Pies i jego pan, czyli rzecz o Łasce

(fot. h.koppdelaney/flickr.com)
Przemysław Kawecki SDS

"Łaską bowiem jesteście zbawieni".

IV Niedziela Wielkiego Postu (2Krn 36,14-16.19-23; Ef 2,4-10; J 3,14-21)

Niejaki Stephen Brown - pisarz - zauważa, że weterynarz może z obserwacji psa wiele dowiedzieć się o jego właścicielu, nawet jeżeli nigdy go nie spotkał. Idąc tym tokiem rozumowania, warto zapytać, czego świat dowiaduje się o Bogu, przyglądając się Jego naśladowcom na ziemi?

Szukając etymologicznych źródeł słowa "łaska" (gr. "charis"), natrafiamy na czasownik oznaczający "radość, zadowolenie". Czy radość i zadowolenie są pierwszymi skojarzeniami, które przychodzą ludziom do głowy, kiedy myślą o wierze i Kościele? Czy jesteśmy dla siebie nawzajem ikonami Dobrej Nowiny?

W tym kontekście warto się również spytać, czego szukamy, kiedy idziemy do świątyni, kiedy przystępujemy do sakramentów - szczególnie sakramentu pojednania? Bo tak naprawdę będziemy się z innymi dzielili tym, co chcemy znaleźć. Jeśli znajdziemy tylko obowiązek i moralny imperatyw, to taką Ewangelię ogłosimy innym - Ewangelię obowiązków i moralnych imperatywów. Czego zatem szukamy i czym potem żyjemy?

Kiedyś w konfesjonale przyszło mi na myśl, że każdemu penitentowi powinienem powiedzieć, że Bóg go kocha z całej siły (Takie ciasteczko w misterium przebaczenia). Jako pierwsza podeszła pani w statecznym wieku. Przez całą spowiedź biłem się z myślą: powiedzieć jej czy nie? Po wysłuchaniu grzechów, udzieleniu nauki, pokuty i rozgrzeszeniu już miałem puścić ją wolno, ale usłyszałem wyraźnie: "Powiedz jej, że ją kocham!" Wstydziłem się strasznie, bo wydawało mi się to takie infantylne i głupie. W końcu przemogłem się i oznajmiłem: "Muszę jeszcze powiedzieć pani coś bardzo intymnego". Zapadła totalna cisza: "Chodzi o to, że Pan Bóg jest w pani bardzo zakochany, kocha panią do szaleństwa! - powiedziałem najładniej jak potrafiłem (mając na myśli oczywiście szaleństwo krzyża). W tym momencie usłyszałem słowa powiedziane z lekkim zawstydzeniem godnym nastolatki: "Mnie? Eeee, chyba nie…" - roześmiała się z zakłopotaniem i zdziwieniem penitentka. I może to tylko kobieca kokieteria, ale w gruncie rzeczy czy nie tak reagujemy, kiedy słyszymy, że Bóg jest z nas zadowolony, że cieszy się nami, że nas kocha? Nie tak ogólnie z milionów katolików, ale konkretnie ze mnie.

Henri Nouwen podkreśla, że łaska ma naprawdę bardzo osobisty wymiar: "Bóg się raduje. Nie dlatego, że problemy świata zostały rozwiązane, nie dlatego, że skończyły się wszelkie cierpienia i bolączki człowieka, nie dlatego, że tysiące ludzi się nawróciło i teraz wychwalają Jego dobroć. Nie, Bóg raduje się, ponieważ jedno dziecko, które zginęło, odnalazło się". A Ty jesteś w stanie przyjąć i zaakceptować fakt, że Bóg cieszy się Tobą? Właśnie Tobą!

A co z moim grzechem? - zapytasz. Przecież, ciągle upadam, oddalam się, nie potrafię… Co wobec tego znaczą słowa: "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne?"

W opowiadaniu "Rogi byka" Ernest Hemingway pokazuje ojca, który postanawia pojednać się z synem zbiegłym do Madrytu. Ojciec nie zna adresu chłopaka, ale wie, jaką gazetę codziennie czyta. Dlatego zamieszcza w "El Liberał" ogłoszenie: "Paco, spotkaj się ze mną w hotelu Montana. Wtorek południe. Wszystko przebaczone. Papa". Kiedy ojciec z drżącym sercem zjawia się o wyznaczonej porze w hotelu, zastaje tam ośmiuset młodych mężczyzn o imieniu Paco, czekających na swoich ojców. Młodych mężczyzn szukających przebaczenia i pojednania się z ojcem.

Od kilkunastu lat idę za Jezusem. Za każdym razem kiedy powinie mi się noga, liczę tak naprawdę nie na wymówki - wytykanie moich słabości, ale zrozumienie i przebaczenie. Teoretycznie wiem wiele o Bogu: że jest, że jest Ojcem, że jest Tym, który kocha, a czasami i tak nie czuję się godny Jego miłości. Wtedy Bóg posyła mi Słowo: "Przemek, spotkaj się ze mną. Wszystko przebaczone. Tata". Tym Słowem jest Jego Syn, który oddał za mnie życie - za darmo, bez łaski …a może właśnie z Łaski? Dalej jest już tylko mój wybór, co z tym zrobię…

Dlatego modlę się: Panie, daj mi łaskę, abym żył tak, by inni ludzie patrząc na mnie, nie musieli mówić: Boga nie ma lub Bóg nas opuścił.

