Legalna przemoc wobec rodziny

Legalna przemoc wobec rodziny
Przypomnijmy, że według raportu Grupy Wskaźnikowej Komitetu ds. Zabezpieczenia Społecznego (2005) blisko 30% dzieci w Polsce żyje w ubóstwie (fot. simonella_virus / flickr.com)
9 lat temu
Logo źródła: Być dla innych Sławomir Pietrak / slo

Począwszy od połowy XIX wieku rząd kanadyjski przystąpił do realizacji specjalnego "programu cywilizacyjnego" wobec Indian. Przyświecał temu projektowi szczytny cel: asymilacja rodzimych mieszkańców Ameryki.

W wyniku tego programu przez ponad sto lat dzieci indiańskie były przymusowo odbierane z domów i kierowane do szkół, w których z dala od swoich rodzin miały uczyć się języka angielskiego i francuskiego, a także przygotowywać się do pracy na roli. Dzięki temu indiańskie dzieci miały stać się światłymi obywatelami Kanady.

W rzeczywistości warunki w tych instytucjach były dramatyczne, poziom nauczania skrajnie niski, a ponadto dochodziło tam do różnorodnych aktów przemocy.

W konsekwencji dzieci utraciły kontakt ze swoją rodzimą kulturą, z językiem i nie zdobyły praktycznie żadnych cennych umiejętności. Począwszy od ostatnich lat XX wieku rząd kanadyjski rozpoczął proces pojednania, oficjalnie przeprosił za dokonane krzywdy i przeznaczył kilka miliardów dolarów na odszkodowania.

Podobne "programy cywilizacyjne" były realizowane w Stanach Zjednoczonych i w Australii.

Patrząc z naszej perspektywy, wydaje się oczywiste, że dzieciom i ich rodzinom działa się krzywda. Rodzi się pytanie: czy mamy prawo "cywilizować" na siłę?

A z drugiej strony: Czy człowiek ma prawo żyć zgodnie ze swoimi poglądami, zgodnie z posiadanymi zasobami tak kulturowymi, intelektualnymi jak i materialnymi?

Czy człowiek może być represjonowany pod pozorem niesienia dobra?

Czy rodzina w państwie prawa może być dyskryminowana z powodu kondycji materialnej, kulturowej, z powodu wieku czy stanu zdrowia rodziców?

Okazuje się, że może...

Przypomniałem o doświadczeniach rodzimych mieszkańców Ameryki i Australii, ponieważ podobne w istocie praktyki mają miejsce w naszym kraju. Oczywiście, inne ideały przyświecają architektom polskiego prawa, ale wspólne jest to, że zgodnie z prawem urzędnicy mają możliwość brutalnej ingerencji w delikatną tkankę rodziny.

Trzeba to z cała mocą podkreślić: prawo to faktycznie umożliwia legalne stosowanie przemocy wobec rodziny.

Temat jest bardzo rozległy i wieloaspektowy

Chciałbym na początku skoncentrować się na kwestii odbierania dzieci rodzicom, która powoduje największe szkody psychologiczne i moralne.

W Polsce w całodobowych placówkach opiekuńczo-wychowawczych przebywa aktualnie około 30000 dzieci. Przyczyny przyjęcia do tych placówek są różne. Zazwyczaj jest to zespół kilku przyczyn. Niepokojące jednak jest, że według danych 10 - 20 % (3000 – 6000 !!!)  dzieci przebywa tam z powodu trudnej sytuacji finansowej rodziny. Ponadto wśród przyczyn wymienia się również:

  • długotrwałe bezrobocie rodziców,
  • brak odpowiednich warunków mieszkaniowych,
  • chorobę jednego z rodziców,
  • wielodzietność,
  • niezaradność życiową rodziców.

