Premier puszcza oko do gejów?

(fot. PAP/ Radek Pietruszka)
Michał Bondyra / "Przewodnik Katolicki"

– Jestem gotowy do dyskusji o związkach partnerskich – mówi premier Tusk, odnosząc się do projektu ustawy SLD. – To afirmacja homoseksualizmu – komentuje lider PIS Jarosław Kaczyński. – Nigdy tego nie zaakceptuję – stwierdza Jarosław Gowin, kolega klubowy premiera.

Burzę wywołało niespodziewane oświadczenie Donalda Tuska podczas konferencji we Włocławku. Premier powiedział m.in., że „sprawę związków partnerskich można wziąć na tapetę jako jeden z pierwszych projektów w przyszłej kadencji”. Chodzi o projekt SLD powstały przy współpracy z działaczami Kampanii przeciw Homofonii. Zakłada on możliwość zawierania związków partnerskich przez osoby tej samej płci, prawo do wspólnoty majątkowej, wspólnego opodatkowania, ale i dziedziczenie w wypadku śmierci partnera.

Według projektu taki związek zawierany byłby notarialnie, a potem zgłaszany do urzędu stanu cywilnego. O jego końcu decydowałby zgon któregoś z partnerów lub wspólne oświadczenie o rozwiązaniu umowy o zawarciu związku. W razie jednostronnej woli zakończenia związku, umowa w sprawie jego zawarcia traciłaby ważność po upływnie pół roku od dnia złożenia oświadczenia. Według projektu, do którego oko puszcza premier, partner może odmówić zeznań przeciwko osobie, z którą jest w związku, ma prawo ją pochować, ale i starać się o rentę po zmarłym. Mógłby też m.in. w pierwszej kolejności dziedziczyć po nim majątek, a nawet starać się o przejęcie po nim umowy najmu mieszkania.

– Każdy z nas ma prawo zadecydować, kto będzie posiadał wiedzę o naszym stanie zdrowia lub zdecyduje o tym, jak i gdzie zostaniemy pochowani. Nie zawsze jest tak, że to właśnie z rodziną mamy najlepsze układy. Mamy prawo przekazać swój majątek osobie, którą darzymy zaufaniem, z którą wiąże nas uczucie – broni projektu wiceprzewodnicząca klubu PO Małgorzata Kidawa-Błońska na łamach „Rzeczpospolitej”. Kompletnie nie zgadza się z nią drugi wiceprzewodniczący klubu PO Jarosław Gowin: – W tym całym projekcie nie chodzi naprawdę o dobro konkretnych ludzi, tylko o przeprowadzenie rewolucji obyczajowej, odejście od tradycyjnej moralności – mówi w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, dodając, że na pewno „za taką ustawą ręki nie podniesie”, bo „wprowadza ona tylnymi drzwiami małżeństwa homoseksualne”. W podobnym tonie wypowiada się szef PiS Jarosław Kaczyński, uważając, że ta legalizacja to afirmacja homoseksualizmu. – Nie ma żadnych społecznych przesłanek, żeby tego rodzaju orientacje były afirmowane przez państwo – stwierdza stanowczo.

Co zatem chciał osiągnąć Donald Tusk, uchylając furtkę dla legalizacji związków partnerskich? Pozyskać część elektoratu SLD przed zbliżającymi się wielkimi krokami wyborami? A może przeprowadzić lewacką rewolucję obyczajową? Bez względu na intencje trudno dziś traktować premiera jako prawicowego polityka kierującego się zasadami chrześcijańskimi, a jego ugrupowanie – mimo obecności Gowina – za konserwatywno-liberalne.

Z Markiem Jurkiem, prezesem Prawicy Rzeczpospolitej, byłym marszałkiem Sejmu, o projekcie związków partnerskich.

Premier Donald Tusk mówi, że po wyborach jest gotowy przyjąć rozwiązania postulowane przez zwolenników związków partnerskich. To wyborcza gra najważniejszego człowieka w Platformie czy ostry skręt na lewo i to do tego obyczajowy?

– W warunkach poważnego kryzysu demograficznego, który obok aspektów ekonomicznych ma wymiar również moralny, premier mówi o rosnącej akceptacji dla związków nieformalnych, a nawet homoseksualizmu, jako o postępie społecznym. To kolejna manifestacja nieodpowiedzialności premiera Tuska. Parę lat temu zapowiedział, że w tym roku Polska nie będzie już miała waluty narodowej. Na szczęście tamto mu się nie powiodło.

Czy związki partnerskie to nie zakamuflowana legalizacja małżeństw homoseksualnych?

