Naśladować Jezusa w znoszeniu krzywd

Naśladować Jezusa w znoszeniu krzywd
(fot. sxc.hu)
6 lat temu
Logo źródła: Życie Duchowe Stanisław Biel SJ / Życie Duchowe

Program chrześcijan trzeciego tysiąclecia jest "skupiony w istocie rzeczy wokół samego Chrystusa, którego mamy poznawać, kochać i naśladować, aby żyć w Nim życiem trynitarnym i z Nim przemieniać historię, aż osiągnie swą pełnię w niebiańskim Jeruzalem"1.

Bł. Jan Paweł II w cytowanym dokumencie podkreśla, że poznawanie, kontemplacja, miłość i naśladowanie Jezusa mają wymiar integralny. Nie ograniczają się do tajemnic radosnych i chwalebnych, ale obejmują również Jezusa upokorzonego, cierpiącego i umierającego.

Duchowa wspólnota przyjaźni i życia

W pewnych nurtach duchowościowych istnieje tendencja do rozumienia naśladowania Jezusa w aspekcie moralnym i woluntarystycznym. "Naśladować" w tym ujęciu oznacza "powielić w swoim życiu pewien ideał za pomocą własnej sprawności, inteligencji, talentów czy osobistego geniuszu […]. W takim rozumieniu tego słowa, naśladowanie Jezusa jest niemożliwe. Jezus bowiem nie jest jakimś ideałem, który człowiek może naśladować, angażując nawet wszystkie swoje siły duchowe i psychiczne"2. Naśladowanie nie jest możliwe dzięki jedynie naturalnym zdolnościom człowieka. W ten sposób można wypracować pewne zalety czy stosować niektóre z zaleceń Kazania na górze, nie jest możliwe jednak przyjęcie krzyża ani miłość w cierpieniu do końca (J 13, 1) czy miłość nieprzyjaciół (por. Mt 5, 44). Są to bowiem dary, które wymagają otwarcia na łaskę i życia w prawdzie, w Duchu Świętym.

Naśladowanie ma wymiar osobowy. Nie jest powielaniem pięknego ideału czy doktryny, ale żywą realną więzią z Jezusem. "Ideę można poznać, zachwycić się nią, a może nawet zrealizować, ale nigdy nie powstanie między nią a człowiekiem relacja osobistego, posłusznego naśladowania. Chrześcijaństwo bez żywego Chrystusa pozostać musi chrześcijaństwem bez naśladowania, a chrześcijaństwo bez pójścia za Jezusem jest zawsze chrześcijaństwem bez Jezusa Chrystusa, jest ideą, mitem"3.

W szkołach rabinackich i greckich nauczyciel, mistrz przekazywał wiedzę, pojęcia, prawdę, uczył rozwiązywania problemów. Zadaniem ucznia było przyswojenie sobie wiedzy. Nie było to jednak naśladowanie. Jezus proponuje nie tyle wiedzę i doktrynę, ile raczej model życia, duchowy szlak wędrówki człowieka. Więź, która łączy Go z uczniami, można porównać do relacji między guru a uczniem w kulturze hinduskiej. Uczeń przebywa cały czas ze swym mistrzem i jest formowany bardziej przez wpływ jego osoby niż słowa. Guru wprowadza swego ucznia krok po kroku w coraz głębsze rozumienie rzeczywistości, w miarę jak uczeń staje się do tego zdolny. Mistrz uwrażliwia na prawdę i ostatecznie na Boga.

Naśladowanie Jezusa stanowi głęboką duchową wspólnotę przyjaźni i życia. Mistrz i uczeń dzielą wszystko: ideały, plany, pracę, odpowiedzialność, sukcesy i porażki, cierpienie i radość: "Ten, kto by chciał iść ze mną, będzie się musiał zadowolić jedzeniem, jakie ja będę spożywał, podobnie piciem, ubraniem itd. Podobnie będzie musiał pracować - jak ja - za dnia, a czuwać w nocy itd., aby potem był razem ze mną uczestnikiem zwycięstwa, jak był uczestnikiem trudów" (Ćd 93). Naśladować Jezusa oznacza utożsamiać się z Jego Osobą, nauczaniem, stylem życia, sposobem działania; trwać w Nim jak winna latorośl w krzewie (por. J 15, 1-8), a równocześnie zachowywać swoją odrębność, tożsamość i specyfikę.

W pokorze i prawdzie

Taki sposób naśladowania możliwy jest tylko dzięki pokorze i życiu w prawdzie o sobie. W przeciwnym razie człowiek buduje własną wielkość kosztem Jezusa i innych. Przykładem może być życie Apostołów Piotra i Pawła. Zanim Piotr okazał się "Skałą" i podjął misję, musiał przejść proces oczyszczenia, który był wyzwalający i twórczy. Zdarł z Piotra wszystkie "maski", za którymi się ukrywał, i przywrócił prawdę o nim samym. Po zdradzie Piotr doświadczył oczyszczającej przemiany i pozbył się złudzeń. Wyzwolił się z pychy i pewności siebie. Zrozumiał, że nie może liczyć wyłącznie na własne siły i zdolności. Zrozumiał, że to Jezus jest Zbawicielem, nie on. Zaufał do końca i pozwolił się prowadzić. Podjął również decyzję, przed którą wcześniej się bronił - stał się zdolny, by cierpieć i oddać życie za Mistrza.

