Niezgodność charakterów? Zgoda!

Niezgodność charakterów? Zgoda!
(fot. Keoni Cabral / flickr.com / CC)

Niezgodność charakterów to najczęstsza przyczyna rozwodów w Polsce. Tyle, że nieprawdziwa.

Widzieliśmy to setki razy. On - furiat, ona - siła spokoju. Ona - trzpiotka, on - ponurak. Skner i rozrzutna. Gaduła i milczek. Zrzęda i niepoprawna optymistka. Nieustanne źródło inspiracji kabaretów. Natchnienie twórców komedii romantycznych. Charakterologicznie tkwią na antypodach. Pozostają jednak w - mniej lub bardziej - szczęśliwym związku.

Otóż okazuje się, że niekoniecznie. Z danych statystycznych wynika, że niezgodność charakterów to najczęściej wskazywany powód rozstania. Podaje go ponad 30 proc. rozwodzących się par. Zdrada (26 proc.), nadużywanie alkoholu (prawie 20 proc), nieporozumienia na tle finansowym (ponad 7 proc.) czy naganny stosunek do członków rodziny (6 proc.) pozostają w tyle.

Skąd zatem się bierze ów najważniejszy z powodów, dla których ludzie nie mogą być razem, choć wcześniej to sobie przyrzekli? Definicja nie jest tu ostra. "Pojęcie różnicy charakterów jest bardzo ogólne. Bez dokładniejszego sprecyzowania na czym polega, jak się na zewnątrz przejawia i jaki wywiera wpływ na pożycie małżeńskie, brak podstaw do oceny, czy różnica charakterów stała się przyczyną rozkładu" - zauważył już w 1952 r. Sąd Najwyższy. Wykorzystuje się jednak ten powód, ponieważ inne przyczyny całkowitego zaprzestania pożycia (konieczny warunek rozwodu) wymagają doprecyzowania. Przedstawienia konkretów.

W "różnicę charakterów" można zaś, jak w pojemny worek, wrzucić wszystko: podejście do życia i spraw materialnych, podejście do wychowywania dzieci, różnice światopoglądowe i polityczne i różnicę wieku. Ta rozpiętość sprawia, że nawet prawnicy przyznają, iż różnica charakterów to powód fikcyjny. - Pojawia się jako hasło, gdy małżonkowie chcą się rozwieść szybko i nie zamierzają publicznie prać brudów przed sądem. - mówi warszawska adwokat Małgorzata Woźniak. - Różnica charakterów jako powód nigdy nie występuje sama. - dodaje mecenas Zbigniew Roman, specjalista od spraw rozwodowych.

Prawnicy przyznają, że faktyczne powody rozstań są zupełnie inne. Pierwszym i najpoważniejszym jest zdrada, potem alkohol, a w następnej kolejności znęcanie się psychiczne lub fizyczne nad rodziną oraz brak więzi intymnej. A także coraz częściej pojawiający się konflikt finansowy. - Kiedy ona zarabia więcej niż on, w dodatku zajmuje się domem, dziećmi, sprząta i gotuje, prowadzi to do konfliktów - wskazuje adwokat Małgorzata Woźniak. Poza tym - jeśli ludzie szybko awansują finansowo, zmienia się ich sposób życia, to pojawiają się też nowe znajomości, a czasem zdrady. Z drugiej strony - kiedy ubożeją, stają się coraz bardziej skrupulatni w pilnowaniu, kto ile zarabia i ile wydaje. Coraz częściej pojawiają się ludzie "zakredytowani", którzy nie radzą sobie ze spłacaniem długów.

- Oczywiście zdarza się i tak, że z wiekiem zmieniają się nasze zwyczaje. Jedna osoba staje się oszczędna, druga rozrzutna. Mąż uznaje, że żona wydaje za dużo, podczas gdy żona oskarża męża o to, że jest skąpy. Tylko czy to jest różnica charakterów, czy powód finansowy? - zastawia się adwokat Zbigniew Roman na podstawie doświadczeń swojej stołecznej kancelarii.

Mecenas podkreśla, że ponieważ polskie prawo stoi na straży rodziny, sądom nie wystarcza, iż małżonkowie zgodnie chcą zakończyć związek. Muszą to więc uzasadnić. Tu właśnie nasza fraza - wytrych przychodzi z pomocą. - Praktycznie w każdym związku mamy do czynienia z różnicą charakterów. To naturalna kolej rzeczy. Poza tym w kolejnych etapach życia się zmieniamy, dorastamy, dojrzewamy, kształtujemy pod wpływem doświadczeń. Ale przecież nie to jest powodem, że z drugą osobą nie chcemy już żyć - zauważa adwokat Zbigniew Roman. Dlatego przyznaje, że różnica charakterów używana jest przez prawników jako strategia procesowa. By przyspieszyć procedurę rozwodową. I upewnić sąd, że rozwód jest jedynym możliwym rozwiązaniem. - To sygnał, że z daną osobą nie chcemy już żyć.

