Orientacji nie da się zmienić, ale ona nigdy nie wyklucza z Kościoła

Orientacji nie da się zmienić, ale ona nigdy nie wyklucza z Kościoła
(fot. depositphotos.com)

Orientacji nie da się zmienić, ale nie trzeba z jej powodu odchodzić z Kościoła. Jak poukładać sobie życie, gdy jest się nieheteroseksualnym katolikiem?

Podczas mojej pielgrzymki na Jasną Górę w trzeciej klasie liceum, zwanej również pielgrzymką „przedmaturalną”, kiedy to licealiści zestresowani nadchodzącym egzaminem zwracają się po pomoc do Siły Wyższej, pewien ksiądz opowiadał nam o tym, jakie życiowe opcje ma przed sobą młody katolik. Całkiem zwięźle opisywał możliwości, jakie stwarza życie w katolickim małżeństwie, wybór ścieżki życia konsekrowanego oraz bycie „katolickim singlem”, żyjącym wśród innych świeckich, ale angażującym się jednocześnie w sprawy Kościoła.

Jednak, choć jego wypowiedź zapamiętałam jako uczciwą i rzetelną, to muszę przyznać, że tych kilka lat temu „przeoczyłam” sprawę, która dziś wydaje się zupełnie oczywista - mianowicie, że nie każdy młody katolik może wybierać spośród wszystkich tych możliwości. Dla katolików nieheteroseksualnych, którym poświęcony będzie ten tekst, pewne drzwi pozostają zamknięte. Na szczęście jednak - nie wszystkie.

Katolicyzm nie oznacza heteroseksualności

Jednym z błędów najczęściej popełnianych przez bardziej konserwatywnych katolików (ale również przez bardziej skrajnych lewicowców) jest myślenie o katolikach oraz o homo- czy biseksualistach w kategoriach rozłącznych. Katoliccy tradycjonaliści uważają (lub wolą uważać), że wśród członków Kościoła katolickiego nie ma osób o orientacji innej, niż heteroseksualna (albo że są to wyjątki od heteronormatywnej reguły). Część aktywistów LGBT nie dostrzega natomiast, że dla niemałej grupy gejów i lesbijek wiara katolicka jest bardzo ważnym elementem tożsamości.

Tymczasem takie myślenie jest zupełnie nieuprawnione - choć w publicznym dyskursie opowieść o zupełnie przeciwnych biegunach „sprzedaje się” całkiem dobrze, to w prawdziwym życiu sprawy mają się zgoła inaczej. W kościelnych ławach również zasiadają geje, lesbijki, osoby biseksualne oraz transpłciowe. Tym osobom również ściskamy przecież ręce podczas przekazywania znaku pokoju, one również są zaangażowane w kościelne wspólnoty. Niektóre z nich mają poważną trudność z przeżywaniem swojej seksualności i „poukładaniem” sobie życia duchowego - jednak fakt posiadania orientacji homoseksualnej nikogo z Kościoła nie wyklucza. Pierwszy element odpowiedzi na pytanie “co może zrobić ze swoim życiem katolik-gej lub katoliczka-lesbijka?”, brzmi zatem: spokojnie, zostań w Kościele.

"Terapia" reparatywna to chybiony pomysł

Jednym z mitów, z którym można spotkać się w katolickiej części internetu, jest ten, według którego homoseksualizm można wyleczyć. To sprawa bardzo wstydliwa, że w roku 2020 wciąż nie brakuje wypowiedzi publicystycznych, które zachęcają do tego, aby szukać “uzdrowienia z tendencji homoseksualnych”. Takie zalecenia (za które, rzecz jasna, ich autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności) często występują razem ze świadectwami "uzdrowienia" z homoseksualności oraz z pseudonaukowymi doniesieniami, jakoby fakt usunięcia homoseksualizmu z listy chorób i zaburzeń był efektem działania tajemniczego lobby LGBT, stawiającego sobie za cel zepsucie obyczajów na całym świecie.

W tym momencie jednak moim celem nie jest rozpracowywanie teorii spiskowych (choć przyznam, że powstrzymanie się od tego przychodzi mi z trudem) - wspomnę więc tylko, że tak zwana "terapia" reparatywna (zwana również terapią konwersyjną) nie jest skuteczna z kilku powodów.

Nie sposób jest ukryć, że część kleru i świeckich katolików również dotknięta jest chorobą duchową, jaką stanowi homofobia.

Po pierwsze: leczenie oznacza uzdrowienie z choroby, a homoseksualność chorobą nie jest (psychoterapeuta czy lekarz, który twierdzi inaczej, łamie zasady etyki zawodu). Po drugie - orientacja seksualna warunkowana jest biologicznie i kształtuje się już w życiu płodowym - a przecież "terapeuta" konwersyjny nie jest w stanie zmienić zakończonego dawno procesu kształtowania się dziecka w łonie matki! I wreszcie - jak podkreśla psycholożka i seksuolożka  Anna Hebenstreit-Maruszewska, badania ukazujące skuteczność tego typu "terapii" zostały zwyczajnie sfałszowane: "William Masters, który na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku pod wpływem nacisków politycznych zabrał się do 'leczenia' homoseksualizmu. Opublikował badania, z których wynikało, że jest to możliwe. Wiele osób poddało się terapii, a potem weszło w heteroseksualne związki. Później okazało się, że Masters sfałszował wyniki, posłużył się nieprecyzyjnymi metodami sprawdzenia skuteczności tej terapii, nieprawidłowo dobrał grupę badawczą. Znalazły się w niej osoby heteroseksualne, które miały na koncie kilka epizodów homoseksualnych, co wcale nie jest rzadkie. To, co działo się w USA 40 lat temu, obecnie ma miejsce w Polsce".

Terapia reparatywna nie jest zatem w stanie zmienić orientacji seksualnej. Może jednak, niestety, przyczyniać się do powstawania myśli rezygnacyjnych i samobójczych - dlatego nie jest to droga, którą powinni wybierać katolicy.

Ale jak będąc gejem, mogę kochać Jezusa?!

Dla wielu osób homoseksualnych fakt, że ich orientacji nie da się zmienić, jest niesamowicie trudny - wielu praktykujących katolików, którzy pragną żyć w stanie łaski uświęcającej, marzy o tym, aby pewnego dnia przejść "cudowną przemianę" i - jak mawiał pacjent mojej znajomej, również terapeutki, "mieć w Kościele te same prawa, co ludzie nie-homo". Zdarza się, że osoby takie czują się gorsze, mniej wartościowe lub ułomne - jeden z moich pacjentów zadał kiedyś pytanie, będące wyrazem jego wewnętrznego konfliktu między wiarą a niedawno odkrytą orientacją: "Ale jak ja, będąc gejem, mogę być w Kościele i kochać Jezusa?!" Trzeba jednak podkreślić, że nauczanie Kościoła katolickiego absolutnie nie sugeruje, jakoby wiara osób nieheteroseksualnych była w jakikolwiek sposób gorsza! Orientacja homo- czy biseksualna nie jest grzechem, ani też nie stanowi dowodu na to, że ktoś jest katolikiem "gorszego sortu".

Nasze biologiczne uposażenie - a do tego, według współczesnej wiedzy, zalicza się orientacja seksualna - nie podlega moralnemu wartościowaniu. Katechizm naszego Kościoła jasno stwierdza, że grzechem mogą być czyny człowieka, a nie to, jaki on sam jest. Osoby homoseksualne również mogą dać wiele swoim wspólnotom - również tym kościelnym. Warto więc, aby ci geje i lesbijki, dla których Kościół jest ważny, angażowali się w jego życie i szukali dla siebie wspólnot - tak samo jak osoby heteroseksualne. Oczywiście, ponieważ Kościół seks homoseksualny (tak samo jak współżycie pozamałżeńskie) uznaje za grzech, osoby homoseksualne, chcące żyć w stanie łaski, muszą zachować wstrzemięźliwość seksualną. Nie oznacza to jednak, że sam fakt swojej seksualności powinny wypierać.

Życie we wstrzemięźliwości może być dla wielu osób obciążające - zarówno z uwagi na własne pragnienia, jak i na to, że żyjemy w kulturze hołdującej romantycznym relacjom. Tym, co może być pomocne w tej sytuacji, jest stałe kierownictwo duchowe - nie chodzi tu jednak o spowiadanie się z własnej orientacji i związanych z nią pragnień czy myśli, ale o pomoc w rozwoju wiary i pogłębianiu duchowości. Wybierając dla siebie wspólnotę czy spowiednika bądź kierownika duchowego, radziłabym osobom LGBT, aby nie decydowały się na korzystanie z pomocy 'randomowych' duchownych - nie sposób jest ukryć, że część kleru i świeckich katolików również dotknięta jest chorobą duchową, jaką stanowi homofobia.