– To już kolejny krok w tym kierunku. Był przecież wyrok Trybunału Strasburskiego w sprawie szczecińskiej przeciwko Polsce, w której uznano, że pary homoseksualne należy traktować tak jak konkubinaty, jak formę rodziny, w zakresie uprawnień do zajmowanych mieszkań komunalnych po zmarłym. PO wprowadziła do Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzeja Rzeplińskiego, mimo że prof. Rzepliński – „w imię praw człowieka” – domagał się udzielania homoseksualistom „ślubów” w warszawskich ambasadach państw, które mają tego rodzaju ustawodawstwo. Była też niedawno ustawa o prawie prywatnym międzynarodowym i odrzucenie poprawki wykluczającej uznawanie tzw. małżeństw homoseksualnych zawartych za granicą. Poprawkę odrzucono głosami PO i SLD, mimo że trzydziestu paru posłów PO głosowało w obronie małżeństwa. Wygraną większości lewicowo-liberalnej ułatwiła nieobecność dużej części kierownictwa PiS na głosowaniu.

Włodzimierz Czarzasty, szef Stowarzyszenia Ordynacka, chwaląc gotowość premiera w sprawie związków partnerskich, stwierdził, że deklaracja Tuska to wyraz tendencji do tego, by odejść od konserwatywnej wizji rodziny, i uregulowanie tego, co ma już miejsce: wzrostu urodzeń pozamałżeńskich i rozwodów.

– Rodzina jest wspólnotą prawa naturalnego. Nie jest to kwestia wymyślonej wizji. Jeżeli w małżeństwach coraz mniejszą wagę przywiązywać się będzie do wierności, to znaczy, że należy zmienić etykę? To kryzys, a nie inna wizja. Co możemy jednak zrobić, by go przełamać? W wielu sprawach, jak choćby kryzys demograficzny, państwo może wpływać w sposób pośredni (na przykład przez ochronę podatkową rodziny wychowującej dzieci). W przypadku najbardziej osobistej etyki państwo nie powinno przede wszystkim szkodzić. Warto zadać sobie pytanie: czy ustawy proponujące legalizację związków konkubinackich będą wzmacniać rodzinę czy wręcz osłabiać? Gdy bł. Jan Paweł II w Irlandii zabierał głos w sprawie debaty rozwodowej, mówił, że prawo dopuszczające rozbicie rodziny samo w sobie osłabia małżeństwa w kryzysie, proponuje poddanie się trudnościom.

Jakie skutki może mieć ewentualne zatwierdzenie projektu zgłoszonego przez SLD?