Równie ważny był moment nawrócenia w życiu Pawła. Zanim spotkał Jezusa, budował własną "sprawiedliwość", opartą na drobiazgowym praktykowaniu Prawa. W rzeczywistości była to wysublimowana forma egoizmu i pychy, traktowanie siebie i własnego "ja" jako absolutu i bożka. Po spotkaniu z Jezusem pod Damaszkiem Paweł poczuł się całkowicie ogarnięty Jego miłością. Poczuł w sobie pragnienie i potrzebę, by odpowiedzieć na miłość. Miał odtąd przed sobą i w swoim sercu Chrystusa, którego starał się zrozumieć i którego w swoim życiu pragnął naśladować.

W efekcie Apostoł Narodów swoje dotychczasowe wartości ocenia jako śmieci i stratę (por. Flp 3, 7-9). Pozostaje cały dla Jezusa, więcej - jest alter Chrystus, "asymiluje w siebie" Jezusa: Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus (Ga 2, 20). Dla Niego jest zdolny do największych poświęceń i cierpień: Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny (2 Kor 12, 9-10).

 

Piotr i Paweł, podobnie jak pozostali uczniowie, mistycy, męczennicy i święci, świadczą swym życiem, że prawdziwe naśladowanie Jezusa jest możliwe, gdy człowiek buduje swe życie na pokorze i prawdzie, dzięki
łasce i Duchowi Świętemu; gdy zdecyduje się w sposób bezkompromisowy, radykalny i autentyczny pójść za Mistrzem. Natomiast gdy ma wygórowane oczekiwania i wizje, zbyt silne relacje emocjonalne i przywiązania do swojej mentalności i kultury, stopniowo rodzi się w nim potrzeba komfortu psychicznego i komfortu życia, a potem niezdrowe kompromisy. Wówczas naśladowanie Jezusa okazuje się chybione.

Wejście na drogę krzyża

Naśladowanie Jezusa wiąże się z trudem, rezygnacją, ascezą i obumieraniem własnego "ja". Jest więc wejściem na drogę krzyża. Jezus nie obiecywał swoim uczniom jedynie radości ani łatwych przyjemności. Przeciwnie - z całym realizmem podkreślał trud i krzyż: Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje (Łk 9, 23); Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem (Łk 14, 27). On sam doświadczył odrzucenia, niezrozumienia, prześladowania i męczeńskiej śmierci. Jego historia powtarza się w życiu wszystkich autentycznych uczniów Mistrza z Nazaretu. Przepowiedział ją sam Jezus: Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować (J 15, 20). Św. Piotr przekonuje, że nie ma się czemu dziwić: Nie dziwcie się, jakby was spotkało coś niezwykłego, ale cieszcie się, im bardziej jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych (1 P 4, 12).

Uczeń Jezusa naśladuje swego Mistrza zarówno w radości i chwale, jak i w cierpieniu. Św. Ignacy Loyola w drugim tygodniu Ćwiczeń duchownych proponuje modlitwę ofiarowania, która wieńczy medytację o Wołaniu Chrystusa Króla. Modlitwa zawiera również pragnienie naśladowania Jezusa w znoszeniu krzywd: "Chcę i pragnę i taka jest moja dobrze przemyślana decyzja, byle to tylko było ku lepszej służbie Tobie i większej Twojej chwale, że Cię będę naśladował w znoszeniu wszystkich zniewag, w pogardzie i całkowitym ubóstwie, tak rzeczywistym, jak duchowym, jeżeli Twój najświętszy Majestat zechce mnie wybrać i przyjąć do takiego rodzaju życia i stanu" (Ćd 98).

Modlitwa św. Ignacego wynika z przekonania, że w Jezusie możliwa jest prawdziwa wolność wobec cierpienia i zgoda na wolę Bożą. Naśladowanie Jezusa w cierpieniu i znoszeniu krzywd jest więc świadomą akceptacją krzyża. Wypływa ona ze świadomości, że krzyż to najwyższa moc i mądrość Boża (por. 1 Kor 1, 24). Wypływa również z przekonania, że jest kontynuacją cierpienia Chrystusa i ma moc zbawczą dla całego Kościoła: Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony dopełniam braki udręk Chrystusa w moim ciele dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół (Kol 1, 24).

Sprzeciw i akceptacja

Naturalną postawą wobec cierpienia jest z jednej strony sprzeciw, a z drugiej poddanie i akceptacja. Chrześcijanie mają przede wszystkim łagodzić, usuwać i przezwyciężać cierpienie. Czynić wszystko, co w ludzkiej mocy, aby usuwać ból i jego źródła. Nie mogą jednak popadać w iluzję, że każde cierpienie da się uleczyć. "Mądrością i łaską jest wiedzieć, kiedy przychodzi czas sprzeciwu, a kiedy oddania"4; kiedy należy walczyć z cierpieniem, a kiedy zaakceptować je i przyjąć z poddaniem się woli Bożej.

