto inny jak Jan Paweł II. Papież Polak poszedł jednak o wiele dalej i zaczął opowiadać wiernym o "geniuszu kobiety". To odważne sformułowanie pojawiło się po raz pierwszy w przemówieniu do włókniarek z Łódzkich Zakładów Przemysłu Bawełnianego "Uniontex" podczas jego trzeciej pielgrzymki do Polski w 1987 roku.
Jan Paweł II nie wymyślił tego określenia – wcześniej używane było ono w kontekście niekościelnym, świeckim – ale wydobył jego znaczenie filozoficzne i teologiczne. Czym jest ów "geniusz kobiety"? To stała predyspozycja właściwa kobietom, wynikająca z ich natury, nie zaś z pochodzenia, wykształcenia czy zakresu działalności. Najważniejszym miejscem realizacji tego geniuszu jest – według Wojtyły – rodzina oraz obszar relacji we wspólnocie. Co ważne, często wymiar moralny, społeczno-etyczny tych więzi jest ukryty i niedostrzegalny w przestrzeni publicznej, co wcale nie zmniejsza ich znaczenia.
Kobieta ma w sobie ogromną gotowość do poświęcania się, szczególnie na rzecz najsłabszych i bezbronnych, a jeśli przeżywa swoją kobiecość na wzór Maryi, otwiera się na moc z wysoka (por. Łk 24,49) w działaniach mających na celu podjęcie odpowiedzialności za człowieka i humanizowanie relacji międzyludzkich.
W opublikowanym w 1988 roku liście apostolskim Mulieris dignitatem o godności i powołaniu kobiety, napisanym z okazji Roku Maryjnego, papież tak wyjaśnia, z czym jeszcze łączy się kobiecy geniusz: "W naszej epoce zdobycze wiedzy i techniki pozwalają osiągnąć nieznany przedtem stopień dobrobytu materialnego dla jednych, co niestety niesie z sobą równoczesne zepchnięcie na margines innych. W taki sposób ten postęp jednostronny może również oznaczać stopniowy zanik wrażliwości na człowieka, na to, co istotowo ludzkie. W tym sensie przede wszystkim nasze czasy oczekują na objawienie się owego «geniuszu» kobiety, który zabezpieczy wrażliwość na człowieka w każdej sytuacji: dlatego, że jest człowiekiem! I dlatego, że «największa jest miłość» (1 Kor 13,13)".
Katolicki feminizm
Kilka lat później w encyklice Evangelium Vitae Jan Paweł II pisał: "Kobiety mają do odegrania rolę wyjątkową, a może i decydującą, w sferze myśli i działania: mają stawać się promotorkami «nowego feminizmu», który nie ulega pokusie naśladowania modeli «maskulinizmu», ale umie rozpoznać i wyrazić autentyczny geniusz kobiecy we wszystkich przejawach życia społecznego, działając na rzecz przezwyciężania wszelkich form dyskryminacji, przemocy i wyzysku".
Może ktoś zapyta: "Czy to prawdziwy cytat, czy kolejny tekst sfingowany przez sztuczną inteligencję? Papież popierający feminizm? Współcześnie to nawet możliwe, ale wtedy?!". Otóż bez cienia wątpliwości są to słowa Jana Pawła II. Jak wiemy, w czasie, gdy je opublikował, feminizm od dawna już istniał, a Kościół od dziesiątek lat przyglądał się temu ruchowi i go krytykował. Słowa papieża Polaka do kobiet to oczywiście nie ślepa promocja idei feministycznych, ale ważne wskazówki dotyczące tego, co warto z nich wydobyć.
Po pierwsze, papież zachęcał do nieulegania pokusie naśladowania modeli maskulinistycznych, lecz do autentycznego rozpoznania bogactwa natury kobiety we wszystkich przejawach życia społecznego. Po drugie, inspirował do działań na rzecz przezwyciężania wszelkich form dyskryminacji, przemocy i wyzysku. Niestety jego pomysły i zachęty nie znalazły wówczas większego zrozumienia i nie zostały przyjęte wśród wierzących.
