Początek to nasz koniec

Początek to nasz koniec
(fot. publicenergy/flickr.com)
9 lat temu

 "W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem" (Ef 1, 4)

W apokryficznej Ewangelii św. Tomasza uczniowie pytają Jezusa: "Powiedz nam, jak będzie wyglądał nasz koniec". Jezus odrzekł: "Czy odkryliście już początek, że pytacie o koniec? Ponieważ tam, gdzie jest początek, tam również będzie koniec".

Zastanawiające jest to, iż na początku nowego roku liturgicznego, a więc Adwentu, słyszymy o końcu - o powtórnym przyjściu Chrystusa na ziemię. Czy to nie dziwne?     Początek w chrześcijaństwie splata się jednak zawsze z końcem. Właściwie, to możemy mówić o poszczególnych etapach, bo tak naprawdę w oczach Boga wszystko jest początkiem.

Słowa Ewangelii św. Tomasza, choć nie należą do kanonu Pisma św., wyrażają prawdę, którą odsłania również dzisiejsze święto. Karl Rahner SJ określił Niepokalane Poczęcie Maryi jako "święto świętego początku". W tym przywileju Matki Chrystusa, a jest ona ikoną całego Kościoła, tak naprawdę widzimy nasz koniec. Maryja została przemieniona przez łaskę Chrystusa ( a nie tylko zachowana od grzechu) i dlatego powiedziała TAK. Nie powróciła do pierwotnej świętości Adama i Ewy, kiedy oni mogli powiedzieć TAK lub NIE. My musimy przejść dłuższą drogę oczyszczenia i przemiany, aby w końcu przekonać się, że powiedzenie Bogu TAK nie jest naszym zagrożeniem, lecz szczęściem. Wszyscy święci taką drogę przebyli. 

A więc początek (czyli również koniec) jest po prostu łaską, wewnętrzną przejrzystością, czystością, nieskalaniem, radosną obecnością. Grzech zawsze wobec niego pozostaje   wtórny. Początek jest wybraniem, nie żadnym tam przypadkiem, ani kaprysem, ani fatum, ani wielkim boom, nie wiadomo przez kogo spowodowanym, z którego powoli, i w sumie nie wiedzieć czemu, wyłonił się dwunóg z inteligencją. Nie przybyliśmy na ten świat z żadnej nicości, pustki i ciemności, lecz ze światła. Owszem, mówi się wprawdzie, że powstaliśmy z niczego - "ex nihilo", ale chyba za bardzo wzięliśmy sobie do serca te filozoficzne pojęcia. Niewątpliwie, był taki czas, kiedy nas po prostu fizycznie nie było, a teraz chodzimy po ziemi, czujemy i postrzegamy. Według Biblii istnieliśmy jednak już przed powstaniem czasu, w Bożym umyśle. Nasz początek tam właśnie jest ukryty.

Początek, czyli łaska, uwidacznia się szczególnie w doświadczeniu powołania chrześcijańskiego. Brzemię własnej słabości, grzechu i ograniczeń, to jedna z podstawowych przeszkód w odpowiedzi na wezwanie Boga. Czegoś takiego doświadczyłem ważąc w sobie decyzję o wstąpieniu do jezuitów. Czy dam radę? A może nie? Podobnie mogą jednak myśleć narzeczeni, czy uda im się zbudować trwały i  owocny związek. Te obawy (bo nie słabości) rozwiało właściwie jedno przeżycie, choć one co pewien czas nadal    powracają. Sprawiła to medytacja nad fragmentem Ewangelii św. Łukasza o obfitym połowie ryb przez apostołów. Na widok tego cudu Piotr rzuca się Jezusowi do stóp i stara się Go wyprosić ze swojej łodzi. Nie dlatego żeby był niegościnny. Najpewniej dostrzegł, że Chrystus, jego zdaniem, pomylił adres. Słowa Jezusa: "Nie bój się!" postawiły Piotra na nogi i pomogły zaufać. Dlatego ten apostoł jest mi szczególnie bliski, bo i ja musiałem zostać podniesiony z ziemi ku górze. To właśnie czyni w nas łaska, pomaga spojrzeć dalej i głębiej, nie raz, nie dwa, ale na okrągło. I tak będzie na końcu. Wszystko powróci znowu do Chrystusa, a potem do Ojca, od którego wyszliśmy. Taką perspektywę zarysowuje przed nami Niepokalana Maryja.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Początek to nasz koniec
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.