Pomysł tego kanały YouTube zrodził się z potrzeby serca w czasie pandemii. Rob nie spodziewał się, że po miesiącu śledzić go będą miliony ludzi na całym świecie. „Płaczę. Powinienem się tego nauczyć 15 lat temu” – pisze Arthur. „Czy możesz nazywać nas swoimi dziećmi?” – pyta James. „Szkoda, że mój tata mnie tego nie nauczył. Nie jest martwy, wciąż z nami mieszka, ale jest po prostu… nieobecny” – dzieli się wzruszeniem Water Sheep. Ta historia jest pełna Boga, przebaczenia i bliskości.
Pomysł tego kanały YouTube zrodził się z potrzeby serca w czasie pandemii. Rob nie spodziewał się, że po miesiącu śledzić go będą miliony ludzi na całym świecie. „Płaczę. Powinienem się tego nauczyć 15 lat temu” – pisze Arthur. „Czy możesz nazywać nas swoimi dziećmi?” – pyta James. „Szkoda, że mój tata mnie tego nie nauczył. Nie jest martwy, wciąż z nami mieszka, ale jest po prostu… nieobecny” – dzieli się wzruszeniem Water Sheep. Ta historia jest pełna Boga, przebaczenia i bliskości.
Tego lata kryzys klimatyczny zapuka do drzwi każdej polskiej rodziny i singla. Wszyscy poczują skok cen żywności spowodowany choćby suszą. Jak mówić, że to nasza wspólna sprawa? Jak pogodzić tego, któremu wszystko jedno, z tym, który na taki luksus nie może sobie pozwolić? Jak nie popadać w schematy, że proekologiczny jest hipsterski singiel, a wielodzietna rodzina żyje na kredyt Ziemi?
Tego lata kryzys klimatyczny zapuka do drzwi każdej polskiej rodziny i singla. Wszyscy poczują skok cen żywności spowodowany choćby suszą. Jak mówić, że to nasza wspólna sprawa? Jak pogodzić tego, któremu wszystko jedno, z tym, który na taki luksus nie może sobie pozwolić? Jak nie popadać w schematy, że proekologiczny jest hipsterski singiel, a wielodzietna rodzina żyje na kredyt Ziemi?
W ostatnim czasie wielu katolickich użytkowników portali społecznościowych powiela wpis, że epidemia więcej ludzi ocali niż zabije, ponieważ zamykane są kliniki aborcyjne. Ich zdaniem to Boże działanie. Czy potrafią jednak wytłumaczyć to mężowi młodej Polki, która zarażona wirusem zmarła krótko po porodzie, osieracając swoją córeczkę? Albo Włoszce, która po przeżytych wspólnie ponad 50 latach małżeństwa nie mogła nawet zobaczyć ciała męża i się z nim pożegnać, nim go skremowano. Jedyne, co wiemy o tej pandemii, to to, że wszyscy jesteśmy wobec niej równi. Wszyscy.
W ostatnim czasie wielu katolickich użytkowników portali społecznościowych powiela wpis, że epidemia więcej ludzi ocali niż zabije, ponieważ zamykane są kliniki aborcyjne. Ich zdaniem to Boże działanie. Czy potrafią jednak wytłumaczyć to mężowi młodej Polki, która zarażona wirusem zmarła krótko po porodzie, osieracając swoją córeczkę? Albo Włoszce, która po przeżytych wspólnie ponad 50 latach małżeństwa nie mogła nawet zobaczyć ciała męża i się z nim pożegnać, nim go skremowano. Jedyne, co wiemy o tej pandemii, to to, że wszyscy jesteśmy wobec niej równi. Wszyscy.
Dzisiaj widzę , że to nie Bóg ukrył się przede mną, ale ja przed Nim w poczuciu wstydu i upokorzenia. Kiedyś obwiniałem za to wyłącznie ludzi, których spotkałem na swojej drodze, a którzy dali mi odczuć, że moja depresja jest duchową karą za brak wiary i grzechy.
Dzisiaj widzę , że to nie Bóg ukrył się przede mną, ale ja przed Nim w poczuciu wstydu i upokorzenia. Kiedyś obwiniałem za to wyłącznie ludzi, których spotkałem na swojej drodze, a którzy dali mi odczuć, że moja depresja jest duchową karą za brak wiary i grzechy.