Wymienione fakty świadczą o tym, że w Polsce zgodnie z prawem dokonuje się przemoc wobec rodziny. Dotyka ona właśnie tych rodzin, które z powodu swojej trudnej sytuacji ekonomicznej, powinny spodziewać się raczej współczucia i zrozumienia, a także konkretnej pomocy finansowej państwa. Państwo bowiem jest odpowiedzialne za pogarszanie się warunków życia polskich rodzin. Przeciętny obywatel nie ma przecież wpływu na przykład na poziom bezrobocia czy system podatkowy.

W ostatnim czasie również w mediach pojawiały się doniesienia o kontrowersyjnych decyzjach urzędników. Mogliśmy śledzić losy matki, której odebrano noworodka i motywowano to względami między innymi higienicznymi oraz "niewydolnością wychowawczo-opiekuńczą matki" . W wyniku interwencji mediów i Rzecznika Praw Dziecka dziecko wróciło do rodziny. Sprawa jednak ma dramatyczny ciąg dalszy. Obecnie bowiem toczy się proces o odebranie czwórki dzieci z tejże rodziny z tych samych powodów. Opisana historia to niewątpliwie wierzchołek góry lodowej. Rodzin, które mają podobne problemy jest znacznie więcej. Nie wszystkie z nich są w stanie podjąć skuteczną batalię o odzyskanie dzieci.

W przykładzie tym uderza fakt, że rodzina z założenia nie jest traktowana jako całość. Następuje proces przeciwstawienia interesu jednostki (dziecka) rodzinie jako całości.

W myśl tej idei dziecku można "pomóc'' przez zabranie go ze złych warunków i skierowanie do innej rodziny lub placówki opiekuńczo-wychowaczej, gdzie warunki są rzekomo lepsze, ale rodzinie jako całości pomóc nie można. Kryje się w tym nieme założenie, że więzy rodzinne, związek emocjonalny dziecka z rodziną, wreszcie przyrodzone prawo rodziców do wychowania własnych dzieci nie są najważniejsze. Państwo polskie nie chroni tych fundamentalnych praw rodziców.

 

Warto wspomnieć o tym, że odebranie dziecka rodzinie i skierowanie go do rodziny zastępczej lub placówki opiekuńczo-wychowawczej wiąże się z poważnymi kosztami dla państwa oraz traumą dla dziecka i całej rodziny. Oczywiście, pieniądze te pochodzą z płaconych przez nas wszystkich podatków.

Należy z mocą podkreślić, że pomoc skierowana bezpośrednio do rodziny jest znacznie tańsza niż utrzymanie dziecka w jakiejkolwiek placówce czy rodzinie zastępczej.

Koszty utrzymania dziecka w domu dziecka wynoszą bowiem od 2500 do 5000 złotych miesięcznie na jedno dziecko. W przypadku odebrania z domu czwórki dzieci i skierowania ich do domu dziecka łączny koszt wyniósłby od 10000 do 20000 złotych miesięcznie. Pieniędzy tych starczyłoby i na bezpośrednią pomoc dla konkretnej rodziny, jak również na stworzenie przynajmniej jednego etatu dla pracownika socjalnego, który mógłby zająć się pracą tylko z tą jedną konkretną rodziną. Dzięki temu dzieci pozostałyby w rodzinie, do czego mają przyrodzone prawo. To rozwiązanie powinno być traktowane jako optymalne. Cały system prawny powinien promować tego typu rozwiązania. Dodatkową korzyścią byłoby to, że konkretne rodziny mogłyby poprawić swoje funkcjonowanie w tym aspektach, gdzie maja trudności, dzięki czemu następne pokolenie przyswoiłoby sobie wartościowe umiejętności.

Żeby tę sytuację zmienić konieczne jest odpowiednie ustawodawstwo wspierające rodzinę. Konieczna byłaby również reforma systemu opieki społecznej, która dawałaby pracownikom socjalnym możliwość indywidualnej pracy z wybranymi rodzinami.