Osoba, którą lesbijka czy gej chciałby wybrać na powiernika swoich duchowych i życiowych trosk, powinna być delikatna i wrażliwa. Dobrze, by posiadała również elementarną wiedzę psychologiczną - choć oczywiście kierownictwo duchowe czy stały spowiednik nie stanowią alternatywy dla psychoterapii. Wizytę u terapeuty również warto jest wziąć pod uwagę - jednak nie po to, aby "leczyć" homoseksualizm, lecz aby pomóc sobie w akceptacji siebie i swojej orientacji seksualnej. Z terapii powinny również skorzystać te osoby, które z powodu swojej homoseksualności zostały odrzucone przez najbliższych, które mają obniżone poczucie własnej wartości lub dostrzegają u siebie symptomy depresji. Psychoterapia może być pomocą w prowadzeniu ciekawego, twórczego i zgodnego z własnym sumieniem życia, którego treścią dla osoby wierzącej - niezależnie od orientacji - może być praca, nawiązywanie i utrzymywanie relacji z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi, a także zgłębianie nauki Kościoła i praktykowanie swojej wiary - na tych samych zasadach, co wszyscy inni katolicy.

Przyznam jednak, że choć bardzo chciałabym zakończyć tę część tekstu stwierdzeniem, że homoseksualni katolicy mogą szukać oparcia w duszpasterstwach dla nieheteroseksualnych katolików (zwłaszcza w związku z trudnościami, jakie wynikają z przeżywania swojej seksualności poza erotyczną relacją z drugą osobą), to byłoby to nie do końca uczciwe. Takich wspólnot bowiem w Polsce zwyczajnie brakuje - jestem przekonana, że stworzenie ich byłoby najlepszą odpowiedzią na wynikające z Katechizmu wezwanie do miłości bliźniego i traktowania osób homoseksualnych z delikatnością i szacunkiem. Słowa papieża Franciszka "geje nie powinni być dyskryminowani, a traktowani z szacunkiem i mieć opiekę duszpasterską" polski Kościół powinien w końcu potraktować poważnie.

Szukam terapeuty dla swojego syna. Chodzi o homoseksualizm

Tak, niemal każdy terapeuta, którego znam - i który praktykuje już od dłuższego czasu - choć raz otrzymał tego rodzaju wiadomość. Rodzice wierzący - bardziej lub mniej - często wpadają w przerażenie, gdy dowiadują się albo zaczynają przypuszczać, że ich dziecko jest osobą homoseksualną. Lęki i wątpliwości rodziców osób LGBT oraz innych bliskich im osób podzielić można na dwie grupy: pierwsze związane są z wiarą, szansą ich dziecka (albo brata, siostry, przyjaciela) na zbawienie i tym, jak samemu należałoby się w tej sytuacji zachować, aby postąpić zgodnie z nakazami religii, która każe upominać grzeszących. Druga grupa obaw ma natomiast związek z funkcjonowaniem społecznym: bliscy osób LGBT często martwią się, że osoby te nie założą rodziny, przez co "na starość nikt nie poda im szklanki wody", a rodzice nie będą mogli cieszyć się wnukami W niektórych rodzinach istotna jest także obawa przed reakcją innych ludzi na ewentualny coming-out krewnego.

I tutaj należy powiedzieć jasno: żaden postępujący etycznie terapeuta ani psychiatra nie powie bliskiemu osoby LGBT, co może zrobić, aby zmienić orientację własnego dziecka czy innej osoby, o którą dany człowiek się martwi. Może natomiast pomóc odnaleźć się w nowej sytuacji tym rodzicom, którzy mają trudność z zaakceptowaniem orientacji seksualnej własnego dziecka. Ważne jest to, aby rodzice czy reszta rodziny nie obwiniali się za to, jaka jest orientacja ich dziecka - teorie o kształtowaniu się homoseksualizmu przez nieobecność ojca i nadopiekuńczość matki nie zostały naukowo potwierdzone. Nie należy więc podsyłać homoseksualnej bliskiej osobie artykułów o możliwościach "leczenia" homoseksualizmu, filmów o "prawdziwych celach" ruchu LGBT czy wysyłać jej na modlitwę o uzdrowienie - to nie wpłynie na zmianę orientacji, a może wywołać poczucie izolacji i osłabić - a nawet zabić - relację, o którą trzeba przecież w takiej chwili zadbać w sposób szczególny.

Słowa papieża Franciszka "geje nie powinni być dyskryminowani, a traktowani z szacunkiem i mieć opiekę duszpasterską" polski Kościół powinien w końcu potraktować poważnie.

Z drugiej strony, znane mi są opowieści osób, które po poinformowaniu swoich rodziców o homoseksualnej orientacji, stwierdziły, że ci udawali, że… niczego nie usłyszeli. Matka jednego z moich pacjentów - wiedząc, że jest on żyjącym samotnie gejem - przez lata wciąż pyta o to, kiedy "przyprowadzi do domu jakąś miłą dziewczynę". Nie muszę mówić, że ów mężczyzna nie zamierza nikogo do domu przyprowadzać - za to sam coraz rzadziej pojawia się w mieszkaniu rodziców, którzy nie mieli w sobie gotowości do zaakceptowania go takim, jakim jest.

Innym problemem, o którym często mówią bliscy osób LGBT, jest to, że przecież nie zawsze te osoby decydują się na życie zgodnie z nauczaniem Kościoła - i nierzadko wybierają stworzenie jednopłciowego związku. Dla zaangażowanego katolika może to być trudne, ale nigdy nie powinno stanowić powodu do tego, by zrywać z kontakt na przykład z własnym dzieckiem. To prawda, że w sytuacji, gdy katolik widzi, że nawet najbliższa mu osoba popełnia grzech, powinien zwrócić mu uwagę - jednak w takiej

sytuacji trzeba pamiętać o tym, że nauczanie Kościoła nie może stać się biczem do bolesnego okładania kogoś, kto postępuje inaczej, niż byśmy chcieli. Myślę, że wzorem postępowania w takiej sytuacji może być święta Monika, która - choć poinformowała Augustyna, że jego grzeszny styl życia jest czymś, czemu nie sprzeciwia - nieustająco go kochała i nie odsuwała od siebie.

Informacja o tym, że nasze dziecko lub inna bliska osoba jest homo- lub biseksualna często jest niemałym zaskoczeniem. Zdarza się jednak również tak, że takie przypuszczenia pojawiają się wcześniej - wtedy warto jest dać krewnemu lub przyjacielowi szansę na to, by sama poinformowała nas o tym, kiedy będzie gotowa. Warto jednak tworzyć odpowiedni klimat do rozmowy o uczuciach i seksualności - na przykład co jakiś czas zaznaczać, że jeśli któryś z członków rodziny chciałby o czymś ważnym porozmawiać, to jak najbardziej może to zrobić. Pamiętajmy również o tym, że tożsamości osób LGBT (ani żadnych innych) nie determinuje wyłącznie ich seksualność - osoba, na której nam zależy, wciąż "zasługuje" na to, by rozmawiać z nią o wierze, polityce, marzeniach i ulubionych filmach - czyli tym wszystkim, co składa się na codzienne życie wielu milionów Polaków.

Wasze dziecko, Wasz brat czy siostra, czy może przyjaciel, który wyznał, że nie interesują go osoby płci przeciwnej, nie jest chory, nie jest ułomny czy zepsuty - jest dokładnie tą samą osobą, którą był dla Was do tej pory. I bardzo potrzebuje Waszego wsparcia.

Psycholog i copywriter. Wierząca i praktykująca. Prowadzi bloga katolwica.blog.deon.pl

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Abp Wojciech Polak, Marek Zając
27,93 zł
39,90 zł

Bez kompromisów i skrępowania. Po ludzku

Czy Kościół powinien mieszać się do polityki? Czy Polska powinna przyjmować uchodźców? W jaki sposób mierzyć się z problemem pedofilii wśród księży? Co Kościół ma do powiedzenia kobietom, które...

