W sidłach sekty

W sidłach sekty
(fot. lauren rushing / flickr.com)
7 lat temu
Mariusz Gajewski SJ

Doświadczając kryzysu egzystencjalnego, w spotkaniu z adeptami grupy kultowej stajemy się łatwym kąskiem, w dodatku podanym im "na gorącym półmisku". Sekta, próbując wciągnąć na listę nowych członków, wychodzi z ofertą odpowiednio dostosowaną do potrzeb konkretnego człowieka.

W niedzielny poranek Anna usłyszała pukanie do drzwi. Spostrzegłszy, że za progiem stoją uśmiechnięci Świadkowie Jehowy, niechętnie im otworzyła. Nie było jej wtedy do śmiechu, upłynął zaledwie tydzień, odkąd pochowała swojego przedwcześnie zmarłego męża. W pracy też układało jej się nie najlepiej. Właściwie to nie miała ochoty z nikim rozmawiać. Nawiedzający Annę Świadkowie Jehowy szybko zauważyli łzy w jej oczach. Po kilku minutach, dyskusja zeszła na kwestie związane z życiem i śmiercią. Pełni empatii, ciepła i zaangażowania, emisariusze z pobliskiego zboru na odchodne wręczyli Annie egzemplarz "Strażnicy", poświęcony nieśmiertelności duszy, bliskości końca świata i możliwości życia w boskim raju, pozbawionym cierpienia, głodu, wojen, itp.

Przez kolejne miesiące Anna brała udział w intensywnym kursie biblijnym, a po roku przyjęła chrzest z rąk Świadków Jehowy. Pierwsze tygodnie, a nawet lata pobytu w zborze to, według Anny, okres radości, poczucia silnej pozytywnej więzi z nowopoznanymi "braćmi i siostrami". Wspólne cele, praca na rzecz grupy, przekonanie o tym, że jest się potrzebnym sprawiały, że życie Anny zostało totalnie podporządkowane interesowi grupy. Dopiero po kilkunastu latach, kiedy to wszystko spowszedniało, Anna spostrzegła, że organizacja, do której wstąpiła, ma drugie dno. Ciąg nieoczekiwanych zdarzeń spowodował, że Anna dotarła do spychanej przez lata prawdy: jestem uzależniona od kontrowersyjnego kultu…

Na sekty i nowe ruchy religijne można spojrzeć z różnych punktów widzenia. Teologowie i filozofowie dopatrują się w nich wypaczeń doktrynalnych i duchowych skrzywień. Dla prawników wszystko sprowadza się do kwestii przestrzegania przez sekty obowiązującego prawa. Psychologowie, socjologowie i pedagodzy koncentrują się przede wszystkim na społecznych aspektach funkcjonowania sekt, które doskonale wpisują się w szeroką debatę dotyczącą współczesnych form patologii społecznych.

Nie trzeba chyba szczególnie bić na alarm, że sekty potrafią uzależnić swoich adeptów podobnie, jak czyni to alkohol, narkotyk, internet czy papieros. Ogólnie można powiedzieć, że uzależnienie wyraża się w utracie kontroli nad własnym życiem. I właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku kontrowersyjnych grup kultowych. Uzależnienie od sekty może przybrać różne formy i dotyczy sfery materialnej, psychicznej i duchowej, czyli całego człowieka.

Aby dobrze zrozumieć problem uzależnienia od sekty oraz istotę manipulacji, jakiej poddawani są zwabieni adepci, należy najpierw wytłumaczyć, czym tak naprawdę jest sekta. Czy istnieją jakieś charakterystyczne elementy, które pozwalają daną grupę zakwalifikować do tej kategorii? Dlaczego, pomimo swej kontrowersyjności, tego typu grupy wciąż pozyskują nowych zwolenników i skutecznie ich od siebie uzależniają?

