Chłopiec z pustką w oczach [REPORTAŻ]

Chłopiec z pustką w oczach [REPORTAŻ]
(fot. robbinsbox / Shutterstock.com)
4 lata temu
Dalia Mikulska

Nazywał się Jaser, miał może 17 lat, raczej nie więcej. Pochodził z syryjskiej Rakki, zamienionej dziś w stolicę samozwańczego kalifatu. Z wyglądu jeszcze chłopiec, zarost dopiero zaczynał nieśmiało pojawiać się na jego twarzy.

Zwykle jakoś ginął w tłumie, nie był tak przebojowy jak jego koledzy, którzy przekrzykiwali się w dyskusjach i zawsze mieli coś do powiedzenia. On zapadł mi w pamięć z innego powodu.

Któregoś dnia zwróciłam na niego uwagę w hotelowej wrzawie; był jakiś niespokojny, spięty. Zobaczyłam jak z przejęciem odbiera telefon, przez krótką chwilę słucha, a później wpatruje się w ścianę szeroko otwartymi oczami. Zamrugał nerwowo, po czym zaczął błądzić wzrokiem w tłumie, jakby kogoś szukając. Gdy jego przestraszone oczy spotkały moje, wymamrotał po cichu “baba", czyli tata, i przejechał palcem po szyi. Tylko tyle, a mi po plecach przeszedł dreszcz.

Chłopiec z czerwonym notatnikiem

Gdy greckie Idomeni na parę miesięcy stało się areną kryzysu uchodźczego w Europie, część Syryjczyków zamiast w jednym z tysięcy namiotów pod granicą wolała zamieszkać w pobliskim Polykastro. Mieścina nie miała im zbyt wiele do zaoferowania, był tam jednak opuszczony budynek, w którym mogli spędzać noce, a obok przydrożny hotel, gdzie przesiadywali za dnia.

Właściciel hotelu cierpliwie znosił tłok i gwar, nie wypraszając nawet tych, którzy przychodzili tam jedynie po to by się ogrzać lub skorzystać z toalety. Pewnie i tak biznes kręcił się lepiej niż za spokojniejszych czasów, w końcu czasem ktoś zamówił gorącą herbatę albo skromny posiłek.

Milczenie, które zabija [REPORTAŻ] >>

Poza Jaserem z jego smutnym spojrzeniem, w hotelu można było spotkać 17-letniego Obadę z Hamy i jego równolatka Bara’ę, byli tam też Ali i Fateh z Aleppo, Abdullah z Damaszku i jego młodszy kuzyn Naser, zaledwie 15-letni podrostek. Był 5-letni Mustafa ze swoim dziadkiem. I jeszcze wielu innych, których imiona zdążyły już umknąć mojej zawodnej pamięci.

Młodzi ludzie zbłąkani w podróży do Itaki do plecaków spakowali najpotrzebniejsze rzeczy - portfel, telefon z ładowarką, który umożliwia im kontakt z najbliższymi, dodatkową bieliznę, bluzę, koszulkę, resztę narzucili na siebie. Obada zapakował też mały czerwony notatnik, w którym zapisuje nowe zwroty po angielsku. Musi wiedzieć jak w obcym języku wyjaśnić, że pochodzi z Syrii, że ucieka przed wojną, jest nieletni, a starszy brat i siostra z mężem i dziećmi uzyskali już azyl w Szwecji, a on stara się do nich dołączyć. Gdy nie wie co odpowiedzieć  wciąż jednak  mówi "no problem".

Chłopiec bez dyplomu

Każdego popołudnia Obada, Bara’a, Fateh i Abdullah zmierzali pod nieczynną piekarnię na rogu wąskiej uliczki w Polykastro. To tam razem z wolontariuszami Hummus Rights Project przygotowywali niewielkie porcje żywności, które następnego dnia miały zostać rozdane czekającym w kolejce mieszkańcom obozu. Paczki syryjskiego płaskiego chleba trzeba było podzielić po dwa kawałki na osobę i owinąć szczelnie folią, a pomidory, jajka i pomarańcze zapakować do samochodu.