Skomentuj artykuł

Orientacji nie da się zmienić, ale ona nigdy nie wyklucza z Kościoła
Komentarze (112)
ZS
Zuzia Smoczyńska
11 grudnia 2020, 19:59
Pominęła Pani dość wygodnie tę różnicę, że o ile heteroseksualne pary, które zdecydują się na wstrzemięźliwość przed ślubem mogą liczyć na realizację życia seksualnego po ślubie, o tyle w naszym kraju i w Pani religii nie ma miejsca na taką realizację dla osób homoseksualnych. I tutaj jest podstawowa różnica, gigantyczna, bo dla osoby homoseksualnej pogodzenie się z nauką kościoła oznacza zrezygnowanie na zawsze z realizowania seksualnej sfery swojego związku. To jest najzwyczajniej w świecie okrutne. I wszystkie piękne i okrągłe zdania, które Pani tu napisała niestety bledną przy tym, że LUDZIOM o innej orientacji Pani kościół odmawia podstawowych praw, strasząc ich w zamian potępieniem.
TS
~Taki Sobie
10 listopada 2020, 19:11
Pani Angeliko, po ponownym przeczytaniu tego co Pani napisała, mozna stwierdzić, że ani o milimetr nie rozmija się Pani z nauczaniem Kościoła to fakt. Proponuje Pani pomoc i tworzenie grup dla homoseksualnych osób w Kosciele. Jednoczesne powołuje sie Pani jak najbardziej na stan dzisiajszej wiedzy , to też fakt. Prosze teraz poczytać poniższe komentarze, Kościół to wspólnota ludzi, naprawdę doradza Pani organizowanie się ludziom ( myślę nawet tylko o tych z wyboru zyjacych w celibacie) w Kościele? Jak chce się Pani dowiedzieć co usłyszą, proszę spojrzeć w dół. Czy nie celowym by było najpierw wyedukować katolików, zeby mieli podstawową wiedzę, zeby umieli spojrzec na innego z empatią, zrozumieć, a nie się nad nim litować i z wyższoscią współczuć ? Dopóki w KK nie spotkają elementarnego zrozumienia, a będą się o sobie dowiadywać, ze są chorzy i zaburzeni twierdzenie, ze jest dla nich miejsce w KK budzi moje wątpliwości (wątpliwości, nie pewność). Z wyrazami szacunku.
IW
~Ireneusz Warciak
10 listopada 2020, 20:20
„…a nie się nad nim litować i z wyższością współczuć”. Tu się zgadzamy w 100%! Bo zamiast tego potrzebna jest prawidłowa integracja.
TS
~Taki Sobie
10 listopada 2020, 21:46
Prawidłowa, czyli jaka? :-)
MK
~Maciej Ka
10 listopada 2020, 22:38
Zamiast szukać problemów niech Pan sam poszuka rozwiązań :)
JP
~Jarosław Piechota
11 listopada 2020, 06:46
Niestety, autorka tego artykułu wykazała się zarówno nieznajomością nauki Kościoła jak i pisma świętego.W całym wywodzie trudno znaleźć odniesienie człowieka w aspekcie jego celu ostatecznego jakim jest zbawienie. Św. Paweł pisze że z pomocą Ducha mamy uśmiercać popędy ciała a nie akceptować stan w jakim jesteśmy. Artykuł jest kolejną z wielu prób oswojenia katolików z nową inną "ewangelią" gdzie homoseksualizm ma być zamierzonym darem od Boga.
IW
~Ireneusz Warciak
11 listopada 2020, 22:03
Ma być prawidłowa tak samo jak dla wszystkich innych ludzi. Nie ma taryfy ulgowej; jakieś okrojonej wersji dla lgbt+. W dodatku musi być natychmiastowa. Nie wolno pozwalać terapeutom i kierownikom duchowym miesiącami/latami żerować na pacjentach-penitentach.
ML
~M L
11 listopada 2020, 22:46
Tylko ze w Pismie nie ma nawet slowa o homoseksualizmu. Sa rzeczywiscie wzmianki (ale nie w ewangelii) o wspolzyciu osob tej samej plci, ale chodzi raczej o zachowanie seksualne, ktory nijak nie ma sie do homoseksualizmu (zachowania zastepcze, prostytucja itp.). To ze jestem gejem nepolega na tym, ze uprawiam seks z mezczyznami, ale ze jestem w stanie sie ZAOKOCHAC w mezczyznie a nie w kobiecie. O takich relacjach w Pismie niczego nie ma.
IW
~Ireneusz Warciak
12 listopada 2020, 12:41
Czy rzeczywiście Ewangelia milczy o zachowaniach i emocjach odbiegających od typowych relacji kobieta -mężczyzna? Pan Jezus traktuje tam kobiety po partnersku, rozmawia z nimi, wspomaga je i rozumie, lecz nie przejawia namiętności, nawet gdy niewiasta łzami obmywa jego stopy i wyciera je swymi włosami… Uwalnia jawnogrzesznicę. Jest przyjacielem Marii i Marty, ale nad Łazarzem płacze, a matkę powierza uczniowi, którego miłował. Michael Grant w „Historii dawnego Izraela” tym właśnie tłumaczy skazanie Go na śmierć przez arcykapłanów, uczonych w piśmie i starszych ludu.
GL
GMM L
10 listopada 2020, 10:29
Tragedia co ta kobieta wypisuje.!! Deon.pl zmienia się chyba w Demon.pl:( DUCHU ŚWIĘTY przyjdz o odnów oblicze tej ziemi. Wstyd mi za was. Pseudo katolicy.
WC
~Wojciech Chajec
10 listopada 2020, 10:16
Nie lubię słowa "heteroseksualny". Nie dość, że "hetero", to jeszcze "seksualny"! Taki przymiotnik może także oznaczać człowieka, który zmienia partnerów seksualnych. Czy w takim razie męża wiernego swojej żonie można nazwać "homoseksualistą"? Druga sprawa. Uważam, że popęd seksualny jest w celu prokreacji. Popęd seksualny do osoby tej samej płci w tym kontekście nie ma sensu i powinien być traktowany jak np. kleptomania, czy inne nerwice. W Ewangelii Chrystus mówi o ludziach niezdolnych do małżeństwa od urodzenia. Jeżeli taki człowiek nie czuje zainteresowania osobą płci przeciwnej, to może rozwijać inne pasje, nie musi to być od razu jakieś współżycie intymne. Są też w końcu takie osoby ("stare panny" i "starzy kawalerowie"), których zainteresowania osobą płci przeciwnej nikt nie odwzajemnia, albo są po prostu egoistami. Podejrzewam, że takich osób jest więcej, niż osób określających siebie jako LGBT... Dlaczego LGBT jest modne, a życie w celibacie raczej nie?
XL
~XL LX
10 listopada 2020, 14:30
Mylisz "hetero" i "homo" z "mono" i "poli". Śmiesznie to wygląda, dziwnie się czyta i głupio wygląda. Zanim się oburzysz, sprawdź sobie dokładnie.
AM
~Alek Markowski
10 listopada 2020, 09:53
Bardzo dziękuję za ten tekst. Czystając wiadomości o tym że Pani Godek zebrała 200tys podpisów na ustawę "Stop LGBT" załamałam się. W Kościele zawsze czułam się jak w domu, ale to zmieniło się gdy odkryłam swoją seksualność. Widziałam tylko w nim jad i nienawiść spowodowane ostatnimi tęczowymi wydarzeniami. Po natknięciu się na ten tekst odzyskałam nadzieję, są jeszcze ludzie którzy opierają się na naukowych badaniach, biorą pod uwagę opienie ekspertów oraz kochają drugiego czlowieka. Kochają nie tylko mowiąc, że miłują, ale budują mosty po ostatnich aferach, wspierają i przede wszystkim nie potępiają. Jeszcze raz bardzo dziękuję za rozpalenie we mnie kolejnej szansy jaką dam Kościołowi. Proszę o modlitwę, aby ta szansa trawała dłużej niż pisanie tego komentarza. Dobrego dnia.
ML
~M L
10 listopada 2020, 14:40
Szczesliwie jest sporo rozsadnych ksiezy i swieckich, chociaz czasami sie wydaje, ze nie jest latwo ich znalezc (szczegolnie jak sie czyta takie komentarze, jak tutaj). Polecam w tym temacie np. teksty ks. Jacka Prusaka dla Tygodnika Powszechnego (z ostatnich ten: https://www.tygodnikpowszechny.pl/wiara-bez-wiedzy-164967 lub ten: https://www.tygodnikpowszechny.pl/biskupi-kontra-nauka-164705) lub Cezarego Gawrysia dla Wiezi (np. ten: http://wiez.com.pl/2020/09/07/a-gdzie-milosierdzie/). Ja tez naleze do wspolnoty LGBT (jestem gejem) i zyje juz przez wiele lat w szczesliwym zwiazku (ktory zaowocowal m.i. moim chrztem w doroslosci) i z doswiadczenia to nie ma co sie przejmowac (poki ktos bezposrednio nie krzywdzi), trzeba robic swoje zgodnie z sumieniem i znalezc sobie kosciol, w ktorym podchodzi sie do spraw po ludzku. Dla mnie sa np. taka przestrzenia koscioly w moich rodzimych Czechach, gdzie panuje zupelnie inna atmosfera niz w Polsce i czuc, ze wierni tworza prawdziwa wspolnote.
