Szczęścia nie ma na plaży pod palmami

Szczęścia nie ma na plaży pod palmami
(fot. shutterstock.com)
3 lata temu

Ono wcale nie ma smaku szampana i kawioru. Nie znajduje się w atrakcyjnym widoku za oknem. Nie da się go znaleźć w bezczynnym leżeniu pod palmami na plaży.

Przepis na szczęście jest prosty - tak przynajmniej wydaje się twierdzić część osób, z którymi się spotykam. Unikać czarnego kota, nie przechodzić pod drabiną, odpukać w niemalowane. Albo znaleźć czterolistną koniczynę i nosić ją przy sobie jak najlepszy amulet.

Ma smak zwykłej herbaty

Ci, którzy ani głośno, ani po cichu nie przyznają się do wiary w przesądy, nie będą szukać czterolistnej koniczyny w gąszczu podmiejskiej łąki. Bardzo możliwe jednak, że dostrzegą ją na metce najfajniejszego i najmodniejszego ciucha, który w tym sezonie muszą mieć (muszą po prostu i koniec). W markowych okularch przeciwsłonecznych czy gadżeciarskim telefonie. W wypasionym samochodzie czy zagranicznej wycieczce. W każdej z tych mniejszych lub większych rzeczy, która staje się warunkiem koniecznym do szczęścia, która ma dokonać niezwykłej zmiany, sprawić że nagle będzie inaczej.

Tymczasem szczęście wcale nie ma smaku szampana i kawioru. Nie układa się go - jak puzzli - z najbardziej atrakcyjnych na świecie widoków za oknem. Chyba rzadko słychać je w szelście baknotów, dużo częściej - w ciszy serca pogodzonego z tym, co przynosi życie.

Szczęście to smak zwykłej herbaty wypitej w w obecności kogoś, kto jest bliski. Myli się ten, kto będzie chciał je znaleźć  w bezczynnym leżeniu pod palmami na słonecznej plaży. Łatwiej o nie w zmęczeniu po dniu, w którym daliśmy z siebie wszystko i czujemy sens tego wysiłku. W niewyspaniu i zabieganiu. W plecach i nogach bolących nie po tańczeniu na imprezie, ale po czasie spędzonym z żelazkiem i deską do prasowania. Pod warunkiem, że prasuje się dla tych, których się kocha. Z zaangażowaniem.

To pryśnie jak mydlana bańka

Szczęście to służba. Przez długi czas kojarzyło mi się słowo "służba" - z brakiem wolności, robieniem czegoś, czego się nie lubi i zwykłą nudą. Tymczasem bycie dla innych naprawdę często oznacza, że otrzymujemy dużo więcej, niż sami dajemy. Radość w pierwszej kolejności - dużo większą niż zmęczenie. I to nie jest pusty slogan. To prosta matematyka - Boża matematyka, która mnoży szczęście przez miłość od zera do nieskończoności.

Dziecko może odczuwać szczęście w chwili, gdy dostaje niesamowitą zabawkę. Może je odczuwać również wtedy, gdy przytulając się do rodzica, czuje jego ciepło i słyszy bicie jego serca… Świat napędzany przez pieniądz i rozpędzony w szalonym tempie nieustannie wmawia mi, że ważniejsze jest to pierwsze. Za każdym razem, gdy daję się na to nabrać, topnieją nie tylko zasoby mojego portfela, ale też pokój serca i radość. Bo tak naprawdę, choć chciałoby się złapać szczęście i zamknąć je mocno w dłoni - schwytać jak czterolistną konicznę - ono ma inne źródło.

Świat nie chce o tym słyszeć, pędzący w biegu ludzie nie dowierzają - że wystarczy się zatrzymać i pozwolić sobie na bycie blisko Kogoś, kto kocha. Że nie trzeba spełniać żadnych wymagań, przestrzegać zasad, mieścić się w ramy określone przez próbujących wszystko zmierzyć mądrych ludzi. Wystarczy wejść w relację, chwycić się Boga, a potem trzymać się Go, choćby cały świat krzyczał, że się mylimy. Bo cały ten świat kiedyś minie, to wszystko za czym gonimy - pryśnie jak mydlana bańka. Zostanie tylko to, co złożymy w rękach dobrego Ojca. Zostanie nasza dłoń w Jego dłoni. Fundament, na którym można zbudowac szczęście. Prawdziwe. I wieczne.

Może to dobry sposób na większą sympatię do własnego "tu i teraz"?

Majka Moller - aktywna zawodowo mama dwójki dzieci, na co dzień dentystka i magister psychologii. Od lat zakochana w swoim mężu, od zawsze i chyba z wzajemnością - w życiu i górach. Autorka bloga Chrześcijańska Mama i współautorka książki "Ile lat ma twoja dusza. Znajdź swoją duchową drogę"

*

Sztuka kochania?

Mówią, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Pewnie czasem tak bywa. Ale nam się wydaje, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o MIŁOŚĆ albo o jej braki. O deficyty, które nie raz i nie dwa wytrąciły z równowagi nasze marzenia o szczęśliwym życiu. Dlatego ten cykl jest o kochaniu, które jest sztuką. O niekochanym ciele, niemiłości do osobistego "tu i teraz", do prywatnego statusu związku. O sztuce miłości, która bywa trudna, ale jest możliwa.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Szczęścia nie ma na plaży pod palmami
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.