Festiwal obietnic

(fot. PAP/Radek Pietruszka )
Jarosław Stróżyk / slo

Nowa premier w exposé odwoływała się do przyszłości, a jednymi z najczęściej używanych przez nią słów - oprócz występującej zawsze w tym zestawieniu "Polski" - były m.in. "sukces", "ja" i "rodzina".

Zwiększenie wydatków na polską obronność do równowartości 2 proc. PKB, przygotowanie polskiej gospodarki do wejścia do strefy euro, zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego Polski, rewolucja na kolei i w służbie zdrowia, a także zmiany w ordynacji podatkowej i prawie o działalności gospodarczej - to najważniejsze cele, które postawiła przed swoim rządem w exposé premier Ewa Kopacz.

Nowa premier zaczęła swoje wystąpienie dużo bardziej optymistycznie niż Donald Tusk, rozpoczynający swoje rządy w 2007 r. Często odwoływała się do przyszłości, a jednymi z najczęściej używanych przez nią słów - oprócz występującej zawsze w tym zestawieniu "Polski" - były m.in. "sukces", "ja" i "rodzina". Dla porównania, jej poprzednik najchętniej używał słów "kryzys", "ciężar" i "bezpieczeństwo". Exposé nowej szefowej rządu było też krótkie - trwało zaledwie czterdzieści pięć minut. Tusk w swoim wystąpieniu z 2007 r. przemawiał ponad trzy godziny. Ekspremier był zresztą jednym z głównych tematów wystąpienia Ewy Kopacz. - Panie przewodniczący, wszyscy życzymy panu sukcesu, wszyscy. Mam też dziś dla ciebie, Donaldzie, i dla innych wiadomość: to ja stoję na czele rządu, tego nowego rządu, i za to biorę pełną odpowiedzialność - mówiła Kopacz.

Chwilowe pojednanie

Paradoksalnie sama Ewa Kopacz sprawiła, że to właśnie na Donaldzie Tusku i liderze opozycji Jarosławie Kaczyńskim skupiła się uwaga mediów. - Wszyscy wiemy, że nad polskim życiem publicznym od lat ciąży osobista niechęć prezesa Jarosława Kaczyńskiego do Donalda Tuska. Nie chcę tego oceniać. Wiem tylko, że Donald Tusk dzięki wielkiemu sukcesowi wyjeżdża do Brukseli, gdzie będzie prezydentem Europy, nie będzie uczestniczył w krajowej polityce. Może to jest czas, powiem więcej - to najwyższy czas, aby przełamać tę osobistą zapiekłość. Apeluję do pana Jarosława Kaczyńskiego: panie prezesie, zdejmijmy z Polski tę klątwę nienawiści - mówiła pani premier. Na odpowiedź lidera PiS nie trzeba było długo czekać. Kaczyński zaraz po zakończeniu exposé podszedł do Tuska i pogratulował mu wyboru na stanowisko szefa Rady Europejskiej. - Powiedziałem Donaldowi Tuskowi, żeby nie wierzył, że ja go nienawidzę - tłumaczył swoją reakcję lider PiS. Zdaniem ekspertów zrujnował w ten sposób część narracji PO i sprawił, że na jedynkach wszystkich mediów pojawiło się chwilowe pojednanie Tuska z Kaczyńskim, a nie obietnice składane przez Ewę Kopacz.

Garść obietnic

A obietnic w swoim exposé nowa premier złożyła blisko trzydzieści. W latach 2014-2020 ma w Polsce powstać 1770 km autostrad. - W 2014 r. oddamy do użytku ponad 160 km dróg ekspresowych i podpiszemy umowy na kolejne 300 km - zapowiedziała Kopacz. Na przyzakładowe przedszkola rząd ma przeznaczyć 2 mld zł. Premier zadeklarowała też zwiększenie nakładów na budowę żłobków z 50 do 100 mln zł. Padła też obietnica urlopów rodzicielskich dla wszystkich rodziców. Otrzymają je także bezrobotni, pracujący na umowę o dzieło, studenci i rolnicy. Rząd znajdzie pieniądze na sfinansowanie zatrudnienia w szpitalach młodych lekarzy rezydentów. Chodzi o wszystkich absolwentów uczelni medycznych z lat 2012-2015 - jest ich 3,5 tys. - W puli środków europejskich znajdziemy pieniądze na stworzenie nowych domów dla seniorów - mówiła Kopacz. - Rząd zrealizuje obietnicę waloryzacji emerytur. W 2015 r. przeznaczymy na ten cel 2,5 mld złotych - obiecała. Rząd ma też pomóc studentom uczącym się na najlepszych uczelniach zagranicznych. Ale nowa pani premier stawia warunek - po przyjeździe do kraju taki student będzie musiał przez pięć lat tutaj pracować. - W przyszłym roku będziemy mieć bezpłatny podręcznik dla drugiej i trzeciej klasy podstawówki i pierwszej klasy gimnazjum - zapowiedziała Kopacz. Natomiast do 2017 r. taki podręcznik będą miały wszystkie klasy szkoły podstawowej i gimnazjum.