Z perspektywy nauk społecznych, mianem sekty określa się małe grupy o charakterze religijnym, wyodrębnione z tradycyjnych religii. Sekty ze swej natury definiują swoją tożsamość silnie eksponując własne wyznanie wiary oraz autorskie struktury organizacyjne. Samo słowo "sekta" pochodzi od łacińskiego "secare" - "odcinać". Sekty kontestują. W swoich szeregach gromadzą ludzi wrażliwych, poszukujących i często egzystencjalnie zagubionych. Na świecie istnieje wiele typów tego rodzaju organizacji, ale trudno ukuć jedną uniwersalną definicję sekty. Dlatego znawcy tematu skupiają się na określaniu tzw. charakterystycznych cech sekty, o czym będzie jeszcze mowa.

Przytoczona na wstępie historia Anny ukazuje klasyczny proces uwikłania w sektę. Doświadczając kryzysu egzystencjalnego, w spotkaniu z adeptami grupy kultowej stajemy się łatwym kąskiem, w dodatku podanym im "na gorącym półmisku". Sekta, próbując "wciągnąć" na listę nowych członków, "wychodzi" z ofertą odpowiednio dostosowaną do potrzeb konkretnego człowieka. W przypadku Anny tematem przewodnim była początkowo dyskusja dotycząca nieśmiertelności duszy, a także ważne dla niej w tamtym momencie pytanie: Czy jeszcze kiedyś będzie mogła spotkać się z mężem?

Problem sekty wyłania się zazwyczaj wedle pewnego charakterystycznego schematu. Bliscy lub znajomi jakiejś osoby zgłaszają się do poradni pedagogicznej lub do jakiegoś punktu informacji o ruchach religijnych i pytają "czy to jest sekta?", tłumacząc, że ich bliski związał się z taką a taką grupą, że "jakoś dziwnie się zachowuje", i "zmienił swój sposób bycia". Jeżeli istnieje możliwość zidentyfikowania grupy z nazwy, sprawa wydaje się dość prosta. Istnieją liczne publikacje, które opisują działające grupy kultowe i sekty, na podstawie których można wywnioskować o stopniu ich szkodliwości i możliwości uzależnienia się od nich. Dysponując takimi informacjami o grupie, przy zastosowania standardowych technik terapeutyczno-interwencyjnych, można dość skutecznie pomóc rodzinie w sytuacji kryzysu.

Cechy sekt - nie daj się oszukać!

Do najbardziej charakterystycznych znamion sekty proponuję zaliczyć następujące:

  • grupa przedstawia się jako jedyna słuszna alternatywa dla zepsutego świata. Istnieje w niej tylko dwubiegunowy model interpretacji świata: liczy się grupa, a wszystko, co poza nią, jest niewiele warte. Wyzwolenie ze społecznego zepsucia dokonuje się poprzez uczestnictwo w grupie, a nie poprzez aktywne działanie na rzecz społeczności lokalnej. Grupa dystansuje się wobec społeczeństwa lokalnego, prowadząc do marginalizacji społecznej i samowykluczenia jej członków;
  • występuje ścisła hierarchia w grupie, pozwalająca liderom kontrolować życie społeczne jej członków. Na bazie tego typu struktury rozbudowuje się liczne mechanizmy kierowania adeptami;
  • istnieje także ścisła kontrola życia prywatnego adeptów, które zredukowane zostaje do minimum, a na czoło wysuwają się potrzeby grupy
  • dobrowolne uczestnictwo stopniowo zamienia się w uzależnione członkostwo, z którego trudno się wywikłać. Wygenerowane poczucie winy i świadomość zależności od grupy czyni jednostki "marionetkami w rękach manipulatorów";
  • grupa kwestionuje inne religie i przedstawia je w negatywnym świetle. Doktryna religijna grupy stanowi jeden z najważniejszych paradygmatów konstytuujących członkostwo;
  • grupa żąda niemal ślepego posłuszeństwa względem lidera, zasad organizacyjnych i doktrynalnych. Adepci podlegają rozwiniętemu aparatowi nagród i kar, które utrzymują sztuczną i często przymusową jedność w grupie;
  • pomniejsza się obowiązki wynikające z odpowiedzialności małżeńskiej i rodzicielskiej na rzecz zaangażowania się w działania grupy;
  • istnieje obowiązek rekrutowania nowych wiernych, także w sposób nieetyczny przy zastosowaniu technik manipulacji, nacisku, szantażu, itp.;
  • dochodzi do uzależnienia finansowego. Wkład finansowy okazuje się jednym z najważniejszych mierników stopnia zaangażowania w działanie grupy;
  • w wyniku przynależności do grupy, następuje stopniowe "wyłączenie" myślenia i zmiany w zachowaniach. Kształtuje się tzw. tożsamość kultowa, myślenie sekciarskie i tzw. syndrom sekty, uniemożliwiający jednostce normalne funkcjonowanie w strukturach społecznych.

