Dlaczego ojciec mówi do dziecka: Radź sobie sam!

Dlaczego ojciec mówi do dziecka: Radź sobie sam!
(fot. shutterstockr.com)
6 lat temu
Osvaldo Poli / slo

Tata nie ma tylu skrupułów i nie waha się poprosić dziecko, żeby samo się o siebie zatroszczyło, uruchomić jego zdolności i przedsiębiorczość.

"Chce mi się pić", mówi dziecko, gdy rodzina siedzi przy stole. Mama, zupełnie jakby to był odruch bezwarunkowy, wyciąga rękę w stronę dzbanka z wodą. Tata jednak wyprzedza ją i mówi do dziecka: "Woda stoi przed tobą, nalej sobie!". To żądanie wydaje się rozsądne: nie chodzi tu przecież o coś, czego dziecko nie jest w stanie zrobić samo, ale o skłonienie go do podjęcia niewielkiego wysiłku, o którego spełnienie zwróciło się do innych osób. Czy należy zwalniać je z tego "bolesnego" i uciążliwego aspektu życia? Nie zawsze i nie ponad pewną miarę - tak podpowiada instynkt ojcowski.

Jest pewna niewidzialna, ale realna granica, gdzie gotowość do pomocy ze strony rodzica musi się zatrzymać. Dobro wychowawcze dzieci wymaga również tego, by umieć odmówić im pomocy i w ten sposób pozwolić im na samodzielność, rozwijanie poczucia dumy z siebie, "zdolności" do wykonania zadania, tak jak w poniższym przykładzie.

"Co znaczy to angielskie słówko?", odzywa się głośno dziecko, myśląc, że zwraca się do matki, która znajduje się w sąsiednim pokoju. Ton wypowiedzi wskazuje na to, że dziecko uważa za pewnik, iż natychmiast otrzyma od matki wyjaśnienie słówka. Na jego nieszczęście obecny jest tylko ojciec. "Sprawdź to w słowniku, który leży przed tobą", odpowiada tata. Taka postawa nie musi być oznaką braku przychylności czy zainteresowania dzieckiem, ale pewnego sposobu rozumienia jego wychowania, i zmierza do stworzenia warunków, w których dziecko musi podjąć niewielki wysiłek (cząstkę "bolesnego" aspektu życia) i nie może go uniknąć.

Pokonywanie za dziecko wszystkich jego trudności nie zawsze jest właściwe, a jeśli zachęta do tego, żeby "radziło sobie samo", pojawi się odpowiedniej chwili, stwarza mu warunki do rozwinięcia jego zdolności i umiejętności.

Taka predyspozycja nie będzie rozkwitać w kontekstach wychowawczych, które sprzyjają omijaniu każdego wysiłku czy przerzucaniu na innych wszelkich zadań wymagających zaangażowania i trudu. Niektóre bajki wyrażają tę właśnie prawdę, obecną w wiedzy pedagogicznej minionych pokoleń.

Przygody dzieci, które w przyszłości staną się przedsiębiorcze i zdolne do sprostania życiu dzięki własnym zdolnościom, często otwiera charakterystyczny opis ubóstwa rodziców, którzy nie mogą nawet wykarmić swojego potomstwa. Po wielu wahaniach i wbrew swojej woli, są oni zmuszeni do porzucenia dzieci w lesie. Zostawiają im ostatni kawałek chleba, jaki mają, rozpalają ogień, aby nie cierpiały zimna i - gdy dzieci zasypiają (kolejny znak wielkiej delikatności) - opuszczają je, zmuszając do samodzielnego stawienia czoła życiu. Tak właśnie zaczynają się na przykład przygody Jasia i Małgosi, by wymienić tylko bajkę najbardziej znaną. Odnosi się ona do sytuacji, przed którą staje wielu rodziców.