Codzienne samotne spacery przestają wystarczać. Wsiadam na rower i jadę w miasto, próbując uciec od siebie. Nie mam w planie się nigdzie zatrzymywać, ale ciepły wiatr nad Wisłą jest zbyt kuszący. W tej samej chwili ulicami włoskiego Bergamo przejeżdża konwój wywożący ciała zmarłych. Nie mieszczą się w kostnicach, piece nie nadążają ich kremować.
Codzienne samotne spacery przestają wystarczać. Wsiadam na rower i jadę w miasto, próbując uciec od siebie. Nie mam w planie się nigdzie zatrzymywać, ale ciepły wiatr nad Wisłą jest zbyt kuszący. W tej samej chwili ulicami włoskiego Bergamo przejeżdża konwój wywożący ciała zmarłych. Nie mieszczą się w kostnicach, piece nie nadążają ich kremować.
"Święty Józefie. Piszę do Ciebie ze świata, który stanął na głowie. Wszystko jest nie tak, jak być powinno. Zamknięte kościoły, odwołane msze...". Jeśli czujesz podobny lęk i tęsknotę, boli Cię to, co się dzieje wokół Ciebie - spójrz na Józefa, a znajdziesz ukojenie i odpowiedź.
"Święty Józefie. Piszę do Ciebie ze świata, który stanął na głowie. Wszystko jest nie tak, jak być powinno. Zamknięte kościoły, odwołane msze...". Jeśli czujesz podobny lęk i tęsknotę, boli Cię to, co się dzieje wokół Ciebie - spójrz na Józefa, a znajdziesz ukojenie i odpowiedź.
To nie będzie tekst o dyskryminacji, nierównościach czy braku parytetów w strukturach kościelnych. Będzie jednak jak najbardziej aktualny, bo bez chrześcijan traktujących serio Ewangelię – zarówno kobiet, jak i mężczyzn – nie da się w ogóle mówić o misji Kościoła.
To nie będzie tekst o dyskryminacji, nierównościach czy braku parytetów w strukturach kościelnych. Będzie jednak jak najbardziej aktualny, bo bez chrześcijan traktujących serio Ewangelię – zarówno kobiet, jak i mężczyzn – nie da się w ogóle mówić o misji Kościoła.
Kobieta walcząca o przyszłość i mężczyzna po przejściach. Jako para budzą ogromne emocje, jednocześnie całkowicie odcinając media od swojego życia. Nie są bohaterami skandali, a po oscarowym zwycięstwie świętowali na schodach, jedząc wegańskie burgery. Dzięki niej Joaquin odzyskuje światło w życiu naznaczonym mrokiem. Gdy już o sobie opowiadają, robią to wyłącznie z miłością i szacunkiem.
Kobieta walcząca o przyszłość i mężczyzna po przejściach. Jako para budzą ogromne emocje, jednocześnie całkowicie odcinając media od swojego życia. Nie są bohaterami skandali, a po oscarowym zwycięstwie świętowali na schodach, jedząc wegańskie burgery. Dzięki niej Joaquin odzyskuje światło w życiu naznaczonym mrokiem. Gdy już o sobie opowiadają, robią to wyłącznie z miłością i szacunkiem.
„Upiór z depresją i głosem anioła”; „nastolatka, która sprzedaje dzieciom pięknie opakowaną depresję”; „depresyjna królowa sceny”; „dilerka smutku” – tak jeszcze kilka miesięcy temu pisały o Billie Eilish niemal wszystkie media na całym świecie. Nastolatkowie zatracali się w jej kawałkach na niekończącym się replayu, a rodzice podnosili głos, że to niebezpieczna zabawa kosztem ich dzieci. Jakby depresję lub stany lękowe można było złapać przez muzykę niczym grypę drogą kropelkową. Jakby nie było żadnego innego powodu, dla którego mogliby się tak czuć, bo przecież „niczego im nie brakuje”. Tymczasem piosenki młodej Amerykanki mówią więcej niż chcieliby usłyszeć rodzice.
