Licytacja na to, kto ma gorzej. Czego uczy nas burza wokół wpisu Anny Lewandowskiej?

Anna Lewandowska - fot. Magda warsaw, CC0, via Wikimedia Commons

Robert Lewandowski już oficjalnie został ogłoszony nowym piłkarzem amerykańskiego klubu Chicago Fire, ale w ostatnich dniach więcej niż o kapitanie reprezentacji Polski mówiło się o jego żonie. Anna Lewandowska wzbudziła kontrowersje swoim wpisem o obawach związanych z przeprowadzką do USA. Czy krytyka, która ją spotkała, była zasadna?

Post Anny Lewandowskiej wywołał duże poruszenie wśród internautów. Żona byłego zawodnika FC Barcelony zdecydowała się otwarcie opowiedzieć o swoich obawach przed przenosinami z Katalonii do Ameryki Północnej. Najmocniej wybrzmiały jej matczyne obawy dotyczące córek i czekającej je diametralnej zmiany życia.

DEON.PL POLECA


“Mogłabym wrzucić zdjęcie z uśmiechem, napisać, że ‘jedziemy po nowe’ i udawać, że wszystko jest idealnie. Ale nie jest. I chcę być z wami zupełnie szczera. Przed nami ogromna zmiana czyli przeprowadzka do Chicago. I choć powinnam pisać o ekscytacji, to dziś chcę Wam powiedzieć jedno: cholernie się boję. [...] Jako mama czuję ogromny stres. Martwię się o dziewczynki i ich emocje, o nową szkołę, o to, jak odnajdą się w zupełnie nowym świecie” – napisała Lewandowska.

Słowa żony najlepszego polskiego napastnika wywołały falę dyskusji w sieci. Tradycyjnie komentujący podzielili się na dwa obozy. Jedni doceniali szczerość Lewandowskiej i okazywali jej wsparcie. Drudzy krytykowali i wyśmiewali jej postawę, podkreślając, że o prawdziwych problemach nie ma zielonego pojęcia. Kto miał rację? Odpowiedź nie jest tak oczywista.

Czy można kupić lekarstwo na strach?

Krytykujący wpis Anny Lewandowskiej przypominali, że decyzja o przeprowadzce do Stanów Zjednoczonych była dobrowolna i w dużej mierze podyktowana wysokimi zarobkami Roberta Lewandowskiego. W mediach pojawiają się informacje o kontrakcie opiewającym na około 20 milionów dolarów za sezon gry w klubie z Chicago. Biorąc pod uwagę wiek polskiego piłkarza, jest to wyjątkowo wysoki kontrakt jak na końcowy etap kariery. Dla przeciętnego człowieka są to pieniądze, o których można jedynie pomarzyć.

Ponadto Chicago Fire miało zagwarantować również wsparcie dla Anny Lewandowskiej w rozwoju jej biznesów za oceanem, zarówno studia fitness, jak i ekspansji linii kosmetyków. Klub zobowiązał się także do zapewnienia odpowiednich warunków edukacyjnych dla córek Lewandowskich w jednej z najlepszych szkół w Chicago.


Patrząc na wpis Lewandowskiej przez pryzmat tych korzyści, rzeczywiście może on sprawiać wrażenie oderwanego od rzeczywistości, z którą mierzy się większość ludzi. Nie wyjeżdżają przecież z konieczności, lecz z własnego wyboru, kierując się możliwościami zawodowymi i finansowymi. Można powiedzieć, że wielu ludzi z chęcią zamieniłoby się z państwem Lewandowskimi, aby znaleźć się w takiej sytuacji. Trudno też zakładać, że ich córki nie będą miały zapewnionych bardzo dobrych warunków do nauki i rozwoju.

DEON.PL POLECA

 

 

Łatwo więc dojść do wniosku, że Lewandowska wyolbrzymia swoje problemy i tak naprawdę nie wie nic o trudach życia czy lęku o jutro. Pod wpisem pojawiały się między innymi komentarze takie jak: „Ciężko to ma matka, która dzień i noc czuwa przy dziecku na onkologii i wie, że może je stracić. To jest prawdziwy dramat. Nie życie żony multimilionera”. W innych wskazywano, że Lewandowscy mają już wystarczająco pieniędzy, więc nikt nie zmusza ich do wyjazdu. Chociaż w tych słowach można dostrzec ziarno prawdy, jest to tylko jedna strona medalu.

Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma gorzej

Oprócz krytyki i hejtu w komentarzach nie brakowało również słów wsparcia dla Lewandowskich w obliczu tak dużej życiowej zmiany. Słowa otuchy przekazały znane osoby, takie jak Marina Łuczenko-Szczęsna, Katarzyna Zielińska czy Barbara Kurdej-Szatan, a także zwykli użytkownicy mediów społecznościowych. Rozgorzała również dyskusja na temat tego, czy problemy znanych ludzi są równie ważne i czy pieniądze rzeczywiście są gwarancją szczęścia.

