Z czym mierzą się katoliczki w sieci? Co z wiarą i duchowością robią media społecznościowe? Nowy cykl na DEON.pl

Z czym mierzą się katoliczki w sieci? Co z wiarą i duchowością robią media społecznościowe? Nowy cykl na DEON.pl
Fot. Depositphotos / Canva / mł

Co z naszym mózgiem i duchowością robią media społecznościowe i sztuczna inteligencja? Z czym mierzy się katoliczka w sieci? Zapowiadamy nowy cykl naszych publicystek i instagramerek: Agaty Rusek i Magdaleny Urbańskiej.

Katoliczka w sieci. Kobieta, która coraz częściej idzie przez życie z czatem AI jako duchowym towarzyszem, szuka wspierających treści na Instagramie albo sama zaczyna dzielić się swoją codziennością i relacją z Bogiem. Doświadcza osamotnienia, erozji relacji, czasem hejtu z powodu wiary. Szuka sensu w setkach rolek pełnych cudzych emocji, bywa przebodźcowana i rozproszona, ale poza siecią trudno jej żyć.

- O tym chcemy rozmawiać w naszym nowym cyklu „Katoliczka w sieci” – mówią deonowe publicystki Magda Urbańska i Agata Rusek. - Chcemy na chwilę zatrzymać wierzące kobiety, skłonić do refleksji nad technologią, która nas otacza. Bo to sieć, w której jesteśmy, czy nam się to podoba, czy nie – dodaje Agata.

Obie są katoliczkami i jak same mówią – w sieci społecznościowej funkcjonują bardzo świadomie. Agata prowadzi dwa konta na Instagramie, Magda od lat tworzy społeczność na Instagramie i na Facebooku. - Weszłyśmy w media społecznościowe z konkretnym celem, jesteśmy w środku i nasz cykl jest trochę takim zaproszeniem na backstage, za kulisy. Bardzo chcemy pokazać takie wątki, których na ogół się nie porusza w katolickim świecie, zwłaszcza że jako instagramerki idziemy trochę w poprzek algorytmów – mówi Agata.

- A jakie to wątki? – dopytuję.
- Na przykład o tym, co z nami filtry robią. Co technologia robi z naszymi mózgami. Co z naszym życiem robi to, że czasem dla zasięgów pozbawiamy się intymności i gdzie jest granica między pogłębianiem duchowości a ekshibicjonizmem – mówi Agata. – No i jeszcze: jak bycie online wpływa na nasze rodziny, małżeństwa, relacje z dziećmi, na nasze poczucie własnej wartości. To jest wyzwanie: ile mogę pokazać ze swojego życia. Gdzie jest granica? Na ile mogę pokazać, jak kształtuję wiarę moich dzieci, żeby moje dzieci nie były potem przez to skrzywdzone w swoim środowisku? Na ile mogę pokazać moje małżeństwo, żeby mój mąż nie poczuł się odsłonięty na przykład w pracy? Jest też wątek wierzących kobiet, które publikują treści w sieci, czasem bez planu i celu, a potem te treści są używane przeciwko nim, pojawia się hejt i to rodzi frustrację. Nasza seria jest po to, by zacząć o tym otwarcie rozmawiać.

- Do tego dochodzi kwestia sztucznej inteligencji, bo mamy mocno rozwiniętą kulturę terapeutyczną i mam poczucie, że jesteśmy o krok od tego, żeby to chat AI był naszym kierownikiem duchowym – dodaje Magda.

To fakt: mamy czasy, w których w zasadzie niemożliwe jest bycie offline i pełna niezależność od internetu, a sztuczna inteligencja w postaci dobrego rozmówcy zaczyna zastępować nam żywych ludzi. – Sieć oddziałuje na nas na bardzo różnych płaszczyznach – podkreśla Agata. – Nie możemy jej ignorować, a często funkcjonujemy w niej bardzo bezrefleksyjnie. Technologia zmienia nasz świat dramatycznie szybko i te zmiany zachodzą w takim tempie i tak głęboko naruszają dotychczasowe struktury, że nasze mózgi, nasza biologia, ale też nasza duchowość i religijność za tym nie nadąża – mówi.

Mimo to coraz więcej katolickich twórców korzysta ze sztucznej inteligencji przy tworzeniu swoich treści. Z jednej strony to zrozumiałe, bo prowadzenie „katolickiego konta” na Instagramie nie jest „tylko” dzieleniem się swoim doświadczeniem i wiarą, ale także staje się walką o najbardziej nośne treści, które przyniosą zasięgi. I jeśli chcesz te duże zasięgi mieć, nie ma znaczenia, co chcesz powiedzieć; liczy się to, że algorytm uważa za warte usłyszenia, niezależnie od tego, czy jest prawdziwe i przeżyte, czy wygenerowane przez AI jako uśrednione „doświadczenie ludzkości”. – Naprawdę mnie to przeraża. Widziałam taki cykl na Instagramie na Wielki Post. Szlag mnie trafiał, bo wszystko było napisane czatem. I to tak żarło… Tylu twórców się na to nabiera: że to działa, że zlecisz napisanie tekstu o duchowości czatowi i on to zrobi idealnie. A potem nagle powstają cytaty z ksiąg biblijnych, które nie istnieją, albo słowa duchowych autorytetów, które naprawdę nigdy nie padły. Zmierza to w kierunku kompletnego braku zaufania do treści w internecie – mówi Agata. 