Po skończonej pracy, gdy setki porcji jedzenia leżało już w kartonach przygotowane do porannej dystrybucji, Abdullah siadał na krawężniku przed budynkiem, razem z Romanem, Szwajcarskim wolontariuszem. Mężczyzna tłumaczył Abdullahowi zawiłości niemieckiej gramatyki, żeby chłopakowi było łatwiej jeśli kiedyś uda mu się dostać do Niemiec. Może będzie mógł wtedy kontynuować swoją edukację. Jeśli, może, gdyby. W życiorysach syryjskich nastolatków te słowa powtarzałyby się jak mantra.

Chłopiec z pustką w oczach [REPORTAŻ] - zdjęcie w treści artykułu

Chłopiec sprzedający papierosy w obozie

(fot. Konrad Wysocki)

Najbardziej chciałbym pojechać do Norwegii, ale na wszelki wpadek uczę się niemieckiego. Może dostanę azyl w Niemczech? Ważne, żebym miał szansę znowu chodzić do szkoły. A czy Polska przyznaje status uchodźcy Syryjczykom? -  chciał wiedzieć Bara’a.

Abdullah do pomocy przy przygotowywaniu jedzenia przyprowadził swojego młodszego kuzyna, Nasera, który podróżuje pod jego pieczą. Gdy starszy chłopak uczył się niemieckiego, Naser usiadł trochę dalej na krawężniku. Swoje duże brązowe oczy utkwił gdzieś daleko, milczał.

Obada popisywał się swoimi umiejętnościami beatboxingu przed europejskimi wolontariuszami, chętnie też uczył zainteresowanych syryjskiego tańca. Przekrzywiona czapka z daszkiem, pod nią bujna czupryna, bluza z kapturem, ujmujący uśmiech i spojrzenie niewinnego czarodzieja. Wyruszył zachęcony sukcesem rodzeństwa. Starszy brat w Sztokholmie pracuje jako kelner, choć w Syrii studiował weterynarię. W Szwecji azyl uzyskała też siostra z mężem i trójką dzieci. Mógłby z nimi zamieszkać, gdyby tylko udało mu się tam dotrzeć. On jednak utknął na granicy, niepewny swojej przyszłości.

Chłopcy z Polykastro nie są jedyni. Według szacunków Unicefu, pod koniec ubiegłego roku w Grecji przebywało około 21 tysięcy dzieci i młodzieży poniżej 18-tego roku życia, którzy uciekli przed wojnami, głodem i ubóstwem, wśród nich 2 300 nieletnich pozbawionych opieki dorosłych. Jedynie niewielka część z nich znalazła się pod opieką państwowych instytucji.

W 2015 roku do całej Europy w poszukiwaniu azylu przybyło blisko 368 000 dzieci, znacząca większość z nich to młodzi Syryjczycy, Irakijczycy i Afgańczycy. Według danych urzędu statystycznego Unii Europejskiej (Eurostat) ponad 1/4 dzieci, w których imieniu w 2015 roku został złożony wniosek o azyl w europejskich krajach, a więc ponad 96 tysięcy, to dzieci pozbawione opieki dorosłych.

Liczba ta znacznie przewyższa tę z poprzedniego roku, nie uwzględniając zresztą tych z nieletnich imigrantów, którym - ze względu na brak wiedzy lub możliwości - nie udało się złożyć wniosku o przyznanie statusu uchodźcy.

Wyruszają za zaoszczędzone w tym celu pieniądze rodziców,  którzy - sami często zostając w ogarniętych wojną ojczyznach - chcą zapewnić swoim dzieciom lepszy byt. Opuszczają ogarnięte brutalnymi konfliktami ojczyzny by zostać zatrzymanym na granicach - bez opieki, informacji i zapewniania ich podstawowych potrzeb. Młodzi uchodźcy nie tylko pozbawieni są szans na edukację, grozi im też długa i niebezpieczna droga, handel ludźmi, przemoc i wykorzystywanie seksualne. Według europejskich służb specjalnych, co najmniej 10 000 takich dzieci, często dużo młodszych od nastolatków z Polykastro, zaginęło na terenie Europy.

To jak w Aleppo

Wieczorem, nie mając zbyt wiele do roboty, przesiadują na hotelowych sofach. Może jeszcze Obada zaśpiewa  swoim słuchaczom którąś z syryjskich pieśni nasyconych emocjami, najlepiej gdy któryś z europejskich wolontariuszy nagrywa go kamerą w telefonie. Ego Obady lubi publikę i poklask. Później zadzwoni do rodziców, którzy wysłali go tutaj, sami zostając w syryjskiej Hamie. Powie im, że u niego dobrze, choć wciąż jest na granicy i nie wie co go czeka.