- Jeśli słyszę, że powodem żądania rozwodu jest różnica charakterów, to pytam: Co to znaczy? I zazwyczaj okazuje się, że chodzi o to, iż ludzie nie potrafią się ze sobą dogadać - tłumaczy Alicja Krata, mediator rodzinny i sądowy, prezes Fundacji "Mediare: Dialog-Mediacja-Prawo". Trafiają do niej małżeństwa jeszcze przed rozwodem, a także już w trakcie procedury. Ci, którzy jeszcze dają sobie szansę. - Kiedy rozmawiam z nimi, okazuje się, że oni się w ogóle nie znają. Nie komunikują się ze sobą. Codziennie rozmawiają to o tym, co trzeba zrobić, załatwić. Ale nie o sobie. Nie o tym, co przeżywają, czego oczekują od małżonka, na czym im zależy. - mówi Krata. I te nieprzeprowadzone rozmowy latami się w małżonkach odkładają. A potem tworzą między nimi mur obojętności i niechęci.

Ludziom trudno rozmawiać, bo są zmęczeni, przytłoczeni nawałem spraw i problemów. Ale często po prostu dlatego, że nie mają nawyku "przegadania spraw". Mediatorka zwraca uwagę, jak często przyczyną niezrozumienia między małżonkami jest to, co wynieśli - lub raczej nie wynieśli - z rodzinnych domów. Alicja Krata uważa, że najważniejsze jest przebicie murów. - Siadamy i rozmawiamy. I wtedy okazuje się, że w ludziach siedzą nagromadzone latami urazy. Relację trzeba odgruzowywać.

Jednak chętniej, niż na mediację w sprawach konfliktów małżeńskich i ratowania związku, rozżaleni małżonkowie decydują się na wszczęcie procedury rozwodowej. Dominuje nastawienie egocentryczne - druga osoba w związku jest po to, by zaspokajać moje potrzeby. Kiedy więc następuje rozczarowanie, przychodzi czas na pozew. - Trafiają do nas osoby, którym rozpada się kolejny związek. Jak zaczynamy to analizować - okazuje się, że wszystkie z tej samej przyczyny. Mimo to ludzie uciekają od refleksji na swój temat. Wolą się doszukiwać winy w innych. - ocenia Alicja Krata.

Największy zajmujący się tymi sprawami portal internetowy oferuje rozwody "łatwo, szybko, oszczędnie". Reklamuje się tym, że pozew przygotowuje w 48 godzin. - Nie ma rozwodów łatwych, szybkich, bezbolesnych. Zawsze jest boleśnie. - mówi adwokat Małgorzata Woźniak, która prowadzi wiele spraw rozwodowych. To prawda, że pozew rozwodowy można napisać i w 15 minut. Prawdziwe prowadzenie sprawy zaczyna się jednak później. Na samo skierowanie sprawy na wokandę czeka się w Warszawie około pół roku. Potem zaś postępowanie może się ciągnąć latami. Niedawna nowelizacja kodeksu rodzinnego zakłada bowiem, że ci małżonkowie, którzy mają dzieci, przed rozstaniem muszą ustalić plan wychowawczy. Jeśli tego nie zrobią, sąd musi jednej ze stron ograniczyć prawa rodzicielskie. A to oznacza sądzenie się latami.

Badania dowodzą, że rozwód (zaraz po śmierci małżonka) należy do najbardziej stresujących i traumatycznych doświadczeń w życiu. Dlatego tak ważne są rozmowy o oczekiwaniach wobec związku małżeńskiego jeszcze przed jego zawarciem. Ludzie powinni sobie opowiadać, jakich doświadczeń z rodzinnych domów nie chcieliby powielać. Alicja Krata zwraca uwagę na zagraniczne doświadczenia, z których warto korzystać. - Na praktykach obserwowałam przedślubne "mediacje" niemieckie. Polegały na tym, że narzeczeni mówili, co im nawzajem przeszkadza. Na co się zgadzają, a na co nie. Negocjowali reguły wspólnego pożycia na zasadzie kontraktu. To wbrew pozorom ma sens. Bo jeśli po dziesięciu latach, w ich związku coś się wydarzy, będzie się do czego odwołać.

W przeciwnym razie jedyną kwestią, co do której będą w stanie porozumieć się bliscy kiedyś ludzie, okaże się zgodne zapewnianie sądu o nieprzezwyciężalnej niezgodności charakterów.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Niezgodność charakterów? Zgoda!
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.