Dla każdego coś miłego

W ocenie wystąpienia Kopacz bardzo podzieleni są politolodzy. - Krótkie, konkretne, zawierające wszystkie elementy, które powinno mieć - tak exposé ocenia politolog dr Anna Materska-Sosnowska z Ośrodka Analiz Politologicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Według niej Kopacz wypadła lepiej niż w swoich pierwszych wystąpieniach, które wygłaszała jako premier. - Widać było, że się przygotowała - podkreśla politolog. Premier Ewa Kopacz składała w exposé obietnice, nie uwzględniając faktu, że jej rząd będzie rządził rok - zwraca uwagę prof. Kazimierz Kik z Uniwersytetu im. Jana Kochanowskiego w Kielcach. W tym kontekście ocenia wystąpienie Kopacz jako "żenujące". - Gdyby exposé mówiło o zadaniach do zrealizowania w ciągu najbliższego roku, trwałoby pięć minut, a nie godzinę - dodaje. Dla każdego coś przyjemnego - tak środowe wystąpienie ocenia dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Według niej na mównicę wyszła "dobra mama", która każdej grupie zawodowej coś naobiecywała. Jednak zaraz nasuwa się pytanie - tylko za ile?

Ile to nas będzie kosztować?

I to właśnie pytania o koszty składanych obietnic pojawiały się po exposé najczęściej. "Mam kłopot: jak nazwać żeński odpowiednik politycznego Świętego Mikołaja? Jakieś propozycje?" - pytał zaraz po wystąpieniu Kopacz na Twitterze były minister finansów i szef NBP Leszek Balcerowicz. - To, co jest niepokojące, to fakt, że nie padła informacja, skąd wziąć na to pieniądze. Z jednej strony mamy olbrzymie zadłużenie ZUS i dług publiczny sięgający 972 mld zł, a z drugiej strony premier mówi o dopłatach do urlopów rodzicielskich, tanich podręcznikach czy dopłatach do rodzin wielodzietnych - zauważa szef Bussines Center Club Marek Goliszewski. Nie wszystkich ekonomistów przeraża jednak lista złożonych obietnic.

- Nie należę do tych, którzy uważają, że w sferze ekonomicznej było jakieś szczególnie duże nagromadzenie obietnic. Ocena skutków finansowych jest właściwie niemożliwa na podstawie tego, co ona mówiła - podkreśla ekonomista prof. Ryszard Bugaj. - Na ludziach zrobiło wrażenie, że ona zapowiedziała nie 50 mln, a 100 mln zł na żłobki. To brzmi mocno, a przecież nasz produkt krajowy brutto to jest mniej więcej 1700 mld zł. Są to więc śmieszne pieniądze, choć robią wrażenie - dodaje. Sama pani premier zapewnia, że planowane wydatki były konsultowane z ministrem finansów i zostały bardzo dokładnie przeliczone. - Wstępne szacunki kosztów działań na rok 2016, te, o których tu przed chwilą mówiłam, gdy rozmawiałam z państwem o moich planach na przyszłość, są na poziomie 3,5 mld zł. Więc nie są to setki miliardów tak jak usłyszałam, nie są to nawet dziesiątki miliardów - podkreślała jeszcze w środę Kopacz.