– Chodzi tak naprawdę o wyzwania rzucone podstawom ładu społecznego. Budowanie zupełnie innej Polski. Odpowiedzią na konsolidację opinii liberalnej (akcja SLD, głosy liderów PO – premiera Tuska, przewodniczącej Kidawy-Błońskiej, ministra Boniego, nawet wypowiedź Jadwigi Staniszkis, będącej czołowym autorytetem intelektualnym PiS, która w tej sprawie powoływała się na liberalizm prezydenta Lecha Kaczyńskiego) powinna być konsolidacja opinii chrześcijańskiej. Tu w jednym froncie powinny stanąć PiS, PSL i mniejszość o poglądach katolickich w PO. Potrzebny jest mocny apel do odpowiedzialności i koalicja sumień. Zamiast tego mamy jednak kolejne komisje śledcze i walki partyjne. Tymczasem stawką jest wybór cywilizacyjny, który rozstrzygnie, w jakim świecie będą żyły nasze dzieci i wnuki. Najwyższa pora, by opinia katolicka w życiu publicznym odzyskała samodzielność i przywróciła właściwą hierarchię zadań w ocenie spraw społecznych.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Premier puszcza oko do gejów?
Komentarze (41)
H
HANKA
18 czerwca 2011, 01:13
 PEDERASCI NIE BEDA ZBAWIENI ! (SW.PAWEL)
ZW
zakochany w choince
11 czerwca 2011, 08:53
Rzadkościa są długotrwałe związki homo-istota tej preferencji seksualnej wyklucza to. Więc cały szum o prawa"małżeńskie" jest tylko mrzonką.A wszelkie ogólne prawa rzeczowe nie rozróżniają preferencji seksualnych. Jak ideowy krzyk ugrupowań homo może być wyznacznikiem tworzenia szczególnych praw dla ich propagatorów.Preferencja seksualna ma być tego powodem ? To zacznijmy tworzyć parki dla dendrofili i hale sportowe dla sado-maso a zwiazki kynologiczne zmuśmy do specjalnych hodowli dla zoofili. Rolą Państwa nie jest zaglądanie do sypialni obywatela Homo zawsze będą "dyskryminowani" czy to sie podoba zmieniającym sie rządom i politykom,czy nie. Kryterium "normalności" nie narzuci żadna ustawa,czy też istnienie lub nie jednostki chorobowej. Ostatecznym jej wyznacznikiem jest i tak obyczajowość i "większość". Wykorzystywanie ich "niedoli" i ich samych jako "mięso wyborcze"-kończy się dla nich źle. Adopcja przez pary homo zawsze będzie wielkim nieszczęściem dla dziecka.Prędzej czy później beędzie narażone na ostracyzm rówieśników-czy to sie będzie podobało czy nie. Cały ten homo zgiełk w podupadajacej europie-już "przerabiano" w USA w latach 60-tych. i jest to cykliczne...
L
leszek
11 czerwca 2011, 07:47
Katolicy są, i zawsze mieli obowiązek być tolerancyjni dla każdej ludzkiej ułomności. Homoseksualiści nie spadli wczoraj z księżyca i jakoś nie działa im się krzywda. Ale nie będzie tolerancji dla publicznego zgorszenia na hałaśliwych paradach, mających wymusić na społeczeństwie przyjęcie fałszywych poglądów, że zboczenie jest normą. I dopóki będą swoje łapy trzymać z dala od dzieci! Zgadzam się częściowo z tym. Póki chodzi o zwykłą tolerancję państwa w stosunku do homoseksualistów, która polega m.in. na przyznaniu im minimalnych, ludzkich praw, wszystko jest ok. @~aa, trochę mylisz i mieszasz pojęcia. Tolerancja nie polega na przyznawaniu jakimś odmieńcom minimalnych praw, ale na uszanowaniu ich odmienności. Tolerancja ma więc rację bytu w przypadku jakichś odmienności, a nie w przypadku osób w jakiś sposób chorych czy ułomnych. A w przypadku homoseksualistów, bez żadnej łaski należą im się wszelkie prawa przynależne innym, a nie jakieś tam łaskawie przyznane minimalne ludzkie prawa. Rzecz jednak w tym, że należą im się prawa takie same jak i innym, a nie żadne szczególne przywileje! Często zdarza się bowiem tak, że oni są dla siebie jedyną rodziną i zrozumiałe, że chcą mieć pewne wzajemne prawa... I tu jest pies pogrzebany... Piszesz że są dla siebie jedyną rodziną... A niby kto jest dla siebie jedyną rodziną?!? Wiesz co to jest rodzina?!? Dwóch w żaden sposób niespokrewnionych facetów nazywasz rodziną?!? Uważasz że ich żądanie szczególnych przywilejów jest zrozumiałe? Tylko dla nich jesteś tak łaskawy czy generalnie uważasz że zrozumiałym jest gdy ktoś żąda dla siebie jakichś przywilejów których inni nie mają? To że dla nas katolików nie są te związki normalne i nam się nie podobają, nie znaczy że trzeba dyskryminować innych. Zgadzam się z tym, że nie trzeba dyskryminować homoseksualistów. Ale apropo czego to piszesz? Sugerujesz że homoseksualiści są dyskryminowani? A niby w jaki sposób są dyskryminowani? Że