KN
~Kasia N.
10 listopada 2020, 09:32
Proszę nie publikować komentarza z podanym adresem email zamiast nazwiska - automatycznie wpisał się sam. Na innych stronach trzeba podawać email i niestety mój system zapamiętał te ustawienia.
KR
~Kinga Roszkiewicz
10 listopada 2020, 09:25
"orientacja seksualna warunkowana jest biologicznie i kształtuje się już w życiu płodowym" To z góry założona teza. Proszę o badania, które ją udowadniają... Bo coś mi się zdaje, że takowych też zwyczajnie nie ma
PP
~Piguła Piguła
10 listopada 2020, 09:22
Autorka po pierwsze widać, że nie ma pojęcia czym jest ORIENTACJA SEKSUALNA !!! I przez popełnienia takiej gafy - źle zinterpretowała dosłownie wszystko !!! Jestem zaniepokojona, że na takie tematy piszą niekompetentne osoby, które robią więcej szkody niż pożytku. Droga "psycholożko" jesteś odpowiedzialna za wprowadzenie zamętu i głoszenie fałszywych nauk. Redakcjo - obudź się !!! Coraz więcej zaliczacie wpadek i głosicie niezdrowe nauki. Jesteście katolickimi mediami, a coraz więcej kłamstw i nierzetelnych, nie sprawdzonych i nie skonsultowanych artykułów ze specjalistami. Proszę skonsultować się z prof. Starowiczem niech wytłumaczy wam czym jest ORIENTACJA ... Jestem zniesmaczona...
KZ
~Karpiarz z Polski
10 listopada 2020, 08:54
Wygodne, uznać grzech za opcje, zwłaszcza duchowni homoseksualiści byliby zadowoleni, bo to by ich chronilo przed wydaleniem z kościoła. Tyle, że Kościół relatywizujacy grzech byłby mi niepotrzebny.
PA
~Poprostu Aga
10 listopada 2020, 01:30
Pierwszy raz widzę artykuł z takim przesłaniem w mediach katolickich. Dosyć odważnie. Bo przecież jeśli przyznać , że homoseksualizm jest wrodzony to jakby przyznać, że jest rzeczą naturalną. A podejście Kościoła zasadza się na tym, że tylko związek kobiety i mężczyzny jest naturalny. Jeśliby uznać, że homoseksualizmu nie można zmienić to w takim razie jaka jest podstawa, żeby zakazać związków homoseksualnych? Skoro homoseksualizm nie jest niczym złym i wynika z natury człowieka?
ML
~M L
10 listopada 2020, 11:34
Zadna, jest naukowo potwierdzone, ze akceptacja osob LGBT takich, jakie ony sa i prawne usankcjonowanie ich zwiazkow (oczywiscie cywilnych, tak jak istnieja malzenstwa cywilne) ma pozytywny efekt na ich zdrowie, psychike i przeklada sie na zmiejszenie takich patologii jak przemoc i samobojstwa. Ale moze do tego kosciol tez kiedys dorosnie, tak jak zaakceptowal innych ludzi w zwiazkach niesakramentalnych. Na razie to zaklinanie rzeczywistosci, udawanie, ze pary tej samej plci nie istnieja i uparte trwanie w czyms, co oosciol w swietle obecnej nauki tylko osmiesza (tak jak niedawny dokument episkopatu Polski na temat osob LGBT). Mimochodem ja zyje juz od wielu lat w szczesliwym zwiazku z mezczyzna i zostalem dzieki temu jako dorosly ochrzciony (bo jestem z Czech, gdzie sie ogolnie dzieci nie chrzci). Ciekawe, ze tu zawsze wszyscy unikaja odpowiedzi na to, czy w takim razie jednak nie jest dobrze, ze w takim zwiazku jestem, bo bez niego bym zdecydowanie nie zostal czlonkiem kosciola
LM
Lost Melody
10 listopada 2020, 01:07
Większej bzdury dawno nie czytałem... Miesza pani miłość do bliźniego z ogólną akceptacją jednego z cięższych grzechów. Grzechu który jest potępiany wielokrotnie w starym jak i nowym testamencie, gdzie jasno i wyraźnie zapisane jest, że takim osobom Królestwo Niebieskie nie będzie dostępne. Owszem, nikt ich nie przekreśla, jeżeli wstaną, pójdą i więcej grzeszyć nie będą, mają szanse na zbawienie. Ale upiększanie grzechu i twierdzenie, że nic złego nie robią nie jest ani katolickie ani ludzkie. Nie mylmy tego z miłością do bliźniego.. Jasnym i naturalnym jest, że każdemu człowiekowi należy się godność, szacunek i traktowanie jak siebie samego, JEGO samego, a nie jego grzechu (co Pani robi). Czy Kościół Katolicki powinien wykluczać osoby lgbt? Oczywiście, że nie. Czy powinien akceptować ich decyzje i wspierać ich w grzechu? JASNE, ŻE NIE.
TS
~Taki Sobie
10 listopada 2020, 09:03
No to przeczytaj co to sodomia, wskaż kiedy Chrystus cokolwiek powiedział o homoseksualizmie.
AK
~Adam Kowalski
10 listopada 2020, 17:24
A nie kojarzysz takiego przykazania "nie cudzołóż" ?
TS
~Taki Sobie
10 listopada 2020, 19:24
I napewno tam o homoseksualistach jest.
AK
~Adam Kowalski
11 listopada 2020, 08:54
Jak geje, czy lesbijki żyją sobie razem, to nie jest to cudzołóstwo??
LM
Lost Melody
11 listopada 2020, 11:50
1 list do Koryntian 6,9 (9) Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, List do Rzymian 1,25-27: (25) Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. (26) Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. (27) Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie.
WD
Wujek Dobra Rada
9 listopada 2020, 22:49
Pani Angelika zablokowała mi wpis. Eldzibiti cenzuruje i nie bierze jeńców. To pewnie zemstwa za wypunktowanie swego czasu artykułu o ZHP.
PB
Piotr B
9 listopada 2020, 21:57
Jak podają Katechizmy katolickie, sodomia, czyli grzech przeciwko naturze, jest grzechem wołającym o pomstę do Nieba i tak pozostanie, bo taka jest rzeczywistość, którą poznajemy z prawa naturalnego i Objawienia Bożego. Jak Kościół stale naucza także sama tendencja homoseksualna jest obiektywnie nieuporządkowana. Osoby z takimi tendencjami mają obowiązek zachować czystość, jak też, jak każdy katolik, unikać okazji do grzechu. "Homofobia najzwyczajniej w świecie nie istnieje. Jest to oczywiście wynalazek, narzędzie totalitarnego panowania nad umysłami innych osób" - kard. Gerhard Ludwig Müller.
AZ
~Anna Z
10 listopada 2020, 09:15
ciekawe, że pozostałym grzechom wołającym o pomstę do nieba kościół nie poświęca nawet w połowie tyle uwagi co osobom lgbt+. A nie, przepraszam, sprostowanie: w ogóle nie poświęca uwagi dwóm pozostałym grzechom wołającym o pomstę do nieba.
GU
Grażyna Urbaniak
10 listopada 2020, 15:51
@Anno Z - Bo sprawcy pozostałych grzechów wołających o pomstę do nieba nie obnoszą się nimi na paradach i nie domagają się uznania ich uczynków za normalne i chwalebne (Pride!)
AM
~Alicja M.M.
15 listopada 2020, 10:49
Jeśli chodzi o uciskanie ubogich, to "nie domagają się", bo nawet nie muszą, te praktyki (np. firm z krajów rozwiniętych wobec tzw. "taniej siły roboczej" w krajów ubogich) niestety powszechnie s ą u w a ż a n e za normalne.
MW
~Maciej Wylężek
9 listopada 2020, 21:57
Dziwne stwierdzenie w tytule. Przecież każdy może sobie sprawdzić, że "pani Grodzka" miał(a) kiedyś inną orientację, którą w pewnym momencie zmienił(a)
