Jak karty tarota zmieniły moje życie

Jak karty tarota zmieniły moje życie
(fot. Sylvain Bourdos / flickr.com)
4 lata temu
Logo źródła: Miłujcie się Ania / slo

Zajmowałam się tarotem marsylskim, mającym największe magiczne możliwości… Wtedy to było dla mnie takie kobiece, budujące pewność siebie i dające władzę, szczególnie gdy z kart tarota można było coś wyczytać dla osoby, która przychodziła do mnie po poradę.

Na początku musiałam się nauczyć rozkładów, opanować znajomość symboli i powiązań między kartami. Zajęło mi to trochę czasu, ale bardzo się starałam i dawałam całą siebie, aby dobrze położyć rozkład. Kontemplowałam karty, rozmawiałam z nimi jak z osobą. Właściwie już po kilku tygodniach czułam, że mi wychodzi. Ludzie pytali, a ja im mówiłam, jaki jest stan rzeczy, co się wydarzy i co robić, żeby być szczęśliwą. Wróżyłam bez opłat.

Już po roku byłam świetna, po dwóch latach rewelacyjna i właściwie zajmowałam się tylko tym. Przychodziły do mnie moje koleżanki, a ja pomagałam im w trudnych sytuacjach życiowych, służąc radą, którą podpowiadały karty. Byłam przekonana, że to jest moja życiowa misja, chciałam pomagać innym; nie widziałam w tym nic złego, ale sposób, który wybrałam, był zupełnie zgubny…

Jeszcze wtedy nie działy się żadne nadzwyczajne rzeczy. Na początku nawet chodziłam do kościoła jak większość ludzi. Potem kościół tak jakoś przestał mi być potrzebny i zrezygnowałam z uczestnictwa we Mszy św. (na długie lata, jak się okazało). Wszystko toczyło się prawie dobrze i pewnie by to tak jeszcze trwało, gdyby nie spostrzeżenie mojego taty, że siedzę w domu, nigdzie nie wychodzę i coraz gorzej wyglądam. Ja wtedy jakoś tego nie zauważałam. Mój tata domyślił się, że źródłem problemu mogą być karty. Całe moje ówczesne życie składało się z kart tarota… A ja byłam zupełnie nieświadoma, że przez nie zagłębiam się w okultystyczną rzeczywistość…

Pewnego dnia po przyjściu ze szkoły chciałam pokontemplować karty tarota. Sięgnęłam do szuflady, a ich tam nie było! Ogarnęła mnie najpierw furia, a potem rozpacz. Za wszelką cenę musiałam ich dotknąć i trzymać je w ręce, żeby poczuć się bezpiecznie! Zaczęłam krzyczeć, a potem prosić, żeby rodzice oddali mi karty, zupełnie jakbym błagała o życie, stojąc pod ścianą w oczekiwaniu na egzekucję... Oni jednak nie oddali mi ich, lecz usilnie mnie prosili, żebym z tym skończyła. W tym momencie zdałam sobie sprawę, że nie potrafię bez kart funkcjonować, że jestem uzależniona; widziałam samą siebie, co się ze mną dzieje bez nich - to nie było normalne. Podjęłam więc próbę wyzwolenia się z nałogu, a pierwszym krokiem do tego było zniszczenie (spalenie) kart tarota.

I to był właściwie przełom w mojej historii. Od tamtej pory nigdy już nie wzięłam do ręki żadnych kart - i nie mam takiego zamiaru. Jestem za to bardzo wdzięczna rodzicom, chociaż dalsza część mojej walki toczyła się już poza ich wiedzą. Dzisiaj myślę, że na długo przed rozpoczęciem procesu mojego uzdrawiania ktoś musiał się za mnie modlić, żebym odzyskała światło życia; myślę, że to była moja babcia. Po podjęciu decyzji definitywnego zerwania z tarotem, czyli po wyrzuceniu wszystkich książek i jakichkolwiek rzeczy związanych z okultyzmem, poczułam, z kim mam do czynienia. Zły zaczął się ujawniać, wiedząc, że mnie traci. Rozpoczęła się moja bitwa o wyjście z okultyzmu…

Wszystkie reklamy kart tarota wzbudzały wtedy we mnie niepohamowaną tęsknotę za nimi. Męczyłam się strasznie. Toczyłam wewnętrzną walkę o przeżycie, nie było we mnie radości ani chęci życia. Nie potrafiłam myśleć o normalnych rzeczach. Załamywało się we mnie poczucie sensu mojego istnienia.

Czasami miałam takie chwile, że próbowałam się modlić, ale niesamowicie ciężko mi to szło. Prosiłam Pana Boga, aby przywrócił mi normalny stan postrzegania świata. Wiedziałam, że mój stan nie może mieć tylko psychicznego podłoża. Przychodziły mi do głowy dziwne obrazy - tak po prostu, bez powodu. Widziałam w myślach zdarzenia, które dotyczyły przyszłości, takie jak śmierć, choroby i nieszczęścia ludzkie. To, co się pojawiło, gdy rozkładałam karty dla osoby zainteresowanej, miałam teraz bez kart i bez żadnych zapowiedzi - a wręcz wbrew swojej woli. Modliłam się i czułam, że moja modlitwa jest niewystarczająca. Miałam świadomość, że nie jestem sama. Ktoś od lat pomagał mi rozwijać mój talent wróżbiarski, a ja zwyczajnie myślałam, że te myśli i wizje pochodziły ode mnie, to znaczy z kart, które dobrze tasowałam...

W mojej głowie nagle pojawiały się bluźnierstwa, których nie można było opanować. Ktoś mnie budził w nocy, czułam czyjąś złowrogą obecność w pokoju, napadały mnie myśli samobójcze, a ja zwijałam się ze strachu.

Tak, jakby Zły upominał się o swoje i groził, że mnie zabije... Walczyłam o spokój w myślach - i przegrywałam. Życie traciło dla mnie blask. Gdy byłam w pokoju i próbowałam zasnąć, to duże, czarne robaki chodziły mi po pościeli, a światło zapalało się samo. Często, idąc do domu, spotykałam dziwne osoby, jakichś szaleńców z obłędem w oczach. Zaczepiali mnie, o coś mnie pytali… Widziałam, że oni wszyscy mają ze sobą coś wspólnego.

Tak, jakby Zły wysyłał podejrzanych ludzi, aby mi pokazać, że świat jest jego i - że nie ucieknę. Czasami w pokoju słyszałam złowrogie warczenie psa - chyba to był pies, bo tylko słyszałam, ale to i tak było wystarczająco przerażające. Koszmar bez końca...

Miałam już przygotowany plan samobójstwa. Na szczęście… pewnego razu wrażliwa duchowo osoba zauważyła, że jakoś się dziwnie zmieniam w swoich stanach zamknięcia. Mało kto mógł to dostrzec, bo na zewnątrz byłam normalna. Byłam wyczerpana tą walką. Powracały mi siły, gdy inni modlili się za mnie.

Gdy człowiek jest już na tyle silny, że ma świadomość wagi problemu, musi uroczyście wyrzec się nieprawości, aby rozpocząć drogę naprawy swego życia. Przygotowywałam się długo do tego momentu. Otoczona licznymi modlitwami wielu znajomych, podjęłam pewnego dnia takie wewnętrzne wyrzeczenie się zła, wszelkiego okultyzmu w imię Jezusa Chrystusa. Działo się to w ciągu dnia, w moim pokoju, gdzie zawsze wróżyłam. W momencie gdy podejmowałam uroczyście decyzję zerwania z tarotem, nagle zobaczyłam w pokoju ohydną postać podobną do wilkołaka, tyle że nieporównywalnie brzydszą i realną. Stałam jak wryta. Pamiętam tę nienawiść w oczach owego monstrum - czegoś takiego nie widziałam u żadnego człowieka! Odruchowo zaczęłam mówić Zdrowaś Mario... Po chwili potwór zniknął i już nigdy więcej się nie pokazał. Matka Boża zawsze przychodzi z pomocą. Ona jest niezwykłym uosobieniem piękna, czystości i pokory, a złe duchy reagują na Maryję jak szczury na widok ognia w ciemnej piwnicy.

Po tym zdarzeniu udałam się do egzorcysty, żeby się oczyścić, zostać uwolnioną i uzdrowioną w imię Chrystusa i mocą Jego łaski. Tych spotkań było kilka.

Od tamtej pory minęło 5 lat. To wystarczająco długi czas, żeby zdać sobie sprawę ze zniszczeń, jakie spowodowało we mnie moje związanie się z okultyzmem. Chwała Jezusowi, że wyrwał mnie z otchłani i że mnie stopniowo odbudowuje. Niestety, wielu jest takich, którzy nie chcieli uznać tego grzechu i trwają w niewoli złego ducha…

Dzieląc się swym doświadczeniem, chciałbym przestrzec wszystkich przed niebezpieczeństwem zajmowania się wróżbami. Schemat zawsze jest ten sam: wciągnąć, przytrzymać i zniszczyć - prędzej czy później. Ogólne zagmatwanie życia powoduje, że szukamy szybkich odpowiedzi. Wróżby dają taką odpowiedź. Często dowiadujemy się od wróżek takich rzeczy, że wpadamy w osłupienie, bo przecież nikt nie mógł o tym wiedzieć prócz nas; nawet dobrze działający wywiad środowiskowy nie doszedłby do takich informacji. I tutaj właśnie jest haczyk, na który ludzie dają się złapać, ponieważ myślą, że wszystko, co mówi wróżka, jest prawdą.

Przede wszystkim należy wiedzieć, że doświadczenie kart tarota jest bezpośrednim wejściem w magię. Karty zostały tak pomyślane, aby demony mogły działać na bardzo szerokim obszarze naszego życia i tym bardziej nas zniewalać, i odgrywać rolę istoty wszystkowiedzącej. Sam fakt posługiwania się kartami tarota jest równoznaczny z używaniem zaklęć w celu przywołania duchów.

Osoba wróżąca nie musi o tym wiedzieć - poza tym chodzi właśnie o to, żeby nie wiedziała. Kiedy zadajesz kartom pytania, łamiesz pierwsze przykazanie, które mówi, że tylko Pan Bóg powinien być jedynym Panem naszego życia. Poprzez ten grzech dobrowolnie oddajemy się pod panowanie złych duchów, a reszta toczy się już według schematu zniewolenia. Demony, które posługują się kartami, nie znają przyszłości, ale ją tak kreują, aby doprowadzić człowieka do zguby wiecznej. Mają one wielką inteligencję i starają się utrzymać osobę wróżącą w stanie grzechu, bo wtedy mają do niej łatwy dostęp. Znają jej osobowość, słabości i wszystkie jej grzechy. Poprzez odpowiednią manipulację utrzymują osobę wróżącą w poczuciu posiadania szczególnych umiejętności. Nierzadko też taka osoba myśli, że te dary pochodzą od Boga; wówczas występuje podwójne zapętlenie.

