Mamy sporo okazji i możliwości okazywania ludziom akceptacji (fot. shutterstock.com)
4 lata temu
Elżbieta Sujak / slo

Ważnym elementem akceptacji jest akcentowanie wolności osoby, liczenie się z tą wolnością, a także koncentracja uwagi na osobie i jej przeżywaniu oraz powstrzymywanie się od ocen...

Akceptacja jest przedpolem miłości bliźniego, a także warunkiem dobrej komunikacji - akceptacja, nie aprobata. Akceptować drugiego człowieka to znaczy praktycznie, pozwalać mu być, jakim jest, ze wszystkim co stanowi jego wyposażenie a także bagaż psychiczny, a więc uzdolnienia, zalety i wady, jego dokonania i nie-dokonania, sukcesy życiowe i porażki, zasługi i przewiny. W aktualnej teraźniejszości dotyczy to także jego nastroju uczuciowego: pogody ducha, ale też posępnego zniechęcenia. Dopiero na gruncie takiej bezwarunkowej akceptacji może rozwinąć się dobra komunikacja, a także zrodzić się miłość. Taka zdolność do akceptacji bezwarunkowej nie powstaje łatwo, wymaga bowiem wcześniejszego doznania takiej akceptacji od innych, z zewnątrz. Większość ludzi doznała jej we wczesnym dzieciństwie, wraz z miłością rodziców i dzięki niej dokonała także akceptacji siebie samych, a to dopiero sprawia, że potrafią także obdarować swoją akceptacją innych ludzi.

Trudniej, gdy komuś poskąpiono akceptacji bezwarunkowej na początku życia, gdy stale napotykał na stawiane mu trudne do spełnienia warunki, gdy musiał na akceptację zasługiwać, a przez to także miał trudności z zaakceptowaniem siebie, ustawicznie wewnętrznie i sobie samemu stawiając warunki. Takiemu człowiekowi trudno przychodzi rezygnować ze stawiania warunków także innym ludziom - wydaje mu się, że może akceptować tylko tych, którzy te warunki spełniają. Taka postawa bardzo utrudnia rozwój pozytywnych relacji międzyludzkich, więzi rodzinnych i wspólnotowych.

Dla czytelnika tych rozważań ważne jest, by zdał sobie sprawę z własnej postawy: czy akceptuje siebie bezwarunkowo, czy był taką akceptacją obdarowany i czy potrafi pozwolić innym być takimi, jakimi są, bez wewnętrznego stawiania im wymagań i czy od ich wypełnienia uzależnia swoją dla nich akceptację.

Miłość bez akceptacji umiera...

Zakres akceptacji obejmuje całego człowieka - a więc jego cielesność, granice jego możliwości, jednocześnie jego zdolność do działania, zdolność dokonywania przez niego wyborów a także jego odrębność (inność) i więzi uczuciowe z innymi ludźmi. Tylko taka akceptacja, która obejmuje wszystkie te elementy przeżywana bywa jako pełna. Wyłączenie z akceptacji jakiegokolwiek elementu bywa odbierane jako brak akceptacji. Jest w nas jakiś dodatkowy zmysł, specjalnie nastawiony na odbiór akceptacji. Bardzo szybko w kontakcie z drugim człowiekiem czujemy się albo przyjęci przez niego, czyli zaakceptowani, albo orientujemy się, że stawia się nam - bezsłownie! - a w dodatku nieświadomie warunki, albo tez odmawia akceptacji.

Od tego, czy czuję się akceptowana, czy nie, zależy przebieg komunikacji - nie tylko zresztą aktualnej komunikacji, ale całej relacji międzyosobowej. Właśnie dlatego nazywam akceptację przedpolem miłości bliźniego. Między akceptacją a miłością istnieje coś na kształt sprzężenia zwrotnego: w atmosferze akceptacji może rozwijać się miłość - miłość także dyktuje akceptację, pozwala przyjąć drugiego człowieka bez zastrzeżeń. Miłość pozbawiona atmosfery akceptacji powoli umiera. Widać to najwyraźniej, gdy chodzi o miłość erotyczną.

Jej początkiem bywa coś znacznie gwałtowniejszego niż akceptacja, mianowicie podziw, zachwyt, fascynacja - zniekształcająca spostrzeganie, prześlepiająca wady, tak gwałtowna jak i nietrwała. Gdy fascynacja wygasa - a zawsze wygasa, gdy jej przedmiot stanie się uczestnikiem życia codziennego - razem z nią, gdy brak akceptacji bezwarunkowej, wygasa i miłość. Stąd tyle bolesnych rozczarowań, pretensji i raniących oskarżeń, gdy przyczyny wygasania uczucia szuka się w człowieku kochanym przedtem tak gwałtownie i bezkrytycznie.

Słusznie rodzi się pytanie o to, co robić, by objąć akceptację, okazywaną drugiemu uważną świadomością wierząc, że służy ona pielęgnowaniu więzi, rozwojowi miłości.

Okazywanie akceptacji

Jest wiele sposobów okazywania akceptacji. Najprostszym jest ofiarowanie człowiekowi czasu: w tym darowanym czasie można okazywać gestem i słowem szacunek. Najprostszym gestem szacunku będzie uważne słuchanie wypowiedzi. Ważnym elementem akceptacji jest akcentowanie wolności osoby, liczenie się z tą wolnością, a także koncentracja uwagi na osobie i jej przeżywaniu oraz powstrzymywanie się od ocen.