„Upiór z depresją i głosem anioła”; „nastolatka, która sprzedaje dzieciom pięknie opakowaną depresję”; „depresyjna królowa sceny”; „dilerka smutku” – tak jeszcze kilka miesięcy temu pisały o Billie Eilish niemal wszystkie media na całym świecie. Nastolatkowie zatracali się w jej kawałkach na niekończącym się replayu, a rodzice podnosili głos, że to niebezpieczna zabawa kosztem ich dzieci. Jakby depresję lub stany lękowe można było złapać przez muzykę niczym grypę drogą kropelkową. Jakby nie było żadnego innego powodu, dla którego mogliby się tak czuć, bo przecież „niczego im nie brakuje”. Tymczasem piosenki młodej Amerykanki mówią więcej niż chcieliby usłyszeć rodzice.
Pomysł samotnej Wigilii chodził mi po głowie od kilku lat. Nieśmiałe próby już podejmowałem. „Ratowali” mnie przed tym doświadczeniem przyjaciele. I muszę powiedzieć, że były to za każdym razem wspaniałe święta pełne niezasłużonej życzliwości. Ten miniony rok był na tyle intensywny w różne przeżycia, że postanowiłem dopiąć swego i na święta po prostu… zaprosić Jezusa. Jak odpowiedział na moje zaproszenie?
Pomysł samotnej Wigilii chodził mi po głowie od kilku lat. Nieśmiałe próby już podejmowałem. „Ratowali” mnie przed tym doświadczeniem przyjaciele. I muszę powiedzieć, że były to za każdym razem wspaniałe święta pełne niezasłużonej życzliwości. Ten miniony rok był na tyle intensywny w różne przeżycia, że postanowiłem dopiąć swego i na święta po prostu… zaprosić Jezusa. Jak odpowiedział na moje zaproszenie?
Ile razy słysząc podczas pasterki przejęzyczenie "owinęła Go w pieluszki i położyła w GROBIE, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie", zaśmiałeś się pod nosem? Jak widać jest w tym sporo teologicznej prawdy. Dzisiejszy patron przynosi nam proroctwo "o tym Dziecięciu".
Ile razy słysząc podczas pasterki przejęzyczenie "owinęła Go w pieluszki i położyła w GROBIE, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie", zaśmiałeś się pod nosem? Jak widać jest w tym sporo teologicznej prawdy. Dzisiejszy patron przynosi nam proroctwo "o tym Dziecięciu".
Punktem zwrotnym w myśleniu było dla mnie odejście pewnego księdza z kapłaństwa i fakty, które zaczęły wtedy wychodzić – bardzo niewygodne. Miałem w głowie mętlik. Pierwsza myśl: wygarnij mu wszystko. Ale po chwili przyszła druga myśl: idź do spowiedzi. Jak to? Mam iść do spowiedzi i powiedzieć, że bolą mnie grzechy drugiego człowieka? "A twoje własne cię nie bolą?" – pomyślałem. Z miejsca wstałem i ruszyłem w stronę konfesjonału.
Punktem zwrotnym w myśleniu było dla mnie odejście pewnego księdza z kapłaństwa i fakty, które zaczęły wtedy wychodzić – bardzo niewygodne. Miałem w głowie mętlik. Pierwsza myśl: wygarnij mu wszystko. Ale po chwili przyszła druga myśl: idź do spowiedzi. Jak to? Mam iść do spowiedzi i powiedzieć, że bolą mnie grzechy drugiego człowieka? "A twoje własne cię nie bolą?" – pomyślałem. Z miejsca wstałem i ruszyłem w stronę konfesjonału.
Kolejny koncert zaczyna się właśnie w tej chwili i możecie do niego dołączyć! Niespodzianek ze strony zespołu jest tak wiele, że nie wiemy od czego zacząć…
Kolejny koncert zaczyna się właśnie w tej chwili i możecie do niego dołączyć! Niespodzianek ze strony zespołu jest tak wiele, że nie wiemy od czego zacząć…
Każdy rodzic wydaje swoje dziecko na świat dwa razy. Najpierw fizycznie, a gdy przyjdzie czas, również duchowo. Tego wieczoru Szymon z Cyreny na nowo zrodził swoich synów.
Każdy rodzic wydaje swoje dziecko na świat dwa razy. Najpierw fizycznie, a gdy przyjdzie czas, również duchowo. Tego wieczoru Szymon z Cyreny na nowo zrodził swoich synów.