Doświadczenie okultyzmu w postaci choćby wróżenia pozostawia ślad na bardzo długo. Jednym z jego efektów jest niechęć do Kościoła i modlitwy. Wiem, że Zły sam nie wypuści nikogo, kogo trzyma w swych szponach. On na początku nawet zagwarantuje Ci pozorny spokój, podrzuci Ci jakieś nadzwyczajne zdolności - a potem Cię zniszczy. Jak mu pozwolisz, to zabierze Ci miłość, wypełni tę przestrzeń zepsuciem, a potem Ci wytłumaczy, że to wina innych... Gdy człowiek nie obudzi się w porę i nie uwierzy, że Jezus jest jedynym Zbawicielem i że ma On moc odnowienia wszystkiego, to jego życie będzie cały czas naznaczone koszmarem duchowego zniewolenia.

Jednak żeby otrzymać łaskę uzdrowienia, potrzebna jest pokora i otwarcie się na Jezusa miłosiernego, który odpuszcza wszystkie grzechy i całkowicie uwalnia z okultystycznych zniewoleń. Osoby, które zajmowały się okultyzmem, po odbytej spowiedzi muszą każdego dnia z całkowitym zaufaniem i cierpliwością pozwalać Jezusowi, by kontynuował proces ich uzdrawiania i przywracania do życia. To powinno dokonywać się w codziennej wytrwałej modlitwie, w jak najczęstszym przyjmowaniu Komunii św., w regularnej spowiedzi i pracy nad sobą pod kierunkiem spowiednika. Wielką pomocą są także: posługa egzorcysty, konsultacja z chrześcijańskim psychologiem i wsparcie grupy modlitewnej.

Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wygrać życie, a stawka jest rzeczywiście wysoka: zbawienie albo potępienie. Bóg dał nam środki, aby to życie wygrać i się nie pogubić. Jestem szczęśliwa, że żyję w przyjaźni z Bogiem. Bóg był, jest i będzie zawsze silniejszy i wszystko może przemienić, jeśli zawierzymy Mu całe nasze życie. Weszłam kiedyś w śmierć, nie wiedząc nawet, że jestem zabijana, i właśnie dlatego, żeby znów nie pobłądzić, zawierzam się cała Bożemu Miłosierdziu: "O Boże litości, Ty sam jeden usprawiedliwić mnie możesz i nie odrzucisz mnie nigdy, gdy się udaję skruszona do miłosiernego Serca Twego, u którego nikt nie doznał odmowy, choćby był największym grzesznikiem" (Dz. 1730).

