Bezczeszczenie krzyża zawsze będzie naszą sprawą. Trzy wnioski po koncercie deathmetalowego zespołu

Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Constantin Panagopoulos / Unsplash

Pod artykułem opisującym spalenie krzyży w Chwałkowie, do jakiego doszło podczas koncertu grupy Baalzagoth, niejaki Karol napisał: "Drodzy wierni, ten koncert nie był dla was. Zajmijcie się swoimi sprawami". Otóż, drogi Karolu, obawiam się, że to jest nasza sprawa. I nie chodzi tylko o to, że na festiwal Bangarang przeznaczono publiczne pieniądze. Bezczeszczenie krzyża, bez względu na to, czy jest łamany, rozbijany czy palony, zawsze będzie naszą sprawą.

Kolejny raz zostaliśmy świadkami wydarzenia, podczas którego ważny dla chrześcijan symbol był niszczony, tym razem pod pretekstem "zaplanowanego, teatralnego performance’u". Do zdarzenia tego doszło podczas pierwszego dnia festiwalu muzycznego Bangarang w Chwałkowie.

Wieczorem, w trakcie koncertu deathmetalowej grupy Baalzagoth, podpalono dwa krzyże. Zespół, chociaż zaznaczył, że płonące krucyfiksy stanowiły "symboliczną ilustrację" do jednego z utworów i nie miały nikogo obrazić, wyraził również zaniepokojenie związane z "cenzurowaniem sztuki" przez krytyków wydarzenia. Organizatorzy ponadto tłumaczyli, że nie podpalili samych krzyży, ale jedynie żel pirotechniczny, którym były pokryte. Niezależnie od ich argumentów warto zastanowić się nad kilkoma kwestiami.

Pierwsza dotyczy tego, że działanie muzyków z grupy Baalzagoth tylko potwierdza prawdziwość Bożego Słowa. Zdaję sobie sprawę, że ten teologiczny argument i tak nie trafi do niewierzących, ale być może utwierdzi wiarę wątpiących. "Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować" (J 15,20). "I wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie Jezusie, spotkają prześladowania" (2 Tm 3,12). Bo jak można inaczej nazwać palenie krzyża - najważniejszego symbolu chrześcijan - jeśli nie działaniem wymierzonym przeciwko chrześcijaństwu? Może jeszcze nie wiąże się ono z fizycznym cierpieniem i męczeństwem, którego doświadcza wielu chrześcijan w innych częściach świata, ale również boli.

Co ciekawe, zespół Baalzagoth podczas swojego "performance’u" promował najnowszy album, którego nazwa brzmi "Nie ma Boga, nie ma Zbawiciela". To zatem całkiem spory paradoks, że zespół, który przez swoją muzykę być może chce zakwestionować istnienie Boga, z teologicznego punktu widzenia potwierdza prawdziwość Jego objawienia.

W tym kontekście warto podkreślić, że świat zawsze stał i będzie stał w kontrze do chrześcijaństwa. Gdyby było inaczej, oznaczałoby to tylko, że coś jest nie tak. Ilustruje to nagranie z marca 2026 roku, na którym prezenterzy popularnej stacji "Studio Brussel" zniszczyli figury Jezusa i Matki Bożej. Dokonali tego z premedytacją, roztrzaskując je pałką. Kiedy irlandzki dziennikarz zapytał później prezenterów, czy zrobiliby to samo z figurkami proroka Mahometa lub symbolami judaizmu, natychmiast jednoznacznie zaprzeczyli, uznając, że byłoby to nieodpowiednie. Zgoda, Kościół jako instytucja również w przeszłości prześladował innych (wystarczy wspomnieć choćby o krucjatach). Oficjalnie jednak za to przeprosił i - mimo swoich upadków - kroczy drogą Ewangelii. Niechęć, lekceważenie, wyśmiewanie i agresja spotykają go jednak nadal. Czy tego samego doświadczają inne religie?

Druga kwestia powiązana ze spaleniem krzyży w Chwałkowie to również kolejna sprzeczność. Jesteśmy bowiem świadkami sytuacji, w której ktoś chce zwrócić uwagę na konkretny problem, a więc oczekuje, że zostanie wysłuchany, jednocześnie robiąc to w sposób całkowicie sprzeczny z zasadami dialogu. W tym konkretnym przypadku sięga po coś, co dla innych jest święte, i traktuje to przedmiotowo, wykorzystuje to jako rekwizyt swojego manifestu.