W przyjęciu zniewag i krzywd ze względu na Chrystusa nie chodzi o ich prowokowanie czy bezmyślne wystawianie się na nie. Jezus również nie godził się na niesprawiedliwe traktowanie. Przykładem może być przesłuchanie w czasie procesu przed Annaszem. Jeden ze sług arcykapłana, chcąc mu się przypodobać i poniżyć - pozbawić godności Jezusa, spoliczkował Go. Jezus nie pozostał obojętny: Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz? (J 18, 23). Słowa Jezusa kryją w sobie niezwykle delikatną łagodność. Prowokują sługę, by podjął refleksję nad swym czynem, by wyszedł ze swego służalczego stanu i odzyskał własną utraconą godność.

Jezus nie zrzuca zła na innych, On bierze je na siebie, by ponieść na krzyż. Jednak gdy trzeba, nie waha się go demaskować. Uczy w ten sposób prawdziwej miłości nieprzyjaciół, która z jednej strony przejawia się w przezwyciężaniu zła dobrem i zatrzymaniu go na sobie, a z drugiej - w trosce o dobro człowieka, który krzywdzi, w przemienianiu agresji w łagodność. Nie daj się zwyciężać złu, ale zło dobrem zwyciężaj (Rz 12, 21). Dopiero w tym świetle można zrozumieć Jezusowe wskazania dotyczące miłości nieprzyjaciół: Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają (Łk 6, 27-28).

Doświadczenie miłości Boga

Nowe przykazanie miłości jest rdzeniem, sercem świętości, doskonałości chrześcijanina. Jezus nie dzieli ludzi na dobrych i złych. Postrzega człowieka realnie - w dobrych widzi również skłonność do złego, a w złych - tęsknotę za dobrem. Miłość nie może ograniczać się tylko do ludzi przyjaznych i bliskich, ponieważ nie zna podziałów ani granic. Autentyczna miłość powinna obejmować każdego - nawet wroga. Jezus argumentuje: abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych (Mt 5, 45). Doświadczenie bezwarunkowej i absolutnej miłości Boga Ojca prowadzi do miłości każdego człowieka.

W przypisywanej św. Ignacemu modlitwie Duszo Chrystusowa modlimy się: "W ranach Twoich ukryj mnie". Jest taka piękna scena w Ewangelii według św. Jana, gdy Jezus zmartwychwstały pokazuje swoim uczniom znaki rozpoznawcze: ślady przebytej męki na swoim ciele (por. J 20, 19-23). Rany na ciele Jezusa to niezmywalne świadectwo miłości. Zmartwychwstanie Jezusa nie anulowało męki. Zwycięstwo tkwi także w męce. Męka Jezusa jest skarbem Kościoła. W niej znajduje się źródło wszelkiej łaski i cnoty. Rany na rękach, stopach i boku Jezusa przypominają ludzkie rany, wszystkie ciosy otrzymywane i zadawane innym. Podobnie jak rany Jezusa, przygważdżają, unieruchamiają i bolą. Jednak Jezus wziął je na siebie i ukrył w swoich ranach: w Jego ranach jest nasze uzdrowienie (Iz 53, 5).

Mocni tą nadzieją powiedzmy w czasie modlitwy Jezusowi o naszych ranach i złóżmy je w Jego przebitym Sercu. Wyraźmy również gotowość podjęcia trudu i krzyża z miłości do Niego i naśladowania Go w całym życiu. W ten sposób staniemy się prawdziwymi świadkami Jego miłości i miłosierdzia.

Stanisław Biel SJ (ur. 1961), rekolekcjonista, kierownik duchowy, dyrektor Domu Rekolekcyjnego w Zakopanem. Ostatnio opublikował: Bóg otrze z oczu każdą łzę; Matka Boga. Medytacje biblijne; Co kryje serce kobiety? (współautor).

Przypisy

1. Jan Paweł II, Novo millennio ineunte, Rzym 2001, 29.

2. H. Dziadosz SJ, Doświadczyć Boga, Kraków 2000, s. 184.

3. D. Bonhoeffer, Naśladowanie, Poznań 1997, s. 23.

4. J. Brantschen, Cierpienie, [w:] G. Hartlieb, Ch. Quarch, B. Schellenberger (red.), Żyć duchowością, Kielce 2005, s. 209.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Naśladować Jezusa w znoszeniu krzywd
Komentarze (2)
JJ
janusz jaroszewski
12 lutego 2013, 17:21
czasami  jest  że Jezus  jakby  znika   czlowiek  czuje  pustke  idzie  do  spowiednika  ,a spowiednik  mówi  ogolnie  o  krzyżu   a pustka  zostaje -gdzie  szukać  JEZUSA....
B
bryza
30 grudnia 2012, 22:19
Naśladować Jezusa oznacza utożsamiać się z Jego Osobą, nauczaniem, stylem życia, sposobem działania; trwać w Nim jak winna latorośl w krzewie (por. J 15, 1-8), a równocześnie zachowywać swoją odrębność, tożsamość i specyfikę.

Skomentuj artykuł

Naśladować Jezusa w znoszeniu krzywd
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.