IW
~Ireneusz Warciak
9 listopada 2020, 19:41
Nie, Pani Angeliko! To co Pani pisze to zagłuszanie sumienia i gorszące uchylanie się od oczywistego obowiązku okazania osobom lgbt+ dostępnej, niestygmatyzującej i skutecznej pomocy w prawidłowym włączeniu do podstawowych wspólnot życia: rodziny, pracy, szkoły, stowarzyszeń religijnych. Nie wolno nikogo nakłaniać do akceptacji orientacji, ani oferować nieskutecznych lub szkodliwych terapii, bo to naraża na postawy, które Pani widzi na tym forum, a które w realnym życiu są jeszcze gorsze. Nie wolno namawiać do singlielstwa, wadliwych związków, uzależniającego „kierownictwa duchowego” i wszystkiego co Pani pisze. Życie to nie tylko rozmowy o polityce i filmach. Życie to prawidłowe relacje. Kto ich nie zapewnia, niszczy cywilizację, człowieczeństwo i życie.
TS
~Taki Sobie
9 listopada 2020, 20:07
Ciagle piszesz to samo, co sie powinno zrobić. Napisz raz jak to zrobić może to bedzie o czym rozmawiać.
IW
~Ireneusz Warciak
10 listopada 2020, 11:32
Bardzo dziękuję. Przede wszystkim za zrozumienie, że „piszę, co się powinno robić”. Wszyscy to powinni pisać. A tu wszyscy na odwrót. Ofiarami są te/ci, którym musimy powiedzieć co robić, bo pozostawienie bez właściwych relacji jest najgorszym rodzajem wykluczenia. To jest efekt śmierci voodoo. Biskupi piszą "Kościół nie zostawia ich samotnych w obliczu życiowych zmagań. Wśród osób, które skorzystały z terapii w katolickich ośrodkach „Odwagi” ponad 30% potrafiło zmienić swą orientację i podjąć życie w sakramentalnych związkach małżeńskich.” ( http://episkopat.pl/swiadkowie-ewangelii-zycia/ ). A co robią? Np. najbardziej znany specjalista tej tematyki: http://franciszkanska3.pl/aktualnosci/w-duchu-brata-alberta ? Wszystko, żeby samotnych pozostawić. Tego nie wolno tolerować. Piszmy co się powinno robić i jak.
TS
~Taki Sobie
10 listopada 2020, 13:36
To już było. Gro z nich ukrywając swoją orientację zawierało zwiazki małżeńskie, żyjąc w klamstwie, unieszczesliwiajac siebie i żonę, a na boku ....... Tak lepiej było?
IW
~Ireneusz Warciak
10 listopada 2020, 14:12
Było źle. Jest źle. Ma być dobrze.
TS
~Taki Sobie
10 listopada 2020, 17:01
No to inny pomysł podaj Irek.
IW
~Ireneusz Warciak
10 listopada 2020, 19:22
Prawidłowe relacje są podstawą wszystkiego. Nawet, gdyby orientacja miała związek z jakimiś zaburzeniami osobowości, to atmosfera miłości i zaufania wspomogłaby proces terapii. Dla mnie jest oczywiste, że tendencje ucieczkowe, agresywne, uzależnieniowe, nawet pedofilne są w ogromnej większości wynikiem wyobcowania i odrzucenia. Paul Cameron pisze, że się zachowują się jak więźniowie obozów koncentracyjnych. Nic w tym nienormalnego: są w takiej samej sytuacji. Cameron, ulubieniec mediów katolickich, biskupów, nawet polskiego sejmu, zwalcza „wadliwą socjalizację”. Kler, wierni i większość populacji myśli, że przeciwieństwem tego jest brak socjalizacji. Nieprawda! Właściwą postawa jest PRAWIDŁOWA INTEGRACJA. Czy jest inny/lepszy pomysł?
TS
~Taki Sobie
10 listopada 2020, 20:10
Konkretniej napisz co nalezy zrobić, co masz na mysli pisząc - prawidlowa integracja, czyli jaka?
IW
~Ireneusz Warciak
11 listopada 2020, 21:56
To znowu świetne pytanie. Dziękuję! Oczywiście należy dotrzeć do prawdy „co zrobić”. Rodzice, rodzeństwo i dalsza rodzina, znajomi, środowisko szkoły i pracy… Ale najbardziej lekarze, psychologowie, terapeuci, u nas duchowni-spowiednicy. A media o tym rzetelnie informować. Wszyscy zaś muszą odrzucić pokusę zadowalania się(!) jakąś ułomną integracją, np. absurdalne porady x. dr. J. Prusaka: inne jako księdza, a inne jako terapeuty. Integracja musi być prawidłowa dokładnie tak samo jak dla wszystkich innych ludzi. A dziś wszyscy myślą jak tu się(!) wyłgać od odpowiedzialności. Nie, „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali.”.
KR
~Kazimierz Robertowski
9 listopada 2020, 19:06
Po co być homoseksualistą niepraktykującym?
GU
Grażyna Urbaniak
9 listopada 2020, 15:22
Pani Angelika powiada stanowczo,że "homoseksualność chorobą nie jest". Dobrze byłoby jeszcze dodać, od kiedy nie jest. Jeszcze 1968 roku homoseksualizm był w psychologii zaliczany do dewiacji seksualnych kategorii zaburzeń osobowości. Ktoś mógłby przypuszczać, że został w latach 70-tych skreślony z listy chorób na skutek postępu badań naukowych. Niestety - decyzję tę podjęto na skutek burd i zamieszek wywołanych przez aktywistów homoseksualnych na przykład na konwencie Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego, konferencji naukowej w Los Angeles, czy podczas spotkania Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Ostatecznie został z listy skreślony przez głosowanie (!). To chyba jedyny taki przypadek w nauce.
TS
~Taki Sobie
9 listopada 2020, 20:02
Jezeli Pani to nie dotyczy, to kim Pani jest, zeby decydować czy to choroba czy nie? Kim Pani jest, zeby ich oceniać? Co Pani ma im do zaoferowania? Wspolczucie? Jakie to ma dla Pani znaczenie jak żyje inny czlowiek? Co Pani w nich przeszkadza? Czego Pani od nich chce? Chcą być szczesliwi, normalni, akceptowalni. Jezeli nie może Pani im niczego dać, (wspolczucie proszę sobie schować do kieszeni, nikt go nie chce) to dlaczego czuje Pani potrzebę uznania ich za chorych (czytaj nienormalnych, do leczenia w psychuszce). Z tego co widzę to raczej homoseksualisci do KK już po nic nie pójdą, zresztą niejedyna grupa ludzi stracona dla Kościoła, proszę pomyśleć dlaczego.
JM
~Jan Miejski
9 listopada 2020, 22:15
Najpierw o skreśleniu zadecydowała komisja medyczna. Jednak przeciwnicy skreślenia zażądali referendum wśród członków APA. Czyli owo głosowanie odbyło się na wyłączne żądanie zwolenników pozostawienia homoseksualizmu w katalogu chorób.
MK
~Maciej Ka
10 listopada 2020, 00:41
Kim Pan jest Taki Sobie że innych oceniać możesz i mieć do nich pretensje a imię i nazwisko schowane... Skoro Pan tu jest (założyłem że Pan bo jest "Taki") to rozumiem że Kościół założony przez Jezusa Chrystusa nie jest Panu obcy. Proponuję zacząć od początku: Księga Rodzaju, rozdział 1, werset 27. Jeśli Pan tego nie akceptuje, a homoseksualizm i inne zwyrodniałości są odstępstwem od tej Bożej zasady to nie wiem co Pan tu robi bo to przecież portal katolicki. Ja zapraszam Pana do protestantów, tam każdy może wierzyć jak chce i tworzyć swój własny kościół ! Naprawdę zachęcające ! ... no chyba, że deon to już portal protestancki... skoro po raz kolejny promowane są takie postawy... to nie dziwię się że się Pan tu czuje jak u siebie.
MM
~Majka Majka
10 listopada 2020, 02:55
RAK: Jezeli Pani/Pana to nie dotyczy, to kim Pani jest, zeby decydować czy to choroba czy nie? no co za absurdalna argumentacja, żałosne - skończyłeś/łaś choćby podstawówkę? żeby być sędzią, trzeba popełnić przestępstwa? żeby być policjantem, trzeba kraść? żeby być grabarzem, trzeba umrzeć?!
TS
~Taki Sobie
10 listopada 2020, 08:42