Zaproponowany przez Jana Pawła II termin "nowy feminizm" miał stać się drogą do dialogu ze światem współczesnym, ale być może właśnie ze względu na nazwę kojarzoną z ruchem feministycznym nie znalazł szerszego oddźwięku w Kościele. Determinacja, z jaką papież Polak wracał do tematu roli kobiet w Kościele i świecie, wydała jednak owoce. Wdrażając w życie dorobek Soboru Watykańskiego II, promował on osobową godność kobiety, co – jak wskazywał w adhortacji Christifideles laici – jest zadaniem dla "wszystkich członków Kościoła i społeczeństwa, ale w sposób szczególny samych kobiet; one muszą się tu czuć zaangażowane i powołane do działania w pierwszej linii".
Podkreślał, że "bierność, która zawsze była postawą nie do przyjęcia, dziś bardziej jeszcze staje się winą". Zachęcał więc kobiety, by najpierw same odkryły swoje bogactwo i odwieczną oryginalność tego, kim jest każda z nich: osobą, której Bóg chciał "dla niej samej, a która równocześnie odnajduje siebie «poprzez bezinteresowny dar z siebie samej»".
Papież kładł również mocny akcent na zrozumienie i przełożenie na praktykę prawdy o równości kobiet i mężczyzn w sprawach ducha: "Skoro oboje, kobieta tak samo jak mężczyzna, są stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, zatem oboje też są podatni w równiej mierze na udzielanie się Bożej prawdy i miłości w Duchu Świętym".
Jan Paweł II nie snuł rozważań skupionych wokół kobiecości wyłącznie na poziomie teoretycznym bądź filozoficznym, lecz zawsze w perspektywie duszpasterskiej, silnie zakorzenionej w praktyce życia codziennego. Był nowatorem kontestowanym przez wiele środowisk – i progresywnych, i konserwatywnych: przez jednych za zbyt wolne zmiany, przez innych za zbyt szybkie.
Jak zauważa Andrzej Pryba: "Jeśli więc niektóre z wypowiedzi Jana Pawła II wydają się dziś oczywiste – warto pamiętać, że stanowi to dowód ich głębokiego wpływu na przemiany w mentalności, gdyż w czasie ich ogłoszenia budziły niemało emocji wielu środowisk pobożnych i wątpliwości w wielu środowiskach uznających się za tradycjonalistyczne. Jednocześnie właśnie za czasów pontyfikatu polskiego papieża doszło do odkrycia i beatyfikacji lub kanonizacji wielu kobiet Kościoła, dotąd niedostrzeganych […]".
Papieska propozycja odkrycia kobiety to dostrzeżenie jej powołania przede wszystkim do bycia matką: biologiczną i duchową, a także nauczycielką, przewodniczką w kwestiach dotyczących rodziny i kultury.
Papież przyznaje jej rolę strażniczki, która ma bronić po pierwsze życia, a po drugie – ogniska domowego.
Dlaczego właśnie kobieta?
Bo według Jana Pawła II łączenie codziennych obowiązków z wrażliwością sumienia i moralnością jest przez Boga wpisane w naturę macierzyństwa. Owa niezwykła rola kobiety polega więc zarazem na przypomnieniu jej możliwości, praw i przywilejów, ale i także spoczywających na niej zadań i odpowiedzialności – i to na wielką skalę: wobec całej ludzkości, czyli również względem mężczyzn i innych kobiet.
Jak te postulaty żyją w Kościele naszych czasów? Wydaje się, że jeszcze wiele pracy przed nami, kobietami. Szczególnie zaś przed tymi z nas, które odkrywają powołanie do życia konsekrowanego, by oczekując "bardziej zdecydowanego uznania swojej tożsamości, swoich zdolności, swojej misji i odpowiedzialności zarówno w świadomości Kościoła, jak i w życiu codziennym", jednocześnie same podejmowały kroki ku realizacji bogactwa swej natury.
Skomentuj artykuł