Czasami w krytycznych opiniach na temat tego typu rozwiązań pojawia się zarzut, że mogłoby to prowadzić do uzależnienia rodziny od pomocy społecznej. Jednakże praktyka rozbijania rodziny nie jest zdrowszym rozwiązaniem, ponieważ prowadzi do niszczenia naturalnych więzi społecznych. Ponadto w mądrze prowadzonej polityce społecznej powinien znaleźć się cały pakiet narzędzi stymulujących rodzinę i poszczególnych jej członków do rozwijania swojego potencjału w kierunku usamodzielnienia się rodziny.

Nie należy również zapominać o tym, że funkcjonowanie rodziny zależy w znacznym stopniu od aktualnej sytuacji ekonomicznej kraju. Stawianie rodzinie ultimatum, że dzieci zostaną odebrane, jeżeli w określonym terminie rodzina nie poprawi swojej sytuacji ekonomicznej lub lokalowej jest formą okrutnej przemocy.

W obecnym systemie, w którym pracownik socjalny ma pod opieką nawet ponad 100 rodzin, nie jest możliwe indywidualne zajęcie się każdą rodzina w stopniu wystarczającym. Tak zorganizowany system jest niewydolny i nie daje szansy pracownikom socjalnym na intensywną pracę z poszczególnymi rodzinami. Natomiast praktyka kierowania dziecka do rodziny zastępczej lub placówki opiekuńczo-wychowawczej, gdzie warunki organizacyjne i higieniczne są tylko teoretycznie lepsze, to najgorsze możliwe rozwiązanie. Należałoby postulować zwiększenie liczby pracowników socjalnych do poziomu, który zagwarantuje możliwość skutecznej codziennej pracy z rodzinami w potrzebie..

O poziomie zaangażowania państwa w działania wspierające rodzinę może świadczyć tryb przyznawania i poziom świadczeń rodzinnych takich jak zasiłek rodzinny. W Polsce wypłata zasiłku rodzinnego uzależniona jest od dochodu rodziny, a wypłacane zasiłki należą do najniższych w Europie. Obecnie jest to kwota 68 – 98 złotych miesięcznie.

W Unii Europejskiej jedynie Łotwa wypłaca nieco mniejsze zasiłki rodzinne na dzieci, ale tam wypłaty nie są uzależnione od dochodu rodziny. Warto wiedzieć, że w większości krajów Unii Europejskiej zasiłki rodzinne nie są uzależnione od dochodu i zwykle nie niższe niż 100 euro miesięcznie na dziecko. Przyświeca temu idea, że państwo jest współodpowiedzialne za wychowanie dzieci. Państwem europejskim, które może stanowić wzór w tym zakresie jest niewątpliwie Luksemburg, gdzie wysokość zasiłku jest uzależniona jedynie od liczby dzieci i wynosi 181 euro na pierwsze dziecko, 429 euro na drugie, 783 euro na trzecie, a na czwarte już 1136 euro miesięcznie.

Należy dodać, że przeciętna rodzina na przykład w Luksemburgu nie jest w tak trudnej sytuacji jak znaczna liczba polskich rodzin i nawet bez zasiłków te rodziny byłyby w stanie funkcjonować. Przypomnijmy, że według raportu Grupy Wskaźnikowej Komitetu ds. Zabezpieczenia Społecznego (2005) blisko 30% dzieci w Polsce żyje w ubóstwie – jest to najwyższy wskaźnik w Unii Europejskiej. Jednocześnie pod względem walki z ubóstwem wśród dzieci Polska znów wypada najgorzej w Unii Europejskie.

Jest to poważny problem społeczny i wiąże się ściśle z omawianą kwestią przemocy wobec rodziny. Z jednej strony rządzący, mając świadomość poziomu ubóstwa w kraju, nie podejmują skutecznych działań w celu jego redukcji, z drugiej zaś strony sankcjonują prawo dyskryminujące i represjonujące rodziny żyjące w ubóstwie.

