II Jezus bierze krzyż
Trwa zabawa życiem Jezusa. Przed chwilą wyznał, że nie musiałby w tej grze uczestniczyć: „Królestwo moje nie jest z tego świata”. Podnosząc krzyż, decyduje się na wejście w bagno, które tworzą ludzie zebrani wokół Niego. Tym razem są to prawie sami mężczyźni. Czy zabawa ludzkim życiem należy do męskiej natury? Przypomnijmy sobie inną zabawę, w czasie której głowę traci Jan Chrzciciel. Tam kosztem Chrzciciela bawiła się Herodiada i jej córka. Choć, oczywiście, w białych rękawiczkach. Powiem słowami jednego z młodych mężczyzn, który zastanawiał się nad tą sytuacją: czy to jest męskie, by pozwolić się bawić sobą? Zabawa dla samej zabawy – oczywiście, nie! Dlatego Jezus wcześniej trzy razy chronił swoje życie. Tym razem chodzi jednak o prawdziwie męskie wyzwanie: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj”. To jest prawdziwa walka. Najpierw walka wewnętrzna. Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać, jak i one - wiele osób tłumaczy się, że postępowało źle, bo tak zachowywała się cała grupa. Św. Paweł opisuje walkę Jezusa: nie daj się zwyciężyć złu. Potem następuje drugie wyzwanie: czy Jezus potrafi złych zamienić w dobrych? Zło dobrem zwyciężaj! Czy przemoc można zwyciężyć miłością? Nie wiem, czy dobrze brzmi to zdanie, ale męska miłość nigdy nie jest ckliwa. To zawsze konkret. A jednym z najważniejszych argumentów, którym mężczyzna może przekonać mężczyznę, jest odwaga w konfrontacji ze złem. Z zachowaniem godności i honoru! A jeśli, mimo upodlenia, potrafi okazać życzliwość i wspaniałomyślność, to już wielka sprawa. Zło dobrem zwyciężaj. Walka trwa. Męska walka.

Skomentuj artykuł