Chiny i zamorskie diabły

Logo źródła: Dziennik Polski Marek Oramus / "Dziennik Polski"

Istnieje kategoria straceńców, którym ciasno i nudno pod ojczystym niebem, dlatego pakują się w różne egzotyczne miejsca. Peter Hessler, Amerykanin, pod sam koniec XX wieku zainstalował się jako dziennikarz w Pekinie, a znając język zaczął zgłębiać fascynującą historię tego kraju. Efektem jest jedna z najlepszych książek, jakie czytałem o Chinach: "Kości wróżebne".

Historia w dzisiejszych Chinach jest problemem, ponieważ nie chce układać się tak, jak wymaga tego oficjalna polityka. W prowincji Sinkiang wykopano doskonale zachowane mumie sprzed trzech tysięcy lat; kłopot w tym, że w niczym nie przypominają Chińczyków. Są to "zamorskie diabły", jak nazywa się w Chinach Europejczyków, a więc ludzie o białej skórze i jasnych albo rudych włosach, odziani w obramowane futrem płaszcze i wysokie buty. Faktura tkanin przypomina tę z grobów w Niemczech i Skandynawii, pochodzących z tego okresu. Wygląda na to, że przodkowie dzisiejszych Chińczyków byli Indoeuropejczykami, czego nie dopuszcza oficjalna ideologia. Odgórną decyzją badania te zostały zablokowane.

Podobnie z tytułowymi kośćmi wróżebnymi, czyli napisami na skorupach żółwia i łopatkach byka, pozostałymi po dynastii Shan (jakieś 1,5 tys. lat przed Chrystusem). Podobnie z rzeźbami w brązie, o których pochodzeniu nic konkretnego nie wiadomo. Prawie na pewno w starożytnych Chinach istniało więcej niż jedno centrum cywilizacji, i to z nich w wyniku niewiadomych wydarzeń ukształtowało się dzisiejsze Państwo Środka. Które z centrów uznać za "prawidłowe"? Chińczycy mają kłopoty. Historia jest dla nich bardzo ważna, ponieważ współczesność zdaje się z niej wynikać prawie bezpośrednio.

Hessler buduje swą książkę w sposób ostentacyjnie nieefektowny. Stopniowo dociera do tajemnic, do których miejscowy dziennikarz nigdy by się nie dobrał: losów uczonych podczas "rewolucji kulturalnej", nieodwracalnych szkód, jakie spowodował ten okres ideologicznego zdziczenia. Jego książka jest zdumiewająco erudycyjna: obcując z zagadnieniami naukowymi, takimi jak uproszczenie chińskich ideogramów, zarządzone przez Mao, wypowiada się o naturze języka, o formach jego zapisu itp. Mało kto wie, że chiński pozbawiony jest alfabetu, a wprowadzeniu w Chinach alfabetu łacińskiego zapobiegł... Stalin, mówiąc do Mao, iż tak wielki naród jak chiński zasługuje na własną formę zapisu języka. Być może właśnie dzięki takim przenikliwym uwagom sowieckiego satrapę okrzyknięto genialnym językoznawcą...

Przez Polata, Ujgura, który chce emigrować do USA, Hessler poznaje mniejszość ujgurską w Pekinie, świadkuje operacjom na tamtejszym czarnym rynku, śledzi przejawy "kultury podróbek". W Chinach wszystko jest podróbką, od markowych ubrań po westerny, ale w dziedzinie sztuki każdy z dnia na dzień może być objęty partyjną klątwą. Z kolei losy Polata w Ameryce skłaniają do porównań między tymi dwoma krajami - wychodzi na to, że mimo wielkich różnic obydwa narody mają ze sobą wiele wspólnego. Zamieszkują ogromne terytoria, składają się z wielu grup etnicznych, trzymają je razem wspólne idee. Źle znoszą niepowodzenia, ale mają wielkie aspiracje. Wniosek z "Kości wróżebnych" płynie taki, że dzisiejsze Chiny wciąż nie mogą się zdecydować, kim są i jaką drogą chciałyby podążyć ku przyszłości. Jedno jest pewne: czasy stagnacji dla Chin minęły, a w grę mocarstw o dominację nad światem włączył się nowy zawodnik o wielkich możliwościach.

Peter Hessler: "Kości wróżebne. Podróż po przeszłości i teraźniejszości Chin"

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Chiny i zamorskie diabły
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.