Kontrexposé Kaczyńskiego

Większości opozycji premier Kopacz jednak nie przekonała. PiS kilka dni później zorganizowało konwencję, na której Jarosław Kaczyński wygłosił coś na kształt kontrexposé. - Polska musi rozwijać się szybciej niż obecnie o co najmniej 5 proc., a nie o żadne 3 proc., polska gospodarka musi być innowacyjna, trzeba postawić na polską naukę - podkreślał lider PiS. - W exposé premier Kopacz zapowiedziała cud, polegający na tym, że w ciągu roku zrealizowane zostanie to wszystko, co nie zostało zrealizowane w ciągu siedmiu lat.

Tych słów nie można brać poważnie - dodał. Równie krytyczny jest lider SLD. - To nie jest exposé, które można brać poważnie z uwagi m.in. na horyzont, który został przez panią (Ewę Kopacz) nakreślony. To raczej koalicyjny rachunek sumienia, wykaz tego, co było zapowiadane do zrobienia, a czego koalicja nie zrobiła i już nie zrobi - powiedział Leszek Miller. Wystąpienie Kopacz ocenił w swoim charakterystycznym kąśliwym stylu: "To nie exposé, to testament". Z tego frontu wyłamał się jedynie Janusz Palikot. - Chciałem powiedzieć pani premier - jak Boga kocham - żałuję, że pani nie rządzi od 2007 r. Naprawdę, nie żartuję. Więcej - gdybym w 2010 r. wiedział, że doczekam takiego premiera i takiego exposé, to bym nie wyszedł z Platformy - oświadczył podczas debaty w Sejmie. Natychmiast pojawiły się komentarze, że to rozpaczliwa próba powrotu do Platformy ze strony polityka, którego partię opuściło większość posłów, a sondażowe poparcie jest bliskie zera.

Kopacz szansą dla PO?