Piszę o tym argumencie, ponieważ muzycy z Baalzagoth w oficjalnym oświadczeniu napisali, że podpalenie przez nich krzyży odnosiło się do wydarzeń historycznych związanych ze zjawiskiem "procesów inkwizycyjnych i prześladowań osób uznawanych za heretyków". Jeśli to prawda i muzycy naprawdę chcieli zwrócić uwagę na ciemne karty historii Kościoła, wybrali język, który uniemożliwia dialog. Tym bardziej że Kościół wielokrotnie oficjalnie uznawał swoje historyczne nadużycia i przepraszał za nie.

Kolejna myśl związana z wydarzeniami z Chwałkowa dotyczy naszej osobistej postawy i odniesienia do "performance'u" grupy Baalzagoth. Znam przynajmniej kilka osób uważających się za katolików, które prawdopodobnie machają teraz ręką na spalenie krzyży podczas festiwalu Bangarang, uznając je za coś, co mieści się w kategoriach sztuki i wyrażania siebie. Ale czy na pewno da się pogodzić bycie chrześcijaninem z taką postawą? Te same osoby często nie widzą problemu w symbolice śmierci, przemocy i mrocznej estetyce, które tak chętnie wykorzystują przedstawiciele death metalu. Tymczasem osobiście coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że w popularnym zdaniu "Czym karmisz swój umysł, tym żyjesz" jest więcej prawdy, niż może się wydawać.

Pora na prywatny wtręt. Kiedyś mogłem bez większych przeszkód oglądać horrory i filmy pełne przemocy. Ale im bardziej zbliżam się do Chrystusa (chcę wierzyć, że mimo upadków i wątpliwości, jakich doświadczam, jestem na takiej drodze), tym bardziej czuję, że obecna w kulturze mroczna estetyka coraz mniej mnie pociąga. Mam na myśli filmy i seriale nastawione na nasycanie taką estetyką, która, oprócz szokowania, niczego nie wnosi i staje się celem samym w sobie. To samo dotyczy również muzyki. Chcę przez to powiedzieć, że być może ktoś już tak przywykł do owej "mrocznej wrażliwości", że nawet spalenie krzyża wydaje się mu czymś normalnym.

I jeszcze jedna kwestia. Pod artykułem opisującym spalenie krzyży w Chwałkowie niejaki Karol napisał: "Drodzy wierni, ten koncert nie był dla was. Zajmijcie się swoimi sprawami". Otóż, drogi Karolu, obawiam się, że to jest nasza sprawa. I nie chodzi mi już tylko o to, że na festiwal Bangarang, a więc również koncert zespołu Baalzagoth, przeznaczono publiczne pieniądze. Bezczeszczenie krzyża, bez względu na to, czy jest łamany, rozbijany czy palony, zawsze będzie naszą sprawą. Może dzięki takim reakcjom, a nie chowaniu głowy w piasek i mówieniu, że nic się nie stało, sprawcy tego typu zdarzeń kiedyś zrozumieją, że Jezus oddał życie również za nich.

DEON.PL POLECA


DEON.PL POLECA

 

 