nie mają żadnych przywilejów? Brak przywilejów nazywasz dyskryminacją? Skoro tak samo jak i cała reszta mężczyzn nie będącymi krewnymi nie mogą się wspólnie rozliczać z podatków, to uważasz że są dyskryminowni bo powinni być wyróżnieni szczególnymi przywilejami? Skoro dziedzicząc po sobie muszą płacić podatki dokładnie takie same jak i cała reszta mężczyzn nie będących krewnymi, to uważasz że są dyskryminowani bo powinni być wyróżnieni szczególnymi przywilejami? Można uznać takich ludzi za chorych po prostu i nie wolno im z tego powodu ubliżać. Przy czym nie podoba mi się, że organizują parady itp, bo to jest już przesada. Póki nie naruszają systemu wartości i praw innych ludzi, my też nie mamy prawa ich nie tolerować. Ano właśnie. Można i wręcz należy uznać ich za chorych i nie wolno im z tego powodu ubliżać. I póki nie naruszają systemu wartości i praw innych ludzi należy im się tolerancja. Rzecz jednak w tym że oni naruszają system wartości i prawa innych ludzi. Skoro twierdzą np., że ich zboczenie nie jest żadnym zboczeniem ale jednym z rónoprawnych wariantów normy to jest to właśnie naruszanie systemu wartości.
K
kemot
10 czerwca 2011, 22:36
Jak na mój rozum to już jest zwykła dyktatura PO-lszewizmu, bo oni byli w mniejszości a chciele mieć słuszność. Ten "rudy" nie czołg wprawdzie, ale też pancerny wprowadza dyktaturę i próbuje zmusić np. mnie do uznania tego czego nie akceptuję. Jak mu sie nie podoba mój sposób bycia i życia to nie będę mu przeszkadzał w wyjeżdzie do Irlandi, którą tak kocha. Krzyż na drogę i kopa na rozpęd w imię miłości chrześcijańskiej, bo nie chcę mu zrobić krzywdy. Jeszcze trochę a meczety będę znacznie bardziej widoczne w naszym krajobrazie. Nic nie kumasz ale obelgi wychodzą Ci nieźle.
K
kemot
10 czerwca 2011, 22:34
www.tygodnik.com.pl/numer/274709/katechizm.html   @Aleksander No i co z tego wynika wg Ciebie? Mamy akceptować w Kościele "małżeństwa" homoseksualne? Mamy wyrażać zgodę na adopcję dzieci przez takie "małżeństwa"?
A
Aleksander
10 czerwca 2011, 22:17
"Zgadzam się częściowo z tym. Póki chodzi o zwykłą tolerancję państwa w stosunku do homoseksualistów, która polega m.in. na przyznaniu im minimalnych, ludzkich praw, wszystko jest ok. Często zdarza się bowiem tak, że oni są dla siebie jedyną rodziną i zrozumiałe, że chcą mieć pewne wzajemne prawa..."  Hehe dzięki łaskawcze że zechciałaś/eś przyznać "minimalne, ludzkie" prawa homoseksualistom. Ukłony do pasa za tę, jakże wspaniałomyślną łaskawość! Jak się mienisz katolikiem, spójrz, co Twój katechizm pisze o homoseksualizmie. Czytam te komentarze i oczy mnie swędzą od tego zaścianka.
A
~aa
10 czerwca 2011, 22:11
To zwykła nietolerancja, a katolicy powinni być ludźmi tolerancyjnymi i dobrymi, niezależnie od tego, czy druga osoba jest gejem, czy nie. Katolicy są, i zawsze mieli obowiązek być tolerancyjni dla każdej ludzkiej ułomności. Homoseksualiści nie spadli wczoraj z księżyca i jakoś nie działa im się krzywda. Ale nie będzie tolerancji dla publicznego zgorszenia na hałaśliwych paradach, mających wymusić na społeczeństwie przyjęcie fałszywych poglądów, że zboczenie jest normą. I dopóki będą swoje łapy trzymać z dala od dzieci! Zgadzam się częściowo z tym. Póki chodzi o zwykłą tolerancję państwa w stosunku do homoseksualistów, która polega m.in. na przyznaniu im minimalnych, ludzkich praw, wszystko jest ok. Często zdarza się bowiem tak, że oni są dla siebie jedyną rodziną i zrozumiałe, że chcą mieć pewne wzajemne prawa... To że dla nas katolików nie są te związki normalne i nam się nie podobają, nie znaczy że trzeba dyskryminować innych. Można uznać takich ludzi za chorych po prostu i nie wolno im z tego powodu ubliżać. Przy czym nie podoba mi się, że organizują parady itp, bo to jest już przesada. Póki nie naruszają systemu wartości i praw innych ludzi, my też nie mamy prawa ich nie tolerować.
X
XYZ
10 czerwca 2011, 22:10
Ktoś tu chyba usuwa niewygodne dla nie-katolików komentarze. Ot otwartość dla poglądów rozmówców.
K
krzyś
10 czerwca 2011, 21:28
Jak na mój rozum to już jest zwykła dyktatura PO-lszewizmu, bo oni byli w mniejszości a chciele mieć słuszność. Ten "rudy" nie czołg wprawdzie, ale też pancerny  wprowadza dyktaturę i próbuje zmusić np. mnie do uznania tego czego nie akceptuję. Jak mu sie nie podoba mój sposób bycia i życia to nie będę mu przeszkadzał w wyjeżdzie do Irlandi, którą tak kocha. Krzyż na drogę i kopa na rozpęd w imię miłości chrześcijańskiej, bo nie chcę mu zrobić krzywdy. Jeszcze trochę a meczety będę znacznie bardziej widoczne w naszym krajobrazie. 