Porównanie naturalnej nikomu nie szkodzącej skłonności przestepst kradzieży i innych zależnych od woli, chciwości...... itd. jest dosyc podłą manipulacją. Ale kierunek sluszny, pomyśl.
TS
~Taki Sobie
10 listopada 2020, 08:44
Macieju niechcący odpowiedziałeś na pytanie Autorki, to co wyklucza, czy nie?
AZ
~Anna Z
10 listopada 2020, 09:21
Bodajże do 1952 roku na liście chorób była tajemnicza "histeria", też została wykreślona. Co powiesz na ten temat? I pewnie jeszcze kilka przykładów by się znalazło, ale nie jestem ani historykiem ani medykiem więc nie wiem, a po wpisaniu w google wyskakuje milion artykułów o homo.
MK
~Maciej Ka
10 listopada 2020, 22:36
Tu Panie Taki Sobie, się Pan odkrył. Stawia Pan Kościół na tronie. A to założenie błędne. Kościół nie decyduje, a tym samym nie wyklucza / nie nie wyklucza. To człowiek decyduje. Pan decyduje Panie Taki Sobie. Kościół po prostu jest na zasadach na których został założony. Kościół nie jest celem. Celem jest Chrystus i Zbawienie w Nim. A jeśli Chrystus to i Prawda, a zatem wracamy do początku czyli Księgi Rodzaju. A takie podejście do wiary i kościoła daje tylko poznanie Żywego Chrystusa. Według mnie wówczas nie ma mowy o roli decyzyjnej kościoła bo co on ma do mojej relacji z Żywym... Podam przykład. Załóżmy że Kościół Katolicki i Protestancki to teatr i kino (sztuka). Czy jak Pan decyduje się iść do kina to po wejściu narzeka Pan że nie ma żywych aktorów ? Nie. Bo to Pan na wstępie decyduje. Decyduje osoba. Wówczas ani pracownicy teatru, ani założyciel teatru nikogo wchodzącego nie wyklucza. Wejść może każdy, ale wchodzą tam tylko Ci którzy takie zasady akceptują.
IW
~Irena Wypierd-Blyskawica
9 listopada 2020, 14:21
lqDOBRZE ABY PANI PSYCHOLOG zapoznała sie z pracami prof K.Imielińskiego , T.Bilikiewicza, A.Bilikiewicza, Lwa - Starowicza. Znajdzie tam pani klasyfikację powaznych zaburzeń osobowości osób z LGBTQ . A jako psycholog choć nie wie co to osobowość człowieka to wie ,że można i powinno poddawać terapii zaburzone osobowości. Chyba ,że wierze ,że upodobania seksualne ludzi wynikają z genetyki wtedy powinna zrezydnować z psychologii , psychiatrii seksuologi. Tytuł wprowadza w błąd i broni chyba kard,Gulbinowicza
B.
~Beniamin .
9 listopada 2020, 12:48
Bog stworzy mezczyzne i kobiete, a sa jednym...nie paprajcie sie w rozwarzania, a sluzcie Bogu, bo sie uparacie, tak jak nierzadnica upaprala w was w to; ze pochodzicie od malpy, a kula ziemia nie dosc ze jest punkcikiem gdzies we wszechswiecie, to do tego jeszcze obraca sie na rowniku z predkoscia przekraczajaca dzwiek - 1666 km/h. To co swiat glosi za sprawa nierzadnicy, ktora ujezdza smok czyli diabel nie dosc, ze jest klamstwem, to tym co bardziej jest grozniejsze to to, ze kracje swoja (nierzadnice) sam zniszczy zeby wykreowac bestie na mesjasza...i wielu uwierzy.
WB
~Włodek Bełcikowski
9 listopada 2020, 12:14
martwcie się o prawa osób lbgt ,kobiet do wolnego wyboru do aborcji a kto martwie się o to co czują zabijane podczas aborcji dzieci? ! Jak wygląda ich umieranie kiedy wyjęte są przed czasem z łona matki albo rozczłonkowywane jakimiś narzędziami? ! Czy coś czują? Nie potrafią mówić -nie mają głosu! Świat wie lepiej co dla nich jest ''dobre''. Polecam książkę '' Anioł Życia z Auschwitz '' o położnej z obozu która z narażeniem życia w warunkach uragających ludzkiej godności ratuje rodzące się dzieci
BP
~Bez Przesady
9 listopada 2020, 20:27
Do 19/20 tc nie czuję nic a poza tym nie wykonuje się już praktycznie aborcji przez łyżeczkowanie. Nigdy sama sobie nie zrobiłam ani nie zrobię aborcji ale faktów się trzymajmy
MK
~Maciej Ka
10 listopada 2020, 00:56
Czy mogę prosić o cytat do FAKTÓW - wywiadu / książki z dzieciątkiem z 19/20 tc - gdzie mówi, że nic nie czuje ?
AZ
~Anna Z
10 listopada 2020, 09:25
Oczywiście, wyślę Ci jak tylko otrzymam ot któregokolwiek "obrońcy życia" dowody na to, że każdy płód chce żyć. Świadectwa płodów które się urodziły tego nie potwierdzają.
MK
~Maciej Ka
10 listopada 2020, 22:44
Pani Anno Z, muszę przyznać, że odpowiedź na pytanie "że każdy płód chce żyć" to wejście w bagno a ja nie lubię się babrać. Człowiek to istotna grzeszna i zmienna, a przede wszystkim wolna. Jeśli Pani tu jest to zakładam, że wiara jest najważniejsza. Zatem bardziej zastanowiłbym się nad tym, czy Pan Bóg chce aby to dziecko żyło. Przypominam że od poczęcia to człowiek - jak nasz Jezus Chrystus od Zwiastowania. A zgodnie z wiarą Bóg daje tchnienie wraz z poczęciem, więc gdyby nie chciał aby żyło to by nie tchnął. Jeśli natomiast Pani nie wierzy w Dobrego Boga, to rzeczywiście nie ma tematu.
AZ
~Andrzej Z Gór
9 listopada 2020, 12:05
Same bzdury. I to w przegadanej, przydlugiej formie. Oczywscie ze nie ma czegoś takiego jak homofobia. Oczywiście, ze nikt nie udowodnił biologicznego źródła homoseksualizmu. Wszystko wskazuje na społeczne uwarunkowania tej choroby. Oczywiście, ze sa wiarygodne przykłady osób, które po terapii odrzuciły homoseksualizm. Oczywiście, ze homoseksualizm to grzech i zwyczajnie po ludzku - obrzydliwość.
IW
~Ireneusz Warciak
9 listopada 2020, 19:46
Nie, Jędrusiu! Przede wszystkim niezawiniona trudność w nawiązywaniu prawidłowych relacji w rodzinie i innych wspólnotach. A zarazem wyzwanie okazania tym ludziom skutecznej pomocy. Dane i zadane.
TS
~Taki Sobie
9 listopada 2020, 20:08
Czekam na pomysły jak?
IW
~Ireneusz Warciak
10 listopada 2020, 11:36
nie miłujcie słowem i językiem, ale czynem i prawdą 1 J 3 18
AM
~Adela Mrok
10 listopada 2020, 14:13
jakim czynem?
IW
~Ireneusz Warciak
10 listopada 2020, 16:56
Takim, który prowadzi do prawidłowych relacji społecznych.
TS
~Taki Sobie
10 listopada 2020, 20:12
Czyli jakim?
AK
~Adam Kowalski
9 listopada 2020, 12:03
Trzeba żyć w czystości i wtedy nie ma problemu, czy jesteś homo czy hetero. Problem w tym, że osoby homo w większości nie za bardzo chcą słuchać o czystości, tylko żądają akceptacji swoich poczynań.
TS
~Taki Sobie
9 listopada 2020, 16:59
Natomiast osoby hetero w tej czystości żyją, rozbrajające. W celibacie całe życie, proszę nie żartować.
MM
~Majka Majka
10 listopada 2020, 02:57
znów fanatyk antykościelny czuje, że musi pouczać osoby wierzące. wygłaszaj sobie te komunały na zebraniu twojego marksistowskiego kolektywu, oszołomie
TS
~Taki Sobie
10 listopada 2020, 08:38
A ja Cie pozdrawiam serdecznie. Jakieś argumenty?
AK
~Adam Kowalski
10 listopada 2020, 17:22
Znam wiele osób heteroseksualnych, które zachowują czystość przedmałżeńską i małżeńską, wiec nie wymądrzaj się.
MM
~Monika Monika
9 listopada 2020, 11:39
nie ma naukowych dowodów na "genetyczne" pochodzenie tej choroby, nie ma naukowych dowodów na brak możliwości jej wyleczenia. sprawa nie jest rozstrzygnięta naukowo, wbrew temu, co próbuje wmówić autorka
AC
~Andrzej Cieśla
9 listopada 2020, 13:32
nie jest również rozstrzygnięte naukowo, że jest możliwe wyleczenie w każdym przypadku, albo chociaż w większości, co próbuje wmówić Pani...
PW
Piotr W