Chłopiec z pustką w oczach [REPORTAŻ] - zdjęcie w treści artykułu nr 1

Bohaterowie tekstu

(fot. Roman Bucher)

Nagle robi się weselej, jakaś dziewczyna ma urodziny. Można na chwilę zapomnieć, trzeba to uczcić, wyściskać ją, zaśpiewać jej "Happy birthday". Zabrakło tortu i świeczek, ale ktoś znalazł melodię na youtubie, wszyscy naraz zaczynają chóralnie śpiewać. "Happy birthday to you, happy birthday to you...". Gdy nagranie z youtube'a się kończy, na ekranie pojawiają się fajerwerki, a z głośnika raz po raz rozlega się huk wystrzału.

Bum, bum! Jak w Aleppo - informuje obecnych Europejczyków Ali. Śmieją się, a ja stoję jak wryta nie wiedząc jak się zachować. Ten żart nie wydaje mi się ani trochę śmieszny. Tyle że ja nigdy nie byłam zmuszona żyć w miejscu ogarniętym konfliktem zbrojnym, nigdy nie musiałam więc przywyknąć do niewyobrażalnej przemocy i śmierci czyhającej za rogiem.

Papież: młodzi imigranci czekają na okazanie im miłosierdzia >>

Tam, w Aleppo, każdego dnia przelatujące nad nimi samoloty mogły zburzyć ich domy, zabić ich bliskich, zniszczyć przyszłość. A gdy ostrzał milknie pozostaje tylko potworna cisza. Może ta cisza jest jeszcze straszniejsza od huku.

W końcu wtedy trzeba wydobyć spod gruzów ocalałych sąsiadów i martwe ciała ich dzieci. Wtedy trzeba się zastanawiać co dalej. Może więc lepiej czasem zaśmiać się, choćby miał to być gorzki, ponury śmiech. To lepsze niż słuchanie tej przenikliwej ciszy, która może okazać się ciszą przed burzą. Uświadamiam sobie, że ten śmiech wcale nie jest oznaką wesołości.

Niespokojne noce

Po zmroku Naser i Abdullah wracają do rządowego obozu Nea Kavala. Do niedawna mieszkał tam też Obada, jednak dziś nie wraca, dziś zostanie tutaj. W opuszczonym budynku obok Park Hotelu rozłoży sobie parę kartonów na podłodze, może nawet znajdzie się tam coś czym uda mu się przykryć. Może nie zbudzi go w nocy trzask poruszanego wiatrem uszkodzonego okna uderzającego o framugę albo szczury biegające po podłodze.

- Obada, dlaczego nie wrócisz do obozu?
- Nie chcę. Tam są ludzie, którzy myślą, że jestem homoseksualistą.
- Może dlatego, że jesteś taki ładny? - naigrywam się z niego delikatnie.
- Nie wiem - odpowiada z poważną miną. Pewnie uciąłby temat i na tym skończyłaby się nasza rozmowa, ale uparcie ciągnę biedaka za język. - W okolice obozu podjeżdżają starzy Grecy i proponują mi seks za pieniądze - wypala w końcu lekko skonsternowany. - Ale ja nie chcę, w życiu bym się na to nie zgodził!

W nocy śpi niespokojnie, obraca się z boku na bok, często się budzi i czegoś nasłuchuje.

Dalia Mikulska - absolwentka prawa, na co dzień pracuje w organizacji niosącej pomoc humanitarną i rozwojową, wolne chwile poświęcając na pisanie. Zafascynowana światem - szczególne miejsce w jej sercu zajmuje Bliski Wschód i Afryka. Do tej pory publikowała w tygodniku Przegląd, Przewodniku Katolickim i Magazynie Kontakt.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Papież Franciszek
22,43 zł
29,90 zł

Co Bóg robił przed stworzeniem świata? Czy źli ludzie też mają swojego Anioła Stróża? Dlaczego nie ma teraz tak wielu cudów jak dawniej?

Dzieci, tak jak dorośli, mają pytania i wątpliwości, ale często chowają je...

Skomentuj artykuł

Chłopiec z pustką w oczach [REPORTAŻ]
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.