Niedoceniana zwłaszcza przeze mnie. Przyznaję bez bicia. Omijałem ją szerokim łukiem za każdym razem, gdy padała propozycja: "a może napisałbyś coś o Karolinie Kózkównie?". Dlaczego w tym roku sam o to poprosiłem? Nie wiem. Ale może to nie był przypadek.
Niedoceniana zwłaszcza przeze mnie. Przyznaję bez bicia. Omijałem ją szerokim łukiem za każdym razem, gdy padała propozycja: "a może napisałbyś coś o Karolinie Kózkównie?". Dlaczego w tym roku sam o to poprosiłem? Nie wiem. Ale może to nie był przypadek.
Dwa dni temu odważyłem się pójść na film "Nieplanowane". Po seansie jeszcze długo siedzieliśmy w fotelach. Trudno było tak po prostu wyjść, mając w głowie istny kocioł myśli. Byliśmy ostatnimi osobami, które opuściły salę kinową.
Dwa dni temu odważyłem się pójść na film "Nieplanowane". Po seansie jeszcze długo siedzieliśmy w fotelach. Trudno było tak po prostu wyjść, mając w głowie istny kocioł myśli. Byliśmy ostatnimi osobami, które opuściły salę kinową.
Masz tak czasem, że słyszysz jakiś utwór i wiesz, że to o twojej relacji z Bogiem? Włączasz radio dla zabicia nudy i zaczynasz się modlić? Powtarzasz wersy piosenek jak akty strzeliste? To świetnie. Bóg na pewno Cię słyszy.
Masz tak czasem, że słyszysz jakiś utwór i wiesz, że to o twojej relacji z Bogiem? Włączasz radio dla zabicia nudy i zaczynasz się modlić? Powtarzasz wersy piosenek jak akty strzeliste? To świetnie. Bóg na pewno Cię słyszy.
Tak skomplikowanej i rzeczywistej postaci nie widziałem w kinie od bardzo dawna. „Joker” odsłania nie tylko wewnętrzne piekło osób zmagających się z ciężkimi chorobami psychicznymi, ale również społeczne mechanizmy, których powinniśmy się wstydzić.
Tak skomplikowanej i rzeczywistej postaci nie widziałem w kinie od bardzo dawna. „Joker” odsłania nie tylko wewnętrzne piekło osób zmagających się z ciężkimi chorobami psychicznymi, ale również społeczne mechanizmy, których powinniśmy się wstydzić.
Film Jana Komasy skonfrontował mnie z uniwersalnym złem, takim, którego dopuszczamy się wszyscy. Nie ma wyjątków. Niby Kościół też to powtarza od wieków; w końcu wiemy, że Jezusa nie skazano za niewinność, lecz za nasze winy. Komasa jednak nie szuka tej prawdy w kontrastach, zestawiając grzesznika z czystym Bogiem, ale w podobieństwach. Ksiądz-oszust jest każdym z nas. Polecam film odważnym, bo wiem, że nie jest dla każdego.
Film Jana Komasy skonfrontował mnie z uniwersalnym złem, takim, którego dopuszczamy się wszyscy. Nie ma wyjątków. Niby Kościół też to powtarza od wieków; w końcu wiemy, że Jezusa nie skazano za niewinność, lecz za nasze winy. Komasa jednak nie szuka tej prawdy w kontrastach, zestawiając grzesznika z czystym Bogiem, ale w podobieństwach. Ksiądz-oszust jest każdym z nas. Polecam film odważnym, bo wiem, że nie jest dla każdego.
Przestańmy wrzucać smutne zdjęcia z podpisem "jesienna depresja". Mam dość bagatelizowania choroby, która doprowadza do samobójstw i mylenia jej z chandrą. Jest wiele słów w języku polskim, którymi można ją zastąpić. Dobierz odpowiednie i podaj dalej.
Przestańmy wrzucać smutne zdjęcia z podpisem "jesienna depresja". Mam dość bagatelizowania choroby, która doprowadza do samobójstw i mylenia jej z chandrą. Jest wiele słów w języku polskim, którymi można ją zastąpić. Dobierz odpowiednie i podaj dalej.