Źródło: Tarot nieprawdę Ci powie

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Jak karty tarota zmieniły moje życie
Komentarze (129)
PK
~Paulina Kowal
1 stycznia 2020, 17:17
Ludzi spotykają smutki z kartami czy bez, myślę że sama się gubisz w tym co zaszło i nie są to tyle Twoje wnioski co kościół Ci włożył w usta te "świadectwa", życzę Ci byś odnalazła siebie i swoją prawdę.
ania ania
ania ania
25 stycznia 2016, 15:14
Piękne i bardzo konkretne  świadectwo :) Niech Pan Cię błogosławi .
V
Vangelia
19 marca 2015, 22:58
Ale nastraszyłaś wszystkich przyszłych i obecnych fanów tarota! Jako uczennica niewielkie mia łaś wtedy jeszcze doświadczenie życiowe, a starym robiłaśna pewno na złość. Bunt w młodości i niechęć do kościoła to coś normalneg- prze zywa to 90% młodych ludzi, a większość z nich o tarocie nawet nie słyszała! Na pweno dzieki twojemu świadectwu ''bezbożnicy''rzucą tę zgubną praktykę i zaczną chodzić do kościoła! Kobieto, czy ty myślisz,że na serio zajmujący się tarotem ludzie to są durnie, nieświadomi tego ,co robią??? Zainteresowanie tarotem (jak i w ogóle wiedzą tajemną) jest jednym z etapów rozwoju duchowego. Może i ty byłaś na początku tej słusznej drogi, ale zawróciłaś na korzyść stagnacji w kościele. Zresztą wiele z tego świadectwa zmyśliłaś, aby się przypodobać....ale komu? A może aby dodać sobie powagi, że przeszłaś takie ciężkie doświadczenia i wróciłaś do kościoła. Nie potrzebnie tyle się rozpisałaś - ci co niewiele rozumieją przytakną, a ci co rozumieją wiele pośmieją się z ciebie.
C
c-a
21 lutego 2015, 20:32
Gratuluję @ Magdalena przytomności umysłu w dyskusji z @ Miłość . Osoba o pseudonimie ,, miłość " niewątpliwie bardzo inteligentna ale też bardzo niebezpieczna . Jedno co należy zrobić to nie wdawać się z Nią w dyskusję . Jej cały wywód sprowadza się do tego - ,, jestem bogiem " . Więc albo to wariatka albo ... . Wiadomo kto całą wieczność walczy z Bogiem małpując Go i chcąc zająć Jego miejsce . Cel ma jeden , oderwać od Boga jak najwięcej dusz !!!
M
Magdalena
21 lutego 2015, 23:35
Dziękuję Ci…myślałam, że to denerwujące i że nikt tego nie czyta …
M
Milosc
22 lutego 2015, 17:59
C-a, jeszcze czegoś nie zrozumiałaś, a już wydałaś osąd? Czy tak uczyniłby Bóg, którego znasz, czy tak uczyniłby Bóg, w którego wierzysz? A może tak czynią po prostu ci, którzy nie wiedzą co i dlaczego czynią... jak sądzisz? Każdy ma swój czas i wg Twojego modelu świata, owszem - masz swoją rację. A ponieważ Twoja droga jest inna od mojej, więc ja Twojej nie potępiam ani w żadnej mierze nie stanowię zagrożenia dla niej. Twoja wiara jest na tyle mocna, by w niej trwać tak długo, jak uznasz, że Ci służy. Jest to właściwe. Zastanawiające może być jedynie to, dlaczego uważasz, że jakimś sposobem, da się oderwać od Boga dusze? Wierząc, że Bóg stworzył wszystko co widzialne i niewidzialne, jest wszechmocny, a więc nie da się absolutnie niczego bez Niego zdziałać, powinnaś być całkowicie  spokojna. I tego Ci życzę i pozdrawiam. :)
M
Milosc
22 lutego 2015, 18:08
Naprawdę tak myślałaś, Magdaleno? Cóż, jak widać - czasami rzeczywistość obserwowana okazuje się inna od wyobrażanej. Życzę Ci, byś jeszcze doszła do takiej, w której nie będzie pierwiastka emocjonalnego. :)
M
Magdalena
22 lutego 2015, 18:51
…niestety czytając Twoje wpisy odnoszę wrażenie, że nie zawsze Ty czytasz to, co piszę do Ciebie…, co gorsze, że również nie czytasz tego, co sama piszesz…
22 lutego 2015, 19:26
To jak zauważyłaś tylko wrażenie.
M
Magdalena
22 lutego 2015, 21:34
…a więc wrażenie to mało…zwłaszcza, że znasz Pisma Świętego…
M
Magdalena
22 lutego 2015, 22:18
…miało być „…zwłaszcza, że nie znasz Pisma Świętego…”
23 lutego 2015, 12:54
A kto Ci to powiedział? ;)
M
Magdalena
23 lutego 2015, 14:13
…Twoje wpisy.
23 lutego 2015, 14:42
Nie moje wpisy, Magdaleno, tylko to, czego Ty się w nich jakoby dopatrzyłaś. Biblię czytam właściwie codziennie. Od dawna. I już jako dziecko.
M
Magdalena
23 lutego 2015, 18:43
…kamuflaż i przewrotność to są dzieci kłamstwa…
23 lutego 2015, 20:41
Przestań Magdaleno, bo to już robi się niesmaczne.
M
Magdalena
23 lutego 2015, 21:32
Drogą, Prawdą i Życiem jest Jezus Chrystus.
K
Krzysiek
26 stycznia 2016, 08:32
Zgadzam się, na użytkownika Miłość trzeba uważać, bo umie sprowadzić na złą drogę.
L
Lena
18 lutego 2015, 14:18
Bardzo poruszający artykuł. Kiedyś wróżyłam sobie razem z mamą i siostrą. Trwało to latami. Ślepo wierzyłam we wszystkie słowa jakie mówiła wróżka i w to co pokazywały karty. Teraz staram się powrócić do życia, jednak nadal czuję się odamotniona. Przez lata wróżka wmawiała mi, że nie mam prawdziwych przyjaciół, że nie mogę nikomu ufać... Obecnie pragnę z całego serca, abym powróciła do szczęśliwego życia. Mam już dość conocnych koszmarów, załamania i poczucia, że jestem beznadziejna. Wierzę, że Bóg pomoże mi wyjść z tego stanu. Smuci mnie, że moja mama i siostra już nie chcą powrócić do wiary w Boga, modlę się za nie, ponieważ widzę jak taka "zabawa" w przewidywanie przyszłości się dla nas skończyła.
M
Milosc
9 lutego 2015, 14:13
Wszystko ma taką wartość, jaką mu sami nadamy. Aniu, na początku piszesz: „Przychodziły do mnie moje koleżanki, a ja pomagałam im w trudnych sytuacjach życiowych, służąc radą, którą podpowiadały karty. Byłam przekonana, że to jest moja życiowa misja, chciałam pomagać innym; nie widziałam w tym nic złego(…)”. Bo tak jest w istocie - nie ma niczego złego w pomaganiu innym - wręcz przeciwnie -  po to jesteśmy tu na tym świecie, by innym pomagać. Wiesz, że nic nie dzieje się bez przyczyny, nie ma żadnych zbiegów okoliczności - Ty pragnęłaś pomagać ludziom i wybrałaś taką formę pomocy, która była najbardziej właściwa dla Ciebie, a więc kładąc karty Tarota. W dodatku robiłaś to z poświęceniem ("bardzo się starałam i dawałam całą siebie"), na czyjąś prośbę i w dobrej wierze ("Ludzie pytali, a ja im mówiłam, jaki jest stan rzeczy, co się wydarzy i co robić, żeby być szczęśliwą.") oraz bezinteresownie ("Wróżyłam bez opłat."). I wtedy pojawił się Tata. Jego pojawienie się wypłynęło w rzeczy samej z miłości do Ciebie i z troski o Ciebie - sama przyznajesz, że zauważył "siedzę w domu, nigdzie nie wychodzę i coraz gorzej wyglądam" . Tylko, czy aby na pewno Tarot to sprawił? Czy Tarot nie pozwala wychodzić z domu? Czy od Tarota źle się wygląda? Nie!
M
Milosc
9 lutego 2015, 14:17
c.d. To Twoja pasja sprawiła, że nią żyłaś. A Pasja = Miłość. Pasja i talent to dary, które otrzymujemy od Boga, by je pomnażać, by się nim dzielić z innymi, by nimi wyrażać sens swojego istnienia. Zobacz, czego doświadczałaś, gdy ktoś dosłownie odebrał Ci Twoją pasję "Wszystkie reklamy kart tarota wzbudzały wtedy we mnie niepohamowaną tęsknotę za nimi. Męczyłam się strasznie. Toczyłam wewnętrzną walkę o przeżycie, nie było we mnie radości ani chęci życia. Nie potrafiłam myśleć o normalnych rzeczach. Załamywało się we mnie poczucie sensu mojego istnienia." Aniu, Ty przejęłaś podświadome uprzedzenie do kart, które prawdopodobnie mieli Twoi Rodzice. Oni go w Tobie nie zaszczepili, oni je z Ciebie wydobyli. Twój Tata tylko "domyślił się, że źródłem problemu mogą być karty" , podczas gdy tak naprawdę była to Twoja wiara we władzę i moc szatana, którą i Ty sama nabyłaś z zewnątrz. Cóż, sama użyłaś pojęcia "okultyzm", a nie Ty je przecież wymyśliłaś, zgadza się? To, co wydarzyło się później było już tylko wynikiem Twojego nieuświadomionego uprzedzenia, które poskutkowało doświadczeniem przerażenia i poczucia strachu, któremu dałaś napędzającą moc ("zwijałam się ze strachu", "Koszmar bez końca..."). Przyciągnęłaś do swojej rzeczywistości to, w co nieświadomie gdzieś tam po cichutku wierzyłaś.
M
Milosc
9 lutego 2015, 14:19
c.d. Twoje świadectwo Aniu jest bardzo wyraźnym i pięknym dowodem nie na to, że wróżbiarstwo jest złe ale, że przystępując do niego - czy do czegokolwiek, co robimy z pasją i chęcią niesienia pomocy innym - musimy mieć absolutną pewność, że każda Prawdziwa Miłość pochodzi tylko i wyłącznie od Boga. Bo to On Jest Świadomością, tylko On nam pomaga i tylko On przez nas pomaga innym... Twoje doświadczenie, choć opatrzone ciężkimi przeżyciami, było jak najbardziej sposobem Boga na dotarcie do Prawdy, którą od zawsze i na zawsze nosisz w sobie...
JW
Judyt Wojująca
10 lutego 2015, 13:22
Bardzo sprytne, ale mysle ze ludzie czytajacy Deon nie nabiora sie na to. Albo sam jestes zlym duchem, albo bezdennie glupia osoba, albo tez osoba uzalezniona od kart, ktora chce sama siebie usprawiedliwic. Szatan tez potrafi udawac Milosc do Boga, ba - jest swietnym aktorem i swietnym klamca. Bog posyla prorokow, a nie wrozbiazy. Wrozbiaze zadaja pytania "bostwom" na prosbe zaleknionych o swa przyszlosc ludzi (czyt. nie majacych zaufania do BOga, nie powierzajacych Mu swojego losu) , Bog przez proroka zadaje pytanie czlowiekowi i nie ukazuje przyszlosci, tylko ukazuje konsekwencje grzechu aby ostrzec czlowieka przed potepieniem.
M
Milosc
10 lutego 2015, 22:48
Za treścią kryje się intencja. Ja znam swoją, a to, co Ty znajdujesz w treści jest wyrazem Twojego pryzmatu spojrzenia na czyjąś rzeczywistość. Pozwól, że teraz odpiszę, ale nie będę wchodziła w dalszą polemikę z Tobą jeśli w dalszym ciągu Twoje słowa będą miały charakter oceniający osobę, której mało, że nie znasz, to nie zamieniłaś dotąd jednego z nią słowa. Tym razem uznam to za false start, bo wiem, że to zmienisz. Prorok czy wróżbiarz - w równym stopniu - pozostaje nadal człowiekiem, którego Bóg powołał do istnienia. Twoje nastawienie do ludzi parających się różnymi sprawami zdradza, czym zdołałaś skazić swoje postrzeganie poszczególnych osób. To cenna uwaga nie tylko dla Ciebie. Co do reszty Twojej wypowiedzi - mogę się zgodzić, że ludzie dążący do znalezienia odpowiedzi dotyczących swojej przyszłości zapytując innych, mogliby równie dobrze zadać je sobie i tam je usłyszeć. Jednak kiedy przyświeca im właściwa intencja, takie zapytanie będzie jedynie potwierdzeniem tego, co i tak w głębi duszy wiedzą. Nie ma niczego złego jeśli chwilowe zwątpienie zostaje uświadomione. Pamiętasz, że Jezus w ogrodzie Getsemani powiedział "Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie". To było jedynie myślenie umysłu (trzymającego nas tutaj w świecie materialnym), zaraz potem jednak przyszła wiedza duszy i stąd "Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty - niech się stanie".
M
Magdalena
12 lutego 2015, 23:08
W takim samym stopniu Ty znasz swoje intencje, jak inni, a może i w mniejszym skoro już nie korzystasz z łask Sakramentów Świętych (pisałaś nam o Tym)… To prawda, że każdy człowiek bez wyjątku otrzymał dar życia i wolności od Boga, ale o ile prorok jest powołany przez Boga, to okultysta, wróżbita, etc. służy demonom…I jeszcze jedno …skoro odeszłaś od Boga i Kościoła i nie żyjesz Słowem Bożym  ... to powoływanie się w dyskusji na cytaty z Ewangelii trudno uznać za przekonujące świadectwo…
A
anonim
12 lutego 2015, 23:22