Atrakcyjność sekt - skąd i dlaczego?

Sekty wyciągają swoje "kuszące" macki i uciekają się do różnych metod. Doskonały kamuflaż oraz opracowane do perfekcji techniki werbunkowe sprawiają, że wielu ludzi, wiążąc się z sektą, nie ma zrazu pojęcia o jej szkodliwości.

Werbując do swoich szeregów, sekty zazwyczaj odwołują się do podstawowych potrzeb i aspiracji ludzkich, do których możemy zaliczyć następujące potrzeby: przynależności i doświadczenia życzliwej wspólnoty; odnalezienia sensu i odpowiedzi na najważniejsze pytania egzystencjalne; potrzebę rozwoju osobistego i zdobywania wewnętrznej, psychicznej i duchowej integracji; potrzebę zaangażowania w sprawy innych ludzi; potrzebę bycia dostrzeżonym i wyróżnionym, wyodrębnionym z anonimowego tłumu; potrzebę zależności od autorytetu. Wejście w sektę jest oczywiście procesem stopniowym. Nikt nie zostaje jej członkiem w ciągu godziny czy dnia.

Grupą wiekową szczególnie narażoną na werbunek pozostają ludzie młodzi, którzy nie mając jeszcze solidnego "kręgosłupa światopoglądowego" oraz "doświadczenia życia wspólnotowego" w sposób "ryzykowny" poszukują odpowiedzi na ważne pytania egzystencjalne i tęsknią za wspólnotą. Nie można oczywiście grupy ryzyka zawężać do ludzi młodych. Na zwerbowanie, podobnie jak na uzależnienie wystawia się każdy, kto nieumiejętnie podchodzi do życia, komu z różnych racji wydaje się ono "trudne" i "zbyt wymagające". Dlatego znakomitą pożywką dla emisariuszy sekt mogą się okazać osoby, które doświadczają zachwiania równowagi w obszarze życia religijnego, rodzinnego i społecznego: małżeństwa w sytuacji kryzysu; wdowcy i wdowy; cierpiący po śmierci bliskiej osoby; ludzie starsi; zranieni w pracy, przez rodzinę, wspólnotę parafialną; poszukujący mocnych wrażeń duchowych; eksperymentujący z własną religią; osoby, które twierdzą, że nigdy nie zostaną zwerbowane, itp.

Jeżeli nie sekta, to co?

Czy istnieje alternatywa dla sekt, które w sposób nieetyczny zawłaszczają życie ludzkie? Czy jesteśmy bezradni wobec psychomanipulacji, jaką stosują w procesie werbunku destrukcyjne grupy sektowe?