Zdecydowanie nie można spychać na margines rozterek żadnego człowieka, uzależniając ich znaczenie od stopnia jego zamożności. W społeczeństwie wciąż panuje przekonanie, że pieniądze i wysoki status społeczny są lekarstwem na wszystkie problemy. Tymczasem wielu zamożnych ludzi i osób zajmujących wysokie stanowiska każdego dnia zmaga się z depresją oraz korzysta z pomocy psychoterapeutów i psychiatrów. Z drugiej strony można zauważyć, że znajdują się oni w uprzywilejowanej sytuacji, ponieważ stać ich na specjalistyczne leczenie, w przeciwieństwie do wielu potrzebujących, lecz uboższych osób.

Można tak licytować się w nieskończoność, ponieważ zawsze znajdzie się ktoś, kto ma większy problem od nas. Zawsze też będzie ktoś bogatszy, ale również ktoś biedniejszy. Każdy mierzy skalę swoich problemów własną miarą: historią życia, doświadczeniami i odpornością psychiczną. Łatwo ulec pokusie oceniania cudzych rozterek przez pryzmat pozycji społecznej i majątku, zamiast dostrzec w drugim człowieku po prostu osobę pełną obaw, niepewności i potrzebującą wsparcia.

Czy krytyka słów Anny Lewandowskiej sprawi, że matce czuwającej przy dziecku na oddziale onkologicznym będzie choć odrobinę lżej? Z pewnością nie. Jeżeli nie chcemy kogoś wesprzeć, to czasami lepiej po prostu nie mówić nic.

Dziennikarz i publicysta. Pisze o sprawach społecznych i wyzwaniach współczesnego świata. Ukończył z wyróżnieniem dziennikarstwo i komunikację społeczną oraz dziennikarstwo specjalistyczne i medioznawstwo na UPJPII w Krakowie. Laureat Nagrody Młodych Dziennikarzy im. Bartka Zdunka (2026), nominowany do niej również w 2023 roku.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Licytacja na to, kto ma gorzej. Czego uczy nas burza wokół wpisu Anny Lewandowskiej?
Komentarze (9)
PP
~Pracujący Polak
10 lipca 2026, 15:55
50 lat temu także ze swoją rodziną przeprowadziłem się w nowe miejsce pracy. Nie zrobiłem wtedy żadnego WPISU :)
RK
~Ryszard Kubiak
9 lipca 2026, 09:22
Napiszę językiem młodzieży: może jakaś zrzutka?
MK
~MarianMurarz Kiepski
8 lipca 2026, 17:56
Pani Aniu! Mam nadzieję, że odnajdzie się Pani w tych ciężkich czasach w nowym miejscu i ułożycie sobie życie na nowo. Jakby co, to mogę pomóc. Może jakiś remont wynajmowanej kawalerki albo drobna pożyczka na zagospodarowanie. Oddacie, gdy Pan Robert dostanie kilka wypłat i odbijecie się od dna.
HZ
~Hanys z Namysłowa
8 lipca 2026, 17:48
Czasem zarobiony Pan Bóg o czymś zapomina.No i wyszło brak rozumiem,albo Panu Bogu beczka się skończyła i została tylko wyskrobki.
GA
~Gal Anonim
8 lipca 2026, 17:18
Co zrobiła ta kobieta, że tyle się o niej pisze, prócz tego, że jest żoną Lewandowskiego? Po co pisać o tym na tym portalu?
JP
~Joanna Piotrowska
9 lipca 2026, 08:30
Pan zna serce człowieka. Anna Lewndowska wspiwra matki na onkologii , także finansowo. A to ogromne pieniądze , wyjazdy na chemię do Stanów... błogosławieństwo dla Wszystkoch brsci i siostr wChrystusie.
ES
~Ebnezer Scrooge
8 lipca 2026, 17:01
AL może zalatwić dzieciakom indywidualny tok nauki. Przy tej kasie to możliwe. W koncu tak czesto uczyly sie dzieci szlachty i arystokracji. Może też poslac je do jakiejs szkoly przy ambasadzie, szkoly prywatnej. Bez czarnych i latynoskich gangsterów, z dobrym wyksztalceniem . Faktycznie nie ma nad czym płakać w mediach. AL nie jest glupia i moglaby przemyśleć taki wpis . Obtym mozebpogadac z równie bogatymi koleżankami.
ES
~Ewa Słota
8 lipca 2026, 14:57
Czasem możemy powiedzieć: Nie dziękuję. Czasem musimy powiedzieć: Dobrze- niech się dzieje wola Niebios.
NK
~Nie Katolik
8 lipca 2026, 13:08
To jest jakieś okrutne - sąd nad kimś, czy należy mu się wsparcie, czy nie. Świat ogólnie tak funkcjonuje, że A daje wsparcie B bo tego włąśnie potrzebuje, B daje C, a C daje może kiedyś i A. Ludzie mają różne problemy, i nie chcą być w nich sami. Jakiekolwiek by te problemy nie były.