I jeszcze jedno …skoro odeszłaś od Boga i Kościoła i nie żyjesz Słowem Bożym  ... to powoływanie się w dyskusji na cytaty z Ewangelii trudno uznać za przekonujące świadectwo… --- A wg mnie to jest przekonywujące świadectwo, tyle że dość specyficzne. Diabeł kusząc Jezusa na pustyni również powoływał się na cytaty ze Świętych Pism. I tyle samo warte są jej cytaty z Ewangelii - mają za zadanie zwodzić.
M
Magdalena
13 lutego 2015, 09:16
„…wiara bez uczynków jest bezowocna…”
A
anonim
13 lutego 2015, 14:56
"... Nie grzesz już więcej..."
13 lutego 2015, 18:08
"tyle samo warte są jej cytaty z Ewangelii - mają za zadanie zwodzić" --- Czy Słowa Ewangelii mają moc zwodzenia? Czy pan X posługując się cytatem "X" zaczerpniętym z Ewangelii szerzy Słowo Boże, a pan Y posługując się cytatem "X" (a więc tym samym Słowem) zwodzi? Czy zatem przesłanie Słowa uzależnia się w Twoim przekonaniu od tego, kto je głosi i wtedy nadaje się mu charakter albo zbożny albo zwodzący (w zależności od sympatii czy antypatii?), czy raczej przyjmuje się Je z ufnością jako Słowo Boże niezależnie od tego, kto Je niesie?
13 lutego 2015, 18:22
Ja znam swoje intencje i Ty znasz swoje. Nie porównuję i Tobie też tego nie radzę, ponieważ wszelkie porównania prowadzą na manowce. Prorok i wróżbita to ludzie z inną misją na Ziemi i tak samo prorok może wywołać strach i panikę jak i wróżbita przywrócić spokój i radość. Zawsze liczy się intencja z jaką działamy. Słowo jest słowem niezależnie od tego, kto je niesie. To jednak Ty nadajesz mu wartość. Jak to możliwe, że inną wartość ma dla Ciebie to samo Słowo Boże zacytowane z ust jednego a inną z ust innego?
M
Magdalena
13 lutego 2015, 23:19
…nasze myśli, intencje i czyny powinny być kierowanie na większą chwałę Boskiego Majestatu…, natomiast okultyzm, wróżbiarstwo, odwoływanie się do nieznanych mocy to  grzech…tak mówi Pismo Święte…
M
Magdalena
13 lutego 2015, 23:20
…„Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków” (Jk 2,26)
14 lutego 2015, 13:45
Jeśli kierujesz się strachem i nie wiesz, że do Ciebie należy podejmowanie decyzji, to owszem - wizja rzeczywistości, która jawi Ci się jako wroga, może taką rzeczywiście "wyzwolić". Co innego jednak, gdy z ufnością podchodzisz do życia i dostrzegasz w nim działanie Boga - wtedy to, co usłyszysz będzie dla Ciebie jedynie potwierdzeniem, że wszechświat zawsze działa na naszą korzyść. Zastanowić się jedynie można nad kwestią - skoro się wie, że tak jest, to czy potrzeba w ogóle szukać potwierdzenia? Moim zdaniem nie, ponieważ zawsze wystarczy ufać. Skoro jednak takie praktyki mają miejsce, to znaczy, że są osoby, które tego potwierdzenia nadal potrzebują.
M
Magdalena
15 lutego 2015, 00:18
...a jeśli uważasz, że wyłącznie do Ciebie należy podejmowanie decyzji…, to znaczy, że nie jesteś otwarta na działanie mocy sprawczej Pana Boga w Twoim życiu…
15 lutego 2015, 13:12
Moc sprawcza to źródło energii, inspiracja, natchnienie - kiedy robisz się uważna na to, co podpowiada Ci intuicja, podążasz za jej głosem i z pełnym zaufaniem zdajesz się na nią - podejmujesz odpowiednie decyzje. To Ty podejmujesz każdą z nich, to Ty zawsze dokonujesz wyboru - na podstawie tego Kim wiesz, że jesteś.
Z
zew
15 lutego 2015, 15:58
Tez słucham w pierwszym rzędzie intuicji ( nie księdza, nie Kosciola, nie Buddy, nie Chrystusa). Żaden z nich nie jest mną, jestem niepowtarzalny wiec i niepowtarzalne jest moje doświadczenie. Mogę sie zgadzać z powyższymi prorokami, ale za swoje decyzje i wybory odpowiadam sam. 
15 lutego 2015, 18:25
Właśnie tak, Zew - wsparcie się na autorytecie to jedno - on potwierdza wartości, które sami nosimy w sobie, natomiast samemu być autorytetem - to dopiero odpowiedzialne wyzwanie, prawda? Pozdrawiam Cię serdecznie :)
M
Magdalena
15 lutego 2015, 22:58
Moc sprawczą ma nie tylko Pan Bóg…Prawo do siebie dajesz temu, do kogo się modlisz…
16 lutego 2015, 16:36
Zgadza się. Modlitwa jest intencją, myślą z której wypływa energia, a ta, kiedy podejmujemy działania, przekształca się w materię. Myśl - Słowo - Czyn. Dlatego modlić się znaczy wierzyć, a dziękować w modlitwie "z góry, z wyprzedzeniem", to świadomość tego, że już dokonało się to, o co prosiliśmy. Pan Bóg posyła wielu "pomocników", tak naprawdę każdy z nas ma swoich (stąd jedni się modlą do Matki Boskiej z Medjugorie, inni do Św. JPII, a jeszcze inni do tych, w których sami czują opiekę) i każdy z nas jest też pomocnikiem dla innych - więc tak naprawdę do kogokolwiek skierujemy intencję i tak Źródło jest jedno i to samo.
M
Magdalena
16 lutego 2015, 22:57
Bóg nie jest źródłem zła…, jeśli się nie modlimy do Boga, nie jesteśmy chronieni przed złem…
M
Milosc
17 lutego 2015, 13:22
Gdzie wyczytałaś, że Bóg jakoby jest źródłem zła? Gdzie Twoja Świadomość Doskonałości Jego Stworzenia, Magdaleno? Wystarczy, że przypatrzysz się naturze, sobie - czyż nie jesteś świadoma tego, jak wspaniałym dziełem Boga jesteśmy? Posiadamy wszystkie Jego atrybuty od możliwości kreacji, nachodzącą nas inspirację, przez zdolność do miłości, współczucia, troski, posiadamy świadomość, mądrość, zdolność rozumienia, pamięć, dar powoływania do życia, radość, błogostan... Pomyśl o najwspanialszym wyobrażeniu siebie i tam znajdziesz dzieło Boga.
M
Magdalena
17 lutego 2015, 14:45
…właśnie … zło w człowieku nie pochodzi od Boga… pycha, chciwość, obżarstwo, nieczystość, zazdrość, gniew, lenistwo … oddalają od Boga…
17 lutego 2015, 15:11
Cóż, jeśli będziesz się nim oddawać bez umiaru i należytej troski o swoją duszę, to nie zaprowadzą Cię one najszybszą drogą do Boskości. Nie odetną Cię jednak od Boga, który wie, dlaczego człowiek się nim oddaje. Zauważ, one wszystkie wynikają z ludzkiego poczucia braku czegoś w życiu, z niezaspokojonych potrzeb. Np. pycha to przejaw braku akceptacji dla poglądów drugiego człowieka (prawdopodobnie w dzieciństwie osoba spotykała się z brakiem akceptacji dla własnych, poczuciem niższości), chciwość z poczucia niezaspokojenia potrzeb pierwotnych, z poczucia braku obfitości, itd. itp.
M
Magdalena
17 lutego 2015, 15:25
…a więc grzechy główne nie wynikają z braku lub nadmiaru w sferze materii, ale braku należytej troski o duszę…
M
Milosc
17 lutego 2015, 17:18
Świat materialny i duchowy przenikają się wzajemnie. Inaczej niemożliwym byłoby dla człowieka doświadczenie stawania się istotą Boską. Widzisz, dopuszczenie pojęcia grzechu do rzeczywistości doprowadziło do tego, że ludzie uznali (w myśl religii), że nie są godni miana dziecka Bożego. Dodatkowo przyjęli na siebie poczucie winy ("Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina") za niespełnianie woli Boga w myśl ustanowionych dogmatów (ale przez kogo?). I tak, grzechem w religii stało się wszystko, co "urągałoby" Boskiej Naturze - nawet miłość do siebie,  czy uprawianie seksu (no chyba, że przysięgniesz w kościele, że nie opuścisz aż do śmierci...). Jeśli dorzucić do tego  nieobecność w kościele w niedzielę, nieodmówienie modlitwy, (kiedyś) zjedzenie mięsa w piątek i wiele innych, to możesz naprawdę poczuć się niedoskonałą i niegodną Bożego Stworzenia. Nie mówiąc już o założeniu grzechu pierworodnego, którym "obdarowali" nas pierwsi biblijni ludzie i za czyją sprawą Bóg na zawsze jakoby wykluczył człowieka z miana dzieła doskonałego. Jakże zniesmaczony musiałby czuć się Bóg tworząc dzieło tak obrazoburcze i niedoskonałe, prawda?  Widzisz Magdaleno, z całym szacunkiem do pierwotnych  założeń Kościoła oraz do nauki Chrystusa, to religie - albo raczej ich przywódcy - wprowadzili ogromny zamęt w umysłach ludzi. Ci, z jednej strony gdzieś głęboko wiedzą, że mają wszystkie atrybuty Boga, są zdolni do miłości, współczucia, niesienia pomocy, a z drugiej ciągle pokazuje się im, że i tak są grzeszni i niewartościowi. Idąc dalej, żeby nie poczuli się zbyt pewni miłości Bożej, wszczepiono ludziom bojaźń tego samego miłosiernego Boga, który jakoby czeka na nich z Sądem, by ewentualnie strącić ich do piekła męki wiekuistej.
M
Milosc
17 lutego 2015, 17:18
c.d. Czy nigdy nie kłóciło Ci się to z obrazem kochającego i dającego życie ojca, który dla swoich dzieci pragnie jak najlepiej, nawet jeśli one tego nie widzą w szerszym obrazie? Ta Największa Inteligencja, która tworzy płatki śniegu każdy jeden odmienny od pozostałych, nieskończone ilości gwiazd, przepastne galaktyki, kod DNA zawarty w każdym przejawie życia, miałby nie być na tyle wszechpotężny i wszystko rozumiejący, by rozpoznać każdą jedną myśl własnego stworzenia, by wiedzieć dokładnie co stoi za jego konkretnym uczynkiem? On wie, że te dwie potężne siły, które targają człowiekiem to miłość i strach – to z nich wszystko się wywodzi. Którą wybierzemy,  to jest już naszą decyzją. Mamy serca, Magdaleno, które biją z rytmem wszechświata. Mamy umysł, który pozwala nam myśleć samodzielnie, mamy wiedzę naszej duszy, która żyje wiecznie, więc zatem po co miałaby cierpieć wiecznie (bo nie wezwałeś księdza na łożu śmierci? bo nie zostałeś ochrzczony w KK, bo nie zdążyłeś pójść do spowiedzi?). Trzeba się doskonalić, oczywiście - ale nie na pokaz, lecz w swoich oczach - tak, jak widzi nas Bóg. Nie, by przekonywać „zasmuconego” Boga, że Jego Stworzenie miało sens, ale żeby być Jego potwierdzeniem. Na każdym kroku i w każdej chwili życia.
M
Magdalena
17 lutego 2015, 21:52
……Dekalogu nie dał człowiekowi człowiek, ale Pan Bóg, aby człowiek wypełniając go był szczęśliwy już tu na ziemi.
.
.
18 lutego 2015, 04:35
"Twoje świadectwo Aniu jest bardzo wyraźnym i pięknym dowodem nie na to, że wróżbiarstwo jest złe ..." Następny Twój "samobój", dziewczyno ogarnij się i posłuchaj co mówi na ten temat Kościół. Kogo Ty reprezentujesz będąc nie po raz pierwszy "mądrzejszą" od Kościoła? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że Twoje komentarze mogą innych mocno wprowadzać w błąd? A jeśli to będą młodzi ludzie, to się całkowicie pogubią. I to dzięki Tobie. Czy o to Ci chodzi?
.
.
18 lutego 2015, 04:49
"Prorok i wróżbita to ludzie z inną misją na Ziemi i tak samo prorok może wywołać strach i panikę jak i wróżbita przywrócić spokój i radość. Zawsze liczy się intencja z jaką działamy." Dobrymi intencjami wiadomo co jest wybrukowane. Same intencje nie są wystarczające. Lepiej będzie jak podporządkujesz się Kościołowi i to lepiej nie tylko dla Ciebie, ale i dla wszystkich, którzy czytają Twoje komentarze.
.
.
18 lutego 2015, 04:55
Nonsens! Intuicja właśnie zgubiła autorkę artykułu. Ty podążasz jej drogą. Słuchaj lepiej Kościoła, Boga a nie siebie!
18 lutego 2015, 12:39
Podążam swoją drogą, tak jak i Ty to robisz. Słuchaj Boga a nie siebie? Jak to, to Bóg jest gdzieś indziej, nie we mnie i nie w Tobie? To Bóg nie jest wszędzie, w każdym przejawie życia? To dopiero Nonsens, nie uważasz? :) Tego nie uczy Kościół Chrystusowy. Przypomnij sobie: "Bóg kiedyś stał się jednym z nas, by nas przemienić w siebie..." Jesteś Stworzeniem Bożym, jesteś cząstką Boga. Posłuchaj Go, miast się Go wypierać.
18 lutego 2015, 12:43
Co dla Ciebie znaczy podporządkować się Kościołowi? Bo chyba nie jest to skazać na wieczne potępienie ludzi, którzy mieli dobrą intencję, ale niewłaściwie nazywali się np. "wróżką", prawda?
18 lutego 2015, 12:54