9 listopada 2020, 14:38
A czy w artykule jest mowa o genetycznym pochodzeniu? Cytuje: "orientacja seksualna warunkowana jest biologicznie i kształtuje się już w życiu płodowym"
AW
~Anna Wy..ska
10 listopada 2020, 03:00
brak nogi czy ręki też może być warunkowany biologicznie i kształtować się już w życiu płodowym, czy to dowód że to normalny i zdrowy stan? homoseksualizm to choroba, zaburzenie psychiczne a ty zamiast pomóc im się leczyć utwierdzasz ich w przekonaniu że to normalne - tymczasem nie jest!
TS
~Taki Sobie
10 listopada 2020, 08:47
Aniu, to odpowiedz sobie na pytanie, czy ten brak ręki czy nogi wyklucza są z Kościoła, czy nie? Czy te braki zabraniają czegokolwiek?
AZ
~Anna Z
10 listopada 2020, 09:28
Są natomiast liczne dowody na to, że wszystkie dotychczasowe metody "leczenia" odniosły spektakularną porażkę.
GN
~gość na deon.pl
10 listopada 2020, 21:06
W czasach Chrystusa Żydzi nie mieli żadnych wątpliwości, że przyczyną chorób/słabości są grzechy (patrz różne fragmenty Starego i Nowego Testamentu). W jaki sposób Jezus uzdrawiał wszystkie choroby i wszystkie słabości? Bardzo często mówiąc ludziom, że odpuszcza im ich grzechy. Dlaczego – bo wszystkie nasze choroby i słabości są wynikiem grzechów. Jezus usuwał więc z człowieka przyczynę jego cierpienia – jego grzechy i w ten sposób uzdrawiał człowieka duchowo i fizycznie. Jeden z Archaniołów ma na imię Rafael co oznacza „Bóg uzdrawia”. Chrystus dokonując uzdrowień chciał nam właśnie tą prawdę ukazać. My często wierzymy w naukę, medycynę, psychologię zamiast wierzyć w Boga. Najlepszą terapią jest przestrzeganie 10 przykazań.
KR
~Kazimierz Robertowski
9 listopada 2020, 09:39
Problemem nie jest to ze ktoś ma taką czy inną orientację i skłonności. Bo Kościół jest powszechny i może należeć do niego każdy. Problemem jest to, że z reguły osoby homoseksualne odrzucają VI Przykazanie Boże, uważają że ono ich nie obowiązuje, nie dotyczy, ani żaden człowiek ani żaden Bóg nie może ich pytać o jego zachowywanie.
TS
~Taki Sobie
9 listopada 2020, 17:05
Gdyby mieli takie same możliwości jak Pan tzn. prawo do udanego, szczesliwego zwiazku to może by nie "odrzucali" :) proszę sie nie porównywać z ludzmi homoseksualnymi bo Panu nikt sie zakochać i żyć w szczesliwym zwiazku nie zabrania.
SB
Sorgaqtani Beki
9 listopada 2020, 21:25
A ile osób heteroseksualnych odrzuca VI przykazanie...
TS
~Taki Sobie
9 listopada 2020, 22:31
Nie wiem, ale celibat, proponowany homoseksualistom znakomita większość :)
AZ
~Anna Z
10 listopada 2020, 09:30
Ciekawe ile osób hetero żyłoby w abstynencji seksualnej gdyby nie istniała możliwość formalizacji małżeństw...
ML
~M L
10 listopada 2020, 20:58
Wystarczy sobie popatrzyc, co z tym robi posuniecie sredniego wieku slubow. Wymagac takie cos mialo sens, kiedy ludzie brali slub maksymalnie w wieku 20 lat, obecnie to nonsens, co zreszta potwierdzaja wszechobecne zachowania Polakow i opinia publiczna. Co patrze na sondaz jeszcze z 2012 roku, to juz wtedy tylko okolo 10% Polakow nie akceptowalo wspolzycie przed slubem, reszta z tym nie miala problemu. Wiec tym bardziej jest absurdalne wymagac od homoseksualistow celibat przez cale zycie (tym bardziej patrzac na przerozne skandale seksualne w kosciole).
B.
~Beniamin .
9 listopada 2020, 09:36
Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen ...mowa o nirzadnicy, kto przyzwyczajon, to mowa o kosciele rzymskim.
B.
~Beniamin .
9 listopada 2020, 09:28
Rz 1:25-28.32 25. Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. 26. Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. 27. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie." ... z ponownym przyjsciem Mesjasza w calej potedze i chwale, a aniolowie przygotowani na odpowiedni dzien i godzine wytraca trzecia czesc populacji jako bezurzyteczna.
TK
~Teresa Kowalik
9 listopada 2020, 09:27
Jak mozna pisac ze homoseksualizm jest wrodzony .Tylu naukowców podkreśla ze nie mozna tego udowodnić ,ze jest sprawą nabytą . Proszę o rzetelne informacje
PW
Piotr W
9 listopada 2020, 14:39
Proszę czytać ze zrozumieniem, cytuje: "orientacja seksualna warunkowana jest biologicznie i kształtuje się już w życiu płodowym"
TS
~Taki Sobie
9 listopada 2020, 17:08
Rzetelnie byłoby napisać, ze jest skłonnością nabytą również się udowodnić nie da.
KS
Konrad Schneider
9 listopada 2020, 08:49
Ciesze sie, ze istnieje Deon, bo to jest jedyne miejsce, gdzie tak wartosciowy artykul jak ten moglby byc opublikowany. Bog zaplac!
TS
~Taki Sobie
9 listopada 2020, 17:10
Panie Konradzie mnie by jednak bardziej interesowalo Pana zdanie na temat, czy KK wyklucza tych ludzi, czy nie?
AF
~Anna Frach
9 listopada 2020, 08:34
"osoby homoseksualne, chcące żyć w stanie łaski, muszą zachować wstrzemięźliwość seksualną" A może właśnie chodzi o to, że wiele osób (homoseksualnych i heteroseksualnych żyjących poza małżeństwem) nie chce zachowywać wstrzemięźliwości? I właśnie przez to, że wybierają życie bez łaski uświęcającej, czują się wykluczeni z Kościoła?
KP
~katolik pomniejszego płazu
9 listopada 2020, 14:08
właśnie cały cyrk na tym polega, że oni chcą mieć jabłko i zjeść jabłko.
TS
~Taki Sobie
9 listopada 2020, 17:14
W porównaniu do Pana, to KK pozwala Panu mieć jabłko i zjeść jablko - czyli być w KK i w szczesliwym związku, natomiast homoseksualistom KK nakazuje albo KK albo najszczesliwszy nawet związek. Czyli co Pan może mieć jedno i drugie, oni maja wybierać?
AF
~Anna Frach
9 listopada 2020, 22:40
Tak, dlatego, że szczęśliwy związek jest związkiem małżeńskim (płodnym i zawartym po to, żeby dawać życie), a związek homoseksualny jest ze swojej natury grzeszny (niepłodny, zawarty w celu zaspokojenia swoich własnych, nieuporządkowanych potrzeb). Dlatego życie w związku homoseksualnym wyklucza z Kościoła, a życie w związku małżeńskim jest obrazem miłości Chrystusa do Kościoła
MK
~Maciej Ka
10 listopada 2020, 00:54
Taki Sobie, znowu Pan na siłę próbuje włożyć homoseksualistów i tym podobnych do Kościoła jak to nie halo ze sobą ! Skoro homoseksualiści chcą żyć jak chcą to są wolni jak w Sodomie i Gomorze ale jak skończyli... Według mnie to do nie tego kościoła Pan puka bo Bóg nie mógł się pomylić stwarzając ich jako mężczyznę i kobietę. A jeśli się pomylił - a to zakładają te wszystkie dewiacje - to niestety ale nie ten kościół. Wybór na świecie jest duży. Dlaczego oni na siłę z buta chcą wejść do Kościoła Katolickiego i powiedzieć że Bóg się pomylił ?... Bóg stworzył mężczyznę i kobietę, a co ponadto to od Złego pochodzi. I nie homoseksualista jest Zły - nie osoba. Tylko grzech do którego on w pysze dopuszcza jeśli wierzy w nieomylność Boga, albo którego to grzechu jeszcze nie rozeznał.
MM
~Max Myślący
10 listopada 2020, 02:36
Taki sobie, tak mają wybierać. Jeżeli chciałbym być złodziejem i to dawałoby mi szczęśccie niczym szczęsliwy związek, to co, też mogę, jednocześnie będąc w Kościele super katolikiem? A gdybym był szczęśliwy prześladując homoseksualistów? Ewangelia jest pełna trudnych wyborów.