Martino
10 czerwca 2011, 21:17
Przez Ciebie zapłułem ekran prychając ze śmiechu, jak to przeczytałem:-) Jak coś jest zgodne z Twoimi poglądami, to jest fachowe, a jak nie jest zgodne - to jest to literatrura lobby. Zwracam ci uwagę, że przekonanie o nienormalności homoseksualizmu nie jest wyłącznie moje, a jest przekonaniem większości. Większość kiedyś była przekonana, że ziemia stoi w centrum wszechświata, a wokół niej krąży słońce. Ostrzegałbym przed kierowaniem się wyłącznie poglądami większości, jakkolwiek rozumiem, że jest to bezpieczniejsze i poniekąd łatwiejsze, bo zwalnia od myślenia... @velario, gdybym był Tobą to pewnie również zaplułbym sobie ekran prychając ze śmiechu jak przeczytałem co napisałeś :-) Jak Ci się mówi iż przekonanie o nienormalności homoseksualizmu nie jest wyłącznie czyimś prywatnym przekonaniem lecz przekonaniem większości, to ostrzegasz przed kierowaniem się wyłącznie poglądami większości choć to wygodne bo zwalniajace od myślenia. Ale jakoś nie przeszkadza Ci to ciągle powoływać się na wyniki głosowania ustalające nieznaczną większością, że homoseksualizm nie jest chorobą. Tu już nie widzisz potrzeby ostrzegania przed tym co ustaliła ta większość... Rozumiem jednak, że to jest dla Ciebie wygodniejsze bo nie tylko zwalnia Ciebie od myślenia ale i odpowiada Tobie... Zwróciłem uwagę veritas, że niebezpieczne jest kierowanie się WYŁĄCZNIE poglądami większości. Nikt rozsądny nie zaprzeczy bowiem, że większość bardzo często ma rację. Problem w tym, że veritas poza zdaniem większości nie podał/a żadnych innych argumentów na poparcie swego stanowiska. Pozwala to uznać, że w jego/jej przypadku zdanie się na pogląd większości rzeczywiście jest wyrazem rezygnacji z przemyślenia sprawy we własnym zakresie.
L
leszek
10 czerwca 2011, 20:21
 W konstytucji nie ma mowy o czymś takim jak "państwo katolickie". Ludzie, którzy urodzili się w tym kraju i są ateistami bądź wyznawcami innych religii nie mogą być zmuszani do wyjazdu z kraju dlatego, że jest on "katolicki" i nie przewiduje dla nich miejsca. To zwykła nietolerancja, a katolicy powinni być ludźmi tolerancyjnymi i dobrymi, niezależnie od tego, czy druga osoba jest gejem, czy nie. @~aa, co Ty pleciesz... jakie państwo katolickie... jakie zmuszanie do wyjazdu z kraju... Masz rację, katolicy powinni być ludźmi toleracyjnymi i dobrymi. Ale nie oznacza to, że zboczenia muszą nazywać wariantem normy bo ktoś gdzieś pod presją homolobby tak przegłosował.
K
klara
10 czerwca 2011, 20:07
To zwykła nietolerancja, a katolicy powinni być ludźmi tolerancyjnymi i dobrymi, niezależnie od tego, czy druga osoba jest gejem, czy nie. Katolicy są, i zawsze mieli obowiązek być tolerancyjni dla każdej ludzkiej ułomności. Homoseksualiści nie spadli wczoraj z księżyca i jakoś nie działa im się krzywda. Ale nie będzie tolerancji dla publicznego zgorszenia na hałaśliwych paradach, mających wymusić na społeczeństwie przyjęcie fałszywych poglądów, że zboczenie jest normą. I dopóki będą swoje łapy trzymać z dala od dzieci!
A
~aa
10 czerwca 2011, 19:38
 W konstytucji nie ma mowy o czymś takim jak "państwo katolickie". Ludzie, którzy urodzili się w tym kraju i są ateistami bądź wyznawcami innych religii nie mogą być zmuszani do wyjazdu z kraju dlatego, że jest on "katolicki" i nie przewiduje dla nich miejsca. To zwykła nietolerancja, a katolicy powinni być ludźmi tolerancyjnymi i dobrymi, niezależnie od tego, czy druga osoba jest gejem, czy nie.
L
lesze
10 czerwca 2011, 18:41