Zakładam, że ludzie czytający komentarze, czytają je ze zrozumieniem i nie wybiórczo. Dlaczego zatem Ty, który z troską przemawiasz do mnie i o innych, sugerujesz coś odmiennego? Całe moje zdanie brzmiało tak: "Twoje świadectwo Aniu jest bardzo wyraźnym i pięknym dowodem nie na to, że wróżbiarstwo jest złe ale, że przystępując do niego - czy do czegokolwiek, co robimy z pasją i chęcią niesienia pomocy innym - musimy mieć absolutną pewność, że każda Prawdziwa Miłość pochodzi tylko i wyłącznie od Boga. Bo to On Jest Świadomością, tylko On nam pomaga i tylko On przez nas pomaga innym..." Widzisz, co napisałam wytłuszczonym drukiem? Czytaj całość, proszę, by zauważyć również moją troskę tak o Anię, jak i o innych ludzi z pasją niesienia pomocy innym.
18 lutego 2015, 12:55
I jesteś szczęśliwa, Magdaleno?
M
Magdalena
18 lutego 2015, 13:54
Jestem szczęśliwa, … ale byłabym szczęśliwsza, gdyby bliźni też byli…
18 lutego 2015, 14:24
Bądź Szczęściem, wtedy zaczniesz emanować tą energią na innych.
M
Magdalena
18 lutego 2015, 14:50
…jestem szczęśliwa, bo pragnę podobać się Bogu, a nie bliźnim…
18 lutego 2015, 14:56
Bliźni to Bóg, Magdaleno.
M
Magdalena
18 lutego 2015, 15:24
…To nie jest prawdą.…Stworzenie samo nic nie może…Bóg może wszystko…
18 lutego 2015, 15:32
Bóg jest Tchnieniem, który resztę zostawił Człowiekowi, by dalej sam stwarzał, a więc kontynuował Jego Dzieło. Jesteś stworzona na obraz i podobieństwo - usłysz to, a wszystko stanie się jasne.
M
Magdalena
18 lutego 2015, 15:44
… spróbuj cokolwiek stworzyć bez Boga…
18 lutego 2015, 16:14
Otóż to - nie da się! Bo Bóg jest Wszystkim, jest Tchnieniem, jest Świadomością, po prostu JEST - jakkolwiek nazwiemy - o ile w ogóle czujemy potrzebę nazywania tego, który sam o sobie miałby powiedzieć  "Jestem, który jestem".  Dlatego teraz tworząc nasz dialog, świadomie stwarzamy każdy kolejny wpis - pod natchnieniem Boga, tj. z inspiracją. Widzisz, co próbowałam Ci przez cały czas powiedzieć, Magdaleno? :)
M
Magdalena
18 lutego 2015, 20:20
…to bardzo dobrze, że wycofałaś się, ze stwierdzenia, że człowiek to Bóg…
.
.
18 lutego 2015, 21:38
Jeśli chcesz powyższym tekstem udowodnić, ze przytoczyłem część przez Ciebie napisanego zdania, wyrwałem go z kontekstu i tym samym zmieniłem jego sens, to się mylisz. Wróżbiarstwo jest ZAWSZE ZŁE, bo łamie pierwsze, najważniejsze przykazanie. Ania doświadczyła tego na sobie, nie pomogła jej pasja "pomocy innym", nie pomogła jej własna intuicja, którą Ty tak bardzo zachwalasz. Chiromancja, okultyzm, kabalistyka, ezoteryka to dziedziny w które człowieka próbuje zwabić szatan, to czyste zło. I nie ma znaczenia, czy człowiek taki jak chocby Ania ma tego swiadomość, czy tez nie.
.
.
18 lutego 2015, 21:48
Podporzadkowywac sie Kościółowi to poznawać jego naukę, przyswajac ją ale takze się z nią identyfikować. Dla człowieka którego Bóg zajmuje pierwsze miejsce w zyciu to nietrudne zadanie, choć wymaga pokory. Kościół naucza prawdziwie, racjonalnie i zgodnie z biblijnym przekazem. Jesli masz problem w tym, czy Twój przekaz jest zgodny z tym jak naucza KK, to odsyłam do Katechizmu Koscioła Katolickiego. Czytając go mozna zweryfikować swoje poglądy (polecam).
18 lutego 2015, 21:54
Szatan nie istnieje.
.
.
18 lutego 2015, 22:00
"Podążam swoją drogą, tak jak i Ty to robisz. Słuchaj Boga a nie siebie? Jak to, to Bóg jest gdzieś indziej, nie we mnie i nie w Tobie?" Przejaw Boga istnieje w Tobie i we mnie. Ale Bóg to nie Ty, ani ja. Jestesmy Stworzeniami Bożymi, jesteśmy Dziećmi Bożymi, ale nie jesteśmy Bogiem. Nie jestesmy nawet "robotami" Boga, mamy wolną wolę, mozemy wybierać: dobro, albo zło. Ten wybór nie jest ani pozorny, ani nieważny. Słuchaj zawsze co mówi Kościół i idź tą drogą, a nie zginiesz. Jeśli będziesz słuchała wyłącznie siebie tylko sie pogubisz. Pozdrawiam.
.
.
18 lutego 2015, 22:17
Sprawdź to moze w KKK, a potem się na ten temat wypowiedz? Pokora to to, czego Ci najbardziej wg mnie brakuje. A i tak cię lubię :)
18 lutego 2015, 22:24
Przyjąłeś wierzyć coś na słowo. Kiedy zaufasz Bogu, jako Twórcy Stworzenia Doskonałego, wiedziałbyś o czym tu piszę.
M
Magdalena
18 lutego 2015, 23:35
…zobaczysz, że istnieje dopiero, gdy zaczniesz zbliżać się do Boga…
19 lutego 2015, 12:43
Niezupełnie, Magdaleno. Człowiek jest Stworzeniem Boga,  On sam stworzył nas po to, abyśmy Nim się stali - Bóg tworzy siebie i doświadcza swojego dzieła. W Księdze Rodzaju przed stworzeniem człowieka Bóg mówi: "Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam". Dlatego wszystko, co Bóg stworzył jest dobre, a że wszystko jest energią, to i stworzenie nigdy nie ma końca. W pewnym sensie masz rację – Bóg to nie osoba, nie miejsce, nie rzecz, ale Proces, Zmiana, Najwyższy Byt (=bycie, obecność). Żyjemy w świecie względności i fizykalności, natomiast Bóg jest czystą energią, Świętych Duchem. Z energii powstaje materia - człowiek przybiera fizyczną postać, a duch zanurza się w tej fizykalności poprzez spowolnienie tej energii czyli zmianę wibracji. I w tym sensie jednak, kiedy stajesz przed obliczem drugiego człowieka, to w rzeczy samej stajesz przed obliczem Boga.
M
Magdalena
19 lutego 2015, 13:07
…odwrotnie…, człowiek nie jest Bogiem, ale Bóg jest Osobą.
M
Milosc
19 lutego 2015, 13:17
Wiesz, religie są potrzebne ludziom - oczywiście, bo pokazują nam drogę do Boga. Jest jednak pewna kwestia, którą zaszczepiają religie i co sprawia, że ludzie czują się pogubieni. Ta newralgiczna kwestia to warunek stawiany przez religie, że jak nie powrócisz do Boga, to zostaniesz ukarany i trafisz do piekła. Chrześcijaństwo uznaje Chrystusa za jedynego, który oferuje zbawienie (nie Bóg), bo to On pozwolił się nam ukrzyżować, by Bóg został "udobruchany" i odpuścił nam grzechy. Takie przedstawienie sprawy dla jednych czyni Boga gniewnym, mściwym, a dla innych jakoby sprawiedliwym, bo gdyby nie posłał Chrystusa, to sami musielibyśmy cierpieć za grzechy. Co więcej, nawet niewinne istoty (np. malutkie dzieci), które w żaden sposób nie obraziły Boga, w oczach religii  skażone są grzechem pierworodnym, jako spuścizna po Adamie i Ewie. Tymi zabiegami widzisz, w człowieku zaszczepiono ułomność, bojaźń przed Bogiem, który Cię osądzi i skaże na piekielne męki, niepełnowartościowość o niedoskonałości Bożego dzieła nie wspominając. Dodatkowo, podział na różne religie i wpajane przekonania, że "nasza droga" jest lepsza i że to my znamy Prawdę, a inni jeśli jej nie uznają, to nie dotrą do Boga albo dotrą do fałszywego Boga i nie znajdą się w raju, który "jest tylko dla nas", przez całe wieki powodowało i nadal powoduje tyle konfliktów i prześladowań, że pora się obudzić i przyznać, że dotąd czegoś nie rozumieliśmy i teraz jest czas, by wcale nie zaniechać, ale właśnie rozszerzyć nasze wyobrażenia, nasze pojęcie na temat Boga i Rzeczywistości.
19 lutego 2015, 13:34
c.d. Widzisz, to co dotąd robimy na naszej planecie, nie przyniosło zakłądanych rezultatów - ludzie nadal cierpią, umierają z głodu, planeta jest wyniszczana, jedzenie faszerowane chemicznymi substancjami. Czas, by zastanowić się, co chcemy osiągnąć. Czy chcemy zaprowadzić pokój i dobrobyt? Czy chcemy zagwarantować bezpieczeństwo? Czy chcemy stworzyć świat, w którym każdy człowiek będzie szanowany? Czy jednak będziemy dalej kontynuowali ideę świata pełnego podziałów, konfliktów i poniżania jednych na rzecz nieomylności drugich? Niech to stanie się naszym głównym pytaniem - jaki jest cel naszej duszy i co Bóg mówi nam ludziom dzisiaj?
19 lutego 2015, 13:41
Gdy zaczniesz zbliżać się do Boga, zobaczysz jak piękna jest Twoja dusza w oczach Boga, jak bardzo sama jesteś miłością i jak niepotrzebnie martwiłaś się mocą niejakiego Szatana, któremu po prostu tej miłości brakowało...
M
Magdalena
19 lutego 2015, 13:55
... i to bardzo dobrze, że wycofałaś się z twierdzenia, że szatan nie istnieje…
19 lutego 2015, 14:16
a że wszyscy są Jednym... :)
19 lutego 2015, 14:20
Wiesz Magdaleno, tak naprawdę istnieje wszystko, w co wierzysz. Myśl = energia, energia -> materia = ciało. Dlatego trzeba być uważnym i wybierać mądrze. Wtedy wewnątrz tworzysz świat, jaki pragniesz widzieć wokół. :)
M
Magdalena
19 lutego 2015, 14:50
… przeczytaj całą Księgę Rodzaju i postaraj się ją zrozumieć…
M
Magdalena
19 lutego 2015, 14:52
… a skoro tłumaczysz szatana, to znaczy, że pragniesz go widzieć skrzywdzonym, a nie krzywdzącym…
19 lutego 2015, 15:06
Czy sądzisz, że Bóg stworzyłby coś, co samo w sobie byłoby krzywdzące?
M
Magdalena
19 lutego 2015, 15:38
… człowiek otrzymał od Stwórcy dar wolnej woli … również woli krzywdzenia…
19 lutego 2015, 16:00
Oczywiście - tylko wybierając krzywdzić innych, krzywdzisz w ten sposób  siebie, a nie taki jest zamysł Boży. Wszystko, co służy człowiekowi jest zamysłem Boga.
M
Magdalena
19 lutego 2015, 21:34
…a to, co nie służy człowiekowi jest zamysłem szatana…
8 lutego 2015, 22:23
Katolik ufajacy Bogu nie chodzi do tarocistki, nie wróży z fusów nie potrzebuje innych równie chorych pomysłów na życie. Ktoś, kto chce poznać nawet dla "zabawy" przyszłość poprzez wróżby czy karty ma bardzo duży problem ze swoją wiarą. I wymaga pilnej pomocy. W skrajnych wypadkach nawet egzorcyzmów.
T
Terra
8 lutego 2015, 22:37
Zgadzam sie. Terlikowski, pajac, porąbał tarot, z niego tez by był super egzorcysta. Już samo czytanie Frondy uwalnia od szatana.
V
Viv
8 lutego 2015, 22:42
To nie wiesz, ze czytanie Frondy razem ze słuchaniem Radia Maryja to odpust zupełny?
L
Lori
8 lutego 2015, 22:50
Dobre, brawo!
A
anonim
8 lutego 2015, 22:57
W skrajnych wypadkach nawet egzorcyzmów. --- Skąd Ty bierzesz takie głupstwa? Egzorcyzmów wymagają osoby opętane, a nie osoby np. dla zabawy wróżące z kart. Wypisując takie rzeczy sam zdradzasz bardzo duży problem z wiarą.
A
anonim
8 lutego 2015, 23:36
i aby nie było że ja TomaszaL zawsze neguję, albo że jestem zwolennikiem wróżenia, to uzupełnienie. Jak najbardziej mam negatywne zdanie o chodzeniu do jakiejkolwiek wróżki po to aby na poważnie wróżyła. Mam również negatywne zdanie o samodzielnym wróżeniu sobie na poważnie. Uważam to za zło. W dodatku jednoznacznie potępione przez Kościół. Ale zupełnie czym innym jest czytanie horoskopów z żartobliwym nastawieniem bez traktowania ich na poważnie. Tak samo zupełnie czym innym jest stawianie sobie pasjansa żartobliwie mówiąc że jak wyjdzie to coś tak. I tak samo, jesli się tego nie traktuje na poważnie, to zupełnie nieszkodliwą zabawą jest stawianie butów czy lanie wosku na Andrzejki albo obrywanie listków czy płatków z kwiatka odliczając "kocha, lubi, szanuje, nie chce, nie dba, żartuje". W związku z tym zdecydowanie protestuję przeciwko wmawianiu komukolwiek, że np. stawianie pasjansa jest aktem uznania demona za swojego pana i oddawaniem mu czci. Tak samo protestuję przeciwko absurdalnym wmawianiem, że można zostać opętanym wskutek np. układania pasjansa.
P
Penny
8 lutego 2015, 18:29
Co KK wie o okultyzmie, buddyzmie, taoizmie czy New Age. Wiec rozsądnie byłoby z jego strony nie wypowiadać sie na te tematy.
J
Jota
8 lutego 2015, 20:24
KK jak wiadomo wszystkie rozumy zjadl i na wszystkim sie zna jako " jedynie słuszna religia" , zupełnie jak Islam czy komunizm. Wiec co sie dziwisz.