Trudno się nie zgodzić, bo to widać: im lepszy staje się chatGPT, tym bardziej mu ufamy, zwierzając się z kłopotów i szukając u sztucznej inteligencji podpowiedzi, jak radzić sobie z wyzwaniami.

- Jakiś czas temu dziewczyna na pewnym spotkaniu dla małżeństw opowiadała, że pyta chata o różne sprawy relacyjne i duchowe. Jak się modlić. Jak ogarnąć dzieci. Pomyślałam sobie wtedy, że te piętnaście lat temu, gdy wchodziłam w małżeństwo, było mi łatwiej, bo było mniej durnych internetowych forów, mniej czatów ze sztuczną inteligencją, które ryją ludziom banię – a więcej było w tym wszystkim ludzi – mówi Magda Urbańska. I podkreśla, że sama mocno widzi głód relacji. – To jest głód ludzi, głód zobaczenia tego, że ktoś inny przeżywa coś podobnie jak ja.

Ten głód jest „zapychany” treściami
przygotowywanymi z myślą o katoliczkach w kobiecych społecznościach. – Kobiety szukają w takich przestrzeniach jak „Urzekająca” czy „Ubogacona”, obie te przestrzenie są rewelacyjne i bardzo potrzebne w dzisiejszym Kościele. I choć nie wszystkie kobiety do końca się w tym odnajdują, to wchodzą w te programy bardzo głęboko; czasem jestem w szoku, jak mocno można taki program przyjąć właśnie z braku relacji w realnym życiu. Jak to wirtualne wsparcie jest ważne, czasem jedyne, jakie się ma na duchowej drodze – podkreśla Magda.

Obie nasze publicystki w swojej działalności w mediach społecznościowych zdecydowały się na mniej oczywistą ścieżkę. - Żadna z nas nie chce się tanio sprzedać algorytmom, ale chcemy się dzielić, bo widzimy w ludziach taką potrzebę, jakiś temat, który buzuje – wyjaśnia Agata. A tych tematów w duchowości trochę jest: bo ludzie wierzący nieustannie mają problemy z modlitwą, niezależnie od tego, jaki mają życiowy i duchowy status. I wszyscy walczą z rozproszeniami.

– Technologia to wzmaga, ale ludzie tego nie widzą. Mają problem z poczuciem sensu życia, ale nie potrafią ograniczyć telefonu. Z powodu rozproszeń nie potrafią dobrze przeżyć komunii podczas mszy, ale nie widzą, że ten stan wzmacnia nieustanne bycie bombardowanym cudzymi treściami i emocjami. I my w tym cyklu chcemy rozpocząć dyskusję o tym, w jak wielu obszarach na nas to oddziałuje – mówi Agata. – To są ciągle pytania o wartości. O prawdę w życiu, o sens życia, o to, co jest dobre, a co złe, jak to rozeznawać, jak lubi mówić Magda. Katoliczka w sieci nie może być ślepa na zmiany, nie możemy jako Kościół zamknąć oczu na to, że świat się zmienia. Pytania i potrzeby ludzi są ważne; to, co robimy w sieci, musi być blisko człowieka, trafiać do niego.

- To potrzebne, żeby zacząć te rzeczy nazywać: że mamy takie problemy, że w sieci nas, katoliczek jest dużo i przeżywamy to podobnie. Potrzebujemy tego, żeby usłyszeć, że to, co się z nami dzieje z powodu mediów społecznościowych czy wpływu sztucznej inteligencji na rzeczywistość, jest normalne. Chcemy w tym cyklu mówić o życiu, dotykać naszego doświadczenia, zaprosić przez ekran do tego, czego nam brakuje w realu – dopowiada Magda.

- Czyli do czego? – pytam.
- Do spotkania, Marta. I do stanięcia ramię w ramię – mówi mi w swoim stylu Urbańska.

I na taki cykl rozmów bardzo serdecznie Was, drodzy czytelnicy, zapraszamy. Kolejne odcinki cyklu "Katoliczka w sieci" będziemy publikować w piątki. Zapraszamy Was też na Instagrama Agaty oraz Instagrama i Facebooka Magdy; w te dobre przestrzenie, gdzie w komentarzach wciąż jest możliwa spokojna rozmowa o tym, co ważne.  

DEON.PL POLECA




 

DEON.PL POLECA


Marta Łysek - dziennikarka i teolog, pisarka i blogerka. Twórczyni Maluczko - bloga ze Słowem, współautorka "Notesów duchowych", pomagających wejść w żywą relację z Ewangelią. Sporadycznie wykłada dziennikarstwo. Debiutowała w 2014 roku powieścią sensacyjną "Na uwięzi", a wśród jej książek jest też wydany w 2022 roku podlaski kryminał  "Ciało i krew". Na swoim Instagramie pomaga piszącym rozwijać warsztat. Tworzy autorski newsletter na kryzys - "Plasterki". Prywatnie żona i matka. Odpoczywa, chodząc po górach, robiąc zdjęcia i słuchając ciszy.  

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Z czym mierzą się katoliczki w sieci? Co z wiarą i duchowością robią media społecznościowe? Nowy cykl na DEON.pl
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.