 

Wydaje się, że byłoby celowe opracowanie i wdrożenie kompleksowego programu walki z ubóstwem, w którym obok istniejącej ustawy o opiece społecznej powstanie ustawa o przeciwdziałaniu ubóstwu w rodzinie.

Kolejnymi przykładami przemocy ekonomicznej wobec rodziny jest planowane podwyższenie podatku VAT, które najdotkliwiej odczują rodziny żyjące w ubóstwie, szczególnie rodziny wielodzietne. Chroniąc finanse państwa, rządzący powinni przewidzieć rozwiązania przeciwdziałające nasileniu zjawiska ubóstwa. Niestety, w wyniku wdrażania tego typu rozwiązań pogłębi się rozwarstwienie społeczne.

Niezwykle istotnym elementem systemu prawnego, który sprzyja przemocy wobec rodziny jest niedawno aktualizowana "ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie".

Ustawa ta jest wieloaspektowa i w związku z tym ilość błędnych rozwiązań, które proponuje jest wieloraka. Pragnę przypomnieć, że nowelizacja ustawy została wprowadzona mimo licznych protestów wielu środowisk.

Chciałbym zwrócić uwagę na klika elementów tej ustawy.

Wydaje się, że niektóre rozwiązania zawarte w tej ustawie nie mają w ogóle związku z deklarowanym celem.

Na przykład zapis, który zezwala członkom zespołu interdyscyplinarnego oraz grup roboczych na przetwarzanie danych osób dotkniętych przemocą w rodzinie i osób stosujących przemoc w rodzinie, dotyczące: stanu zdrowia, nałogów, skazań, orzeczeń o ukaraniu, a także innych orzeczeń wydanych w postępowaniu sądowym lub administracyjnym, bez zgody i wiedzy osób, których dane te dotyczą.

Zapis ten narusza istniejące prawo w zakresie ochrony danych osobowych oraz tajemnicy lekarskiej. W jaki sposób gromadzenie takich danych miałoby przeciwdziałać przemocy w rodzinie, nie jest jasne. Dane te mogą być wykorzystywane w sposób szkodzący jednostkom i rodzinie i magiczny zapis w ustawie o poufności tych informacji tego nie zmieni. Dane takie mogą więc być gromadzone przez długi czas, może nawet kilka lat bez wiedzy zainteresowanych. Pamiętajmy, że według ustawy działanie te i inne mogą zostać podjęte przez zespół interdyscyplinarny w odniesieniu do środowiska zagrożonego przemocą w rodzinie. ak wiele różnych sytuacji może kryć się pod określeniem „środowisko zagrożone przemocą w rodzinie”, będzie zależało tylko od kreatywności zespołu interdyscyplinarnego.

Ustawa proponuje, aby dziecko można było odebrać rodzicom bez decyzji sądu, rodzicom natomiast przysługuje prawo odwołania się do sądu opiekuńczego. Dziecko po odebraniu rodzicom zostanie umieszczone „u innej niezamieszkującej wspólnie osoby najbliższej, w rodzinie zastępczej lub w całodobowej placówce opiekuńczo-wychowawczej”.

Pozornie cel tego działania jest słuszny i chroni dziecko przed przemocą. Żeby ocenić te działania obiektywnie, trzeba jednak uświadomić sobie jak w rzeczywistości wygląda sytuacja dzieci umieszczonych w rodzinach zastępczych lub w domach dziecka.

Przedstawię tylko wybrane informacje na ten temat...

Wyniki doniesień na ten temat są zatrważające. Z dostępnych polskich badań wynika, że dzieci przebywające w domach dziecka są kilkakrotnie bardziej narażone na takie formy przemocy jak napad, rozbój, kradzież, niszczenie rzeczy, przemocy fizycznej ze strony dorosłych, również ze strony wychowawców w domu dziecka (1/3 ofiar przemocy fizycznej). Jeżeli chodzi o przemoc psychiczną, to dzieci doświadczają przemocy ze strony rówieśników, ale również ze strony wychowawców (ponad 40% dzieci).

