Tętnicze nadciśnienie płucne to nie wyrok

Tętnicze nadciśnienie płucne to nie wyrok
Sygnałem choroby mogą być z pozoru błahe dolegliwości, takie jak powtarzające się oziębienie rąk i nóg oraz sinica (fot. live w mcs / flickr.com)
10 lat temu
Logo źródła: PAP - Nauka w Polsce Zbigniew Wojtasiński / slo

W latach 80. XX w. wykrycie tętniczego nadciśnienia płucnego (TNP) było wyrokiem śmierci. Wprowadzenie nowych leków sprawiło, że dla wielu chorych jest to dziś choroba przewlekła, a nie śmiertelna - poinformowano w czwartek na konferencji prasowej.

Nadciśnienie płucne do niedawna było najbardziej śmiertelną chorobę, bardziej nawet niż wiele nowotworów złośliwych, takich jak rak jelita grubego. Krócej żyli jedynie chorzy cierpiący na raka płuc. - W latach 80. XX w. wykrycie TNP w zaawansowanych stadium oznaczało, że pacjent miał szanse przeżycia nie więcej niż 6 miesięcy. Inni chorzy nawet w USA żyli średnio nie dłużej niż około 3 lata- powiedział dr hab. Marcin Kurzyna z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie.

Dziś po roku leczenie w Polsce nadal żyje 90 proc. chorych, a po dwóch latach - niewiele mniej. Wielu pacjentów prowadzi w miarę aktywne życie nawet po wielu latach leczenia.

Od kilku lat dostępne są trzy grupy środków nowej generacji działające na przyczyny choroby. Są to tzw. terapie celowane poprawiają działanie śródbłonka tętnicy płucnej. Są to prostanoidy, antagoniści receptorów dla endoteliny (substancji od której zależy właściwe napięcie naczyń) oraz tzw. inhibitory fosfodiesterazy typu 5. - Te leki już po 3 miesiącach zażywania aż o 40 proc. zmniejszają ryzyko śmierci, co wykazała przeprowadzona w 2009 r. metaanaliza 23 badań, którymi objęto 3 tys. chorych - stwierdził dr Kurzyna.

Prawa komora serca z coraz większym trudem pompuje krew i się powiększa. Jej ściany ulegają jednocześnie pogrubieniu i rozciągnięciu. Spada wydolność komory, która podczas jakiegokolwiek wysiłku nie jest w stanie pompować wystarczającej ilości krwi poprzez płuca. Zmniejsza się również ilość krwi jaka podczas skurczu serca jest pompowana do innych narządów wewnętrznych i tkanek organizmu.

Chory czuje się coraz gorzej, zaczyna odczuwać duszności przy najmniejszym wysiłku. Jest zmęczony, osłabiony i ma omdlenia. Pojawiają się obrzęki kończyn dolnych, dławicowy ból w klatce piersiowej, krwioplucie oraz wodobrzusze.

- Początkowo odczuwałam jedynie kłopoty z chodzeniem. Dwa miesiące później nie byłam już w stanie przejść 5 m bez złapaniu tchu. Na pierwsze piętro, gdzie mieszkałam, wchodziłam 15 minut, bo dziesięć razy musiałam się zatrzymywać, by złapać trochę tchu. Moje serce biło w zawrotnym tempie - wspominała na konferencji Agnieszka Bartosiewicz z Polskiego Stowarzyszenia Osób z Nadciśnieniem Płucnym i ich Przyjaciół.

Lekarz zignorował jej dolegliwości. Powiedział, że to nerwy, musi się zrelaksować i poprawić kondycję fizyczną. Zaczęła chodzić na aerobik. Skutek był taki, że trafiła do szpitala na oddział intensywnej terapii. - Gdy zbadano moje serca, było już w takim stanie, że zdziwiono się, że jeszcze żyję - wspominała A. Bartosiewicz. Na szczęście, dobrze reaguje na leki. Ma II grupę inwalidzką, ale wróciła do pracy. Twierdzi, że prowadzi niemal normalne życia.

Piotr Manikowski z Polskiego Stowarzyszenia Osób z Nadciśnieniem Płucnym jest pod dwóch przeszczepach płuc. Zachorował w 2005 r. wieku 28 lat. Gdy po raz pierwszy trafił do szpitala miał krwawienia z przewodu pokarmowego, ale zdiagnozowano mu jedynie anemię. Po raz kolejny znalazł się na oddziale intensywnej terapii, gdy doszło u niego do zatoru płuc. Po wykryciu nadciśnienia płucnego się okazało, że jest oporny na działanie nowych leków. Doszło do całkowitego zniszczenia płuc.

Poddał się przeszczepowi płuc w Wiedniu, ale po operacji pojawiły się powikłania. Doszło do zakażenia ran pooperacyjnych i niewydolności nerek. Po ponad 3 latach wystąpiły pierwsze objawy odrzutu przeszczepu. - Pół roku później po raz kolejny byłem na oddziale intensywnej terapii. Sądziłem, że tym razem nie ma już dla mnie ratunku. Wtedy nagle otrzymałem szansę na drugi przeszczep. Dziś czuję się znakomicie, jestem pełen energii i nadziei - opowiadał Piotr Manikowski.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Tętnicze nadciśnienie płucne to nie wyrok
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.