Faktem jest, że efekt nowej miotły na razie działa. Według najnowszego sondażu przeprowadzonego przez TNS Polska dla "Wiadomości" TVP1 już po exposé Platforma utrzymuje 34-procentowe poparcie, natomiast na PiS zagłosowałoby 28 proc. respondentów. Prawie połowie Polaków podobają się propozycje nowej premier. Na pytanie, czy exposé premier Ewy Kopacz to dobry plan dla nowego rządu, 40 proc. badanych odpowiedziało, że tak. Jedna czwarta - 26 proc. respondentów - uważa, że to nie jest dobry plan, a jedna trzecia nie ma zdania.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Festiwal obietnic
Komentarze (7)
.
...
12 października 2014, 21:27
A propos berlińskiej eskapady [url]http://bankfotek.pl/view/1799463[/url] To jakieś zawody z "prezydentem" kto popełni więcej gaf i bardziej ośmieszy Polskę?
K
K4
10 października 2014, 21:32
Nie chcemy żadnych autostrad więcej w PL!! Załóżmy, że postawią nam taką koło domu do miejsca pracy (jedna bramka przejazdowa) o ile wzrośnie nam koszt dojazdu do pracy?? Kasa nie pójdzie dla Polski tylko do prywatnej zachodniej firmy, która wyłożyła większą część na jej budowę, a może i mniejszą część, bo trochę daje UE, na pozostałą część zadłuża się PL a firma wykłada mniejszą część. Raz w roku na wakacje fajnie jedzie się po autostradach, ale czy są one nam niezbędne??!!
K
kropek
11 października 2014, 10:17
ale przecież do pracy nikt Ci nie każe jeździć autostradą :) Jeśli wolisz stać w korkach i wstawać 2 godziny wcześniej, żeby oszczędzić parę złotych to masz taką możliwość :) Autostrady są głównie dla rozwoju transportu, a co za tym idzie handlu, a co za tym idzie gospodarki. To, że korzystasz z nich raz w roku jak jedziesz na urlop, to Twoja sprawa. Są tacy, którzy z nich korzystają codziennie i jakoś najwidoczniej im się to opłaca. Może nawet na tym oszczędzają.
K
K4
12 października 2014, 21:09
Jadac z "dołu" PL na "górę" i odwrotnie w jedną stronę pojechałem drogami płatnymi w drugą "darmowymi" mniej więcej w takich samych godzinach. Okazuje się, że drogi płatne są praktycznie puste, a mają dużo większy budżet na naprawy. Natomiast drogi "darmowe" nie dość, że większość ludzi nimi jeździ to są jeszcze w kiepskim stanie. Pracodawcy często każą jeździć swoim pracownikom (kierowcom) drogami darmowymi. Kiedyś jak nie było w Polsce tyle obcych sklepów, to nasze krajowe sklepy brały towar nasz - Polski, teraz gdy większość marketów wyparła nasze sklepy, to i marchewkę dowozi się z zagranicy, jak i wiekszość produktów. Więc transport potrzebny! Niestety kasa z tych sklepów wraca do kraju w jakim są zarejestrowane. U nas natomiast zostaje mała część w postaci najniższej krajowej zapłaconej pracownikom tegoż markety, gdzie państwo obciązy ich sporymi podatkami, a oni, żeby nie stać w korku będą mogli zapłacić firmie zagranicznej za kilka minut oszczędności czasu. Postęp cywilizacyjny zmierza w dobrym kierunku!! Patrząc jeszcze na jakość produktów to np. trzeba sprawdzać ile procent mięsa jest w mięsie, bo można przecież napchać tam jakichś sztucznych tanich zapychaczy
Q
qwerty
10 października 2014, 19:23
Nie wiem dlaczego naszą panią Premier nazywają Ewa Gump. Nie chce tu obrażać Forresta. No i trzeba przyznać, że naszą panią Premier ubiera ten sam Dom Mody co panią Merkel.
10 października 2014, 16:22
Ewuniu nasza kochana! Nasza kwoko narodowa! Za to co odstawiłaś w Berlinie przy Merkelowej to normalnie daję Ci 20 punktów na 10 możliwych XD. A i owacja na stojąco jak najbardziej Ci się należy. Ja pierdzielę... Gdyby coś takiego przytrafiło się jakiemuś PiS-owcowi to by go obśmiali, obsmarkali i, pardonnez moi, obsrali z każdej możliwej strony.  Urządzono by co najmniej dwutygodniowy festiwal rechotu i szyderstwa w każdej telewizorni... Przed oczyma duszy mojej już widzę co by napisali Żakowscy, Parandowskie, Kuczyńscy, Wielowieyskie, Lisy, Najsztuby, Miecugowy i cała reszta tych ober-szmaciarzy… Jakie używanie by było!  Andrzeje Wajdy by się wstydziły, że co powie Europa! Daniele Olbrychskie by się wstydziły, że jak to w ogóle, kto to i dlaczego?... Ach, ach! Jakże by to Pendereccy przetrzymali! Jerzy Stuhr ( a może Szczur???) znów by się załamał i zapłakał nad tą nieszczęsną, zapyziałą Polską… Jezusie Niebieski… Co by to było… A tu, proszę: cicho sza. Pani kwoka, wrrrrróóććć!, Pani premier (premierka?) musi przecież mieć 100 dni spokoju! Pani premier prowadzi nasz kraj w trudnym dziejowym zakręcie, pardon, MOMENCIE historii, aby kiedyś zamienić go w jaj… to znaczy W RAJ!!! I wszyscy winniśmy wesprzeć Panią premier i  jej ,,psiapsiółeczki’’ (kardynale Nycz! liczę również na waszą, zawsze usłużną względęm PO eminencję) w tym nierządzie, to znaczy w RZĄDZIE ! Tak! Razem z redakcją z Czerskiej i telewizornią z Wiertniczej stwórzmy FJJSJ! Czyli FRONT  JEDNOŚCI JEDNYNIE  SŁUSZNEJ  JEDNOMYŚLNOŚCI! Kto wie? Może wtedy sam cappo di tutti szmaciari, Donald ,,Ryży’’ Tusk powróci z dalekich krajów?
10 października 2014, 16:40
Nie ma sensu ani słuchać, ani tym bardziej próbować analizować jakichkolwiek ,,wystąpień'' członków tej przestępczej, zaprzańskiej organizacji jaką jest PO. Ich miejsce jest w salach rozpraw, a nie w Sejmie. Słuchać to powinniśmy przesłuchań Sienkiweicza i Belki przed Trybunałem Stanu za złamanie Konstytucji RP! Albo syneczka Donka, który powinien zostać wzięty w obroty przez prokuratora za Amber Gold. Albo naszego ,,zegarmistrza'' Sławka Nowaka...   I wielu, wielu innych ,,misiów'' ( ,,Kasa, misiu, kasa!!!!'' oto hasło PO). Z głębi serca życzę wam, drodzy PO-paprańcy, niech WAS SZLAG JASNY TRAFI!