Tu może pojawić się zdziwienie: dlaczego powstrzymywanie się od ocen? Przecież pozytywna ocena jest potężnym ładunkiem akceptacji - tak się przynajmniej wydaje. A jednak lepiej powstrzymywać się od oceniania, mimo, że istnieje w nas subiektywna potrzeba ocen, jako znaków orientacyjnych. Wtedy jednak domagamy się ocen od osób wybranych, kompetentnych, obdarzanych zaufaniem. Ocena jest przeważnie porównywaniem z jakąś normą często idealną, nie osiągalną powszechnie; często jednak tylko porównywaniem między sobą ludzi rywalizujących. Dość często myli się ocenę z akceptacją: niektórzy dokładają wielu starań dla uzyskania pozytywnych ocen jako namiastki akceptacji i miłości! Mamy więc sporo okazji i możliwości okazywania ludziom akceptacji - obdarzania nią. Dlaczego więc tak jej skąpimy - zwłaszcza najbliższym, tym, których kochamy?

W ramach ćwiczenia wybierz jeden z elementów okazywania akceptacji wobec wybranej osoby. Może najpierw powstrzymywanie się od ocen? To dotyczy także twojego wewnętrznego monologu myślowego.

Może potrafisz poświęcić jej także trochę więcej czasu, zrezygnować z unikania tej osoby...

Więcej w książce: ABC psychologii komunikacji - Elżbieta Sujak

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Zaakceptuj mnie!
Komentarze (12)
O
Oleńka
3 lutego 2015, 00:00
Nie powinniśmy oceniać innych. W pierwszej kolejności powinniśmy spojrzeć na siebie. Sami powinniśmy prezentować taką postawę, jakiej oczekujemy od innych. A jeśli inni tego nie zauważą, to tylko do czasu (ze względu na nasze poprzednie zachowanie) W końcu sami zrozumieją, że można i warto nas zaakceptować.
lucy
lucy
2 kwietnia 2013, 22:49
Myślę, że chyba najtrudniejszą rzeczą jest powstrzymanie się od oceny innych.
A
agata
1 lutego 2015, 00:58
dla mnie chyba nie. ale ciągle mam ochotę zwracać uwagę innym, by nie próbowali mnie szufladkować oraz zbyt szybko oceniać - mnie lub kogoś innego, w mojej obecności. to tak łatwo niektórym przychodzi.
M
Mariusz
25 grudnia 2011, 11:37
Cokolwiek <a href="http://www.pokonaj-strach.pl/blog/polecane-strony/filmy/akceptacja-i-poddanie-sciezka-do-wewnetrznego-spokoju/">zaakceptujesz</a> kompletnie, zaprowadzi cię do spokoju, także akceptacja tego, że nie możesz czegoś zaakceptować.Trzeba pamiętać, że akceptujemy fakt zaistnienia czegość - co nie oznacza że aprobujemy lub zgadzamy się z tym.  Brak akceptacji oznacza, że stawiasz opór temu co jest. Jeżeli stawiasz opór to utrzymujesz coś w swoim życiu, trzymasz się tego i nie pozwalasz temu odejść.
SR
Sylwia Repeć
13 listopada 2010, 08:29
Akceptujemy człowieka, nie zło które czasem popełnia. Wyrazem nieakceptowania popełnianego zła może być nasza postawa wobec konsekwencji popełnionych czynów. Nie ratować i nie usuwać przeszkód spod nóg, ale pozwolić - żeby człowiek zmierzył się z przysłowiowym "piwem, którego naważył".
O
Ola
11 listopada 2010, 09:57
Jeden drugiego tylko akceptuje i akceptuje,a zlo zaciera rece. To wszystko mielismy juz i mamy od dziesiatek lat na zachodzie.Tu jest kazde dranstwo akceptowane,a wszystko w imie wolnosci.Na tym rosnie juz drugie pokolenie,ale korzysci nie widac.
Aleksandra Adamczyk
Aleksandra Adamczyk
11 listopada 2010, 00:20
Elżbieto, jak autorka słusznie zauważyła, akceptacja to nie aprobata.
PT
poza tym
10 listopada 2010, 22:05
poza tym nie wolno sie zgodzić na krzywdzenie i traktowanie instrumentalne wtedy nie ma problemu. Trzeba okazać swoją dezaprobatę na takie zachowania, w twardy sposób
J
jak?
31 grudnia 2014, 18:28
jak to zrobić? jak okazać komuś akceptację jego osoby i jednocześnie nieakceptację jego czynów, bez mówienia za każdym razem: "wiesz, że źle robisz"?
T
Tomek
3 stycznia 2015, 01:17
Jeśli akceptujesz kogoś i go znasz to możesz próbować z nim szczerych rozmów w których on sam zacznie powątpiewać i w tedy można mu przedstawiać przykłady podobnych zachowań(czynów) których nie aprobujesz. Inaczej się ma sprawa z kimś bliskim z którym nas coś łączy w tedy od razu powiano się mówić, że coś Ci się nie podoba albo Cię rani.
TP
to proste!
10 listopada 2010, 17:57
Elżbieta. Nikomu nie wolno pozwalać na krzywdzenie!
E
Elżbieta
10 listopada 2010, 15:20
 co z akceptacją wad danej osoby w kontekscie jej negatywnych czynów? jak akceptować wady czy złe skłonności człowieka, przez które krzywdzi innych?

Skomentuj artykuł

Zaakceptuj mnie!
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.