PS. Taki już ze mnie pies - łasy na Łaskę.

*Tekst inspirowany m.in. lekturą książki "Zaskoczeni łaską" Philip’a Yancey’a 

Przemysław Kawecki SDB - kapłan, salezjanin. Prowadzi rekolekcje ewangelizacyjne dla młodzieży. Działa w ramach Salezjańskiego Ruchu Ewangelizacyjnego "SARUEL". Na portalu dla młodzieży www.bosko.pl redaguje serwis muzyczny. Pasjonuje go popkultura. Chętnie angażuje się w projekty mające na celu ewangelizację przy użyciu narzędzi i pomysłów, jakie daje współczesna kultura medialna. Na tym polu udało mu się już zrealizować takie rzeczy jak: Hip Hop Dekalog, 8 Błogosławieństw Hip Hop, czy magazyn DRAKKA (www.drakka.pl).

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Pies i jego pan, czyli rzecz o Łasce
Komentarze (15)
NP
nie przekonany
20 marca 2012, 19:02
Też mnie nie przekonuje, że okrutna śmierć Jezusa ma świadczyć o Boskiej miłości do ludzi. Jeśli mógł Syna posłać na śmierć, to nie dziwne, że nie uratował tylu ludzi od bezsensownej smierci w obozach koncentracyjnych, na wojnach, itp. Że nie reaguje na ludzkie cierpienia i nieszczęścia. Czy to świadczy o Jego miłości?
I
Iwona
19 marca 2012, 14:46
"przemocy ani rozwiązań siłowych" i Bóg jako Wszechmogący tez mógł znaleźć tysiące innych niż wydanie Syna na tortury i śmierć. Ale dogmat jest dogmatem i sie go nie dyskutuje, w każdym razie nie z ograniczonymi oazowiczkami. Chwała Panu. . Dla mnie to co sugeruszesz, to kłamstwo a nie dogmat. Bóg posłał Jezusa na świat, a Bóg to także Jezus, który dobrowolnie podjął się misji zbawienia świata ze wszytkimi jej konsekwencjami. Nie Bóg wydał Jezusa na śmierć, ale my, ludzie, nasza grzeszność. Ta sama, która zafałszowuje Jego obraz. I innych ludzi też, np. oazowiczek.
AJ
a ja nie stosuję
19 marca 2012, 10:11
"przemocy ani rozwiązań siłowych" i Bóg jako Wszechmogący tez mógł znaleźć tysiące innych niż wydanie Syna na tortury i śmierć. Ale dogmat jest dogmatem i sie go nie dyskutuje, w każdym razie nie z ograniczonymi oazowiczkami. Chwała Panu.
I
Iwona
19 marca 2012, 10:05
jako Wszechmogący, mógł to rozwiązać inaczej niż skazując Syna na okrutną śmierć. Ja bym tego od Boga nie oczekiwał i nawet by mi taki straszny pomysł nie porzyszedł do głowy. Myslę, ze myslisz po ludzku, nie po Bozemu. My, ludzie przyzwyczajeni do przemocy, narzucania swego zdania innym, rozwiazań siłowych dziwimy sie, ze Bóg jej nie używa wobec ludzi nawet w obronie Syna, ze jest wierny swoim łaskom i obietnicom. Wielu nawet 'wie lepiej' co Bóg powinien lub czego nie powienien robic. To nic nowego takie ludzkie myślenie, nawet św. Piotra nie ominęło. Bóg nie patrzy na czlowieka z perspektywy jednego życia ale wiecznosci. Czy to Bóg skazał Jezusa na smierć? To ludzie Go ukrzyzowali zle używając wolności, jaką zostali obdarzenii, zaślepieni swoimi pomysłami i trwaniem przy nich, swoją zatwardziałościa. Przez lata zycia Jezusa ludzie mieli wielokrotnie mozliwość, by Go poznac i rozpoznac. Nawet w Wielki Piątek mieli wielokrotnie możliwość, by Go nie skazać na śmierc. To to nie Bóg, to ludzie, to nasze, Twoje i moje grzechy zabiły Jezusa. Tak, to straszne tak jak straszny jest grzech i jego konsekwencje. Czy można dosadniej pokazać człowiekowi, ze grzech sprowadza na świat cierpienie, że deformuje człowieka, niszczy go i zabija? Czy można dosadniej pokazać jak kocha nas Bóg, pomimo naszej grzeszności? W Krzyżu ukrywa się głęboka mądrość. Krzyż otwiera drogę do nieba. Można ją przyjąć lub nie. Można dalej po ludzku kombinować, nie zgadzać się na Boży plan zbawienia. Nadal mamy wolną wolę. Tylko dokąd to prowadzi? A Bóg? Bóg wskrzesił Jezusa a wraz z Nim i nas, którzy w Niego wierzymy. Chwał Panu!
AJ
ale ja
19 marca 2012, 10:01