Prawdopodobne jest, że rodzicom zabraknie - podobnie jak w bajce - podstawowych środków psychologicznych (będą zmęczeni, zrozpaczeni, zirytowani), gdy wyczerpie się gotowość wykazywana do tej pory wobec zaspokojenia potrzeb dzieci. Mogą się oni znaleźć (z ciężkim sercem i wbrew swojej woli) w sytuacji, w której muszą powiedzieć "dość", by w ten sposób postawić dzieci przed koniecznością radzenia sobie samodzielnie. Trudność psychologiczna, z jaką rodzic prosi dziecko, aby dbało samo o siebie, wskazuje na to, że taka postawa nie wynika z braku zaangażowania, a tym bardziej z braku miłości do potomstwa, lecz z rozsądnego wyboru wychowawczego.

Postaci z bajek, przedstawiające symbolicznie ewolucję pewnych aspektów osobowości, rozwijają konieczne zalety, aby pokonać pojawiające się przed nimi niebezpieczeństwa. W chwili powrotu do domu, po wielu perypetiach, niosą sakiewkę ze złotymi monetami, skarb, dzięki któremu zapewniają byt sobie i rodzinie. Ich przedsiębiorczość i zręczność, jaką musiały rozwijać w obliczu prób i niebezpieczeństw, doprowadziła do uzyskania bogactwa. Złote monety symbolizują udane życie, a na wewnętrznym planie psychiki - osobowość, która rozwinęła w pełni cały swój potencjał. Osiągnęła, jak mówimy w innym znaczeniu tego słowa, wielkie bogactwo.

Aby stworzyć warunki do tej ewolucji, obydwoje rodziców musiało walczyć z naturalnym pragnieniem zapewniania dzieciom w nieskończoność pożywienia (które symbolizuje wszystkie ich potrzeby i pragnienia). Z ciężkim sercem zdecydowali się obciążyć dzieci pełną odpowiedzialnością, mimo iż wiedzą, że stawiają je w ten sposób w trudnej sytuacji.

Pojawiające się następnie przeszkody na trudnej drodze samodzielności są porównywalne z trudami przejścia przez ciemny, nieznany i niebezpieczny las, w jakim znajdują się bohaterowie bajek. Postać ojcowska strzeże odwiecznej mądrości: pełny rozwój życia psychologicznego dzieci jest uzależniony do "przeszkód", jakie będą musiały pokonać.

Instynkt ojcowski jest wyczulony na tę prawdę: nie sposób w nieskończoność oszczędzać dzieciom wysiłków, jakich żąda od nich życie. Trud nalania wody z dzbanka, wyszukania słówka w słowniku - to elementy życia codziennego, w których urzeczywistnia się tajemniczy proces prowadzący dzieci do tego, by stały się samodzielnymi mężczyznami i kobietami, ufnymi we własne siły, w pełni zrealizowanymi.

Wiecej w książce: SERCE TATY - Osvaldo Poli

Dlaczego ojciec mówi do dziecka: Radź sobie sam! - zdjęcie w treści artykułu

Czy istnieje ojcowski styl wychowawczy?

Czy męska wrażliwość wychowawcza różni się od kobiecej?

Czy męski sposób rozumienia wychowania dzieci jest pożyteczny dla ich rozwoju?

Książka ukazuje ojcowski sposób wychowania dziecka. Z pewnością różni się on od matczynego, nie znaczy to jednak, że jest od niego gorszy. Wręcz przeciwnie, bez umiejętnego połączenia tych modeli bardzo trudno we właściwy sposób wychowywać najpierw dziecko, a później dorastającego człowieka. Książkę polecamy ojcom, aby odkryli potrzebę męskiego sposobu nawiązywania relacji z dziećmi.

Osvaldo Poli, psycholog, psychoterapeuta, przez wiele lat zajmował się formacją rodziców i par małżeńskich, współpracował z różnymi grupami, instytucjami społecznymi. Autor wielu artykułów i książek o tematyce wychowawczej.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Dlaczego ojciec mówi do dziecka: Radź sobie sam!
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.