8 lutego 2015, 22:24
Okultzym czy New Age są złem. Bardzo dużym złem. I łatwo to poznać po owocach.
S
Spurr
8 lutego 2015, 22:39
Dalai Lama to tez diabeł wcielony, nie?
V
Viv
8 lutego 2015, 22:44
Nie wiem po co pytasz, przecież cały buddyzm to diabeł wcielony. 
T
Terra
8 lutego 2015, 16:59
No, no teraz kolej na porąbanie tarota na wizji. Dlaczego mielibyście byc gorsi od red Terlikowskiego. 
V
Versus
8 lutego 2015, 16:55
Prawdziwie KATOLSKI artykuł. Większych bzdur nie czytałem. Jeszcze dodajcie, ze jak ktos biorący akupunkturę dostał sie pod wpływ szatana. Joga to oczywiście tez demony. Ewentualne korzyści dla zdrowia to sprawa szatańska. Historia, która opisaliście, to z punktu widzenia psychologii zwyczajna obsesja. Mogła powstać na punkcie czesania codziennie włosów ta sama szczotka. Wiec nie doszukujmy sie w niej NIE WIADOMO JAKICH PODTEKSTÓW.
P
pawel
8 lutego 2015, 13:44
~do anonim "Nieprawda! Decydując się na wróżby podejmowałbym decyzję rozłożenia kart czy lania wosku wyłącznie(!) po to aby spróbować dowiedzieć się czegoś o przyszłości. I tak samo byłoby gdybym czytał jakiś gazetowy horoskop po to by dowiedzieć się co mnie czeka." Wróżbiarstwo jest jednak w takim przypadku nie tyle rzeczywistością religijną, co gnostycko-magiczną, zawsze związaną ze spirytyzmem i innymi formami okultyzmu czy ezoteryzmu. Chodzi tu o doświadczenie mediumiczne, które w każdej formie i postaci jest odrzucone przez Objawienie i naukę Kościoła (KKK, 2116-2117). Z tej racji nie jest ono neutralne czy naturalne, jak sądzi wielu. Według św. Tomasza z Akwinu, "wszelkie wróżenie posługuje się jakąś radą i mocą szatańską do poznania przyszłych wydarzeń. Niekiedy wróżbici wzywają tej pomocy wyraźnie, niekiedy zaś demony w sposób ukryty wpływają na poznanie rzeczy przyszłych nieznanych ludziom, im zaś znanych" ("Suma teologiczna", tłum. F. Bednarski, q. 94, a. 3). [url]http://sanctus.pl/index.php?grupa=79&podgrupa=349&doc=292[/url]
P
pawel
8 lutego 2015, 13:42
~do anonim "Nieprawda! Decydując się na wróżby podejmowałbym decyzję rozłożenia kart czy lania wosku wyłącznie(!) po to aby spróbować dowiedzieć się czegoś o przyszłości. I tak samo byłoby gdybym czytał jakiś gazetowy horoskop po to by dowiedzieć się co mnie czeka." Wróżbiarstwo jest jednak w takim przypadku nie tyle rzeczywistością religijną, co gnostycko-magiczną, zawsze związaną ze spirytyzmem i innymi formami okultyzmu czy ezoteryzmu. Chodzi tu o doświadczenie mediumiczne, które w każdej formie i postaci jest odrzucone przez Objawienie i naukę Kościoła (KKK, 2116-2117). Z tej racji nie jest ono neutralne czy naturalne, jak sądzi wielu. Według św. Tomasza z Akwinu, "wszelkie wróżenie posługuje się jakąś radą i mocą szatańską do poznania przyszłych wydarzeń. Niekiedy wróżbici wzywają tej pomocy wyraźnie, niekiedy zaś demony w sposób ukryty wpływają na poznanie rzeczy przyszłych nieznanych ludziom, im zaś znanych" ("Suma teologiczna", tłum. F. Bednarski, q. 94, a. 3). http://sanctus.pl/index.php?grupa=79&podgrupa=349&doc=292
A
anonim
8 lutego 2015, 09:22
Osoba wróżąca nie musi o tym wiedzieć - poza tym chodzi właśnie o to, żeby nie wiedziała. Kiedy zadajesz kartom pytania, łamiesz pierwsze przykazanie, które mówi, że tylko Pan Bóg powinien być jedynym Panem naszego życia. Poprzez ten grzech dobrowolnie oddajemy się pod panowanie złych duchów, a reszta toczy się już według schematu zniewolenia. --- Nie widzę absolutnie żadnego związku pomiędzy wróżeniem a łamaniem pierwszego przykazania. Aby oddać się pod czyjekolwiek panowanie, również złych duchów, konieczna jest decyzja/akt woli. Sam fakt wróżenia nie oznacza oddawania się pod panowanie demonom. Można wróżyć i uznawać Boga za jedynego Pana swojego życia. Równie dobrze możnaby oznajmić że fakt "wyklepania" dziesiątki różańca przez jakiegoś ateistę będzie równoznaczny z tym, że uzna on Boga za swojego i stanie się chrześcijaninem. Tego typu dorabianie ideologii skutkuje tym że odrzucane są również i te prawdziwe refleksje i ostrzeżenia.
S
strada
8 lutego 2015, 10:29
Decydując się na wróżby podejmujesz świadomą i dobrowolną decyzję oddania swojego życia jakimś bliżej nieokreslonym siłom, które posiadaja jakąs wiedzę, są zdolne Cię ukierunkować, coś zasugerować..., pprowadzić. Jesli ktoś chce się czegoś dowiedzieć, poskładać zycie, jeśli sie o cos martwi, niech idzie z tym do Jezusa, zamiast do wróżki. Jezus jest jest Panem tego co było, jest i będzie.
A
anonim
8 lutego 2015, 13:05
Decydując się na wróżby podejmujesz świadomą i dobrowolną decyzję oddania swojego życia jakimś bliżej nieokreslonym siłom, które posiadaja jakąs wiedzę, są zdolne Cię ukierunkować, coś zasugerować..., pprowadzić. --- Nieprawda! Decydując się na wróżby podejmowałbym decyzję rozłożenia kart czy lania wosku wyłącznie(!) po to aby spróbować dowiedzieć się czegoś o przyszłości. I tak samo byłoby gdybym czytał jakiś gazetowy horoskop po to by dowiedzieć się co mnie czeka. Więc nie wciskaj mi żadnych ideologicznych kitów, że podejmowałbym przy tym jakieś świadome decyzje oddawania swojego życia jakimkowiek siłom. Ta nawiedzona paranoja doszukująca się wszędzie czyhającego złego wobec którego Bóg jest bezsilny jest owocem działania szatana i nie prowadzi do niczego dobrego. Jedni zaczynają żyć w permanentnym strachu i wierzyć we wszelakie zabobony, a inni, zrażeni ich głupotą, razem z nimi ignorują rzeczywiste zagrożenia.
P
pawel
8 lutego 2015, 13:39
Nieprawda! Decydując się na wróżby podejmowałbym decyzję rozłożenia kart czy lania wosku wyłącznie(!) po to aby spróbować dowiedzieć się czegoś o przyszłości. I tak samo byłoby gdybym czytał jakiś gazetowy horoskop po to by dowiedzieć się co mnie czeka. Wróżbiarstwo jest jednak w takim przypadku nie tyle rzeczywistością religijną, co gnostycko-magiczną, zawsze związaną ze spirytyzmem i innymi formami okultyzmu czy ezoteryzmu. Chodzi tu o doświadczenie mediumiczne, które w każdej formie i postaci jest odrzucone przez Objawienie i naukę Kościoła (KKK, 2116-2117). Z tej racji nie jest ono neutralne czy naturalne, jak sądzi wielu. Według św. Tomasza z Akwinu, "wszelkie wróżenie posługuje się jakąś radą i mocą szatańską do poznania przyszłych wydarzeń. Niekiedy wróżbici wzywają tej pomocy wyraźnie, niekiedy zaś demony w sposób ukryty wpływają na poznanie rzeczy przyszłych nieznanych ludziom, im zaś znanych" ("Suma teologiczna", tłum. F. Bednarski, q. 94, a. 3). [url]http://sanctus.pl/index.php?grupa=79&podgrupa=349&doc=292[/url]
A
anonim
8 lutego 2015, 17:31
Dziękuję za odpowiedź i podanie źródeł, ale odpowiadasz nie za bardzo na temat. Nie odnosisz się do tego co napisałem, ale cytujesz tekst który jest jedynie serią kolejnych autorytatywnych wypowiedzi na temat wróżbiarstwa. Ja wypowiadałem się na temat konkretnego stwierdzenia, a w tym co odpowiadasz nic nie odnosi się do tego.
K
Katrin
8 lutego 2015, 07:48
A ustawenia systemowe Berta Hellingera? Tez niezla diaboliada...A przeciez autor byl Misjonarzem, i tak zbladzil...Odradzam wszystkim, Pan Bog ma moc nas uzdrowic, jezeli taka Jego wola, mozemy prosic Swietych o wsparcie w modlitwie(pieknie to powiedzial nasz proboszcz, ze mamy szanse przeywac relacje przyjazni braterskiej ze Swietymi)...Ja mialam przygode z krypty, mimo, ze nie szukalam kontaktu ze zlym. Poklocilam sie z kolezanka z Afryki, Po jakims czasie, bylam wtedy  w ciazy, zaczelam budzic sie w nocy, widziec jakies swiatelka, mialam jakies okropne, mordercze mysli, wizje mordowanych niemowlat.. I jakas intuicje, ze stoi za tym kolezanka(ona sie zajmowala jakimis czarami, miala jakies przedmioty magiczne, sama nie wiem co....)Poszlam do lekarza, mowie, ze chyba mi na glowe padlo, ze potrzebuje psychologa, bo urodze dziecko, ze strach zeby zostalo same z taka matka. Siostra ze wspolnota sie zaczela modlic, przyjmowac Komunie za mnie(ja w zwiazku niesakramentalnym, nie moglam)... Francuski, laicki psycholog w szpitalu odeslal mnie do...Egzorcysty...Bylam u niego, dzieki Bogu nie bylo opetania, bo nie otworzylam sie! A jak spotkalam kolezanke, mowie, sluchaj, czy ty czegos nie robilas? A ona, ze wtedy byla w Afryce u swojej rodziny, odwiedzila szamana, z moim zdjeciem i zyczyla mi i dziecku smierci...I wiecie co? Urodzilam dziecko, a 6 dni pozniej zmarl wujek jej ojca(b.bliska rodzina, mieszkal w domu obok) Afrykanka miala satysfakcje, ze jednak trup byl! Kochani, uwierzcie, w Eucharystii jest Chrystus Pan, nie moze Zly ogarnac duszy wszczepionej w Chrystusa jak galazka winna w pien!
K
Kris
30 września 2013, 09:15
To nie karty tarota same w sobie, ale chęć nawiązania kontaktu z Zaświatami są problemem. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że nawiązywanie kontaktów z istotami duchowymi (czyli odcieleśnionymi ludźmi) jest poważnie niebezpieczne. Dlatego właśnie Biblia zakazuje takich kontaktów. Takimi kontaktami powinny zajmować się tylko osoby mające ku temu wyraźne predyspozycje, a i one na początku rozwijania swoich zdolności mediumicznych mają wiele nieprzyjemnych kontaktów z nisko rozwiniętymi, złosliwymi istotami. (...) ... kalatalakalatala: Co ty za bzdury wygadujesz! Przepraszam ale takie wpisy sa bardzo niebezpieczne! Jedynie z Jezusem sie powinno probowac nawiazac relacje i tyle! Z praktycznego punktu widzenia nawet jezeli by sie chcialo nawiaz kontakt z aniolem strozem to skad wiesz ze to wlasnie ze swoim aniolem kontakt nawiazujesz?! Bardzo nie lubie takiego gadania bo sam osobiscie spotkalem osoby wrozace z kart tarotai zawsze mase u nich zdjec aniolow. Ani jednego obrazka Maryi ale mase aniolow... Blagam ludzie nie wchodzcie w takie rzeczy. Cierpienia duszy sa nie do opisania nawet jak sam egzorcysta wam pomaga. 
K
Kris
30 września 2013, 09:02
Ktos to tego nie przezyl w zyciu nie uwierzy i bedzie zawsze probowal wyslac taka osobe do psychiatry. Tak to juz jest ze dopki nie doswiadzcymy to stukamy sie w czolo. Niema to jak z wyzszoscia powiedziec o takich ludziach ze sa nienormalne....pomimo jakiegos nieokreslonego niepokoju w duszy. Jestem przekonany ze kazdy czlowiek ktory babra sie w rzeczach zakaznych poprostu nie ma pojecia z czym igra. Gdyby wiedzial jego dusza umieralaby ze skrajnego rpzerazenia. ps. Pytanie do oburzonych. Pan Bog istnieje tak? A demon stojacy obok Ciebie nie? Jak to? ps2. Dla wszystkich wychodzacyh, zagubionych, rozaniec rozaniec i jeszcze raz rozaneic :) pozdrawiam Kris, fajnie, tylko, czy wystarczy schować karty? Czy nie dzieje się cos więcej? Nie powinno sie tak bardzo przeciwstawiac pomocy psychologicznej opętaniom. O co mi chodzi? o to, że po egzorcyzmie taka osoba, która zniszczyła lub zmarnowała sobie kawał życi potrezbuje pomocy. Profesjonalnej. Żadnej osobie, którą dotykają problemy natury psychicznej nie powinno się mówić jest nienormalna. Każdemu należy sie pomoc, nawet jak te problemy nie pochodzą od złego ducha ... Absolutnie sie zgadzam! Zawsze twierdzilem ze pojscie jedna scieszka grozi zaniedbaniu drugiej strony. Najlepsze rozwiazanie dla tekiej osoby to popmoc chrzescijanskiego psychologa, psychiatry i ksiedza, egozrcysty.  pozdrawiam :)