Przez Ciebie zapłułem ekran prychając ze śmiechu, jak to przeczytałem:-) Jak coś jest zgodne z Twoimi poglądami, to jest fachowe, a jak nie jest zgodne - to jest to literatrura lobby. Zwracam ci uwagę, że przekonanie o nienormalności homoseksualizmu nie jest wyłącznie moje, a jest przekonaniem większości. Większość kiedyś była przekonana, że ziemia stoi w centrum wszechświata, a wokół niej krąży słońce. Ostrzegałbym przed kierowaniem się wyłącznie poglądami większości, jakkolwiek rozumiem, że jest to bezpieczniejsze i poniekąd łatwiejsze, bo zwalnia od myślenia... @velario, gdybym był Tobą to pewnie również zaplułbym sobie ekran prychając ze śmiechu jak przeczytałem co napisałeś :-) Jak Ci się mówi iż przekonanie o nienormalności homoseksualizmu nie jest wyłącznie czyimś prywatnym przekonaniem lecz przekonaniem większości, to ostrzegasz przed kierowaniem się wyłącznie poglądami większości choć to wygodne bo zwalniajace od myślenia. Ale jakoś nie przeszkadza Ci to ciągle powoływać się na wyniki głosowania ustalające nieznaczną większością, że homoseksualizm nie jest chorobą. Tu już nie widzisz potrzeby ostrzegania przed tym co ustaliła ta większość... Rozumiem jednak, że to jest dla Ciebie wygodniejsze bo nie tylko zwalnia Ciebie od myślenia ale i odpowiada Tobie...
Jurek
10 czerwca 2011, 16:02
Veritas ja też nosze w sobie odwieczne przekonanie, że Bóg storzył mężczyznę i niewiastę, aby tworzyli ze sobą związek, a wszystko co ponad to od złego pochodzi. Dobrze, że dajesz świadectwo, bo bardzo to jest potrzebne w tym swiecie. A wracając do artykułu - Premier puszcza oko nie tylko do gejów, a to ma swoją nazwę.
:
:)))
10 czerwca 2011, 14:33
 Ostrzegałbym przed kierowaniem się wyłącznie poglądami większości, jakkolwiek rozumiem, że jest to bezpieczniejsze i poniekąd łatwiejsze, bo zwalnia od myślenia... Ale wiesz, że homoseksualizm został skreślony z listy chorób właśnie tym sposobem - głosami większości psychiatrów? Podważasz ten sposób orzekania o słuszności?
KL
kumpel lumpa
10 czerwca 2011, 14:25
Dobrze wiesz, że homoseksualizm został z niej usunięty drogą GŁOSOWANIA! Niewielką przewagą głosów. Równie dobrze można by przegłosować, że nie ma takiej choroby jak gruźlica. Tia, poważni naukowcy po żmudnych badaniach uznali, że gej jest OK;) "Dzięki atmosferze farsy jeden epizod z dziejów współczesnej psychiatrii uzyskał legendarny status. W korespondencyjnym głosowaniu z roku 1974 członkowie Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrycznego (APA) przegłosowali – raczej niewielkim marginesem głosów – usunięcie homoseksualizmu ze swego katalogu zaburzeń psychicznych. Głosowanie poprzedzone było szalonym, a czasem brutalnym lobbingiem: spotkania stowarzyszenia były szturmowane przez aktywistów Gay Lib (…). Podczas kongresu przemówił przebrany i zakryty kapturem "Dr Anonymous", który zadeklarował, że jest gejem i zakomunikował, że ponad 200 innych członków APA też jest gejami, w ten sposób niejako grożąc ich ujawnieniem. "
Martino
10 czerwca 2011, 14:20
Przez Ciebie zapłułem ekran prychając ze śmiechu, jak to przeczytałem:-) Jak coś jest zgodne z Twoimi poglądami, to jest fachowe, a jak nie jest zgodne - to jest to literatrura lobby. Zwracam ci uwagę, że przekonanie o nienormalności homoseksualizmu nie jest wyłącznie moje, a jest przekonaniem większości. Większość kiedyś była przekonana, że ziemia stoi w centrum wszechświata, a wokół niej krąży słońce. Ostrzegałbym przed kierowaniem się wyłącznie poglądami większości, jakkolwiek rozumiem, że jest to bezpieczniejsze i poniekąd łatwiejsze, bo zwalnia od myślenia...
V
veritas
10 czerwca 2011, 14:13
Przez Ciebie zapłułem ekran prychając ze śmiechu, jak to przeczytałem:-) Jak coś jest zgodne z Twoimi poglądami, to jest fachowe, a jak nie jest zgodne - to jest to literatrura lobby.   Zwracam ci uwagę, że przekonanie o nienormalności homoseksualizmu nie jest wyłącznie moje, a jest przekonaniem większości.
K
klara
10 czerwca 2011, 14:09
No dobrze, to teraz zajrzyj do ICD-10 i jeśli znajdziesz tam taką jednostkę chorobową jak homoseksualizm, to się odezwij. Dobrze wiesz, że homoseksualizm został z niej usunięty drogą GŁOSOWANIA! Niewielką przewagą głosów. Równie dobrze można by przegłosować, że nie ma takiej choroby jak gruźlica.
P
pax
10 czerwca 2011, 14:01
Myślę, że daltoniści nie domagają się uznania, że czerwień nie różni się od zieleni, bo one rzeczywiście się między sobą różnią. Ale jak to się ma do tematu homoseksualizmu? Tak się ma, że homoseksualiści domagają się uznania, że ich związki nie różnią się od rodzin heteroseksualnych w funkcjach rodzicielskich. Twierdzenie, że dziecko może mieć dwóch tatusiów równie dobrze jak mamę i tatę, to twierdzenie, że czerwień nie różni się od zieleni.
Martino
10 czerwca 2011, 14:00