Rozpoznanie sekty jako grupy uzależniającej nie należy do łatwych zadań. Ukrywanie prawdziwych celów sprawia, że osoby pragnące realizować wzniosłe idee, angażują się w różne projekty oferowane przez sekty, a następnie stopniowo uzależniają się od kontrowersyjnych sekciarskich struktur. Wejściu w sektę, oprócz uzależnienia psychicznego i emocjonalnego, towarzyszy uzależnienie duchowe wyrażające się w silnej zależności od lidera grupy i zasad doktrynalnych, których przestrzega się w sposób bezkompromisowy. Warto trzymać się na baczności i zachowywać rozsądny dystans i niedowierzanie względem emisariuszy małych a zarazem tajemniczych grup, głoszących sukces w krótkim czasie, możliwość szybkiego poznania Boga itp. Obietnice błyskawicznej realizacji siebie, hasła nawiązujące do wolności ducha, konieczności wprowadzania pokoju i harmonii na ziemi itd., stanowią w przypadku sekt przykrywkę dla propagowania doktryny zależności. Prędzej czy później, sekta zażąda pieniędzy i bezwzględnej lojalności.

Z pewnością najskuteczniejszą obroną jest odpowiedzialna troska o rozwój duchowy, a więc staranne i systematyczne zgłębianie własnej wiary, studiowanie Biblii, książek i czasopism oraz uczestnictwo w ruchach działających w obrębie własnej wspólnoty religijnej.

Drugim lekarstwem jest pielęgnowanie zdrowych relacji rodzinnych i koleżeńskich oraz troska o zdrowie fizyczne i psychiczne. W przypadku dzieci i młodzieży nie bez znaczenia dla ich właściwego rozwoju psychicznego i duchowego jest to, aby rodzice i wychowawcy stanowili dla nich pewne (solidne) źródło oparcia w chwilach trudnych. Psychologowie religii na różne sposoby podkreślają wagę religijnego zaangażowania całej rodziny. Nie jest żadną tajemnicą, że dorastająca młodzież w bogatym światopoglądowo świecie narażona jest na różnego rodzaju pokusy chodzenia na skróty. Wiemy również, że dzieci na różne sposoby naśladują swoich rodziców. Zdrowa religijność wyniesiona z domu stanowi więc ważny (silny) czynnik prewencyjny w procesie przeciwstawiania się sekciarskim indoktrynerom.

Mija ponad 20 lat od chwili, kiedy Anna otworzyła drzwi pukającym Świadkom Jehowy. Od dwóch lat dzięki - jak sama stwierdza - łasce bożej oraz wsparciu wielu osób, rozpoczęła samodzielne życie. Wielką radością jest możliwość budowania autentycznych relacji z ludźmi, których na czas pobytu w sekcie porzuciła, uznając za odstępców od prawdziwej wiary. Po blisko dwudziestu latach, pojednała się na nowo z synami i najbliższymi krewnymi, od których zmuszona była się odseparować. Wyjście z sekty wiele ją kosztowało. Jak mówi Anna, nikomu nie życzy takich cierpień, jakich doznawała, opuszczając Świadków Jehowy. Uwolnienie się z sideł po tylu latach wskazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych, zawsze warto próbować i nie ustawać w walce o siebie.

Na koniec warto jeszcze podkreślić, że przystąpienie do sekty to skutek całego splotu różnych "zdarzeń" i czynników. To, co sekty najchętniej wykorzystują w procesie werbunku to tzw. "słaby punkt", który przecież każdy z nas posiada. Tak więc, śmiało można skonkludować, że na uzależnienie się od sekty potencjalnie narażony jest każdy człowiek.

Dr Mariusz Gajewski SJ - doktor nauk humanistycznych. Studiował m.in.: w Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie (gdzie uzyskał tytuł doktora) i na Papieskim Uniwersytecie Gregorianum w Rzymie. W pracy naukowej podejmuje zagadnienia dotyczące psychopatologii społecznej i resocjalizacji nieletnich. Autor publikacji poświęconych pedagogice, psychologii, sektom i New Age. W zakresie tematu sekt napisał: ABC o sektach (red.) (1999, 2004); Satanizm w Polsce i na świecie (1999, 2002); Sekty - religijny supermarket. Krótki poradnik psychologiczny (2000) (razem z E. Kosińską); Nowe ruchy religijne i sekty. Między zbawieniem a destrukcją (2002); Sekty i nowe ruchy religijne (2009); Satanizm. Historia, kontrowersje, pytania (2011).

 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

W sidłach sekty
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.