ale o co Ci chodzi, żebym Ci bezmyślnie przyznał rację? jestem na to za stary. Skończmy z tym gadaniem o miłości, wszystko mi się zawaliło na głowę i mam przed soba tylko samobójstwo a ktoś mi wyjeżdża z mechanicznie odtwarzanymi cytatami. Bóg NIE KOCHA i nie ma serca. Tego mnie uczyl o sobie przez cale moje zycie. 
P
polecam
19 marca 2012, 09:47
http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/pismo-swiete-rozwazania/art,946,adam-szustak-op-o-bogu-wezu.html
:
:(
19 marca 2012, 09:46
jak psy, które można kopnąć, zapomnieć, porzucić, poznęcać się w wyrafinowany sposób jesli przyjdzie taka ochota. Dla Boga znaczymy tyle co psy. Bóg Cię nie kocha? Znaczy się - nie czujesz? Znakiem Jego Miłości jest Jego Syn, który umarł za Ciebie i dzięki temu ... no własnie, wierzysz w to? Znaczy się, że nie wierzysz Bogu, bo nie czujesz Jego Miłości? Chyba patrzysz na Boga przez pryzmat ludzi - a tak nie można patrzeć.
JD
jesteśmy dla Niego
19 marca 2012, 09:42
jak psy, które można kopnąć, zapomnieć, porzucić, poznęcać się w wyrafinowany sposób jesli przyjdzie taka ochota. Dla Boga znaczymy tyle co psy.
C
cytat
19 marca 2012, 09:38
(J 3,14-21) A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. itd.
AO
ależ oczywiście,
19 marca 2012, 09:34
również nas skazuje na tortury wszelkiego rodzaju, choroby, samotność, sytuacje bez wyjścia i pod karą grzechu każe wierzyć że nas kocha.
ŻW
życie wieczne dzięki Niemu
19 marca 2012, 09:30
Bóg nie skończył na śmierci Jezusa swój "plan" !
NW
no właśnie,
19 marca 2012, 09:23
jako Wszechmogący, mógł to rozwiązać inaczej niż skazując Syna na okrutną śmierć. Ja bym tego od Boga nie oczekiwał i nawet by mi taki straszny pomysł nie porzyszedł do głowy.
BI
Bóg i Syn, i śmierć!!
19 marca 2012, 09:20
nawet jeśli nas kocha uczuciowo, to jest niesprawiedliwy, niesłowny i dręczy nas tym bardziej, im bardziej jesteśmy mu wierni. Cóż, nawet Syna swojego skazał na okrutną śmierć !! Zastanów się chwilę nad tym może? Bóg i Syn.
AC
ale co z tego
19 marca 2012, 09:15
nawet jeśli nas kocha uczuciowo, to jest niesprawiedliwy, niesłowny i dręczy nas tym bardziej, im bardziej jesteśmy mu wierni.
I
Iwona
19 marca 2012, 09:11
Prawda, którą o. Przemek żyje od wielu lat, odkrywałam powoli, w czasie gdy juz straciłam nadzieję na miłość. Za każdym razem mocniej do mnie dociera jak wielka i nie do pojęcia jest miłość naszego Tatusia w niebie! Tak wzruszająca, że gdy to do mnie dociera, płaczę ze szczęścia i radości ale i ze smutną refleksją, że tyle lat, niemal pól wieku na oślep szukałam miłości i łaknąc jej gamtwałam sie w zaślepeiniu w różne nieprzyjmene i destrukcuyjne układy zadowalając się, chwytając byle ochłapu i byle obietnicy miłości, raniąc siebie i innych. A nie szukałam jej tam gdzie cały czas czekała, choć miałam jakieś niejasne przeczucie, że taka miłość gdzieś jest. Teraz wiem, ze przez te wszystkie lata była tuż obok, że byłam (i jestem) kochana mocniej niz mogłabym sobie wymarzyć. Jakby mi ktos powiedział, ze tak jest, pewnie też bym nie uwierzyła. Co mnie? A jednak okazało sie, że tak, właśnie mnie :) Dość długo to trwało zanim to do mnie dotarło, krok za krokiem, odsłona za odsłoną. Dość długo probowałam 'zasłużyć' sobie na łaskę miłości. Nie rozumialam, że już ją otrzymalam. Nie za to co mogę zrobić lub nie. Ale za to, że jestem. I świat nagle zatrzymał się, jakbym znalazła sie w innej rzeczywistości, wypełnionej miłością Boga do człowieka. I jedyne czego teraz pragnę to żyć i oddychać Tą Miłością, z Miłością i dla Miłości. I nieść ją ludziom, choć jeszcze nie wiem jak! Zeby każdy człowiek poznał, jak mocno i wiernie jest kochany przez Boga. I jak dobry jest Bóg! Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu teraz i na wieki!