Bóg nie ma przed nami tajemnic

Bóg nie ma przed nami tajemnic
(fot. robhowells /flickr.com)
9 lat temu

Maryja, ciągle jeszcze stojąc w drzwiach, słuchała tych wzniosłych słów i jedna myśl nie dawała jej spokoju: skąd Elżbieta wie o tym wszystkim?

W domu Elżbiety od sześciu miesięcy panowała cisza... Jej mąż Zachariasz, kiedy wrócił z Jerozolimy po spełnieniu swych kapłańskich obowiązków - milczał. I nie było lekarstwa na to milczenie, zresztą on sam go nie szukał, bo wiedział, że czas ten został mu dany na okrzepnięcie w nim wiary w niepojętą moc Boga. Nawet trochę cieszyło go to milczenie, ale jednocześnie bolało, bo nie był w stanie dać swej żonie tego, czego w jej trudnej sytuacji było jej potrzeba. Ona sama, trochę domyślając się, co działo się w sercu męża, a trochę dopowiadając sobie do tej tajemniczej wersji zdarzeń, także z konieczności milczała - to milczenie traktując podobnie jak Zachariasz: jako trudny dar, którego czasami wolałaby nie mieć. Aż nastał ten wspaniały dzień, kiedy otwarły się drzwi, a jej mogły otworzyć się usta. Bóg posłał do niej Maryję, aby Elżbieta... miała z kim pogadać!

Wybuch radości i potok słów, jakie popłynęły z ust Elżbiety, były więc naturalną reakcją osoby, która w końcu może powiedzieć głośno o wszystkim, co jej leżało na sercu. Patrząc na tę scenę i domyślając się, co działo się później, łatwo sobie wyobrazić, jak dwie kobiety: starsza i młodsza szeptem rozmawiają przez całą noc, aż do białego rana nie mogąc nacieszyć się sobą i cudem, w jakim obie biorą udział - bo właśnie okazało się, że jest to ten sam cud.

Pozostańmy jednak w tym pierwszym momencie spotkania (gdy Maryja jeszcze stoi w drzwiach), bo wciąż nierozwiązana jest kwestia nurtująca Maryję: skąd Elżbieta wie o wszystkim?

Ciekawe, skąd?

Możemy sobie "gdybać" do woli, i tak nie znajdziemy odpowiedzi. Jedno jest jednak pewne: Bóg zadbał o to, aby te dwie kobiety, uczestnicząc w wielkim spełnieniu się Bożych planów, nie chodziły w ciemności. Podobnie jak później stało się to w przypadku Szawła, Bóg początkowo pozwala się "zagubić w gąszczu łaski", ale szybko ludzki wzrok oswaja się ze światłem z nieba i człowiek zaczyna rozumieć.

Może więc Elżbieta miała swoje własne "zwiastowanie"? A może Zachariasz usłyszał więcej niż przekazał nam Ewangelista? A może Bóg pozwolił im śnić, jak to miało miejsce w przypadku Józefa, męża Maryi. Nie wiadomo... Tak naprawdę to nie ma znaczenia, skąd Elżbieta o wszystkim wiedziała - ważne jest to, że gdy Maryja stanęła w jej progu, gdy zobaczyła, że jej krewna spodziewa się dziecka, wtedy przekonała się, że wszystko, co jej samej powiedział anioł, było prawdą - i po raz drugi uwierzyła, że "dla Boga nie ma nic niemożliwego".

Kiedy Bóg przekona się, że kochamy go nad życie i że jesteśmy gotowi na wszystko, wtedy nie ma już przed nami żadnych tajemnic. Naprawdę niczego przed nami nie ukrywa, trzeba tylko nauczyć się Go rozumieć.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Bóg nie ma przed nami tajemnic
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.