Nie dotyczy to wszystkich wychowawców pracujących w domach dziecka, ale istotne jest, że takie sytuacje są dość powszechne. Oznacza to, że umieszczenie dziecka w placówce nie jest równoznaczne z zapewnieniem mu środowiska wolnego od przemocy, co sugeruje ustawa.

W domach dziecka zdarza się również przemoc seksualna. Kilka procent dzieci doświadcza w ciągu roku gwałtu. Dzieci są również świadkami gwałtów. Prawie 50 % dzieci w niektórych badaniach twierdzi, że zna sytuacje, gdy dzieci poniżej 15 roku życia miały kontakty seksualne z dorosłymi.

Co z tym problemem zamierza zrobić władza?

Prawdopodobnie wskazane byłoby przygotowanie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w placówkach opiekuńczo-wychowawczych...

Jeżeli chodzi o przemoc w rodzinach zastępczych w Polsce, nie udało mi się dotrzeć do konkretnych danych, jednakże z doświadczeń na przykład amerykańskich wynika, że 40-50% dzieci umieszczonych w rodzinach zastępczych nadal doświadcza przemocy, nawet z użyciem broni. Z tego powodu część dzieci wielokrotnie zmienia rodziny zastępcze.

Z danych jasno wynika, że proponowane środki prawne nie rozwiążą problemu dziecka, które doświadcza przemocy w rodzinie. W rzeczywistości odebranie dziecka z rodziny może zapoczątkować długi proces narastającej wiktymizacji.

Jak wynika z informacji podawanych przez przewodniczącą Skandynawskiego Komitetu Praw Człowieka - Ruby Harrold-Claesson, w Szwecji gdzie rocznie jest podejmowane 20 tys. decyzji o odebraniu dziecka z rodziny, po 30 latach funkcjonowania ustawy, która miała na celu zapobieganie przemocy w rodzinie, zaobserwowano istotny wzrost zgonów dzieci umieszczonych w rodzinach zastępczych. Zgony te są spowodowane głównie samobójstwami. Według statystyk dzieci odebrane rodzicom mają problemy emocjonalne.

Okazało się również, że większość przestępców skazanych na więzienie było wychowywanych właśnie w rodzinach zastępczych. W Szwecji powołano komisję do zbadania sytuacji dzieci w rodzinach zastępczych. Z jej raportu wynika, że warunki dzieci przebywających w rodzinach zastępczych statystycznie były gorsze niż w ich rodzinach naturalnych. W Szwecji przybywa procesów, w których byli wychowankowie z rodzin zastępczych skarżą państwo za skradzione dzieciństwo. Państwo jest zmuszone do wypłacania odszkodowań.

Przemoc jest zjawiskiem kompleksowym i w związku z tym wymaga kompleksowe, wielokierunkowego działania. Nie wystarczy koncentrowanie działań na rodzinie. Konieczne jest przeciwdziałanie przemocy również w pracy, w szkole, w placówkach opiekuńczo-wychowawczych, w mediach, w polityce, w ekonomii, w systemie podatkowym, na ulicy, w urzędach.

Żeby tworzyć dobre prawo dotyczące rodziny nie wystarczy zdolność analitycznego myślenia, znajomość prawa i ekonomii. Konieczna jest również empatia i zdolność całościowej oceny sytuacji rodziny. Schematyczne odtwarzanie ustawodawstwa innych krajów, zwłaszcza gdy ustawodawstwo to okazało się szkodliwe i krzywdzące dla obywateli jest błędem i poważnym nadużyciem władzy.

