Kilka słów o tym, dlaczego nie lubię Halloween

Kilka słów o tym, dlaczego nie lubię Halloween
(fot. shutterstock.com)
3 lata temu

Dlatego nie podoba mi się konwencja ożywiania zwłok, epatowanie cielesną sferą śmierci, jej brzydotą. Oczywiście, to tylko imitacja, kostium, ale wolę zostawić martwe ciało w spokoju, nie brać udziału w zabawie na różne warianty jego wyglądu.

Od kilku tygodni, jak co roku, półki sklepowe uginają się z jednej strony pod ciężarem szklanych zniczy, z drugiej - kilogramów dyń oraz wymyślnych - im bardziej przerażających, tym lepiej - przebrań i atrybutów.

Zdecydowaną przewagę trzeba przyznać części drugiej, halloweenowej - wykracza ona poza obszar przestrzeni sklepowej, schodzi z regałów i witryn, by swobodnie poruszać się po ulicy - spotkamy się z nią w kawiarni, kinie, na imprezie w klubie czy też spoglądając na kolejny plakat reklamowy.

Halloween, mimo iż przecież wiąże się z tematem śmierci, nie wzbudza w nas przerażenia (choć taki powinien być cel upiornych przebrań i dekoracji - czy jednak rzeczywiście ktoś się ich boi?), można śmiało wpisać je w kulturę masową.

Daleka jest mi ta cała kolorowo-upiorna otoczka, pełna kościotrupów, zombie i innych straszydeł. W tym całym szaleństwie brakuje mi duchowego aspektu w podejmowaniu tematu śmierci. Mam świadomość tego, że przebrania nie biorą się znikąd i zwyczaj ten ma głębokie korzenie w przeszłości, ale w dzisiejszym ujęciu tradycja została mocno strywializowana.

Halloween nie jest już świętem w jego duchowym znaczeniu, to przede wszystkim dobra zabawa i mam wrażenie, że zupełnie zapomniano skąd w ogóle się to wszystko wzięło. Rozumiem, że nie każdy chce myśleć o śmierci ze smutkiem i zgrozą i huczne świętowanie może być sposobem na oswojenie się z tematem, który czasem wydaje się być niewygodny i trudny do poruszenia, jednak wątpię, by ktoś przebrany za rozkładające się zwłoki, choć przez chwilę pokusił się o rozmyślania nad kresem życia.

Zdecydowanie bliższe jest mi kontemplacyjne podejście do śmierci, które wcale nie musi wiązać się z żalem i rozpaczą, szczególnie, gdy nie skupiamy się na jej materialnym aspekcie. Śmierć dotyka tylko ciała, kończy ziemski etap wędrówki ludzkiego życia i, choć nie jest to łatwe i wymaga wypracowania, staram się podchodzić do niej z nadzieją na to, że zaczyna coś znacznie lepszego, że jest  momentem przejścia w rzeczywistość o wiele piękniejszą, w której można zaznać tylko prawdziwego szczęścia i spokoju.

Dlatego nie podoba mi się konwencja ożywiania zwłok, epatowanie cielesną sferą śmierci, jej brzydotą. Oczywiście, to tylko imitacja, kostium, ale wolę zostawić martwe ciało w spokoju, nie brać udziału w zabawie na różne warianty jego wyglądu. Ktoś może mi zarzucić brak swobodnego podejścia, ale kierują mną po prostu względy estetyczne.

Równie ważną w tym temacie kwestią jest dla mnie podejście do tradycji. W dobie globalizacji, migracji ludności i związanych z tym przemian kulturowych, niełatwo o zachowanie własnej tożsamości. Ważne jest jednak, by nigdy jej nie utracić. Dlatego wydaje mi się istotne pielęgnowanie rodzimych tradycji, kultywowanie ich, bo w pewnym stopniu to one nas kształtują.

Oczywiście, nie można zamykać się na to co odrębne i nowe, warto odkrywać i poznawać inne kultury, święta i zwyczaje, wzbogacać swoje doświadczenie. Nie powinno się to jednak wiązać z zepchnięciem na dalszy plan naszego własnego kulturowego dorobku, zastąpieniem go i odrzuceniem.

Nie doszukuję się w halloweenowej zabawie, jak wielu jej przeciwników, jakiegoś zagrożenia okultyzmem, szczególnie znając rodowód tego święta, wiem, że jest to oskarżenie bezpodstawne. Nawet jeżeli są osoby, które łączą Halloween z takimi praktykami, niesłuszne jest, sugerując się nimi, pod tym kątem patrzeć na wszystkich świętujących.

W Halloween nie są wpisane żadne obrzędy dotyczące “czarnej magii", wywoływania duchów czy innych równie niepokojących rzeczy. Nigdy nie spotkałam się z takim przypadkiem ani osobiście, ani w czyjejś relacji. Nie stoję w jednym rzędzie z chórem osób głoszących, że Halloween jest diabelskim wymysłem, nie widzę w tym takiego zagrożenia.

Wszystko to oczywiście moje osobiste obserwacje i odczucia, którym jedni przytakną, a inni pokręcą głową, ale w końcu ile ludzi tyle opinii. Nie wytykam palcami świętujących Halloween, po prostu nie biorę w tym udziału, nie daję się porwać halloweenowemu szaleństwu.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
ks. Robert J. Woźniak
14,95 zł
29,90 zł

Nieznajomość Trójcy jest nieznajomością życia

Trójca Święta jest centralną tajemnicą wiary. Droga w głąb tej tajemnicy prowadzi przez karty Pisma Świętego. Uważna lektura Biblii jest bowiem kontemplowaniem Trójcy, co w tej książce pokazuje ks. Robert...

Skomentuj artykuł

Kilka słów o tym, dlaczego nie lubię Halloween
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.