Veritas - skorzystaj z rady Jakuba: poczytaj sobie trochę fachowej literatury, zajrzyj do ICD-10... Jeśli polecana przez ciebie literatura twierdzi, że zboczenie jest normą, to tym samym nie jest fachowa. Jest literaturą określonego lobby. Przez Ciebie zapłułem ekran prychając ze śmiechu, jak to przeczytałem:-) Jak coś jest zgodne z Twoimi poglądami, to jest fachowe, a jak nie jest zgodne - to jest to literatrura lobby. Dobre! No dobrze, to teraz zajrzyj do ICD-10 i jeśli znajdziesz tam taką jednostkę chorobową jak homoseksualizm, to się odezwij.
V
veritas
10 czerwca 2011, 13:54
Veritas - skorzystaj z rady Jakuba: poczytaj sobie trochę fachowej literatury, zajrzyj do ICD-10... Jeśli polecana przez ciebie literatura twierdzi, że zboczenie jest normą, to tym samym nie jest fachowa. Jest literaturą określonego lobby.
Martino
10 czerwca 2011, 13:49
Poza tym - żyj i daj żyć innym. A kto nastaje na życie homoseksualistów? Daje im się żyć jak wszystkim chorym. Ale nie pozwólmy na mieszanie pojęć. Czemu daltoniści nie domagają się uznania, że czerwień nie różni się od zieleni? Uznają swoją ułomność i nie robią awantur, że są zdrowi. Veritas - skorzystaj z rady Jakuba: poczytaj sobie trochę fachowej literatury, zajrzyj do ICD-10... Myślę, że daltoniści nie domagają się uznania, że czerwień nie różni się od zieleni, bo one rzeczywiście się między sobą różnią. Ale jak to się ma do tematu homoseksualizmu? 
V
veritas
10 czerwca 2011, 13:44
Poza tym - żyj i daj żyć innym. A kto nastaje na życie homoseksualistów? Daje im się żyć jak wszystkim chorym. Ale nie pozwólmy na mieszanie pojęć. Czemu daltoniści nie domagają się uznania, że czerwień nie różni się od zieleni? Uznają swoją ułomność i nie robią awantur, że są zdrowi.
10 czerwca 2011, 13:38
Ręce opadają. Może obrońcy rodzin by się zajęli rodzinami, które same są w niezłym kryzysie. Kryzys nie płynie ze strony związków partnerskich. Więc nie lobby rodzinne się zajmie samym sobą i dostrzeże belkę w swoim oku. Ależ owszem, kryzys płynie między innymi stąd. Kiedy ludzi zaczyna się przekonywać, że związek partnerski, a w dalszej konsekwencji "małżeństwo" homoseksualne to normalna, zdrowa rodzina, w świadomości ludzi zaciera się treść i cel, a więc istota  pojęć "małżestwo" i "rodzina". Jest to kolejne uderzenie w rodzinę rozkładaną systematycznie na łopatki. I naprawdę, w tej dyskusji nie ma nic do rzeczy szacunek dla tzw. mniejszości seksualnch (co za zgrabne i przewrotne pojęcie). Szacunek to się ma do konkretnego człowieka, ale szacunek dla homoseksualisty jako człowieka nie oznacza automatycznie  akceptacji związków partnerskich, chociaż właśnie taki pogląd jest usilnie forsowany i aktualnie politycznie poprawny. Zresztą, nie ma już co usilnie tego forsować, skoro miłośnicy tego "matrixa" sami niosą wykrzywiony obraz w świat. Bez względu na to, ilu uwierzy, że golas ma niewidzialne szaty, król nadal jest nagi.
W
Widzew
10 czerwca 2011, 13:25
Homoseksualizm to trudna i złożona kwestia. Być może jeśli nie będziemy się okopywać na swoich pozycjach, to osiągniemy jakiś sensowny kompromis w tej sprawie. Od nas zależy, czy uznamy związki partnerskie za akceptowalne i gdzie postawimy granicę, która uważamy za nienaruszalną. Dla mnie np. taką granicą będzie to adopcja dzieci przez homoseksualistów. Poza tym - żyj i daj żyć innym.
V
veritas
10 czerwca 2011, 13:04
 A tymczasem trwaj przy swoim -świat i tak idzie do przodu. Każdy kto idzie, idzie do przodu. Ale nie zawsze we właściwym kierunku.
J
Jakub
10 czerwca 2011, 12:54
No ale, gdy do głosu dochodzą kwestie prawa mniejszości seksualnych (tak, mniejszości seksualnych, a nie "absurdu i patologii") to niby źle? Jakubie, zrozum, że nawet gdyby homoseksualiści stali się większością, to nie przestaliby być dewiantami. O normie czy patologii nie wyrokuje się przez głosowanie, bo dochodzi się do absurdów. A Ty veritas zrozum, że o normie i patologii nie decyduje Twój staroświecki i nijak się mający do wiedzy naukowej pogląd ani Twoje zaściankowe uprzedzenia. Oj veritas, brak Twej wiedzy poraża. Twoje poglądy już teraz, jak i za sto lat będą przejawem ignorancji i braku właściwej edukacji. Podróżuj trochę po świecie, rozmawiaj z ludźmi, CZYTAJ, zobacz, jak funkcjonują inne społeczeństwa, w których kwestie związków partnerskich nie budzą żadnych emocji. Dobrze by było, gdyby Polska poszła po linii szwedzkiej legislatury - zmieniono prawo i to ono ukształtowało postawy. A tymczasem trwaj przy swoim -świat i tak idzie do przodu.