Sławomir Pietrak - psychiatra, psychoterapeuta, razem z żoną Małgorzatą działa w Stowarzyszeniu Rzecznik Praw Rodziców. 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Legalna przemoc wobec rodziny
Komentarze (6)
31 grudnia 2010, 08:48
Świetny artykuł, pokazuje w konkretach zagrożenia jakie stwarzają aktualne rozwiązania prawne. Ten artykuł powinien być jak najszerzej rozrpopagowany. Bo ludzie zazwyczaj w dobrej wierze popierają ustawy typu ta o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, nie zdając sobie sprawy z rzeczywistych skutków. Gdyby to, o czym pisze autor, było powszechnie wiadome, to poparcia dla tej konkretnej ustawy a pewno by nie było. A może inne - pro-rodzinne rozwiązania zyskałyby siłę przebicia. Będę rozsyłać link do tego artykułu znajomym.
E
Ewa
31 grudnia 2010, 08:32
Tekst bardzo dobry ale nie stawia lepszych rozwiazan. Pomoc ekonomiczna dla danej rodziny zrodzi tylko kolejną patologię ( rodzenie dalszych dzieci celem zdobycia pieniędzy)
A
Agnieszka
30 grudnia 2010, 21:26
Rzeczywiście warto rozpowszechniać tę pracę... Rodziców się ubezwłasnowalnia w białych rękawiczkach, tak że się nawet nie potrafią bronić.
TK
TOMASZ K
30 grudnia 2010, 12:37
BARDZO DOBRY, MĄDRY, RZETELNIE OPRACOWANY TEKST. GRATULACJE! OBY TAKICH WIĘCEJ.
BM
Barbara Magdalena
30 grudnia 2010, 00:17
Ci sami rodzice mogą dbać o wszystkie potrzeby dzieci - mogą je uczyć, bawić się z nimi, przytulać je, nagradzać, ale kiedy uznają, że należy wymierzyć im karę w postaci klapsa - stają się przestępcami. Zresztą wystarczy już "przemoc psychiczna"! A tu jest wielkie pole do wyobraźni! Czy zamknięcie przed czternastolatką drzwi, żeby nie mogła pójść z chłopakiem na dyskotekę, będzie już takim przestępstwem? Całkiem możliwe! Gdyby autorom omawianej ustawy rzeczywiście zależało na dzieciach, to przede wszystkim staraliby się zrobić coś, by wesprzeć całe rodziny, by wesprzeć rodziców w ich trudzie wychowawczym. I staraliby się wyeliminować te czynniki, które im w tym przeszkadzają - jak choćby demoralizujące treści pojawiające się we wszystkich mediach (nawet w telewizji publicznej! I to w godzinach przedpołudniowych!). Przykazanie "czcij ojca swego i matkę swoją" jest wiecznie aktualne i głęboko mądre. Rodzice bowiem w naturalny sposób (i najbardziej) kochają swoje dzieci, a posłuszeństwo wobec rodziców jest pierwszą szkołą dobrego funkcjonowania w społeczeństwie. Dzieci, których rodzicom zdeptano autorytet, nie zaczną czcić państwa ani okazywać posłuszeństwa urzędnikom! Urzednicy ich przecież nie kochają (choćby należeli do zwycięskiej partii miłości).
BM
Barbara Magdalena
30 grudnia 2010, 00:16
Bardzo mądry tekst - wart szerokiego rozpowszechnienia. Warto zauważyć, że nowa ustawa musi spowodować, że znacznie więcej rodzin otrzyma etykietkę "rodziny patologicznej". Czasem wystarczy rodzicielski klaps nierozsądnie wymierzony przy niepożądanych świadkach. Sama byłam świadkiem, jak czuła i naprawdę wzorowa matka dała synkowi kilka szybkich klapsów za wyrwanie się na jezdnię, niemal wprost pod nadjeżdżający samochód. Ja nie doniosłam. Ale już widzę gorliwców, którzy w poczuciu społecznego obowiązku i poszanowania prawa - lecą z jęzorem i donosem do stosownych instytucji. Te "stosowne instytucje" mają w nosie los dziecka. To matka drżała na myśl, że synek mógłby zginąć pod kołami. One widzą zło w "przemocy", której się dopuściła.

Skomentuj artykuł

Legalna przemoc wobec rodziny
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.