K
kalatala
27 września 2013, 21:25
To nie karty tarota same w sobie, ale chęć nawiązania kontaktu z Zaświatami są problemem. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że nawiązywanie kontaktów z istotami duchowymi (czyli odcieleśnionymi ludźmi) jest poważnie niebezpieczne. Dlatego właśnie Biblia zakazuje takich kontaktów. Takimi kontaktami powinny zajmować się tylko osoby mające ku temu wyraźne predyspozycje, a i one na początku rozwijania swoich zdolności mediumicznych mają wiele nieprzyjemnych kontaktów z nisko rozwiniętymi, złosliwymi istotami. To one właśnie potocznie nazywane są demonami. Nie wszystkie istoty duchowe są jednak złośliwe. Wbrew temu, co twierdzi KK, Zaświaty są pełne istot na bardzo różnym poziomie rozwoju, od tak nisko rozwiniętych jakich na Ziemi nawet nie spotkamy, poprzez istoty takie jak przeciętny Kowalski, światłe niczym Da Vinci czy Papież Franciszek, po istoty, które osiągnęly szczyt rozwoju, których najlepszym przykładem jest Jezus.  Istoty nisko rozwinięte chętnie szukają kontaków z istotami wcielonymi, czyli ludźmi, by im jak najwięcej namieszać. Owszem, mogą przekazywać ciekawe, sprawdzające się wizje, ale coć za coś. Bawi je kontrola nad człowiekiem. Chęć uwolnienia się od tej kontroli powoduje zlość tych istot (albo Duchów, jak kto woli) i sytuacje właśnie takie jak opisane powyżej.  Jedak nie generalizujmy, iż to tylko nisko rozwinięte Duchy się komunikują z ludźmi. Duchy znacznie wyżej rozwinięte również chętnie nawiązują kontakt, jeśli osoba starająca się o ten kontakt ma szlachetne intencje lub ma wyznaczoną specjalną misję. To właśnie kontakty z takimi Duchami są opisane w Biblii jako np. zapowiadające jakieś wydarzenie (narodziny Jezusa).  Każdy z nas ma też kontakt ze swoim Duchem Opiekunem, czyli Aniołem Stróżem, Duchem wyżej od nas rozwiniętym, mającym za zadanie pomagać nam w rozwoju.  Ten kontakt często jest nazywany intuicją lub sumieniem. Jeśli chcesz nawiązywać kontakt z Duchami - nawiąż go ze swoim Opiekunem. Na tym najlepiej wyjdziesz. 
A
Agata
27 września 2013, 20:05
Ktos to tego nie przezyl w zyciu nie uwierzy i bedzie zawsze probowal wyslac taka osobe do psychiatry. Tak to juz jest ze dopki nie doswiadzcymy to stukamy sie w czolo. Niema to jak z wyzszoscia powiedziec o takich ludziach ze sa nienormalne....pomimo jakiegos nieokreslonego niepokoju w duszy. Jestem przekonany ze kazdy czlowiek ktory babra sie w rzeczach zakaznych poprostu nie ma pojecia z czym igra. Gdyby wiedzial jego dusza umieralaby ze skrajnego rpzerazenia. ps. Pytanie do oburzonych. Pan Bog istnieje tak? A demon stojacy obok Ciebie nie? Jak to? ps2. Dla wszystkich wychodzacyh, zagubionych, rozaniec rozaniec i jeszcze raz rozaneic :) pozdrawiam Kris, fajnie, tylko, czy wystarczy schować karty? Czy nie dzieje się cos więcej? Nie powinno sie tak bardzo przeciwstawiac pomocy psychologicznej opętaniom. O co mi chodzi? o to, że po egzorcyzmie taka osoba, która zniszczyła lub zmarnowała sobie kawał życi potrezbuje pomocy. Profesjonalnej. Żadnej osobie, którą dotykają problemy natury psychicznej nie powinno się mówić jest nienormalna. Każdemu należy sie pomoc, nawet jak te problemy nie pochodzą od złego ducha
A
Aneta
27 września 2013, 10:59
Ta historia nie jest jedyną, jest ich mnóstwo i mają bardzo podobne szczegóły, więc nie mówiłabym tu o ubarwianiu. dla niedowiarków polecam wyznania opętaego, karty tarota też tu miały swój udział http://www.youtube.com/watch?v=8ncFUd-wHh0 
K
Kris
26 września 2013, 15:24
Ktos to tego nie przezyl w zyciu nie uwierzy i bedzie zawsze probowal wyslac taka osobe do psychiatry. Tak to juz jest ze dopki nie doswiadzcymy to stukamy sie w czolo. Niema to jak z wyzszoscia powiedziec o takich ludziach ze sa nienormalne....pomimo jakiegos nieokreslonego niepokoju w duszy. Jestem przekonany ze kazdy czlowiek ktory babra sie w rzeczach zakaznych poprostu nie ma pojecia z czym igra. Gdyby wiedzial jego dusza umieralaby ze skrajnego rpzerazenia. ps. Pytanie do oburzonych. Pan Bog istnieje tak? A demon stojacy obok Ciebie nie? Jak to? ps2. Dla wszystkich wychodzacyh, zagubionych, rozaniec rozaniec i jeszcze raz rozaneic :) pozdrawiam
M
miki
26 września 2013, 10:54
Nawet jesli autorka cokolwiek ubarwila, na temat swoich wizji, to nie podlega dyskusji, że od tarota trzeba sie trzymac z daleka. To czarna magia ( nie wolno ich ponoc niszczczyć inaczej, niz przez spalenie) z którą nie ma żartów. Nigdy niw wróżcie i nie dajcie sobie wróżyć. 
25 września 2013, 21:01
to chyba cecha większości ludzi, potrzebują w coś uwierzyć całym sobą, a jak się im zabierze przedmiot wiary to histeria. Tarot, komputer, kariera, fitnes... o religiach nie wypada wspominać.
M
michal
25 września 2013, 19:55
durne,
M
mam
25 września 2013, 18:50
To nie żarty------sama prawda,moze komuś się niepodobać,żaden dobrze rozwinięty człowiek nie bedzie za tego rodzaju usługami. Najskuteczniejszą i bezpieczna znaną pomocą jest modlitwa.
A
Astra
17 listopada 2014, 19:17
Mnie modlitwa nie pomaga, a nie mam na sumieniu takich czynow,za ktore musialabym az tak placic.zmarnuje zycie.A gdy dziekuje Bogu za zdrowie to zaczynam chorowac.Moja noga nie postanie więc w kosciele,nic procz wyznawania win i bicia sie w piersi tam nie znajdę,a to zle wplywa na depresje.Razi mnie tez amatorski,nosowy spiew ksiezy.Dobre to dla dewotow z prowincji.
I
Inokatiw
27 listopada 2012, 12:00
~głucha i niema Magdalena Artykuł sponsorowany przez kościół. Stek takich bzdur aż się płakać ze śmiechu chce. Proponuję żeby pani Krystyna Czubówna czytała ten artykuł na dobranocke dla dzieci o godzinie 19.00 Dlaczego tak twierdzisz?Czy tego typu swiadectwa ktore sa na youtube to tez sa sponsorowane przez kosciol? Jesli tak to kto ich nauczyl takiej swietnej gry aktorskiej i ile im za to zaplacono? Jest duzo przypadkow trudnych do objecia wlasnym rozumem.Wielu psychologow niemogac sobie poradzic z nektorymi przypadkami wysyla ludzi do egzorcysty.Okultyzm to zlo.W biblii jest napisane ze w czasach ostatecznych ludzie beda wierzyc w gusla  i zabobony.Ludzie teraz czesto predzej sa wstanie uwierzyc we wrozki niz Jezusa. 
I
Inokatiw
27 listopada 2012, 11:58
~głucha i niema Magdalena Artykuł sponsorowany przez kościół. Stek takich bzdur aż się płakać ze śmiechu chce. Proponuję żeby pani Krystyna Czubówna czytała ten artykuł na dobranocke dla dzieci o godzinie 19.00 Dlaczego tak twierdzisz?Czy tego typu swiadectwa ktore sa na youtube to tez sa sponsorowane przez kosciol? Jesli tak to kto ich nauczyl takiej swietnej gry aktorskiej i ile im za to zaplacono? Jest duzo przypadkow trudnych do objecia wlasnym rozumem.Wielu psychologow niemogac sobie poradzic z nektorymi przypadkami wysyla ludzi do egzorcysty.Okultyzm to zlo.W biblii jest napisane ze w czasach ostatecznych ludzie beda wierzyc w gusla  i zabobony.Ludzie teraz czesto predzej sa wstanie uwierzyc we wrozki niz Jezusa. 
D3
dawid 39
26 listopada 2012, 13:57
http://przebudzenie.net/ http://www.rozwojduchowy.net/ To sa linki do portali duchowych propagujacych okultyzm i ideologie newage. Mysle ze warto sie tam zarejestrowac i wyrazic swoje poglady i probowac ludziom cos przetlumaczyc,w ten sposob mozna pomoc innym a zwlaszcza tym ktorzy dopiero zaczynaja wchodzic w ta toksyczna duchowosc.ludzie maja rozne problemy ,poszukuja i czesto wpadaja w jeszcze wieksze bagno niiszczac sobie cale zycie .Na internecie youtube pelno jest roznych nauczycieli duchowych ktorzy piora ludziom mozgi tak naprawde i nietrzeba tu trafic do jakiejs sekty zeby zrobic sobie krzywde.Jak sie naslucha roznych prostych recept na zycie to juz pozniej trudno cos z tym zrobic .I tacy ludzie nie sa wstanie zyc w spoleczenstwie i maja zupelnie znieksztalcony obraz swiata i siebie samych.
A
anonim
8 lutego 2015, 09:07
A ja myślę że nie tylko nie warto tam się rejestrować ale i że wręcz nie powinno! Równie dobrze mógłbyś namawiać do chodzenia na wódkę z alkoholikami aby wyrażać im swoje poglądy i próbować im coś przetłumaczyć.
GI
głucha i niema Magdalena
25 listopada 2012, 22:28
 Artykuł sponsorowany przez kościół. Stek takich bzdur aż się płakać ze śmiechu chce. Proponuję żeby pani Krystyna Czubówna czytała ten artykuł na dobranocke dla dzieci o godzinie 19.00 
P
popieram
16 grudnia 2011, 21:11
najlepszą ochroną jest życie sakramentalne, modlitwa, słowo Boże, wspólnota modlitwa, zwłaszcza Różańcowa
STANISŁAW SZCZEPANEK
STANISŁAW SZCZEPANEK
16 grudnia 2011, 21:07
No właśnie, zło jakie kryje się za kartami tarota ma wiele twarzy. Mam też pytanie: a co jeśli miało się koleżanki, które chodziły do wróżki aby dowiedzieć się nie tylko o swoją przyszłość ale i innych osób? Bo ja jestem ofiarą takich szczerych do bólu koleżanek, które moją nadzieję zamieniały swoimi "pewnymi informacjami" w beznadzieję i bezradność. Co jeśli ktoś nie chce wiedzieć tych niepomyślnych przepowiedni, jak się bronić przed takimi "pośredniczkami wróżek", które chcą dla ciebie "dobrze"? I nawet jeśli je ignorujesz to jednak ziarno niepewności zostaje. Nasuwa mi się jeszcze jedna uwaga o "wróżbitach", że mówiąc klientowi o innych osobach mogą w kliencie obudzić "demona władzy nad innymi". Obrona jest jedna - jest nią wiara w Jezusa Chrystusa. Jeśli jakaś koleżanka dzieli się z Tobą "rewelacjami" od wróżki, a Ty popadasz w niepokój, to znaczy tylko, że wątpisz w miłość Jezusa i uznajesz panowanie wróżek nad Twoją przyszłością. Jedyna droga - zaprzyjaźić się z Jezusem. Inaczej poddawać się będziesz zawsze panowaniu Złego.
T
T
16 grudnia 2011, 11:01
Co do osób, którym wróżono, poddawano rytuałom (np. dzieci - może być róznie; jeżeli robili to bliscy, rodzice, dziadkowie - powiązania duchowe mogą być niezwykle silne, jeśli widzisz jakieś symptomy zniewolenia, to warto poromawiać z mądrym kapłanem. przekleństwa (nie wulgaryzmy!) rodziców, przodków  oddziałują, najlepszą ochroną jest życie sakramentalne, modlitwa, słowo Boże, wspólnota
PI
PYTANIA II
15 grudnia 2011, 21:24
 No właśnie, zło jakie kryje się za kartami tarota ma wiele twarzy. Mam też pytanie: a co jeśli miało się koleżanki, które chodziły do wróżki aby dowiedzieć się nie tylko o swoją przyszłość ale i innych osób? Bo ja jestem ofiarą takich szczerych do bólu koleżanek, które moją nadzieję zamieniały swoimi "pewnymi informacjami" w beznadzieję i bezradność. Co jeśli ktoś nie chce wiedzieć tych niepomyślnych przepowiedni, jak się bronić przed takimi "pośredniczkami wróżek", które chcą dla ciebie "dobrze"? I nawet jeśli je ignorujesz to jednak ziarno niepewności zostaje.  Nasuwa mi się jeszcze jedna uwaga o "wróżbitach", że mówiąc klientowi o innych osobach mogą w kliencie obudzić "demona władzy nad innymi".
P
Pytania
15 grudnia 2011, 16:13
A co z osobami, które nie wróżyły, lecz na nich wróżono np. tarotem, czy runami lub w inny sposób?  Co z osobami, które z gruntu "niewinne" bądź nieświadomie poddawane są tym procederom przez innych? Przecież, w jakiś sposób to ich dotyka...? Są jakieś badania, czy dane na ten temat...?
MOCNE ŚWIADECTWO!!
15 grudnia 2011, 15:08
 