T
teresa
10 czerwca 2011, 12:16
Człowiek zrodzony ze współżycia kobiety i mężczyzny ma niezbywalne prawo do opieki i wychowywania się w adekwatnym  temu środowisku.Ma prawo do mamy i taty, egoizm  środowisk homoseksualnych nie powinien przeważać nad prawem dziecka do rozwijania się ku związkom heteroseksualnym,naturalnym dla ssaków, a jeśli mimo to pewna część z nich przyjmie orientację homoseksualną będzie to wynikiem nie tyle wyuczenia[fenotyp] ,ile autentycznego procesy behawioryzacji. Czyli jednym słowem - kto w Polsce ujmie się wreszcie za dziećmi, bo rzecznik chyba nie wyrabia bioetycznie. A tak mnie ostatnio bolał lewy talerz i prawe ramię.
S
s3g
10 czerwca 2011, 11:53
 Ręce opadają. Może obrońcy rodzin by się zajęli rodzinami, które same są w niezłym kryzysie. Kryzys nie płynie ze strony związków partnerskich. Więc nie lobby rodzinne się zajmie samym sobą i dostrzeże belkę w swoim oku.
V
veritas
10 czerwca 2011, 11:02
A Ty veritas zrozum, że o normie i patologii nie decyduje Twój staroświecki i nijak się mający do wiedzy naukowej pogląd ani Twoje zaściankowe uprzedzenia. Jest pewna różnica między poglądami staroświeckimi a odwiecznymi. I moje w tej kwestii należą do tych drugich. Nie są też zaściankowe, skoro są powszechnie uznawane we wszystkich kulturach. Raczej poglądy twojej "mniejszości" można uznać za pewien zaścianek.
M
minimax
10 czerwca 2011, 01:28
No ale, gdy do głosu dochodzą kwestie prawa mniejszości seksualnych (tak, mniejszości seksualnych, a nie "absurdu i patologii") to niby źle? Jakubie, zrozum, że nawet gdyby homoseksualiści stali się większością, to nie przestaliby być dewiantami. O normie czy patologii nie wyrokuje się przez głosowanie, bo dochodzi się do absurdów. A Ty veritas zrozum, że o normie i patologii nie decyduje Twój staroświecki i nijak się mający do wiedzy naukowej pogląd ani Twoje zaściankowe uprzedzenia.  
V
veritas
9 czerwca 2011, 23:07
No ale, gdy do głosu dochodzą kwestie prawa mniejszości seksualnych (tak, mniejszości seksualnych, a nie "absurdu i patologii") to niby źle? Jakubie, zrozum, że nawet gdyby homoseksualiści stali się większością, to nie przestaliby być dewiantami.  O normie czy patologii nie wyrokuje się przez głosowanie, bo dochodzi się do absurdów.
M
maria
9 czerwca 2011, 22:51
Kiedy z seksu robi się zabawe lub ideologie UPADA CYWILIZACJA. Pan premier D.Tusk pewno to wie- bo historykiem z wykształcenia jest.
J
Jakub
9 czerwca 2011, 15:47
Nieważne, że to absurd i patologia, ważne, że Bruksela jest zadowolona. Nie mam szacunku do takich opinii, jak Twoja. Jak się pchało rękami i nogami do Unii Europejskiej to było ok. Jak EU dopłaca do polskich inwestycji miliony euro to tez fajnie. No ale, gdy do głosu dochodzą kwestie prawa mniejszości seksualnych (tak, mniejszości seksualnych, a nie "absurdu i patologii") to niby źle? A z jakiej racji? Z jakiego tytułu jedna grupa wyznaniowa w Polsce ma sterować i wskazywać, która ustawa jest dobra, a która zła. Do spraw ustawodawstwa jakikolwiek związek wyznaniowy lub kościół nie ma prawa się mieszać! Nie jesteśmy państwem wyznaniowym! Poglądy miej, jakie chcesz, ale uszanuj poglądy innych ludzi - tu nie tylko katolicy na szczęście. Żyj i pozwól żyć innym! PS. I poczytaj trochę o seksualności człowieka, bo opinia ta wskazuje, że z wiedzą to krucho, oj krucho.
Holeton Terierski
9 czerwca 2011, 14:08
Historia jest pełna przykładów mieszania wyideologizowanej obyczajowej inności (pod płaszczykiem równouprawnienia) z polityką,których mariaż zazwyczaj w końcu bardzo,bardzo źle sie kończył dla samych zainteresowanych...
K
KINGA
9 czerwca 2011, 13:51
KOLEJNY JAKZE WAZNY TEMAT  ZASTEPCZY. DOPROWADZA NAS DO RUINY W MIEDZYCZASIE. O GOSPODARCE NIECH SIĘ WYPOWIE I ROSNĄCYM DŁUGU NASZEJ OJCZYZNY!!!
Z
zdziwiony
9 czerwca 2011, 12:54
A pewnie, że nie ważne. I tak za moment ojcowie jezuici, Marek Jurek, "Muzyk" z Gościa Niedzielnego i syn Marcina Libickiego wyłożą jasno i po katolicku, że Kaczyński jest "be". To Kaczyński jest gejem?
D
Dżerome
9 czerwca 2011, 12:52
A pewnie, że nie ważne. I tak za moment ojcowie jezuici, Marek Jurek, "Muzyk" z Gościa Niedzielnego i syn Marcina Libickiego wyłożą jasno i po katolicku, że Kaczyński jest "be".
K
Krzychu
9 czerwca 2011, 11:25
Nieważne, że to absurd i patologia, ważne, że Bruksela jest zadowolona.