Dziennikarz, podróżnik, bloger i obserwator świata. Laureat Pierwszej Nagrody im. Stefana Żeromskiego w 30. edycji Konkursu Nagrody SDP przyznawanej za publikacje o tematyce społecznej. Autor książki "Bóg odrzuconych. Rozmowy o Kościele, wykluczeniu i pokonywaniu barier". Od 10 lat redaktor DEON.pl. Interesuje się historią, psychologią i duchowością. Lubi wędrować po górach i szukać wokół śladów obecności Boga. Prowadzi autorskiego bloga Mapa bezdroży. Można go śledzić na Instagramie.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Bezczeszczenie krzyża zawsze będzie naszą sprawą. Trzy wnioski po koncercie deathmetalowego zespołu
Komentarze (10)
KP
~katolik pomniejszego płazu
8 lipca 2026, 00:52
Chyba, że krzyż zbeszczeszczą umiłowani imigranci. Wtedy to nie.
SK
~Solomon Kane
7 lipca 2026, 07:24
Jest to profanacja i niech nie zasłaniają się "artyzmem" bo w tej muzyce go nie ma. To nie Metallica. Jesli nie potrafia przyciągać muzyką tylko muszą skandalem ,to słaba z nich kapela. Ograne chwyty, skandale. Przywalic karę, pokazac, ze uczuć religinych katolików (a nie tylko muxułmanów i Żydów) nie wolno obrażać bez konsekwencji
ES
~Ewa Słota
6 lipca 2026, 08:16
Owszem Jezus został zdjęty z Krzyża. Tylko nigdy "go" nie porzucił, bo idzie z nami pomaga nam dźwigać nasze codzienne krzyże. Jezus Chrystus nigdy nie pozostawia nie porzuca człowieka; chorego, samotnego, dotkniętego cierpieniem, bólem, głodem ... Jezus bierze, Te nasze Krzyże ( wiem, że To jest trudne Uwierzyć w Bliskość Jezusa wiem) , to Jest Bóg On nigdy nie opuści człowieka - nigdy. ( Jeśli nie rozumiemy Krzyża, Wiary, To nie niszczmy - szanujmy uczucia Braci i Sióstr, którzy Wierzą Jezusowi, który na " Krzyżu" Umarł). Nigdy nie zniszczymy Boga Jezusa Ducha Świętego - Oni Żyją na wieki. Jezus Zmartwychwstał Żyje i, to jest Największa Prawda nic i nikt tego nie zmieni ( choćby zniszczył Wszystko co Boskie, ludzi, Świątynie ... Jezus Żyje Jest ...
GA
~Gal Anonim
4 lipca 2026, 15:29
Nie rozumiem zdziwienia tym, że strażacy gasili podłogę. To normalna procedura. Służy niedopuszczeniu do rozprzestrzeniania się ognia. Co to za zespół, który do zabłyśnięcia potrzebuje skandali?
KK
~karol karol
4 lipca 2026, 09:52
polscy katolicy szukają gdzie się da przejawów dyskryminacji i przemocy, ale najlepiej pluszowej. Bo ta prawdziwa - w Sudanie, w Rosji ich już nie interesuje. A tak można za darmo porównywać się z prawdziwymi męczennikami.
CT
~cóż, to jest prawda ! i to jest wartość dodana
3 lipca 2026, 20:08
Od dekad na własnej skórze doświadczam jak to krzyż jest symbolem instytucji gorliwych na modlitwie jak poganie i świętokradzkim utrwaleniem Jezusa do krzyża przybitego na wieki wieków amen jakby Jezusa nigdy nie był z tego krzyża zdjęty a krzyż nigdy przez Jezusa nie został opuszczony i porzucony na wieki wieków amen
©®
~© ®
3 lipca 2026, 19:54
Jezusa nie prześladowali dlatego że był pasterzem własnej chwały ale dlatego że dawał świadectwo prawdzie to inny rodzaj prześladowania zajmijcie się uczciwie owocami pożądań indukowanych z kościoła na Kościół z troską o artystyczne symbole wiary trwających w grzechu przeciw duchowi świętemu
∆O
~∆ O
3 lipca 2026, 19:38
Zajmijcie się uczciwie troską o Kościół zamiast troski o to co dekoruje kościół to i profanacji godzących w infrastrukturę pasterzy własnej chwały mniej będzie. Przypominam że nawet Jezus nie zatroszczył się o krzyż po zmartwychwstaniu
NK
~Nie Katolik
3 lipca 2026, 18:56
Za PiS Kościół jeszcze nie przeprosił. Ludzie są w tym kraju głęboko poranieni, przez tych światłych katolików. Z czym wy w ogóle do ludzi? Rozumiem że to boli, tylko czemu zajmujecie się wciąż i wciąż tylko własną krzywdą? Nikogo nie interesuje co sprawia, że ludzie dochodzą właśnie w takie miejsce, że palą krzyże.
WG
~Witold Gedymin
3 lipca 2026, 15:58
Ja skomentowałem początek tytułu: "Gdy podpalili krzyże, strażak zajął się gaszeniem podłogi. ..." Mój komentarz zniknął, a postawiłem pytanie co stwarzało większe zagrożenie płonący krzyż czy płonąca podłoga.