H
h2
15 grudnia 2011, 14:10
Miałam podobne przezycia z Reiki, to jest tak jakby do oka wpadł ci "kawałek lustra", które nie pozwala zobaczyć rzeczywistości jaka jest naprawde. Ludzie zajmujacy sie okultyzmem naprawde wierza że nie robia nic złego, sa poprostu zaslepieni, zreszta popatrzcie na portale internetowe,kolorowe gazety, dzienniki, tv wszedzie propaguje się ezoteryke, wrózki, tarota, a coraz mniej jest normalnej religijności, media pokazuja tylko katolików w krzywym zwierciadle np. bijacych sie o krzyż pod pałacem prezydenckim albo rządajacych wprowadzenia kary śmierci, ale to jest własnie wypaczony obraz rzeczywistości bo Bóg jest miłościa i zawsze nam pomoże jesli tylko go poprosimy o pomoc.
A
Astra
17 listopada 2014, 19:35
Mnie Bog nie pomaga,modlę się kilkanascie lat i nic nie mam.A co kosciol ofiaruje-te same formuly,grozby starotestamentowe,poczucie winy,beznadziejny spiew.Spotkalam osobę,ktora się nawrocila..i dostala skrajnej manii religijnej z wizjami i misją.Jest natrętna i chamska,cos strasznego.Nici z przyjazni.Niech więc nikogo nie dziwi,ze mlodzi ludzie poszukują gdzie indziej.

Skomentuj artykuł

Jak karty tarota zmieniły moje życie
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.