TS
~Taki Sobie
10 listopada 2020, 08:52
Jeszcze raz, czy naturalna skłonność to to samo co wynikająca z chciwości kradzież lub wynikajace z nienawiści morderstwo? Nie wydaje sie Wam to podłe.
ML
~M L
10 listopada 2020, 11:18
"Tak, dlatego, że szczęśliwy związek jest związkiem małżeńskim (płodnym i zawartym po to, żeby dawać życie), a związek homoseksualny jest ze swojej natury grzeszny (niepłodny, zawarty w celu zaspokojenia swoich własnych, nieuporządkowanych potrzeb)." Tak sie sklada, ze ja jestem gejem i juz prawie 10 lat zyje w szczesliwym zwiazku z mezczyzna, ktory jest oparty na milosci. Kim jest Pani, zeby oceniac to co jest pomiedzy nami, ludzmi, ktorych Pani w ogole nie zna? Jezeli maja nasze relacje sluzyc tylko zaspokojeniu potrzeb, to naprawde ciekawe, jaki mialem interes np. w tym, ze partnera wspieralem, kiedy umierala jego mama, ktora byla z nami w domu do samego konca. Mimochodem to glownie dzieki partnerowi zostalem jako dorosly ochrzciony. Z roznych komentarzy tutaj rozumiem, ze lepiej by bylo, jakby do tego nie doszlo.
AF
~Anna Frach
11 listopada 2020, 08:58
~ML dlaczego nie podaje Pan swojego imienia i nazwiska? Wstydzi się Pan? Relacje przyjacielskie, odruchy współczucia i wsparcia w trudnych chwilach, każdy z nas ma, wobec osób obu płci. Również, tak jak Pan napisał, bardzo dobrze jest, jeśli te relacje prowadzą, np. do świadomego przyjęcia wiary. Tego przecież nie kwestionuję. Natomiast akty homoseksualizmu są, zgodnie z nauczaniem Kościoła, nie uporządkowane, ponieważ wykluczają z aktu płciowego dar życia (Katechizm Kościoła Katolickiego pkt. 2357 - zapewne Pan dobrze zna, skoro świadomie przyjmował Pan chrzest) PS: to nie jest moja prywatna ocena, tylko przypomnienie oficjalnego nauczania Kościoła. Kim jestem? Człowiekiem, który opiera się właśnie na nauczaniu Kościoła, a nie na własnym odczuciu, czy widzimisię.
MP
~Marta Pietrzyk
11 listopada 2020, 10:22
~Taki Sobie, każdy człowiek ma naturalną skłonność do różnych złych rzeczy. A prawdziwe człowieczeństwo polega na tym, że wciąż uczymy się z tymi złymi skłonnościami walczyć. Fakt, że kogoś upominamy nie jet podłością, ale wyrazem miłości bliźniego i troski o jego zbawienie (choć rzeczywiście niektórzy robią w wyjątkowo nieroztropny sposób). Ale oczywiście każdy człowiek jest istotą obdarzoną wolnością i w swojej pysze może wybrać, że nie będzie słuchał innych i np. kierując się chciwością będzie kradł, albo kierując się innymi niskimi pobudkami będzie robił inne złe rzeczy.
ML
~M L
11 listopada 2020, 22:54
Co do imienia i nazwiska, to moja sprawa, czy sie chce ujawniac lub nie :) co do innych spraw, to w takim razie nie rozumiem, dlaczego jestesmy akurat pietnowani my, jak np. absolutna wiekszosc katolikow w Polsce ma gdzies nauczanie kosciola w sprawie antykoncepcji, ktora przeciez tez wyklucza dar zycia (albo np. wspolzycie osob starszych, ktore w ogole nie jest traktowane jako cos zlego). A tak generalnie, to swojego partnera kocham, wzajemnie sie wspieramy i jestem mu wierny, wiec w tym mam sumienie czyste. Jakbym go mial zostawic z powodu nauczania kosciola, to bym mu dopiero wyrzadzil ogromna krzywde. To przeciez absurdalne, zeby cale moje zycie mialo byc przekreslone i oceniane tylko i wylacznie z powodu tego, ze zyje pod jednym dachem z mezczyzna a nie z kobieta.
AF
~Anna Frach
12 listopada 2020, 22:04
~ML, absurdalne to jest myślenie: "inni grzeszą i postępują źle (np. stosując antykoncepcję), to ja też mogę grzeszyć". To nie całe życie czynnych homoseksualistów jest oceniane w świetle nauczania Kościoła, ale jego jeden aspekt - życie w grzesznym, jednopłciowym związku, który jest związkiem nienaturalnym i (z punktu widzenia katachizmu) nieuporządkowanym.
JP
~Jarosław Piechota
9 listopada 2020, 08:13
Orientację da się zmienić. Pani autorka powinna uwierzyć że dla Boga nie ma nic niemożliwego.
WR
Wow Ras
9 listopada 2020, 12:28
A może Bóg nie chce zmieniać, może tak to zaplanował? Nie chodzi o skłonności, chodzi o aktywność (czyli czy być czy nie być w zgodzie z 6. przykazaniem)
AC
~Andrzej Cieśla
9 listopada 2020, 13:34
Skąd Pan wie, próbował Pan?
JP
~Jarosław Piechota
9 listopada 2020, 15:24
Pan Bóg nie planował homoseksualizmu. Bóg który jest Życiem obdarował człowieka płodnością (darem przekazywania życia) który jest częścią natury człowieka. Homoseksualizm sprzeciwia się temu obdarowaniu. Św. Paweł pisze że homoseksualizm jest wynaturzeniem spowodowanym grzechem, niekoniecznie bezpośrednio osobistym gdyż nasz grzech rani również Ciało Mistyczne i ma wpływ na innych.
TS
~Taki Sobie
9 listopada 2020, 17:17
Panie Jaroslawie podziwiam pewność, ja jej nie mam, ale mądrzejsi ode mnie twierdzą, ze nie można. A terapię reparatywną odrzucono już dawno, prowadziła do nieszczęść.
JP
~Jarosław Piechota
9 listopada 2020, 20:23
@Taki Sobie - Trzeba myśleć o naszym celu ziemskiej pielgrzymki która będzie w niebie a tam jak mówił Jezus nie będą się żenić ani za mąż wychodzić . Więc jak ktoś ma skłonność homoseksualną powinien już teraz podjąć decyzję na którym życiu mu bardziej zależy i jeśli nie będzie wstanie zmienić orientacji to z pomocą łaski Bożej będzie żył w samotności. Każdy ma tu na ziemi swój krzyż. Ale krzyż przyjęty z wiarą jest słodki i lekki jak mówi Jezus. Nie mamy innego lepszego wyjścia jak słuchać Boga :)
TS
~Taki Sobie
9 listopada 2020, 22:28
Ale ja Panu Panskich dźwigać nie zabraniam :), ale nie uwazam, zeby wolno mi było nakładać "krzyże" na cudze ramiona.
JP
~Jarosław Piechota
10 listopada 2020, 08:34
@Taki Sobie - Krzyż samemu trzeba wziąć. Pan Jezus powiedział : (38): Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. [Biblia Tysiąclecia V, Mt 10]. Odrzucenie krzyża jest zejściem z drogi zbawienia.
WS
~Wlado Sok
10 listopada 2020, 12:48
Każdy człowiek jest Cudem Bożym niepowtarzalnym duchem jak i materią, w której to zawarte są genetycznie uwarunkowania - predyspozycje - przykładem jest skłonność do Alkoholizmu Zadam pytania głównie do autorki artykułu : 1 Czy taka osoba pomimo tych materialnych genów przyjmuje je za wyrok od Boga - poddania się swoim słabościom. ( np. z braku sił , wsparcia , a może i polubienia) 2 Czy ma szansę , próbę pokonania tego ( wzięcia większego krzyża na siebie ) i osiągnięcia Duchowej czystości oraz Wierności w Wierze . Wlado PS. ( krewni alkoholika w pierwszej linii są w grupie wysokiego ryzyka uzależnienia, ale nie tylko ponieważ przyczyną powstawania uzależnienia są też czynniki środowiskowe.
TS
~Taki Sobie
10 listopada 2020, 13:02
Kolejne porównanie od czapy, alkoholikiem może byc każdy to uzaleznienie. Tak samo jak seksoholikiem może być i hetero i homo....... Nie widzi Pan bezsensu tego porownania, nie ta sytuacja .

Skomentuj artykuł

Orientacji nie da się zmienić, ale ona nigdy nie wyklucza z Kościoła
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.